Lightweight

Gdy kupujemy nową, drogą rzecz, porównujemy ceny. Przeprowadzamy rozeznanie, poddajemy się wpływowi reklamy. Lightweight jest znanym na całym świecie produktem, prawie wszystkie gwiazdy jeżdżą na kołach wyścigowych tej firmy, aby zyskać decydujące sekundy. Nie można jednak w jego przypadku porównywać cen i z pewnością nie można negocjować, nawet wówczas, gdy nosi się nazwisko Lance Armstrong i chce z pomocą tegoż produktu wygrać Tour de France. Nie ma rabatów, nie ma znanej siedziby firmy, żadnego handlu zagranicznego, żadnej agencji reklamowej do celów komunikacji, żadnego business managera. Jedynie garaż… ukryty w głębi Bawarii, za stodołą, w nim stary piec, kilka standardowych w warsztatach narzędzi, tokarka, która pamięta lepsze czasy, i oczywiście naszych dwóch głównych aktorów, znanych również jako renciści… mimo że jest to połowiczną prawdą, jak się okaże w trakcie wywiadu.

Tych dwóch dziarskich panów bezlitośnie odmawia Lance’owi Armstrongowi sponsoringu. Na święta dostają tymczasem w podzięce kartkę, zaadresowaną osobiście przez Sir Armstronga. Szalona historia o dwóch takich, co skromnością, klarownymi zasadami i najlepszym produktem, prosto z garażu na prowincji, podbiło świat. Podczas każdego wyścigu kolarskiego na świecie zakłada się te ręcznie wykonane koła i z ich pomocą zdobywa wiele tytułów. Cóż za zniewaga dla firm z wielomilionowymi budżetami na rozwój produktów i reklamę. Można pomyśleć, że to dwóch rowerowych błaznów. Najlepsze w tej historii jest jednak to, że obaj wiedzą o tym sporcie tyle, ile każdy, kto wykorzystuje rower po to, by pojechać w weekend na piknik. MR: Mówi się, że było dwóch rencistów, którzy stali się milionerami dzięki swoim karbonowym rowerom wyścigowym! RD: Gdyby istnieli jeszcze milionerzy, mogłoby się to zdarzyć, ale niestety tak nie jest. Podobnie jak nie jest prawdą, że jestem rencistą. Produkcja rowerów wyścigowych to tylko moje zajęcie dodatkowe. Dopiero w czasie wolnym od pracy lub na weekend pracuję w naszym warsztacie. MR: Można usłyszeć wiele plotek o panach i waszych rowerach. Ale jak się to wszystko zaczęło? RD: Dawno, dawno temu. Poznaliśmy się u producenta części samolotów MTU w Monachium, gdy uczyliśmy się jeszcze wyrabiać narzędzia. Ja wkrótce porzuciłem tę firmę, ale w wolnym czasie pracowałem razem z Heinzem. Nasze pierwsze wspólne pieniądze zarobiliśmy na spojlerach do Porsche. Ciąg dalszy w numerze 1-2(12)/2004

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach