Course de la PAIX

Na jeden z wyścigów zaproszono całkowicie amatorską i przypadkową drużynę z Indii. Nikt jednak nie wytłumaczył egzotycznym gościom, jaka jest idea wyścigu. Dlatego dzielni Hindusi do końca byli przekonani, że uczestniczą w festynie rowerowym i spotkania z mieszkańcami Polski przedkładali nad sportowy wyczyn. Po jednym z etapów organizatorzy zamiast na mecie znaleźli ich w gospodzie. Od tego zdarzenia dbano, żeby w Wyścigu Pokoju uczestniczyli jednak sportowcy.

„Polacy mieli wtedy Wyścig Pokoju – powiedział „Magazynowi Rowerowemu” Czesław Lang – największą na świecie amatorską imprezę kolarską”. Jeżeli nie istniałeś w Wyścigu Pokoju, nie funkcjonowałeś jako kolarz. O zawodowym ściganiu nie można było w Polsce pisać. Wyścig Pokoju na wiele lat zawładnął więc sercami i duszami Polaków. Był dzieckiem epoki, która go stworzyła i wraz z nią musiał odejść, by dziś powrócić, ale już bez dawnego przepychu. Kronikarze twierdzą, że pomysł na wielkie socjalistyczne ściganie powstał w Pradze podczas zawodów bokserskich. Jego autorami było dwóch dziennikarzy, Zygmunt Dall z „Głosu Ludu” i Jan Blecha z „Rudego Prava”. Spotkanie ojców-pomysłodawców miało miejsce w 1946 roku, a pierwszy wyścig, wtedy jeszcze pod inną nazwą, rozegrano w roku 1948. Prowadził tylko przez Polskę i Czechosłowację. Dwa lata później nadano mu zaszczytne miano „Wyścigu Pokoju”. Nazwę przejęto od innych zawodów kolarskich, które miały miejsce zaraz po zakończeniu wojny i startowali w nich żołnierze. Dopiero w 1952 do organizowania imprezy przyłączyła się niemiecka, a raczej NRD-owska gazeta „Neues Deutschland” i wyścig zaczął przejeżdżać przez trzy kraje. Ciąg dalszy w numerze 4(5)/2003

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach