Mistrzostwa bez sukcesów

A miało być tak pięknie… Niestety, nie zawsze to, co pięknie wygląda w planach, udaje się zrealizować. Do Madrytu pojechała liczna polska ekipa, wspomagana nawet przez „górali”, a właściwie „góralkę”. Start na szosie w Mistrzostwach Świata miał dla Mai Włoszczowskiej być ukoronowaniem sezonu, ale… Złapana guma niewiele przed metą zniweczyła medalowe nadzieje.

Oczami Mai

„W kolarstwie tak to bywa, że czasem o wyniku decyduje szczęście, bądź pech… W moim przypadku chodziło dziś o to drugie. Na ostatniej z sześciu rund złapałam gumę. Było to na bardzo szybkim zjeździe. Natychmiast odbiłam w bok i zatrzymałam się, chcąc jak najszybciej wymienić koło. Niestety, żaden wóz techniczny mnie nie zauważył. Zdenerwowałam się, ale teraz myślę, że było w tym troszkę mojej winy. Powinnam jeszcze jakiś czas jechać na gumie za grupą, aby mechanicy mogli mnie bez problemu dostrzec. No, ale chciałam stracić jak najmniej cennych sekund, w efekcie tracąc przynajmniej kilka minut. Gdy już zrezygnowana maszerowałam „pod prąd”, aby dotrzeć do mety, minęła mnie mała grupka, za którą jechał wóz Shimano. Zatrzymali się, więc wymieniłam koło i pojechałam, choć do końca nie byłam przekonana, czy warto kończyć wyścig na tak odległej pozycji (na ogół mało kto potem pamięta, jaka jest przyczyna dalekiego miejsca). Ale że zawsze mam do siebie pretensje, gdy nie kończę zawodów (zdarzyło mi się to chyba tylko raz czy dwa w całej karierze), dogoniłam dwudziestoosobową grupkę i razem z nią dojechałam do mety. Nie ma się co oszukiwać, szanse na medal miałam bardzo marne. Forma już nie ta sama co w Livigno, a trasa zdecydowanie za szybka. Na podjazdach czułam się dobrze i gdy szło ostre tempo, wyprzedzałam rywalki, ale na płaskim i z góry zupełnie nie potrafiłam się przebić do przodu. Tak więc teoretycznie nie ma czego żałować, ale zawsze pozostaje niedosyt, gdyż miałam szansę skończyć te Mistrzostwa w pierwszej grupie. Dzięki wyścigowi mam jednak sporo nowych doświadczeń, które na pewno będę mogła wykorzystać w następnych sezonach. Broni bowiem nie składam. Za rok szosowy championat w Austrii, a tam trasa już znacznie bardziej mi odpowiada, więc jeśli tylko będę miała jeszcze siły (przede wszystkim psychiczne) na koniec sezonu, na pewno pojadę tam powalczyć i zrewanżować się za Madryt. A wracając do wyścigu… Bardzo ładnie pojechała w nim Gosia Jasińska. Cały czas trzymała się w czubie i do mety dojechała w pierwszej grupie, kończąc na dobrym 22. miejscu. Wyścig wygrała Niemka Regina Schleicher przed moją rywalką z czasów juniorskich, Brytyjką Nicole Cook i Australijką Oenone Wood.” Tyle Maja Włoszczowska o swoim udziale w madryckich mistrzostwach. A reszta kadry? I kobiety i mężczyźni byli jedynie tłem dla innych nacji i, niestety, sprawiali wrażenie marzących jedynie o tym, by dotrzeć do mety. Oczywiście, dobrze jest zamiast biadolenia, że źle lub wręcz beznadziejnie, spojrzeć na wszystko z pozytywnej strony i potraktować jako naukę, co też zresztą proponuję. Tyle tylko, że warto byłoby pokusić się o konsekwencję i brać na podobne wyjazdy wyłącznie dobrze rokujących, młodych zawodników. Inwestujmy w przyszłość.

Świat na to

Na medalowe miejsca wpływ miała tegoroczna trasa wyścigu. Rozegrano go właściwie w centrum Madrytu, co było miłe dla kibiców, ale niekoniecznie dla kolarzy. Dużo zakrętów i barierek oraz niewielka liczba krótkich podjazdów spowodowały, że indywidualne wycieczki z góry były skazane na niepowodzenie – za łatwo je było dogonić. Finisze sprinterskie były od początku do przewidzenia. Najciekawsze, że tuż przed metą usytuowano bardzo ostry zakręt o 180 stopni, który zmuszał do do wyhamowania niemal całego pędu. Wygrali więc po prostu ci, którzy potrafili eksplodować na ostatnich metrach. Nie rozprawiając już dłużej nad udziałem Polaków, powiedzmy, że dla odmiany miło było patrzeć na to, co robią inni. Popis jazdy drużynowej dały Niemki z ubiegłoroczną misztrzynią świata Judith Arndt, jak też Belgowie, wspomagający Toma Boonena. Ciągłe męczenie przeciwników aż prosiło się o naśladowanie. Wspomniana Judith Arndt, wymęczona chorobą, potrafiła poświęcić ambicje i ostatnie siły, by zagwarantować sukces koleżance z drużyny. Bardzo wymowny był jej gest tuż przed kreską – wysoko uniosła ręce w geście zwycięstwa, choć to nie ona przecież wygrała. Podobnie było z Boonenem, który znajdował się w gronie faworytów, ale wcale nie miał łatwego zadania. Inni Belgowie wprost zabijali się, by wypracować mu jak najlepszą pozycję przed finiszowymi metrami. Bez szans byli nawet podobnie doskonale współpracujący Włosi, chcący widzieć na najwyższym stopniu Petacchiego, czy Hiszpanie, startujący przecież na własnym terenie. Ostatecznie na mecie za Boonenem zameldowali się jako drugi Alejandro Valverde z Hiszpanii i Anthony Geslin z Francji (co było swoją drogą sporą niespodzianką). Naszych zawodników wyprzedził zaś między innymi zawodnik z kraju znanego jako potęga kolarska, Brazylii. Murilo Fischer był 5. Dla celów wyłącznie statystycznych dodać można, że najlepszy z Polaków Piotr Wadecki dojechał w głównej grupie i był 44. Wśród młodzieżowców zajęliśmy nawet aż dwa miejsca w pierwszej trzydziestce – 28. na mecie był Hubert Kryś, 30. Michał Gołaś. Kobiety 126 km (6 x 21 km); 24 września 2005 1 – Regina Schleicher (Niemcy) 3.08.52 (40.028 km/h) 2 – Nicole Cooke (Wielka Brytania) 3 – Oenone Wood (Australia) 4 – Dorte Lohse Rasmussen (Dania) 5 – Chantal Beltman (Holandia) 6 – Giorgia Bronzini (Włochy) 7 – Susanne Ljungskog (Szwecja) 8 – Anita Valen (Norwegia) 9 – Jolanta Polikeviciute (Litwa) 10 – Trixi Worrack (Niemcy) (…) 22 – Małgorzata JasiŃska (Polska) 52 – Bogumiła Matusiak 58 – Monika Krawczyk 90 – Anna SkawiŃska 94 – Maja WŁoszczowska 105 – Paulina BrzeŹna Mężczyźni 273 km (13 x 21 km); 24 września 2005 1 – Tom Boonen (Belgia) 6.26.10 (42.417 km/h) 2 – Alejandro Valverde Belmonte (Hiszpania) 3 – Anthony Geslin (Francja) 4 – Marcus Ljungqvist (Szwecja) 5 – Murilo Fischer (Brazylia) 6 – Jakob Piil (Dania) 7 – Alexandr Kolobnev (Rosja) 8 – Andreas Klier (Niemcy) 9 – Julian Dean (Nowa Zelandia) 10 – Martin Elmiger (Szwajcaria) (…) 44 – Piotr Wadecki (Polska) 45 – Marek Rutkiewicz 95 – Jarosław ZarĘbski 96 – Bartosz Huzarski 124 – Robert Radosz 130 – Piotr Mazur

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach