Konkurs 67. TdP rozstrzygnięty!

Organizatorzy zapowiadali, że będzie to "królewski" etap Maratonów Kresowych. I tak rzeczywiście było. Sześćset lat temu Rzeczposolita importowała króla z Litwy. Podobnie się stało na Maratonie Kresowym w Suwałkach. Królem został zawodnik z Kowna Sarunas Pacevicius.

Właściwie to Litwini zdominowali wyścig, gdyż zajęli trzy pierwsze miejsca. Wzięli w ten sposób srogi rewanż za wcześniejsze Maratony Kresowe, gdzie kolejność była odwrotna. Pod nieobecność najlepszych zawodników UKS Wygoda Białystok, honoru polskich zawodników bronił Dariusz Zakrzewski (Mistral), który wygrał w kategorii Master. Wśród Juniorów najlepszy był Michał Barej (UKS Wygoda Białystok), zaś wśród najstarszych zawodników Wiesław Gawryluk (Mistral). Królową głównego dystansu została Agnieszka Nowiczkow (Anyo Ricoh PTR Dojlidy).
Oprócz Litwinów, w wyścigu startowało ponad dwudziestu zawodników z Białorusi. Najlepszy zawodnik z Grodna Andrei Mourygin zajął miejsce w drugiej dziesiątce. Można powiedzieć, że dawne kresy ze swoją różnorodnością narodowościową i kulturową odrodziły się więc w wymiarze sportowym. W następnym sezonie maraton w Suwałkach znajdzie się prawdopodobnie w Pucharze Litwy. Natomiast w Druskiennikach będzie jeden z etapów Maratonów Kresowych.
W zgodnej opinii uczestników, to był kolejny bardzo udany Maraton Kresowy. Podobnie jak we wszystkich tegorocznych edycjach organizacja imprezy i pogoda były znakomite. Trasa była urozmaicona i bardzo wymagająca, szczególnie środkowa część prowadząca przez Suwalski Park Krajobrazowy. Krajobraz i kamieniste ścieżki przypominają niższe partie gór. Na zjazdach zawodnicy osiągali ponad 60km/h. Oczywiście podjazdy były równie wymagające. Jeden z uczestników napisał na forum: "ten fragment o typowo górskim charakterze zapadnie mi najbardziej w pamięci, miejscami miałem wrażenie, że jadę fragmentami trasy niedawnego maratonu w Kotlinie Kłodzkiej." Natomiast Zawodnik o pseudonimie"Kudłaty" widział to w trochę w inny sposób: "Za Smolnikami był zjazd, laskiem (wąwozik), a potem podjazd.... Masakra. Zawsze tam tracę wszystkie siły i mam ochotę rzucić rower i tupnąć nogą jak mała dziewczynka".
"Jeszcze wspomnę o krajobrazach, czasem nie patrzyłem na trasę, tylko dlatego, żeby podziwiać widoki" - to cytat w wypowiedzi innego uczestnika. Połączenie górskich krajobrazów z krainą jezior jest wyjątkowo malownicze. Na szczęście zawodnicy w umiarkowanym stopniu dawkowali sobie piękne panoramy. Mimo szybkich zjazdów i technicznych odcinków, wszyscy szczęśliwie dojechali do mety. Dzięki temu tegoroczny rejestr medyczny Maratonów Kresowych pozostał nadal czysty...

Finał Maratonów Kresowych 3 października w Augustowie. Na zawodników czeka kolejna malownicza trasa. Będzie oczywiście dużo łatwiejsza niż w Suwałkach, ale bardzo odpowiednia na przyjemne zakończenie trudnego sezonu.

Więcej informacji: www.maratonykresowe.pl

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach