Królowie zimowych wertepów

Góral kontra przełajówka Rowery górskie z uproszczonym, odpornym na zimowe warunki napędem to tylko jedna z propozycji, eksperymentalna zresztą, dla rowerzysty pragnącego jeździć cały rok. Ugruntowana w kolarskiej tradycji wciąż pozostaje przełajówka. Używana przez dziesięciolecia do zimowych treningów straciła z czasem na popularności na rzecz swojego młodszego brata – roweru MTB. Postanowiliśmy sprawdzić, czy słusznie. Mimo że ortodoksyjni górale i niektórzy uczuleni na błoto szosowcy miewają opory przed wskoczeniem na rower z „barankiem” i wyjechaniem nim w teren, można twierdzić, że przełajówka jest świetną propozycją dla nich wszystkich co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, zarówno trasy górskie, jak i asfaltowe, są zimą niedostępne, ponieważ te pierwsze zazwyczaj zajmują narciarze, a na drugich jest zbyt zimno i ślisko. Miejsca, po których da się jeździć, to w większości nizinne, osłonięte przed podmuchami wiatru leśne ścieżki, gdzieniegdzie rozmoknięte lub pokryte śniegiem do tego stopnia, że wymagają prowadzenia roweru. Innymi słowy, większość osób jeżdżących w Polsce zimą siłą rzeczy i tak (nawet używając różnorakiego sprzętu) uprawia przełaj. Po drugie, specyfika cyclocrossu sprawia, że łatwiej znieść niskie temperatury. Biegając z rowerem na plecach, rozgrzewamy całe ciało, stopy i dłonie nie przemarzają do kości. Z drugiej strony uniwersalność górala oraz jego dostępność i niższa cena każą się zastanowić, czy nie dostarczy nam on tych samych wrażeń bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z zakupem przełajówki. Ba, można podejrzewać, że będzie nawet lepszy. Nie pozostaje nic innego jak po prostu to sprawdzić. Sprzęt Zarówno Univegę Alpinę HT-570, jak i przełajowego Focusa Mares Cross, możemy uznać za typowych reprezentantów obu terenowych kategorii. Przyjrzyjmy się zatem różniącym je szczegółom. Ramai kokpit CX Rama ma kąty zbliżone do ramy górala, ale jest wyższa i ma krótszą rurę górną. W efekcie, mimo większej średnicy kół, uzyskuje się krótszy rozstaw osi. Tylne widełki mają długość podobną jak w rowerze XC, odległość przedniej osi od środka suportu jest natomiast mniejsza i sprawia, że przednie koło może zahaczyć o stopę. Rura górna ma kształt ułatwiający przenoszenie roweru na ramieniu. Z tego samego powodu najczęściej brak też w niej otworów do mocowania bidonu (Focus akurat ma jeden). Podobnie jak klasyczny rower XC jest wyposażona w piwoty hamulców, na których mocowane są cantilevery lub specjalne v-braki. Szosowa, wygięta kierownica jest węższa niż w góralu (wg przepisów maks. 50 cm). Widelec jest sztywny. XC Konstrukcja bardziej zwarta i masywna. Krótka, wysoko umieszczona główka pozwala na zamocowanie widelca amortyzowanego. Najczęściej ma mocowania do hamulców tarczowych, wyżej umieszczony środek suportu oraz większy rozstaw kół. Kierownica jest szersza niż w CX i trzymana nachwytem. Takie ułożenie rąk może być bardziej uciążliwe dla nadgarstka na dłuższych dystansach, ale świetnie sprawdza się w sytuacjach, gdy trzeba szarpnąć do góry przednie koło lub podskoczyć. Koła CX Mają większą średnicę (28”) i węższe opony (ok. 35 mm). Są zazwyczaj lżejsze niż koła MTB, ale za sprawą większej średnicy charakteryzują się większym momentem bezwładności (czyli “masą” w ruchu obrotowym), co przydaje się w jeździe ze stałą prędkością, ale utrudnia przyspieszanie i hamowanie. Węższe opony gorzej amortyzują wstrząsy, ale dobrze prowadzą się w błocie, wgryzając w miękkie podłoże i docierając do twardszej warstwy. XC Koła o mniejszej średnicy, przy zachowanej łatwości przyspieszania i hamowania, mogą mieć masywniejsze, szersze obręcze, te zaś można oblec szerokimi oponami. Zapewniają one lepszą amortyzację niż opony przełajowe, zmniejszają też nacisk jednostkowy na podłoże, dzięki czemu w niektórych sytuacjach (np. podczas jazdy po śniegu lub piachu) nie grzęzną, utrzymując rower na powierzchni. Napęd CX Stosuje się tu „zmiękczony” napędszosowy z mniejszymi tarczami przednimi (najczęściej 50/34 z.). Szosowe kasety 10-biegowe (zazwyczaj 11-27, 12-27 z.) dają bardziej płynne stopniowanie, jednak rozpiętość przełożeń całkowitych jest mniejsza o ok. 40% niż w góralu. Przełożenia są przesunięte w stronę twardszych, w wyniku czego przełajówka, przy tej samej długości korb, może jechać ok. 20% szybciej niż góral. XC Trzy tarcze z przodu (22-32-44 z.) i dziewięć z tyłu daje dużą rozpiętość przełożeń ze szczególnym naciskiem na spory wybór małych przełożeń stosowanych na stromych podjazdach. Hamulce CX Najpopularniejsze są cantilevery ze względu na ich niską masę, trwałość i konstrukcję umożliwiającą w miarę efektywną współpracę z zabłoconym kołem. Spotykane są również (jak w naszym Focusie) V-ki o konstrukcji dopasowanej do przełożenia szosowych dźwigni. Przepisy UCI nie dopuszczają stosowania hamulców tarczowych, jakkolwiek można spotkać się z takimi rozwiązaniami wśród amatorów. Charakterystyczne dla przełajówki są dodatkowe dźwignie hamulcowe umożliwiające hamowanie w górnym chwycie. XC Najczęściej stosuje się hydrauliczne hamulce tarczowe, bijące na głowę przełajowe cantilevery pod względem siły hamowania, precyzji obsługi i odporności na warunki zewnętrzne. Konstrukcja klamek umożliwia sterowanie hamulcami nawet jednym palcem. Wrażenia z jazdy Teoria jest istotna, ale jak zwykle cała prawda o rowerze objawia się dopiero po wycieczce w prawdziwy teren. Oba rowery porównaliśmy w identycznych warunkach, na tej samej trasie, szukając mocnych i słabych punktów przedstawicieli różnych gatunków. Podjazd To właśnie tu przełajowiec rozmija się mentalnie z góralem w największym stopniu. Tam, gdzie góral zrzuca łańcuch na najmniejszą tarczę, przełajowiec zeskakuje z roweru i wbiega z nim na szczyt. Daje o sobie znać niższa masa i odpowiedni kształt ramy przełajówki – w zasadzie nie czuć jej na plecach! Większość wzniesień można zresztą pokonać na kołach, podjazdy wymagają jedynie stanięcia w pedałach. Równomierne rozłożenie ciężaru na oba koła jest korzystne pod względem utrzymania przyczepności. Góral mimo wszystko wjeżdża wyżej, łatwiej pokonuje przeszkody na podjeździe i pozwala odczuć satysfakcję z wjechania na szczyt o własnych siłach. Jego minimalne przełożenie jest, koniec końców, niemal dwa razy mniejsze! Zjazd Przesunięcie ciała do tyłu, bardziej wyprostowana pozycja i dobry amortyzator dają na zjeździe przewagę rowerowi górskiemu. Jakby nie patrzeć, przełajowiec zjeżdża „głową w dół” i musi się borykać z większymi barierami, zarówno psychicznymi, gdy nawierzchnia jest względnie równa i wyzwanie stanowi sama prędkość, jak i czysto technicznymi, gdy nierówności terenu wyrywają kierownicę z rąk, a do klamek hamulcowych trudniej sięgnąć niż w góralu. Średnio strome schody nie są problemem, szczególnie wtedy, gdy używa się dodatkowych dźwigni na górze kierownicy. Tarczówkiwgóralu działają znacznie skuteczniej i są łatwo dostępne nawet przy dużej prędkości. Lepiej też sprawują się, gdy obręcze pokrywa błoto lub śnieg. Zakręty Oba rowery mają sportowy charakter i pewnie, szybko skręcają. W przełajówce trzeba bardziej uważać na położenie pedałów, gdyż w przechyle łatwiej zahaczyć nimi o podłoże. Ciężar ciała przesunięty bliżej tylnej osi sprawia, że góral jest nieco bardziej zwrotny. Zarówno wąskie, równomiernie obciążone koła przełajówki, jak i szerokie kapcie górala, zapewniają bardzo dobrą przyczepność w zakręcie. Korzenie i inne przeszkody Zdecydowana przewaga górala na wertepach jest zasługą amortyzacji i mniejszego obciążenia przedniego koła. Można jechać szybciej i bardziej bezpiecznie, podczas gdy przełajówką trzepie niemiłosiernie, co wymaga większego zaangażowania pracy ciała w amortyzację wstrząsów. Znacznie lepszą odpowiedź na nierówności rower CX ma w dolnym chwycie. Podobnie jak podczas zjazdu pochylona pozycja utrudnia obserwację drogi, co w niewielkim stopniu ogranicza też prędkość przejazdu przez techniczną sekcję. Szosa Zgodnie z oczekiwaniami przełajówka jedzie szybciej i bardziej komfortowo – opony mniej hałasują, pozycję ciała można zmieniać w szerokim zakresie, przełożenia są odpowiednio twarde, a aerodynamika korzystniejsza. Zimny, silny wiatr łatwiej przyjąć w pochylonej pozycji. Góral zostaje z tyłu. Górale w góry Po konfrontacji MTB i CX doszliśmy do wniosku, że jako rower zimowy w Polsce lepiej sprawdzi się przełajówka. Jest szybsza i wygodniejsza na płaskich odcinkach, angażuje całe ciało, zapewniając komfort termiczny. Łatwo ją przenosić przez nieprzejezdne odcinki trasy, wyśmienicie przejeżdża przez błoto i zaspy śnieżne. Każdemu, kto myśli o drugim rowerze na zimę, polecamy to rozwiązanie. Szczególnie tym, którzy trenują! Wiosnąosoby mające możliwość jazdy w górach bez wątpienia wrócą jednak do górala – dobra amortyzacja, niezawodne hamulce, optymalny dobór przełożeń sprawiają, że na prawdziwych, górskich trasach przełajówka traci przewagę. Dotyczy to również tych bikerów, którzy lubią skakać – przełajówka niechętnie odrywa się od ziemi (chociaż zawodowcy przeskakują ok. 30 cm nad przeszkodami). Najwięcej do myślenia zimowy trening przełajowy da zapewne mieszkańcom terenów nizinnych – powrót do górala może wydać im się zupełnie bezpodstawny… Słowa: Borys Aleksy

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach