Na ostro

Wciąż uważam, że zmienne przełożenie jest dla ludzi powyżej czterdziestego piątego roku życia. Czyż nie lepiej jest zwyciężać jedynie siłą własnych mięśni niż z pomocą przerzutek? Miękniemy… Jeśli chodzi o mnie, to dajcie mi ostre koło!

Henri Desgrange, L’Équipe 1902

Tymi słowami legendarny twórca wyścigu Tour de France wyraził swą dezaprobatę dla zdobywających właśnie popularność przerzutek i wolnobiegów. Na początku XX w. zawodnik mógł przestać pedałować dopiero po kompletnym zatrzymaniu roweru, a zmiana przełożenia mogła zostać osiągnięta jedynie przez wymianę nakręconej na piastę zębatki. Jeśli weźmiemy to pod uwagę, spostrzeżemy, że od czasów, gdy dyrektorem wyścigu był Desgrange, dokonała się prawdziwa rewolucja techniczna. W pogoni za coraz lepszym osprzętem często gubi się jednak całe piękno wynalazku, jakim jest rower. Cała wspaniałość tego urządzenia leży w jego prostocie, w tym, że rama, dwa koła i łańcuch są w stanie dać nam wolność nieporównywalną z żadnym innym pojazdem.

Na torowo

Jak to jednak zwykle bywa, po okresie przesytu następuje okres poszukiwania prostoty. Ostatnimi chyba rowerami najbliższymi klasycznym zasadom konstrukcji są rowery torowe. Taki rower nie ma przerzutek ani hamulców, napęd zaś rozwiązany z zastosowaniem tzw. „ostrego koła”. Polega to na tym, że pojedyncza tylna zębatka jest sprzężona z kołem bez pośrednictwa wolnobiegu, gdy rower jedzie, korby wciąż się obracają. Nie ma możliwości, by zaprzestać pedałowania. Jeśli spróbujemy, możemy zostać boleśnie ukarani. Kto jednak choć raz zobaczy klasyczny rower torowy ze stalową ramą, pozbawiony wszelkich zwisających kabelków i hałasującego osprzętu, musi ulec jego urokowi. To esencja tego, czym rower właśnie być powinien. Taki sprzęt może ważyć ok. 6 kg, jest idealnie cichy, bezawaryjny (nie ma się co popsuć), świetnie skręca i jest tańszy od obładowanej osprzętem szosówki. Na dodatek pozbawiony większości osprzętu rower jest zupełnie nieatrakcyjny dla złodzieja. Czemu więc nie ruszyć nim na ulicę? No właśnie!

Na ostro

Na ulicach wielu dużych miast w Polsce daje się zauważyć znaczny wzrost liczby rowerów z ostrym kołem. Można już chyba nawet mówić o pewnej modzie. Przemykają płynnie i bezgłośnie, budząc zdziwienie innych rowerzystów nie tylko brakiem przerzutek, ale często i hamulców. Brak hamulców?! W rzeczy samej, hamulce w ostrym kole nie są niezbędne. „Sztywne” sprzężenie tylnego koła z zębatką sprawia, że łatwo jest kontrolować prędkość bez interwencji hamulców. Im większy opór stawiamy korbom, tym wolniej jedziemy. Wprawni ostrokołowcy są w stanie hamować naprawdę efektywnie, a w krytycznych sytuacjach pomagać sobie skidami, czyli ślizgami z zablokowanym siłą nóg tylnym kołem. Hamulec, jeśli występuje, to tylko z przodu i z reguły używany jest w sytuacjach awaryjnych lub wtedy, gdy jesteśmy zbyt zmęczeni, by walczyć z obracającymi się korbami. W ostrym kole kluczowymi elementami są: zestaw piasta plus zębatka i kontra oraz łańcuch. Od tych komponentów zależy nasze bezpieczeństwo. Nietrudno sobie wyobrazić skutki zerwania łańcucha lub zębatki w ostrym kole. Jeśli do braku kontroli nad prędkością dodamy brak hamulców, może się to okazać katastrofalne. Pozostaje nam wtedy wykonanie sztuczki ş la Fred Flinstone, polegającej na hamowaniu butami lub inne tego typu akrobacje. Wszystko może się jednak skończyć tragicznie. Ważne jest więc, by nie oszczędzać na tych i tak nielicznych w przypadku ostrego koła komponentach. Jeśli chodzi o napęd, żadne półśrodki nie mogą wchodzić w grę! Czy nasze życie jest warte kilkudziesięciu złotych oszczędzonych na piaście?

Na co?

„Po pierwsze bezawaryjność, po drugie niesamowite prowadzenie dające uczucie jedności nie tylko z rowerem, ale i z całym ruchem ulicznym oraz piękna, czysta linia” – jednym tchem wymienia Rafał, który od roku dojeżdża na ostrym kole do pracy. „Pierwsza przejażdżka była dla mnie objawieniem. To tak, jakbym znów od początku uczył się jeździć na rowerze. Niezwykłe uczucie odzierające jazdę z wszelkiej rutyny. Na dodatek ten rower jest tak lekki i jego napęd ma tak małe opory, że przyspiesza się wręcz nieprawdopodobnie! Bez przerzutek! To niesamowicie uzależniające… Choć oczywiście trzeba dużo bardziej uważać i więcej myśleć niż na klasycznym rowerze” – dodaje. Przestawienie się na ostre koło może zająć trochę czasu. Większość nowych ostrokołowców wskazuje na początkową trudność w wyzbyciu się nawyku jazdy bez pedałowania. Na dodatek trzeba nauczyć się jeździć płynnie, ograniczając liczbę zatrzymań do niezbędnego minimum. Aby to osiągnąć, trzeba przewidywać zmiany świateł oraz wszelkie zachowania kierowców. Ostre koło to maszyna dla myślących, nie dla poszukiwaczy mocnych wrażeń. Może dać nam jednak wiele satysfakcji i czystej przyjemności z jazdy. Tutaj nie ma miejsca na zastanawianie się nad zmianą biegu. Trzeba po prostu jechać! Rower wyposażony w takie rozwiązanie może też pomóc nam w pracy nad kondycją i techniką pedałowania. Jeszcze dzisiaj wielu kolarzy trenuje w zimie właśnie na ostrym kole. Pozwala to wypracować umiejętność utrzymania stałej, nieraz wysokiej kadencji oraz płynnego obrotu korbami. Na stromych zjazdach nasze nogi muszą obracać się z zawrotną prędkością, a gdy jedziemy pod górę, musimy wykazać się sporą siłą.

Na koniec

Jak zdobyć taki rower? Wbrew pozorom jest to całkiem proste. Wystarczy stary rower szosowy z dłuższym, poziomym wpustem tylnego koła pozwalającym na regulację napięcia łańcucha. Z takiego roweru demontujemy przerzutki, tylny hamulec (na początek lepiej zostawić przedni), zakładamy koło z dobrą piastą torową (np. Miche, Campagnolo lub Shimano), zębatkę, kontrę i gotowe. Możemy też zdobyć niedrogą ramę torową i na jej bazie złożyć taki rower od podstaw. Różnica będzie taka, że rama torowa jest z reguły bardziej skrętna, ale przez to i bardziej nerwowa. Używając ramy szosowej, zachowamy natomiast typowe prowadzenie „normalnego” roweru. Trzeba jednak pamiętać, żeby w przypadku jakichkolwiek wątpliwości skonsultować się z kimś, kto dysponuje wiedzą na temat budowy ostrego koła. Nasze bezpieczeństwo musi być priorytetem. Jedynym problemem może być dostępność komponentów do tego typu rowerów. W przeciwieństwie do Anglii, Niemiec czy Stanów Zjednoczonych w Polsce wciąż jest dość ciężko o osprzęt torowy. Części najlepiej więc szukać w Internecie lub po prostu pytać o nie napotkanych ostrokołowców. A potem już tylko jeździć. Ostro.

Dokąd w sprawie ostrego koła?

  1. www.sheldonbrown.com/fixed – chyba największe kompendium wiedzy o ostrym kole. Mnóstwo praktycznych porad.
  2. www.ostro.com.pl, > – polska firma zajmująca się produkcją strojów rowerowych oraz ostrymi kołami. Prawdziwi specjaliści i pasjonaci. Nie tylko sprzedają piasty i ramy torowe, ale także służą radami na temat budowy takich rowerów.
  3. www.rp-pawlak.pl – polski dystrybutor Shimano – w ofercie pełna grupa Dura Ace Track,
  4. www.italfrance.webpark.pl – dystrybutor Campagnolo – jest możliwość zamówienia piast torowych Record.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach