Kulisy powstania Giro – fragmenty książki; premiera 10 maja

Setna edycja Giro d’Italia to święto dla całego kolarskiego środowiska. Jeden z najważniejszych wyścigów świata, cieszący się dużą estymą i poważaniem, powstał jednak z czysto komercyjnych pobudek. Jak to wszystko się zaczęło?

 

Nie mamy pieniędzy, więc zorganizujemy wyścig.

Ekipa „La Gazzetty dello Sport” potrzebowała pieniędzy. Słynny dziś tytuł prasowy wydawano dwa razy w tygodniu, na tanim papierze, a nad jego przygotowaniem czuwało tylko pięciu dziennikarzy. Słysząc, że ich największa konkurencja – gazeta „Corriere della Sera” – zamierza zorganizować ogólnokrajowy wyścig kolarski, postanowiono ich ubiec. „Naczelny »Gazzetty« Tullo Morgagni, doskonale wiedział, jak bardzo Tour de France przyczynił się do wzrostu popularności »l’Auto«, gazety należącej do Henri’ego Desgrange’a, oraz jak bardzo zaszkodził największemu konkurentowi Desgrange’a i zarazem największej francuskiej gazecie, »Le Vélo«. Nie zamierzał dać się zaskoczyć. Musiał koniecznie uprzedzić swego rywala i zorganizować własny wielki wyścig” – czytamy w książce Colina O’Briena „Giro d’Italia. Historia najpiękniejszego wyścigu kolarskiego świata”. 

Finansowe turbulencje

Organizacja takiego wyścigu to nie lada wyzwanie, szczególnie logistyczne. Na szczęście w szeregach „Gazzetty” znajdował się do Armando Cougnet – korespondent kolarski, który wprowadził włoski tytuł w świat tego sportu. Cougnet relacjonował wiele wyścigów, w tym Tour de France i doskonale wiedział, czego potrzeba do organizacji takiego przedsięwzięcia.

24 sierpnia 1908 r. na pierwszej stronie „Gazzetty” ukazał się informacja o zamiarze organizacji wyścigu, który miały się odbyć w maju przyszłego roku. Gazeta wyprzedziła swojego konkurenta, jednak wiele zaryzykowała – ogłoszono, że nagroda dla zwycięzcy będzie wynosić 25 tys. lirów. Dla porównania – redaktor naczelny „Gazzetty” zarabiał wówczas 1,5 tys. lirów rocznie.

We wrześniu ekipa „Gazzetty” doszła do wniosku, że organizacja wyścigu jednak przekracza ich finansowe możliwości. Po ogłoszeniu informacji o jego odwołaniu, do redakcji zgłosił się potężny mediolański bankier Primo Bongrani, fan kolarstwa. Pomógł redakcji zebrać pieniądze. „Co ciekawe, Bongrani przekonał nawet »Corriere«, największego rywala »Gazzetty«, do inwestycji w wysokości 3 tysięcy lirów. Twierdził, że zyskają dobrą reklamę i wykażą się wyższością moralną, pomagając konkurentowi w ratowaniu jego upadającego projektu” – pisze O’Brien. W marcu wszystkie środki były już zapewnione, a  „Gazzeta” ogłosiła, że trasa będzie miała osiem odcinków, składających się na 2,5 tys. km.

Zakochani Włosi

13 maja 1909 roku, o godzinie 14:53, na Piazzale Loreto w Mediolanie rozpoczął się pierwszy etap Giro d’Italia, w którym wzięło udział 127 zawodników. „Już dwa kilometry za startem doszło do sporej kraksy, podobno spowodowanej przez jakieś dziecko na drodze. Większość zawodników szybko ruszyła ponownie drogę, ale Gerbi – jeden z faworytów – najpierw musiał rozwiązać problem techniczny. W wypadku uszkodził koło, w związku z czym wrócił do miasta i tam znalazł mechanika, który z uwagi na olbrzymie zainteresowanie miał jeszcze otwarte. Wkrótce dogonił peleton.” – przeczytać można w książce wydanej z okazji setnej rocznicy Giro. Wyścig przyciągnął ogromne zainteresowanie Włochów. Ludzie tłumnie przybywali, aby wiwatować na cześć przejeżdżających kolarzy. Szaleństwo wydawało się objąć cały kraj.

Pierwszym zwycięzcą wyścigu został Luigi Ganna, ale największe laury przypadły dla tytułu „La Gazzette dello Sport”. W czasie Giro gazeta ukazywała się co drugi dzień, szczegółowo relacjonując przebieg wyścigu, co przysporzyło im mnóstwo nowych czytelników. „Gazzetta” umocniła swoją pozycję, zatrudniła nowych dziennikarzy, a  w kolejnym roku rozszerzyła Giro do 10 etapów.

Sto edycji, sto różnic

Jakie są różnice pomiędzy pierwszą a setną edycją wyścigu? Przede wszystkim sposób wyłaniania zwycięzców – wtedy nie wybierano ich tak jak dziś, na podstawie łącznego czasu przebytych odcinków, ale dzięki klasyfikacji punktowej. Od 1931 r. lider wyścigu nosi różową koszulkę tzw. Maglia  Rosa, a wzięło się to od bladoróżowego papieru, na którym drukowana jest „Gazzetta”.

Przez lata zmieniała się trasa wyścigu. Wielokrotnie wychodziła ona poza teren Włoch. W tym roku wyścig rozpocznie się w Sardynii, będzie przebiegał przez Sycylię, następnie przez Italię, kończąc na Mediolanie. W roku 1909 Giro miało tysiąc kilometrów mniej – rozpoczęło się w Milanie i zakończyło również w tym mieście. Trasa prowadziła przez Bolonię, Napoli i Turyn.

Od 1988 r. „La Gazzette dello Sport” nie jest już organizatorem wyścigu, choć oczywiście – aktywnie wspiera go na swoich łamach. Przygotowanie Giro przejęło RCS Sport – niezależna firma utworzona przez gazetę, która zajmuje się także organizacją innych wyścigów.

Historia na naszych oczach

Giro d’Italia to ogromna części historii kolarstwa. Wyścig spopularyzował ten sport nie tylko we Włoszech, ale także w innych krajach Europy. „Giro nie jest największym wyścigiem w kolarstwie zawodowym, za to w oczach wielu fanów i zawodników jest wyścigiem najpiękniejszym i najtrudniejszym. W przeciwieństwie do Tour de France – imprezy często schematycznej i zdominowanej przez najmocniejsze i najbogatsze zespoły – Giro jest nieprzewidywalne i kapryśne” – czytamy w „Giro d’Italia. Historia najpiękniejszego wyścigu świata”. Świętujmy zatem setną edycję tego wydarzenia i kibicujmy kolarzom! Niech wiedzą, że tworzą historię.

 

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach