Jazda na kole

Aby w pełni cieszyć się jazdą na szosie, trzeba ją dobrze zrozumieć. Odpowiednia technika jest niezbędna na wyścigach, ale przydaje się podczas każdej grupowej przejażdżki. Jeśli chcecie szybko, efektywnie i bezpiecznie jeździć w grupie, spróbuję pomóc, tworząc cykl porad obejmujących najważniejsze elementy techniki jazdy. Nie obiecuję, że obędzie się bez kraks, szlifów czy guzów, ale być może w rezultacie będzie wam łatwiej wygrać wasze pierwsze „Gran Fondo”.

Tekst: Michał Gołaś. Zdjęcie: OPQS/Tim de Waele

Całe kolarstwo szosowe opiera się na korzystaniu z własnych sił, ale równie ważny jest kolega lub cała drużyna, która na ciebie pracuje. Dlatego na początku musimy nauczyć się jeździć „na kole”. Bez tej umiejętności nie będziecie w stanie wykorzystać pomocy innych ani schronić się za plecami przeciwnika. Podczas pokonywania wielokilometrowych tras zysk z tego jest ogromny, bo już na drugiej pozycji musimy wykonać o 20% mniejszą pracę od prowadzącego, co w praktyce daje uczucie, jakbyśmy jechali kilka kilometrów na godzinę wolniej. Jazda na trzeciej i czwartej pozycji to już odpowiednio mniejsze zyski, ale przecież nie tylko o cyferki chodzi – musicie sami odczuć tę różnicę.

Przygotowanie

Wygląda to karkołomnie – przy prędkości większej niż dozwolona w terenie zabudowanym pomykasz sobie kilka centymetrów za innym rowerzystą – ale to tylko kwestia wprawy. Oczywiście po zakupie szosówki pierwsze dni polegają na wyczuciu sprzętu, więc nie proponuję od razu łączyć się w jakieś większe stada i sprawdzać umiejętności na tle innych. Po pierwsze, nauczmy się jeździć w linii prostej: skupmy się na liniach namalowanych na drodze i kontrolujmy swoje położenie, zerkając na nie co kilkanaście sekund. Możemy w tym celu sprawdzać odległość od krawężnika. Starajmy się też płynnie pedałować, utrzymując możliwie stałe tempo. Nie mówię o kilkudziesięciu kilometrach z niezmienną prędkością przelotową, ale rytm powinien być równy niezależnie od oporu. Przy gwałtownych zmianach tempa ryzykujemy, że ktoś jadący z tyłu „zawiśnie” na naszym tylnym kole. Potrzeba do tego czasu. Trening na ostrym kole daje dodatkową płynność.


  • Jazda na kole – podstawy

  • Im większa prędkość, tym większa korzyść aerodynamiczna
  • Najważniejsza jest stabilna, równa jazda
  • Im bliżej prowadzącego, tym większa osłona
  • Podnieś wzrok i kontroluj odległość, nie patrząc na koła
  • Gdy prowadzisz, sygnalizuj wszystkie manewry, ostrzegaj przed niebezpieczeństwami, unikaj nagłego hamowania
  • W ciasnych zakrętach kontroluj prędkość i nie dopuszczaj do rozerwania grupy
  • Ustawienie przy bocznym wietrze zależy od prędkości jazdy – im szybciej, tym mniejsze przesunięcie w bok

  • Takie przygotowanie wydaje mi się podstawą do jazdy na kole. Dzięki niemu nie będziemy stwarzać zagrożenia dla siebie i innych. W razie problemów, warto zgłosić się do fittera, który skoryguje pozycję na rowerze, poprawiając stabilność jazdy. Może to też zrobić ktoś, kto liznął trochę zawodowego kolarstwa. Czasami wystarczy kilka centymetrów zmian, żeby poprawić technikę – i nasz wygląd.

    Wyczucie odległości

    Przyjmijmy, że trenując jazdę po linii prostej, doszliśmy już do takiej formy, że podczas weekendowego treningu dopadamy dziadka w luźnej koszulce na oldschoolowym Bianchi. Idealny materiał na trening – 30 lat na tym samym rowerze, ryby nam nie strzeli. Podjeżdżamy oczywiście jak najbliżej się, w naszym mniemaniu, da. Początkowo będziecie zwracać uwagę na dystans pomiędzy jego tylnym a waszym przednim kołem. Pół metra to niezły bufor. Najniebezpieczniejsza jest chwila dekoncentracji, otarcie się o jego koło i utrata równowagi, co równa się pierwszemu szlifowi. Bez brawury proszę! Z czasem starajmy się nie kierować wzroku w dół – kontrolujmy raczej odległość między jego plecami a naszą kierownicą. Będzie się ona zmniejszała z każdym treningiem, a my będziemy mniej niebezpieczni dla otoczenia. Dojdziemy do takiej wprawy, że podziwiając pejzaż, kątem oka będziemy widzieć, czy odległość jest odpowiednia – zapewne będzie to kilkanaście centymetrów między kołami. Uwierzcie – przy dużych prędkościach każdy centymetr się liczy.

    Ustawienie względem wiatru

    W Polsce bywa wietrznie – niekoniecznie jest to Ksawery, ale dla ciebie ważne jest przede wszystkim, jaki jest kierunek wiatru. Nie zawsze jeździ się bezpośrednio za prowadzącym. Przy silnym bocznym wietrze nie dałby on wtedy żadnej osłony, a my musielibyśmy naciskać na pedały równie silnie, jak on. Jak zatem ustawić się na kole?

    Prosta odpowiedź brzmi: to zależy od prędkości i kierunku wiatru oraz prędkości jazdy. Jadąc za czyimiś plecami, musimy ciągle brać pod uwagę te dwa parametry. Wynika to z tego, że chowamy się przed wiatrem pozornym, będącym sumą wektorową prędkości naszej i wiatru. Bo jadąc, też wytwarzamy „wiatr własny”, skierowany dokładnie w osi kierunku jazdy. Sumujemy te wektory i już wiemy, gdzie powinniśmy się znajdować. Sytuacja na drodze jest niestety dynamiczna i pozycję musimy zmieniać bardzo często.

    nakole
    Jadąc na kole chowamy się przed tzw. wiatrem pozornym (kolor czerwony), który jest wektorową wypadkową prędkości wiatru rzeczywistego (niebieski) i własnego (zielony)

    Przyjmijmy, że opór, jaki stawia nam powietrze ze względu na prędkość, jest prawie taki sam jak opór, który tworzy wiatr wiejący z prawej strony. Logicznie ustawiamy się po lewej stronie koła kolarza nas poprzedzającego, przesunięci do osi koła. Jedziemy na tzw. zakładkę, ale musimy uważać na ruchy w bok, omijanie dziur itp., bo nasza jazda może się skończyć w najlepszym przypadku wycięciem szprych. Tu pomocna dla nas jest kierownica-baranek – dopóki nie przesuwamy czyjegoś tyłka lub nasza dłoń nie jest nad kołem innej osoby, jest dobrze. Na początek zostawmy sobie większy margines bezpieczeństwa – gdy mocno wieje, w naturalny sposób przykleimy się do kolegi. Gdy wiatr się zwiększa, my także przesuwamy się do przodu, aby korzystać z jeszcze lepszej osłony. Przy ekstremalnym wietrze możemy spokojnie dojechać do miednicy osoby nas poprzedzającej, a zysk będzie największy. Zwiększając prędkość lub przy mniejszym bocznym wietrze, analogicznie wracamy na koło. Pamiętajmy, że rower daje nam marną tarczę – wszystko zależy od gabarytów osoby przed nami. Im nasz „dernista” większy, tym nasza pozycja może być bardziej zrelaksowana. Gdy mamy przed sobą niewielkiego Jose Rujano, złapmy dolny chwyt i ugnijmy łokcie.

    Jak kontrolować kierunek wiatru? To w dużej mierze kwestia naturalnych zdolności i wprawy. Nie wozimy ze sobą wszystkich urządzeń pomiarowych. Musimy opierać się na własnych odczuciach i szukać najmniejszego oporu. Pomocą możemy być pulsometr, który powie nam, czy odpowiednio korzystamy z osłony.

    Gdy nabierzemy wprawy, możemy wdrożyć bardziej zaawansowane elementy techniczne. Pierwszym z nich jest wachlarz pojedynczy, który omówimy w następnym odcinku.

     

    top 3

    Czytaj więcej

    10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

    Czytaj więcej
    Czytaj więcej

    Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

    Czytaj więcej

    Filmy

    Wybór redakcji

    comments powered by Disqus

    Informuj mnie o nowych artykułach