Kolorowa kolejka

Zmiana sponsora na Discovery Channel oznacza dla teamu Lance’a Armstronga więcej niż tylko wymianę koszulek. Dawna grupa US Postal robi plany na okres po zakończeniu kariery swoich gwiazd. Dan Osipow czuje się najwyraźniej świetnie. Sprytny Kalifornijczyk rozpiął swoją niebieską marynarkę i stoi dumnie z rękami w kieszeniach spodni, w pełnym przepychu foyer Silver Theater, świeżo odrestaurowanym kinie w stylu secesyjnym, w dzielnicy Waszyngtonu Silver Spring. Wokół managera drużyny Discovery Chanel panuje żywe poruszenie. Tuziny ekip telewizyjnych i reporterów oblegają 28 kolarzy teamu, którym asystuje gromada współpracowników PR z centrali nowego sponsora, koncernu medialnego Discovery. Wybrali stare kino na miejsce prezentacji teamu właśnie dlatego, że znajduje się ono dokładnie naprzeciwko firmowej centrali.

„Jest to zwrot o 180 stopni w porównaniu z Postal” – mówi Osipow z zadowoleniem. Nie chodzi o to, że lata spędzone z amerykańską pocztą nie były fajne. Osipow nie chce urazić sponsora, z którym drużyna osiągnęła tak wiele. „Powiedzmy tak… Discovery lepiej pasuje do tego, co teraz robimy i co planujemy”. Postal miał w Ameryce zdaniem Osipowa nie tylko reputację firmy nieuprzejmej, powolnej i nieefektywnej, ale też upatrywał swoją grupę docelową przede wszystkim w wielkim, geograficznym centrum kraju, z dala od europejskiego kolarstwa. W przeciwieństwie do niej Discovery jest naprawdę globalnym koncernem – 65 różnych nadawców dociera do 450 milionów domostw w ponad 165 krajach. Discovery twierdzi, że jest najbardziej rozpowszechnioną marką telewizyjną na świecie.

Inne kraje, inne cele

Grupa kolarska Discovery ma ambicje zostania najbardziej znaną i odnoszącą najwięcej sukcesów drużyną na świecie. Dlatego Osipow podczas prezentacji nowego teamu kładł duży nacisk na fakt, że Discovery, w której są kolarze z 15 krajów, jest najbardziej międzynarodową drużyną w kolarstwie zawodowym. W kalendarzu wyścigowym teamu, który otrzymała publiczność podczas prezentacji, tłustym drukiem wyszczególnione zostały kraje, w których odbywać się będą wyścigi. Amerykańskim dziennikarzom i VIP-om należy wyjaśnić, że sezon kolarski to podróże po świecie, a nie tylko do Francji. Osipow w swojej przemowie podkreślał również wszechstronność drużyny. W 2004 roku grupa odniosła 33 zwycięstwa sezonowe, a zwycięstwo Armstronga w Tour było tylko jednym z nich. Manager chwalił zresztą nie tylko Armstronga, lecz Portugalczyka José Azevedo, Rosjanina Viatcheslava Ekimova, Holendra Maxa von Heeswijka i Włocha Paolo Savoldellego. Nowa drużyna Discovery, tyle przynajmniej wiadomo, nie będzie teatrem jednego człowieka (one-man-show) ani grupą na Tour de France. To nastawienie na Pro Tour zmusza byłych kolarzy Postal do myślenia również o innych wyścigach. Rychły koniec kariery Armstronga sprawia, że zarząd teamu zaczyna troszczyć się również o innych kolarzy. „Musimy zupełnie na nowo zastanowić się nad kolarstwem” – mówi kierownik sportowy Johan Bruyneel. „Myślę, że wszystkim nam wyjdzie to na dobre”.

Atak na klasyki

Najbardziej widoczną reformą w nowym roku jest agresywne wzmocnienie działu klasyków w drużynie. „Nigdy jeszcze nie wygraliśmy mistrzostw świata” – skarży się Bruyneel i wierzy, że „w końcu przyjdzie i na to czas”. Zgadza się pod tym względem z Armstrongiem, który mówi o sobie, że zbyt często był drugi na Amstel Gold Race i Lüttich-Bastogne-Lüttig. Zwycięstwo w jednym z „pomników” kolarstwa nęciło wtedy Armstronga dużo bardziej niż siódme zwycięstwo w Tour. Trzech weteranów – obok Armstronga Hincapie i Ekimov – ma być wspieranych przez zaprawioną w bojach grupę kolarzy: Brytyjczyka Rogera Hammonda, trzeciego w zeszłym roku na Paris-Roubaix, Maxa von Heeswijka oraz dwóch młodych Belgów – Leif Hoste’a, drugiego w wyścigu wokół Flandrii w 2004, oraz Stijna Devoldera. „Wierzę, że mamy najsilniejszą grupę na klasyki w tym roku” – mówi 38-letni Ekimov – „silniejszą nawet od Quick Step”. „Zrobiono zakupy” również na Giro, a Paolo Savoldelli po dwóch raczej pechowych latach w T-Mobile powrócił do dawnej mocy i wygrał. Nie przeszkodziło mu nawet złamanie obojczyka, którego nabawił się podczas styczniowego treningu, jak przekonaliśmy się podczas Giro. Obok Savoldelliego Bruyneel miał w rezerwie Ukraińca Yaroslava Popovycha, który w 2003 był już trzeci na Giro. Byłego mistrza świata U23 Bruyneel lubi tak bardzo, że postrzega w nim kandydata na przyszłego zwycięzcę Tour. Ogólnie wydaje się, że Discovery bardzo troszczy się o przyciągnięcie następcy Armstronga lub przynajmniej mówi się o tym w obecności sponsorów. Zarówno Armstrong, jak i Bruyneel, byli w Silver Springs wyraźnie zmęczeni sprzedawaniem prasie 26-letniego już Toma Danielsona jako wielkiej amerykańskiej nadziei. Ten były kolarz górski jeździł w 2003 roku, jego pierwszym roku zawodowstwa, w Saturnie i po zapaści tej drużyny dostał ofertę od Armstronga. Wtedy zdecydował się jednak na Fassa Bartolo. Teraz powrócił do ojczyzny i Armstrong chciał, jak sam opowiada, „zrobić wszystko, żeby go ściągnąć, tak, jak się wygrywa wyścig”. W każdym razie, jak ocenia to Teksańczyk, przekształcenia będą trwały jeszcze kilka lat. George Hincapie, jedyny kolarz, który dawał Armstrongowi przez wszystkie sześć zwycięskich Tour ochronę przed wiatrem, jest bardziej powściągliwy w kwestii perspektyw. „Jasne, wszyscy jesteśmy dobrymi kolarzami i wszyscy mamy swoje cele. Ale Lance’a Armstronga nie da się nigdy zastąpić”. Po pierwsze nie jest to oczywiście jeszcze konieczne. „Te stare kości potrafią jeszcze trochę jeździć na rowerze” – mówi żartobliwie Armstrong o sobie samym. Pojedzie – obiecał to już swojemu pracodawcy – jeszcze raz w Tour de France. Krótko przed spotkaniem drużyny w holenderskiej telewizji widać było, że był zmęczony, mimo że podkreślił – „Chcę znów wziąć udział w Tour”. W każdym razie również w Silver Springs nie potrafił całkiem zniwelować wrażenia, że ma już trochę dosyć Tour…

Niech się dzieje wola Armstronga

Lub przynajmniej wrażenia, że wówczas bardziej interesowały go rzeczy, takie jak rekord w jeździe na czas, zwycięstwo w klasyku czy kariera moderatora telewizyjnego u swojego nowego pracodawcy. Tego, że Armstrong znowu zgłosi się wiosną do wyścigu wokół Francji, nie chciał wykluczyć nawet szef drużyny, Bruyneel. „Ostateczna decyzja należy wyłącznie do niego”. Jak dziś wiemy, kości zostały rzucone, Armstrong zapowiedział, że tuż po Tour kończy karierę… Dla drużyny, która przez siedem lat była nastawiona wyłącznie na Armstronga i zwycięstwo w Tour, jest to być może najcięższa zmiana. Jeszcze w kinie w Silver Springs Jose Azevedo był pełen entuzjazmu z powodu jasnego nastawienia drużyny. „W przeciwieństwie do ONCE mamy tu kapitana, wyścig, cel”. Powinien był powiedzieć „mieliśmy”, ponieważ te czasy już minęły. Wydaje się jednak, że Azevedo do końca nie przemyślał wypowiedzi, ponieważ nie przyszła mu do głowy myśl, że piąty na Tour być może w tym roku pojedzie do Francji jako lider teamu Discovery. „O tym nie myślę” – odpowiedział na pytania. „Moim zadaniem jest być w lipcu w najlepszej kondycji. I zrobię w tym kierunku wszystko, co powie mi Johan”. George Hincapie nie chce w każdym razie przyznać, że dobre stare czasy odchodzą w przeszłość. „Koncentruję się teraz najpierw na bliskich w czasie celach, czyli klasykach” – mówi. „A potem Lance na Tour” – kontynuuje – „weźmie znów doświadczonych ludzi”. Czyli jego samego, Ekimova, Azevedo, Rubierę, Padrnosa, Beltrana. „Będziemy w każdym razie na to przygotowani” – mówi 31-letni urodzony w Nowym Jorku kolarz. I brzmi to tak, jakby sobie życzył, żeby tak się stało. Kto wie, może stara grupa będzie mogła jeszcze raz pędzić dumnie przez 21 dni na czele peletonu przez całą Francję? Armstrong nie skończył jeszcze całkiem z Tour. „Tour zawsze sprawiał mi wiele przyjemności” – dodaje nieco rzewnie mistrz, i można mieć przy tym odczucie, że jego wahanie jest raczej walką z samym sobą.

„Chcemy przekazać coś dalej”

Lance Armstrong o swojej nowej drużynie, nowych celach i swoich planach pozakolarskich Lance, co dla Pana osobiście oznacza zmiana sponsora i start z nowym teamem? We współpracy z Discovery widzę wiele szans dla mnie, szans na zrobienie niektórych rzeczy inaczej oraz szansę zejścia tu i tam z roweru. Co Pan przez to rozumie? Cóż, mogę inaczej podejść w tym roku do sezonu. Koncentruję się nie na Tour, lecz będę trenował też do klasyków. Ma to tę zaletę, że jest się już wcześniej w znakomitej kondycji. Można inaczej spojrzeć na rzeczy, na nowo je ocenić i ma się otwarte wszystkie opcje. A co miał Pan na myśli, mówiąc o zsiadaniu z roweru? Będę prowadził dla Discovery kilka audycji i zdarzy się to szybciej, niż wielu się spodziewa. Bardzo się z tego cieszę. Będą one dotyczyły rzeczy, na których mi zależy, tematów, takich jak podróże, zdrowie, nauka. Ale Discovery Channel z pewnością nie podpisał z Panem umowy na wygranie klasyka? Obiecałem pojechać jeszcze raz w Tour, a nie jestem kimś, kto zrywa umowy. Jeśli pojadę jeszcze raz w Tour, to z pewnością nie tylko po to, żeby dotrzeć na metę. Czy wykształcenie nowej generacji amerykańskich kolarzy postrzega Pan jako swój obowiązek? Tak, jest to jedno ze zdeklarowanych zadań Discovery, które ja, George Hincapie, Chechu Rubiera, Viatcheslav Ekimow, mamy do wypełnienia. Przekazywać dalej to, co wiemy. Czy światowy rekord w jeździe na czas znajduje się również na Pańskiej liście? Tak, bardzo poważnie myślimy o rekordzie świata w jeździe na czas. Ten rekord fascynuje mnie. W domu, w moim rowerowym wyposażeniu, mam już prototyp nadający się do podjęcia próby jego pobicia. Aktywnie poszukujemy właściwego toru. Nie ma zbyt wielu przemyślanych torów na poziomie, dlatego zastanawiamy się albo nad pokryciem dachem toru w Colorado Springs, albo wybudowaniem nowego w Salt Lake City. Ja zaś prowadzę bardzo intensywne rozmowy z moim trenerem Chrisem Carmichaelem o przygotowaniu do takiego projektu. Największym problemem będzie dopasowanie terminu. Wygrał Pan przed londyńskim sądem proces wytoczony autorom książki „LA Confidential”. Co to dla Pana oznacza? Dopiero teraz zaczynamy udowadniać, że mamy rację. Zwycięstwo w Londynie nie było zwycięstwem tylko dla nas, ale zwycięstwem czytelników, którzy mają prawo do dziennikarstwa bez uprzedzeń. Mam nadzieję, że wyznaczymy w ten sposób nowy trend w światowym dziennikarstwie. Pańska matka napisała książkę. Czy już ją Pan widział? Wziąłem z sobą rękopis na urlop w Meksyku i ta lektura oszołomiła mnie. Dowiedziałem się rzeczy o mojej przeszłości i pochodzeniu, o których nie wiedziałem. Mam na myśli nie to, że siedzimy w domu i gadamy o przeszłości. Cała historia o moim ojcu, której właściwie nie znałem. Co znaczyło dla mojej mamy dorastanie w prawdziwej biedzie. Dzień, w którym to wszystko przeczytałem, był jednym z najważniejszych w moim życiu.

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach