Bike Maraton Piechowice!

Dwa tygodnie po zmaganiach w Polanicy kolorowy peleton uczestników Bike Maratonu przeniósł się Piechowic. Na miejscu stawiło się ponad 800 miłośników kolarstwa górskiego, których tym razem przywitał chłodny wiatr i imponująca pokrywa chmur, stykających się z pobliskimi szczytami. Im bliżej jednak było wyczekiwanej godziny zero, tym więcej promieni słonecznych docierało na teren piechowickiego klubu sportowego, nowej lokalizacji miasteczka startowego.
Ta zamiana okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem nie było problemów z parkowaniem, ani miejsc, gdzie wyjazd z parkingu przecinałby się z trasą maratonu. Dodatkową atrakcją tej edycji było połączenie imprezy amatorskiej z kolejną eliminacją Pucharu Polskiego Związku Kolarskiego w Maratonie MTB. To przyciągnęło na start, między innymi, najbardziej utytułowanego polskiego kolarza górskiego – Marka Galińskiego.
Jak zawsze przewidziano trzy dystanse, przy czym z powodu opadów deszczu i nieprzejezdnej miejscami trasy zmodyfikowano je w ostatnich dniach i skrócono o blisko 3 km. Start odbył się punktualnie o 11-tej i z niewielkimi odstępami wszyscy uczestnicy znaleźli się na długim ponad 10-kilometrowym podjeździe. W miarę przebiegu imprezy pogoda poprawiała się, tak więc powracający na metę kolarze wyjeżdżali z leśnych duktów na słoneczną polanę. Nie lada niespodzianką, ale i wyzwaniem okazało się ostatnie 4-5 kilometrów trasy, wiodące śliskimi zjazdami po kamieniach i głębokim miejscami błocie. Maź o konsystencji betonu praktycznie nikomu, niezależnie od dystansu, nie pozwalała na dotarcie do mety czystym. Tuż przed ostatnią prostą na uczestników czekała jeszcze jedna atrakcja – kilkadziesiąt metru przejazdu, niskim, oświetlonym tunelem wykutym u podstawy nasypu kolejowego, gdzie na dodatek czekały kamienne stopnie. Prawdziwy zastrzyk adrenaliny na koniec i doskonałe miejsce dla widzów do kibicowania.
Pierwsi jak zawsze na metę dotarli sprinterzy z dystansu Haro (niespełna 25 km). Wśród mężczyzn – Artur Miazga z czasem 57 minut i 14 sekund. Można powiedzieć, że wygrał u siebie, bowiem jest to reprezentant KS Lechia Piechowice. Najlepszą wśród Pań z czasem 1:13:16 była Karolina Kozela z krakowskiego Corratec SR Suntour. Niewiele ponad godzinę później na mecie zameldował się zwycięzca dystansu Mega (58 km) – Rafał Suszko z białostockiego UKS Wygoda. Podobnie jak w Polanicy wśród Pań zwyciężczynią dystansu Mega została Michalina Ziółkowska z CNR Team.
Gdy na mecie zawodnicy dystansu Haro i Mega raczyli się w bufecie owocami i historiami o walce z błotem organizatorzy podali, że kilkanaście kilometrów przed metą znajduje się wiodąca grupa dystansu Giga z Markiem Galińskim na czele. I tym razem „Diabeł” nie zawiódł, bowiem już po 3 godzinach, 3 minutach i 37 sekundach przeciął linię mety. Na ostatnich kilometrach udało mu się „urwać” dwójce innych zawodników – Bartoszowi i Robertowi Banachom. Gdańszczanie z teamu Mróz Active Jet stracili do zwycięzcy odpowiednio 28 sekund oraz 1 minutę i 3 sekundy.
O wrażenia z trasy zapytaliśmy zawodników tuż za linią mety. Ireneusz Ficoń (M4) wbiegł na metę w rowerem, po urwaniu haka przerzutki. Niestety, musiałem pchać rower jakieś 5 kilometrów do mety. Poza tym bardzo dobre warunki, ja w ogóle lubię błoto! – powiedział nam pan Ireneusz.
„Jechało się bardzo dobrze, ostatnie kilometry w błocie, żeby nie było za lekko, fajnie technicznie. Błoto nie było takie straszne, a w planie jeszcze przynajmniej 7 startów” zapowiedział Wojciech Winiarz (M3) z MTB Votum Team, który ma już za sobą start w Zdzieszowicach. Jego kolega z teamu Jakub Chyliński (M2) również był zadowolony ze startu, tym bardziej, że po raz pierwszy udało mu się ukończyć wyścig bez żadnego defektu.
O wrażenia z trasy i porównanie z zeszłoroczną poprosiliśmy przy bufecie także Magdalenę Teodorowicz i Anetę Hoszman z Pro Dealer Świat Roweru Welda Team. „Im trudniej tym lepiej! Jechałam w Piechowicach także w zeszłym roku”. Jak oceniasz, zatem zmiany na trasie? „Start był OK, można było się po asfalcie rozjechać, a końcówka bardzo fajna i do tego ten tunel! W ogóle nie wiedziałam, czego się tam spodziewać! Jak na razie trasa jedna z trudniejszych. Bardzo ciekawa! ”Ja nie mam porównania, więc ciężko mi się wypowiedzieć, ale to, co było teraz było w porządku”. Kiedy następny maraton? „Dalsze starty również w Bike Maratonie dopiero w sierpniu”.
Gratulujemy wszystkim uczestnikom ich wyników. Zainteresowanych dalszymi startami czeka trzytygodniowa przerwa. Można spędzić ją na regeneracji sił i treningach. Zapewne część osób planuje w ramach treningu start w etapowym Bike Adventure (2-4 lipca). Zmagania w Bike Maratonach powrócą na terenie Małopolski – 10 lipca w Tarnowie oraz 1 sierpnia, z pewnością jedną z liczniejszych edycji, w Krakowie. Do zobaczenia!

Teskt: Radosław Orszewski

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach