Megatest

Porcja obowiązkowa

Jak co miesiąc przedstawiamy kolejne wyniki naszego megatestu. Pory roku się zmieniają, my zaś nie ustajemy w wysiłkach, by zamęczyć kolejne nadesłane komponenty. Niekiedy musimy się przy tym naprawdę spocić…

Platynowe wyzwanie

No cóż, kiedy testuje się najdroższy model danego producenta, „z pewną taką nieśmiałością” przychodzi konfrontować oczekiwania z rzeczywistością. Tak samo było tym razem, a sprawdzaliśmy Manitou Skareba Platinium, w wersji ze skokiem 80 mm.

Platinium byłby sobie zupełnie zwykłym Skarebem (a te już w latach ubiegłych spotkały się z naszym uznaniem), gdyby nie fakt posiadania systemu SPV (Stable Platform Valve), zapobiegającego bujaniu. Poza tym standard, możliwość regulacji twardości za pomocą zmiany ciśnienia, dzięki czemu każdy może ustawić widelec do swojej wagi i stylu jazdy. Także tłumienie można regulować pokrętłem (na dole lewej goleni), ale zazwyczaj nie ma sensu z niego korzystać, ponieważ ustawienie seryjne, maksymalnie otwarte, i tak większości użytkowników pasuje. Po napompowaniu komory głównej w goleni lewej zaczyna się zabawa z SPV w goleni prawej. I tu, no cóż… Już tak łatwo nie jest. Instrukcja wprawdzie logiczna, ale trafienie z ustawieniem niezbyt proste. Pompka w dłoń, zmieniamy ciśnienie, przejażdżka i znowu. Lepiej uzbroić się w cierpliwość, zanim uzyskamy pożądany efekt. Potem już, w terenie, dochodzi do tego możliwość zmiany wielkości komory SPV (specjalny klucz, lekki na szczęście), co już może niektórych lekko zdenerwować. Zmiana komory wpływa na modyfikację charakterystyki, przede wszystkim progresji pracy amortyzacji. Poeksperymentować warto. Co z tego wynika? Widelec świetny, SPV też, ale to ustawianie… Podsumowanie: rewolucyjna i efektywna technika, pod warunkiem, że przebrniemy przez regulację. Poza tym sam miód – amortyzator lekki, sztywny i czuły. Cena: 2999 zł. Info: Wigwam, tel. 022 644 29 02, www.rowery.com.pl

300 na liczniku

W instrukcji każdego amortyzatora bądź tłumika powietrznego znajdziemy zdanie, że do regulacji ciśnienia wewnątrz konieczna jest specjalna pompka, oczywiście tego samego dystrybutora. O tym, że nie do końca jest to zgodne z prawdą, można przekonać się na przykładzie modelu Rock Shoxa, opisywanego jako „300PSI”.

Pompka ta wyposażona jest w końcówkę ze standardowym zaworem samochodowym, tym samym pasuje do wszystkich amortyzatorów przednich bądź tylnych wyposażonych w wentyle w tym standardzie. Jeśli ktoś ma sprzęt nietypowy, wymagający adaptera, np. Marzocchi czy starsze SID-y, po wkręceniu go także może używać tej samej pompki. Pompka Rock Shoxa okazuje się więc uniwersalna, tak tylko, jak można to sobie wyobrazić. Obsługę ułatwia duży, czytelny wskaźnik ciśnienia (wyskalowany w barach i PSI) i gumowy wężyk łączący pompkę z końcówką. Wybitnie praktyczny jest przycisk do upuszczania ciśnienia, pomagający uzyskać pożądane ciśnienie. Pompka jest w całości metalowa, łącznie z tłokiem, co sprawia, że używając jej często, nie zaobserwowaliśmy żadnych problemów z trwałością. Jedyne co w ogóle sprzętowi można zarzucić, to niejednakowe upuszczanie powietrza przy odkręcaniu. Wskazane jest wówczas błyskawiczne rozłączanie, jak też trochę wprawy. Maksymalne ciśnienie możliwe do uzyskania wystarczy do pompowania wszystkich produkowanych modeli amortyzatorów. Podsumowanie: uniwersalna pompka do amortyzatorów przednich i tylnych, dobrze wykonana i prosta w obsłudze. Cena: 129 zł. Info: Harfa Harryson, tel. 071 372 15 70, www.harfa-harryson.com.pl

Deszczowa piosenka

Jesień, zima, wczesna wiosna… Mokry asfalt, liście, słabe oświetlenie, kałuże, a kilometry treningowe przejechać trzeba. Specjalna opona szosowa na takie warunki to nieoceniona pomoc. W przykrych „okolicznościach przyrody” świadomość, że zadbało się o własne bezpieczeństwo, potrafi istotnie poprawić samopoczucie.

Przez cały sezon używaliśmy w treningowym rowerze szosowym opon Schwalbe Stelvio Rain, ponieważ poza sierpniem sezon dobrą pogodą nas nie rozpieszczał. Teoretycznie model ten przeznaczony jest przede wszystkim do ścigania się na mokrej nawierzchni, jednak jego wyposażenie powoduje, że do treningów na polskich szosach nadaje się naprawdę nieźle. Opona, dzięki specjalnej mieszance gumowej Maximum-Grip-Compound (MGC), ma rewelacyjną przyczepność, nie tylko na mokrym. Dość powiedzieć, że specjaliści od kryteriów, kładący się w zakrętach wprost ekstremalnie, także chętnie jej używają. Świetny pomysł to wstawka chroniąca przed dobiciem (dziury!), czyli kewlarowa dodatkowa warstwa pod bieżnikiem – KevlarŞ-MB-Belt. Bieżnik już dawno nosił ślady ostrych starć z podłożem, a o „gumie” dalej nie było mowy. Zdecydowanie lepszy okazuje się przy tym szerszy wariant opony – 23C (testowaliśmy też 20C), ponieważ węższa, szczególnie w zestawieniu z wysokimi obręczami aerodynamicznymi, ma za niski profil na polskie słabe drogi, zbyt łatwo ją dobić. Schwalbe Stelvio Rain zużywają się co prawda szybciej niż inne (winna jest temu miękka guma), ale nie kosztują też majątku. Nasz typ na chłodniejsze pory roku. Podsumowanie: prawdziwe opony szosowe na trudne warunki pogodowe, rewelacyjne na mokrym podłożu. Także cena jak najbardziej w porządku. Cena: 65 zł (zwijana). Info: Unibike, tel. 052 348 96 11, www.unibike.pl

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach