Góry Żytawskie

Gdy planujemy kolejną eskapadę rowerową, nasz wzrok, śledząc mapy, raczej nie zatrzyma się na tym regionie. Niewielkie Góry Żytawskie (Zittauer Gebirge), wciśnięte na samym końcu Sudetów, już po Niemieckiej i Czeskiej stronie granicy nie wzbudzają zainteresowania. Pozory mylą, bo rejon ten jest idealnym połączeniem singletracków z atrakcjami turystycznymi.

Tekst: Adam Tkocz Zdjęcia: Michał Jurewicz, Adam Tkocz EMTB.pl

Trasę zaczynamy, wyjeżdżając z miejscowości szlakiem zielonym na zachód tuż obok ruin zamku i klasztoru położonych na szczycie góry Oybin. Na początek czeka nas niewielki podjazd (w sumie to wszystkie podjazdy i zjazdy w Górach Żytawskich nie należą do długich). Ze względu na specyfikę regionu niektóre szlaki są mało przyjazne rowerzystom – szczególnie te w górę, bo mamy na nich np. schody lub takie nagromadzenie uskoków, że stają się bardzo trudne do podjechania. Jednak nasza trasa skutecznie omija tego typu niespodzianki i w optymalny sposób pozwala zaliczyć wszystkie najlepsze odcinki, a także punkty widokowe i inne atrakcje. Dlatego najłatwiej zabrać ze sobą GPS i trzymać się tracka – chyba że mamy ochotę na odrobinę eksploracji, ale wtedy trzeba pogodzić się z myślą o noszeniu roweru od czasu do czasu. Jadąc do góry, najlepiej trzymać się szerokich dróg szutrowych i taką też podążamy aż do szlaku czerwonego, z którym spotykamy się na przełęczy pomiędzy Jonsdorfem a Hain. Kierujemy się nim na południe gdzie czeka mała przystawka dla smakoszy rowerowej jazdy – wąska ścieżka, początkowo biegnąca przez łąkę, wpada do lasu, gdzie mknie na krawędzi skalnego uskoku. Po drodze mamy kilka niezbyt trudnych sekcji technicznych, idealnych na rozgrzewkę. Szybciej niż byśmy chcieli docieramy do miejscowości Hain, gdzie czeka nas kawałek asfaltowego podjazdu. Jedziemy dalej wzdłuż granicy z Czechami. Jest to jedno z wielu pięknych miejsc widokowych na trasie. Góry, lasy i skały aż po horyzont – czego chcieć więcej? Kolejne zjazdy w kierunku Jonsdorfu są równie fajne. Jest szybko, a mamy także coś, czego nie widać na rozległych panoramach z punktów widokowych – korzenie! Ich plątaniny przecinają w tych rejonach szlaki bardzo chętnie, tworząc małe dropy i inne wygibasy, które wyglądają pokracznie, ale doskonale produkują endorfiny podczas jazdy.

supetrasa gory zytawskie

Czas na punkt kulminacyjny programu – kamieniołomy młyńskich kamieni (Mühlstein) obok Jonsdorfu. Najpierw objeżdżamy go od zachodu, by ominąć czające się w tym miejscu za każdym rogiem schody, których i tak całkowicie nie da się niestety uniknąć. Po drodze mijamy także punkty widokowe oraz masę interesujących formacji skalnych, w tym Małe i Duże Organy. Do samej kopalni wjeżdżamy jednym z trzech wąskich przesmyków. Jadąc dalej, mijamy starą kuźnię, a kawałek za nią zaczynają się już dość konkretne zjazdy. Z Jonsdorfu obieramy kierunek z powrotem na Oybin. Szutrową drogą trawersujemy górę Jonsberg aż do zielonego szlaku, który jest bardzo przyjemnym singletrackiem, a do tego skierowanym w dół. Później czeka nas krótki podjazd na zbocza góry Ameisenberg, skąd żółtym szlakiem (uwaga – dobry flow!) zjeżdżamy do lini kolejowej prowadzącej do Oybin. Wzdłuż niej jedziemy w górę do miasteczka, a potem dalej zielonym szlakiem na południe. Po wjeździe do lasu pojawiają się kolejne skały. By zakosztować ostatnich na tej pętli zjazdów, trzeba jeszcze kawałek podjechać. Dość ambitny miejscami singletrack prowadzi aż na szczyt Braindhöhe. Jeżeli macie jeszcze w tym momencie zakonserwowane na końcówkę siły, to dobrze, bo odtąd każdy kolejny zjazd (Scharfenstein oraz Töpfer) jest jeszcze lepszy. Mamy fragmenty szybkie po leśnej ściółce, wolne z dużą ilością skał, sporo możliwości skakania – tak do samego końca. Jest różnorodnie, ale ilość frajdy jest niezmiennie duża. Nie zapomnijcie jeszcze ze szczytu Topfera rzucić okiem na wspaniałą panoramę na Zittau i całego trójstyku granic Czech, Niemiec i Polski.

supertrasa gory zytwaskie

Warto dodać, że Góry Żytawskie ze względu na swoją niewielką wysokość doskonale nadają się na wyjazdy, kiedy jeszcze gdzie indziej zalega śnieg. Sezon rowerowy trwa tu dużo dłużej niż w Karkonoszach, Izerach czy na Śnieżniku. Ten rejon to także idealne miejsce na wypad z całą rodziną – nie tylko rowerowy.

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach