Dwóch inżynierów z Niemiec pokona niemal 1000 km na rowerze, by pomóc dzieciom z Polski i Niemiec

1000 kilometrów do przebycia, dzienne dystanse przekraczające standardowe etapy Tour de France a wszystko to w cztery dni, wyłącznie na dwóch kołach. Dwóch inżynierów – fascynatów kolarstwa z Russelsheim podjęło wyzwanie, które można określić jako jedną z najtrudniejszych podróży do pracy w historii. Już w sobotę, 26 czerwca Francois Roth i Manfred Gerken, projektanci zaawansowanych układów kierowniczych firmy Nexteer Automotive, wyruszą w podróż z Russelsheim w Niemczech do polskiej fabryki koncernu w Tychach, by zebrać co najmniej 3000 Euro dla dwóch ośrodków dziecięcych w Niemczech i w Polsce.

Inżynierowie Nexteer Automotive z Russelsheim, na co dzień projektujący układy kierownicze dla największych światowych koncernów motoryzacyjnych, zwykle podróżują w delegacje do zakładów w Polsce samolotem. Tym razem, zamiast zarezerwowania biletów na samolot, zdecydowali się dotrzeć do swoich polskich współpracowników na rowerach, pokonując w jedynie cztery dni morderczy dystans niemal 1000-ca kilometrów. W swą podróż wyruszają w sobotni poranek 26 czerwca b.r. We wtorek 29 czerwca dotrą do Gliwic, a następnie kolejnego dnia pokonają finalny, 50-cio kilometrowy etap do Tychów, gdzie w środę nastąpi ich uroczyste powitanie.

W Niemczech zarówno Francois, jak i Manfred codziennie pokonują blisko czterdziesto kilometrowy odcinek z domu do pracy i z powrotem, niezależnie od pogody i warunków drogowych. Nigdy jednak w swej amatorskiej karierze kolarskiej nie podjęli się tak trudnego zadania.

Wyzwanie, jakie podjęli, będzie trudniejsze i bardziej wyczerpujące niż większość etapów Tour de France (TdF), najpopularniejszego wyścigu kolarskiego na świecie. Podczas TdF, wyczynowi kolarze pokonują średnio dystanse o długości ok. 180 kilometrów dziennie, podczas gdy Francois i Manfred dziennie będą mieli do przebycia nawet 260 kilometrów. Podczas gdy profesjonalistom startującym w Tour de France podczas każdego odcinka towarzyszy sztab ekip medycznych, mechaników i wozów transportujących sprzęt, inżynierowie z Nexteer Automotive będą zdani tylko i wyłącznie na siebie. Każdego dnia, wioząc sprzęt na swoich rowerach, spędzą co najmniej 10 godzin w siodełku.

- W podróż zabierzemy jedynie najważniejszy sprzęt, nawigując przy tym samodzielnie, bez pomocy osób z zewnątrz. Jesteśmy też świadomi tego, że będziemy musieli zmierzyć się z potencjalnie bardzo trudną pogodą i kiepską jakością dróg. Mimo tego, poza codzienną, czterdziesto kilometrową trasą do i z pracy w Russelsheim, nie przeprowadzaliśmy specjalnych treningów. Choć naszym rodzinom, przyjaciołom i kolegom z pracy nasz pomysł wydaje się nieco szalony, to sądzimy, że skoro będziemy mogli pomóc chorym i biednym dzieciom, wart on jest swojej ceny – mówi Francois Roth.

- Hospicjum Bärenherz pomaga rodzinom, których dzieci zapadły na nieuleczalne choroby, wspomagając ich przy tym w kwestii konsultacji medycznych, opieki doraźnej, diagnozy aż po czas śmierci dzieci. Tyski Ośrodek Św. Dominika zmaga się tymczasem z problemami dzieci należących do rodzin patologicznych i społecznie wykluczonych – tłumaczy Manfred Gerken.

By pomóc dzieciom z wymienionych wyżej organizacji, każdy może wpłacić pieniądze, które umożliwia specjalnie przygotowana do tego celu strona podróży pod adresem: www.charity-ride.eu.tc

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach