Co się święci w polskim peletonie?

Przełom października i listopada nie wydaje się być szczególnym okresem w kolarskim kalendarzu. Większość szosowców odpoczywa po trudach sezonu i planuje swoją zawodową przyszłość, reszta przesiada się na przełaje. Nic bardziej mylnego, w tych dwóch miesiącach rozstrzygają się losy wielu drużyn. Również tych z polskiego podwórka

Tekst: Wolfgang Brylla, zdjęcia: Paweł Urbaniak
Kolarstwo, nie tylko polskie, przeżywa w ostatnich kilku latach regres. Liczne afery dopingowe, jak skandal Fuentesa, T-Mobile czy zarzuty wobec Lance’a Armstronga i Alberto Contadora, doprowadziły do tego, że coraz więcej sponsorów wycofuje się ze współpracy. A bez inwestora profesjonalnym ekipom oraz organizatorom wyścigów jest niezwykle trudno związać koniec z końcem. Ba, nie jest to w ogóle możliwe. Polski sezon szosowy 2010 rozpoczął się w atmosferze niepewności. Czy wszystkie kolarskie imprezy się odbędą? Jak wygląda sytuacja finansowa w poszczególnych zespołach? Kto w nich tak naprawdę będzie jeździł? Dopiero „Ślężański Mnich”, którym tradycyjnie rozpoczyna się polskie ściganie, przyniósł odpowiedzi na te pytania. Prawdopodobnie nie inaczej będzie też w sezonie 2011. Już teraz postanowiliśmy sprawdzić kilka pojawiających się w kolarskim cyrku plotek. Czy Mróz ActiveJet rzeczywiście skoncentruje się wyłącznie na MTB? Co się stanie z warszawskim DHL-Author? Jakie plany ma CCC Polsat? Czy nasz kontyngent zespołów z licencją Professional-Continental oraz Continental ulegnie pomniejszeniu? Spróbowaliśmy dotrzeć do źródeł i rozmawialiśmy z większością dyrektorów sportowych polskich teamów. Paszport Polsatu Polkowicki CCC Polsat od sezonu 2010 może się pochwalić „papierkiem” ekipy prokontynentalnej. Ale cóż z tego, skoro grupa Piotra Wadeckiego nie uczestniczyła w programie tzw. paszportów biologicznych, bez których nie mogła liczyć na zaproszenia na wyścigi z ProTouru? Oczywiście, takie zaangażowanie wiąże się z wysupłaniem dodatkowych pieniędzy rzędu 100 tys. euro, ale powinny się one wcześniej lub później zwrócić. Dopiero od przyszłego roku „cycki” będą startować z „paszportem Polsatu”. Dzięki statusowi drużyny z dziką kartą niewykluczone są również wojaże zagraniczne. Wystarczy mieć jedynie trochę szczęścia i przekonać do siebie organizatorów najwyższej rangi wyścigów. Najważniejszym celem pozostaje start w Tour de Pologne. W ostatnich trzech edycjach Czesław Lang mógł zaprosić jedynie polską drużynę narodową, ponieważ żaden z naszych teamów nie spełniał odpowiednich kryteriów. „Spodziewam się, że dostaniemy zaproszenie na TdP. To będzie nasz najważniejszy start. Nie mogę powiedzieć, jak będzie wyglądał nasz program startowy. Kalendarz będzie gotowy w grudniu” – dodał Piotr Wadecki. Kadra ma liczyć szesnastu zawodników. Kilku kolarzy opuści ekipę, kilku już przybyło. I to jakich. Z Mroza doskoczyli Mariusz Witecki, Błażej Janiaczyk oraz Marek Rutkiewicz. „Będę miał szansę startów w wysokiej klasy, prestiżowych wyścigach w Europie i na świecie, co na pewno zaprocentuje podniesieniem mojego poziomu sportowego. Mam również nadzieję, że wzmocnię drużynę pod względem sportowym i postaram się wnieść swoje doświadczenie do zespołu tak, żebyśmy odnosili jak najwięcej sukcesów” – oznajmił „Witek”. W pomarańczowej koszulce miał też jeździć aktualny mistrz Polski Jacek Morajko. „Moraj” podpisał kontrakt z CCC Polsat, lecz później zdecydował się na transfer do australijskiego Fly V/Pegasus. „Jestem wdzięczny ekipie i przede wszystkim sponsorowi Dariuszowi Miłkowi za to, że mimo ważnej umowy pozwolił mi przejść do Pegasusa. Kontrakt z CCC był bardzo korzystny, jednak bardzo mi zależy na dalszym rozwoju i startach w ProTourze”. Armia zaciężna Niewątpliwie Witecki, Janiaczyk i Rutkiewicz wzmocnią team Wadeckiego. Bardzo mocnym koniem w jego stajni będzie z pewnością doświadczony Niemiec Andre Schulze, który zjadł zęby na polskich wyścigach. W tym sezonie aż pięciokrotnie święcił triumfy w naszych imprezach i był postrachem rodzimych sprinterów. „Miałem kilka propozycji z innych klubów, ale przybiłem ofercie CCC Polsat. Przemówiły do mnie profesjonalizm ekipy oraz jej dobra organizacja” – stwierdził 36-letni Schulze. Bardzo możliwe, że niemówiący po polsku Schulze dostanie w prezencie swojego rodaka Sebastiana Forke, który wygrał wszystkie etapy Wyścigu Dookoła Mazowsza, dorzucając do tego zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Młody Forke podobno nie czuje się zbyt dobrze w niemieckim Nutrixxion Sparkasse i chętnie zmieniłby pracodawcę. Gdyby doszło do transferu Forke, CCC Polsat zgromadziłby wszystkich zwycięzców najważniejszych polskich wyścigów w sezonie 2010, pomijając Morajko, który wygrał Wyścig Solidarności i Olimpijczyków. „Rutek” był najlepszy w Szlakiem Grodów Piastowskich, Witecki w Memoriale Łasaka, a Schulze w „Trochanie”. Do tego w CCC Polsat pozostają Tomasz Marczyński (Sobótka), Tomasz Kiendyś („Hubal”, Criterium Cuprum Cup) oraz Łukasz Bodnar, który sięgnął po wiktorię w serii BDC Korona Miast. Cykl ten składał się z pięciu wyścigów: czterech kryteriów ulicznych w Czernicy, Gdańsku, Lesznie i Borku Wlkp. oraz jednodniówki GP Villa Natura Dolsk – Borek Wlkp. „Cycki” zdominowały też ranking drużynowy ProLigi, wyprzedzając Mroza o 25 pkt. Góralu, czy ci nie żal Indywidualnie w ProLidze prym wiedli „mrozowcy”. Na dwóch pierwszych miejscach sklasyfikowano Morajko i Rutkiewicza, trzeci był natomiast Marczyński. Chłopcy Piotra Kosmali pokazali się w Europie, biorąc udział w Giro del Trentino czy „Bergamasce” i m.in. dzięki temu zespół zajął w Europe Tour 22. miejsce. Od dłuższego już czasu kursuje pogłoska, według której Mróz miałby wejść w kolarstwo MTB, rezygnując z filii szosowej. Usiłowaliśmy dociec, co się za nią kryje. Niestety menadżer Kosmala nie mógł uchylić nawet rąbka tajemnicy. Jest po prostu za wcześnie na udzielanie jakichkolwiek oficjalnych informacji na temat przyszłości drużyny. Pod koniec sierpnia Piotr Kosmala zaznaczył, że będzie chciał podtrzymać bogatą tradycję kolarską: „Sporo zależeć będzie od składu personalnego grupy. Na pewno jednak będziemy kontynuować nasze zmagania, zarówno w wyścigach szosowych, jak i na trasach MTB. Mogę także zapewnić, że zrobimy wszystko, aby nadal być najlepszą grupą w Polsce”. Sekcja „góralska” Mroza ma za sobą niezwykle udany sezon. Zespół zgarnął drużynową generalkę Skandii Maraton, a Bartosz Banach zdobył Puchar Polski MTB. Oceniając sytuację, doszliśmy do wniosku, że w grę wchodzą tylko dwie opcje: albo Mróz będzie nadal ciągnął wózek z szosą i MTB, albo skupi się tylko na kolarstwie górskim. Ten drugi wariant jest o tyle kuszący, że Mróz na polskiej szosie wygrał już wszystko, co było do wygrania. Rezygnując z szosy, Piotr Kosmala mógłby wpompować większe pieniądze w kolarstwo górskie i stworzyć zawodową drużynę MTB z prawdziwego zdarzenia. Co ciekawego w „stolycy”? Najbardziej interesowało nas, czy w plotce mówiącej o rozpadzie DHL-Author kryje się źdźbło prawdy. Popularny „Szczepan”, czołowy kolarz lat 70. i 80., wyznał nam, że skład grupy zostanie ogłoszony 15 listopada, a najpóźniej do 1 grudnia wszystkie formalne sprawy związane z rejestracją powinny być załatwione. „Akurat montujemy skład, dopinamy sprawy ze sponsorem. Rozmawiam z zawodnikami, ale ze zrozumiałych powodów nie chciałbym ujawniać z kim”. DHL-Author jest następcą grupy Servisco, która powstała w 2002 roku. Nie wiadomo, pod jaką banderą będzie występować w przyszłym sezonie, jednak prawdopodobnie z licencją kontynentalną. Z ekipą Szczepkowskiego pożegnali się Mateusz Mróz, który w wieku 30 lat zakończył karierę, oraz Radosław Romanik. „Dziadek” w każdej chwili może jednak wrócić na kolarską scenę, tym bardziej, że rozpiera go energia. W czerwcu zagrał wszystkim na nosie, wygrywając „czasówkę” na Przełęcz Okraj podczas Bałtyk – Karkonosze Tour. „Ciągle jestem w gazie. Szkoda, że sezon już się zakończył”. Z kolei w innej warszawskiej grupie Legia-Felt wszystko jest już praktycznie dopięte na ostatni guzik. Dyrektor Marcin Wasiołek wyjawił nam, że człon zespołu pozostaje bez zmian, dojdzie jedynie do kilku małych przetasowań. „Opuszczą nas tylko Mateusz Jankowski oraz Marcin Niedziółka. Niewyjaśniona jest kwestia Adama Dudziaka. Do drużyny dołączy kilku utalentowanych orlików”. „Legioniści” koncentrują się na razie na wyścigach przełajowych, w których liderami będą Marek Cichosz oraz Wojciech Kaczmarski. Cichosz zwyciężył na początku października w zawodach w Mińsku Mazowieckim, Kołczygłowach i Bytowie. „Po sezonie przełajowym krótka przerwa i wracamy na szosę. Z licencją kontynentalną” – dodał Wasiołek. Dobre, bo polskie Spać spokojnie może też Romet Weltour Dębica. „Chyba tak jak większość polskich drużyn rozmawiamy ze sponsorami. Z wiadomych powodów nie mogę na ten temat nic więcej powiedzieć” – stwierdził Piotr Przydział, dyrektor sportowy grupy, która w przyszłym sezonie również będzie posiadać „legitymację” Continental. Romet Weltour w dalszym ciągu może stawiać na Dariusza Baranowskiego, Władimira Dumę i Artura Przydziała. Sławomir Kohut otrzymał propozycję z Miche, być może drużynę zasili ścigający się we Francji Piotr Zieliński. „Ryba”, żyjąca legenda polskiego kolarstwa, prawdopodobnie po sezonie 2011 ostatecznie zsiądzie z roweru. A tym rowerem będzie Romet: „Romet Weltour jest teamem na przyszłość. To będzie bardzo dobry zespół. Zaczynałem moją karierę na Romecie, teraz znów na nim jeżdżę. Dobrze, że Romet zainwestował w drużynę. Trzeba więcej takich sponsorów”. Duma i Przydział odpowiedzialni są za największy triumf w sezonie. Ukrainiec wygrał Bałtyk – Karkonosze Tour, w którym Przydział był drugi (plus dwa wygrane etapy). W ProLidze Romet Weltour stanął na najniższym stopniu podium. „Aktio-nizm” Od grudnia zeszłego roku, kiedy w Warszawie odbyła się szumna prezentacja grupy kontynentalnej Aktio Group Mostostal Puławy, w drużynie Zbigniewa Sprucha oraz Gabriele Missaglia doszło do kilku zmian. Aktio wystartowało co prawda w „Bergamasce”, co było jednym z głównych punktów w kalendarzu startowym, ale do mety 40. edycji Settimana Ciclista Lombarda dojechało tylko dwóch z ośmiu zawodników. Niewiele pomógł Raffaele Illiano, który miał być furtką do włoskich wyścigów. Również na polskich drogach Aktio zabrakło szczęścia. Zespołowi nie wyszedł start w Grodach, na które się specjalnie szykował, nieco lepiej poszło mu w B-K-T, Artur Detko do końca walczył o klasyfikację generalną. Wraz z Dariuszem Rudnickim i Adamem Wadeckim wygrał po jednym etapie. Robert Radosz zwyciężył w Memoriale Stanisława Królaka i w krakowskim Złotym Pierścieniu, Wadecki był drugi w Trochanie i pierwszy na etapie „Solidarki” do Kleszczowa. W nadchodzącym sezonie na trasach na pewno nie ujrzymy Aktio Group Mostostal Puławy, przynajmniej w takiej konstelacji. „Mogę powiedzieć, że nie będzie drużyny pod tą nazwą. Mostostal buduje własny team, my zakładamy swoją grupę. Ta nowa drużyna Aktio, która może powstać, składać się będzie tylko z polskich młodych zawodników” – wyjawił nam trener Kazimierz Prokopyszyn, odkrywca talentu Sprucha. Młodzieżowa ekipa być może będzie się ubiegać o licencję kontynentalną. „A jeśli nie, to do sezonu przystąpimy jako zwykła grupa kolarska” – dodaje Prokopyszyn. Nie chciał niestety zdradzić sekretu dotyczącego zagadkowego zespołu z drugiej dywizji i jego włoskiego, prężnego partnera strategicznego. Czy projekt ten wypali, okaże się w następnych kilku tygodniach. Podobno, lecz podkreślamy podobno, jej barw miałby bronić Detko. Trener Pogoni Mostostal Puławy Adam Wojewódka tworzy tymczasem własny team, który pozostanie w trzeciej lidze. „Jeszcze rozmawiamy ze sponsorami. Kadra będzie się składać z młodych polskich kolarzy. Do pierwszego zespołu awansuje trzech, czterech moich wychowanków. Stawiamy na młodzież”. Na pracy z utalentowaną młodzieżą Wojewódka zna się jak mało kto, od lat odnosi z adeptami kolarskiego fachu znaczące sukcesy. W tym roku medale Górskich Mistrzostw Polski zawisły na szyjach juniorów Michała Kosiora (srebro) oraz Grzegorza Haby (brąz). Jarosław Kowalczyk zdobył brązowy krążek na mistrzostwach Polski w orlikach, a Michał Podlaski był siódmy. Szosa czy MTB? Wnioskując na podstawie składów polskich teamów zawodowych, możemy przypuszczać, że na papierze najmocniejszy jest CCC Polsat Polkowice. Doświadczeni kolarze, płynność finansowa i dobre wewnętrzne struktury są podstawowym warunkiem do uzyskania wyników nie tylko w Polsce, ale też w skali europejskiej. Piotr Wadecki posiada silną, zróżnicowaną kadrę z góralami, sprinterami oraz specjalistami od klasyków. Ciekawe, czy w tej mieszance odnajdzie się kolarska młodzież, jak Sylwester Janiszewski, Adrian Honkisz czy Kamil Zieliński. Bardzo możliwe, że część z nich poszuka sobie klubu „na saksach” i pójdzie śladem Michała Kwiatkowskiego, który związał się z RadioShack. Jeśli Wadeckiemu uda się połączyć doświadczenie ze świeżością, możemy już się cieszyć na starty CCC Polsat w wyścigach zagranicznych, nawet tych z najwyższej półki. Reszta polskich zespołów będzie się musiała zadowolić imprezami krajowymi. Problem w tym, że z roku na rok ich ubywa. W przeciwieństwie do MTB, w którym wyścigów jest co niemiara, szosowcy narzekają na ich znikomą liczbę. Co więcej, sezon trwa w Polsce krócej niż gdzie indziej na Starym Kontynencie, zaledwie od końca marca do końca sierpnia. Wrzesień przeznaczony jest na kryteria uliczne, które z racji deficytów ekonomicznych nie zawsze są rozgrywane. Dlatego też nie ma co się dziwić Kosmali, który postanowił spróbować swych sił w MTB. Czy „ugóralnienie” polskiej szosy będzie trendem najbliższych lat? A może paradoksalnie właśnie przez podobne zabiegi biało-czerwone kolarstwo nareszcie podniesie się z kryzysu?

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach