Megatest – Trudniejsza pora roku

„My się zimy nie boimy!” – możemy zawołać śmiało, dlatego też bez dnia przerwy testujemy kolejne komponenty. Warunki panujące na zewnątrz nadają się przy tym idealnie, by sprawdzić funkcjonalność produktów. Przeczytajcie, kto przetrwał jesienny sprawdzian.

Pieśń przeszłości

Ciekawa sytuacja – Ritchey już od roku zapowiada wprowadzenie nowego modelu pedałów zatrzaskowych, modelu V4, a tymczasem w sprzedaży nadal jest obecny klasyczny już V3. Było więc wystarczająco wiele czasu, by sprawdzić jego wersję V3 Pro, i to bardzo dokładnie…

Pedały Ritcheya mają to do siebie, że osobie niezorientowanej mogą pomylić się z produktami Shimano. Nie jest to bynajmniej przypadek, bo Ritchey po prostu kupił licencję na sprawdzone japońskie rozwiązanie SPD. Zalet jest wiele – mi.in. wysoka jakość działania i otwarta konstrukcja w wysokim stopniu odporna na zabrudzenia i błoto. Najnowsza wersja systemu osiągnęła już ten stopień dojrzałości, że trudno sobie wyobrazić dalsze jej ulepszanie. Ostatnia poważna modyfikacja polegała na zrezygnowaniu z platformy stanowiącej dotąd rdzeń mechanizmu. Obecnie but jest podtrzymywany przez sprężyny samego zatrzasku, między nimi znajduje się po prostu korpus pedału. Ritchey stara się wyciągnąć z licencji maksimum – mechanizm jest w 100% kompatybilny, ale już obudowa różni się znacznie. Uwagę zwraca przede wszystkim wielkie, uszczelniane łożysko od strony korby, dzięki któremu całość funkcjonuje w sposób zupełnie niewrażliwy na warunki. Samo działanie jest niespektakularne, co oznacza w tym przypadku zero problemów. Także zakres regulacji twardości jest wystarczający, nawet początkujące osoby nie będą narzekać na trudności z wpięciem, a szczególnie wypięciem. Właściciele dużych stóp powinni tylko zwrócić uwagę na to, czy ich buty nie będą kolidować z obudową w miejscu, gdzie znajduje się łożysko. Podsumowanie: model dopracowany, niemal doskonały, także waga interesująca. Ciekawe w czym jego następca będzie lepszy? I tylko ta cena… Waga: 372 g, Cena: 375 zł, Info: Matuszewski, tel. 071 321 47 58, www.matuszewski.biz.pl

Siodło z dziurką

Siodło BBB BSD-07 Anatomiclite to jeszcze jedna wariacja producentów siodełek na temat ergonomii. Choć tym razem mamy do czynienia z produktem nietypowym, bo kształt zdecydowanie sportowy, ale komfort użytkowania zupełnie inny, prawie turystyczny. Jak się więc jeździ na siodle z dziurką?

Anatomiclite pokryte jest skórą, co jak wiadomo jest uznawane przez wielu za podstawowy wymóg, by można było mówić o pokonywaniu wielu kilometrów bez bólu dolnej części pleców. Także w tym przypadku jest to prawda, ale wykończenie materiału ma zadziwiającą właściwość – powierzchnia jest bardzo śliska. W wielu sytuacjach będzie to zaleta, bowiem umożliwia błyskawiczną zmianę pozycji (np. zsunięcie się za siodło), ale wymaga też precyzyjnego ustawienia siodła, bo inaczej będziemy się z niego… ześlizgiwać. Dobrze, że brzegi pokryto materiałem odpornym na przetarcia, rzecz przydatna w razie upadku, ale też zwykłego oparcia roweru o ścianę. Wracając do otworu – jest bardzo długi, co sprawia, że skorupa BBB dzieli się niemal na dwie części, z których każda pracuje praktycznie odzielnie. Efekt? Duży „skok” siodła i bardzo dobra amortyzacja drgań, ale też miękkość, do której zawodnicy nie są przyzwyczajeni. Ktoś, kto staruje w maratonach, czy też jeździ na długie wycieczki, dla odmiany zapewne będze bardzo zadowolony. Podsumowanie: bardzo dobre wykonanie, ciekawa konstrukcja i wygląd „deski” – BBB Anatomiclite to naprawdę wygodne siodełko nie tylko dla sportowców. Waga: 243 g, Cena: 165 zł, Info: Harfa-Harryson, tel. 071 324 69 63, www.harfa-harryson.com.pl

Na gorsze dni

W poprzednim numerze holenderski Vredestein w teście opon nie zdążył zaistnieć, mieliśmy jednak już dość czasu, by go sprawdzić. W związku z tym, że T-Rexs to specjalna opona na trudne warunki, pora roku także okazała się jak najbardziej odpowiednia – zima często oznacza jazdę w błocie i wodzie, po kamieniach i liściach, gdy dobra guma to prawdziwy skarb. Pierwsze wrażenie w przypadku opon jest istotne, bowiem jak się okazuje, często kupujemy je… oczami. Tu jest nieźle, choć model sprawia wrażenie filigranowego. O ile szerokość jest wystarczjąca (1,9’’), to już wysokość niewielka. Za to bieżnik bardzo interesujący, jego wzór przypomina ten znany z samochodów, tu także pojedyncze klocki wyposażone są w mikronacięcia zwane lamelkami. Ma to na celu powiększenie powierzchni przylegania do gruntu, poprawienie elastyczności opony. T-Rexs jest przy tym wzorowo wykonany, całość to ręczna robota.

Producent zaleca, by w zależności od warunków opony zakładać zgodnie z logiką (wzór przypomina strzałkę wskazującą kierunek jazdy) lub na odwrót, ale praktyka wykazuje, że nie ma to sensu. W trakcie jednej wyprawy warunki zmieniają się przecież często, a kto ma wówczas chęć przekładać gumę? Rozsądniejsze wydaje się postawienie jej w „logicznym” układzie, znów według producenta przeznaczonym na suche warunki. I znów zaskoczenie – bo guma trzyma się świetnie niemal każdego podłoża, również śliskich kamieni! Lamelki kleją się do przeszkód, trzeba się uprzeć, by zerwać przyczepność. Okazuje się też, że skromna wysokość nie przeszkadza, bo mimo używania opon w fullu nie udało jej się nam dobić. Vredestein nie zapomniał o specjalnej wkładce antyprzebiciowej. Podsumowanie: model wąski i niepozorny, swoją wartość demonstruje w trudnym terenie. Dla kogoś, kto lubi jesienno-zimową jazdę, wybór pierwszorzędny. Waga: 500 g, Cena: 119 zł, Info: Pro-Concept 2000, tel. 022 612 94 12.

top 3

Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach