Od kochera do kartusza

Zimno i mokro, cały dzień na rowerze, za tobą dziesiątki przejechanych kilometrów, przed tobą wizja dużego kubka gorącej herbaty. Zimnymi dłońmi próbujesz rozpalić kuchenkę, zachwalaną w sklepie jako niezawodna.

Twoje kolejne nieudane podejścia wyznaczają puste opakowania po zużytych zapałkach. W końcu, szczękając zębami, zasypiasz w mokrym śpiworze, śni ci się śmierć sprzedawcy – najlepiej na stosie…

Piekło w kuchni

Szlaki turystyczne pełne są ludzi, którzy każdego wieczoru przeżywają dramat związany z gotowaniem. Wprawdzie czasy, kiedy na kempingach na porządku dziennym były minipożary, powstające przy rozpalaniu radzieckich kocherów benzynowych, smród nafty i okopcone kuchnie turystyczne, minęły bezpowrotnie, ale i teraz słychać czasami na polach namiotowych wołanie: „Macie może zbędny kartusz?”. Gasnąca, zatykająca się, czy też tak oryginalna, że nie można zdobyć do niej paliwa kuchenka uczyni z każdego wyjazdu piekło. Jak się przed tym zabezpieczyć? Aby odpowiednio dobrać kuchenkę do swoich potrzeb, trzeba dokładnie przeanalizować, ile posiłków i dla jak dużej grupy osób chcemy przygotowywać. Po drugie powinniśmy zawsze tak dobierać paliwo do kuchenki, żeby było ono dostępne w miejscach, do których zamierzamy dotrzeć na trasie, lub byśmy mogli zabrać odpowiednią jego ilość. Po trzecie, cały zestaw, czyli palnik, paliwo i garnek lub garnki, musi mieć odpowiednią wagę. Po czwarte, powinniśmy się upewnić, czy nasza kuchenka ma odpowiednią wydajność, czy przygotowanie posiłku nastąpi w miarę szybko. A wiąże się to również ze wstępnym ustaleniem sposobu żywienia podczas wyjazdu oraz wcześniejszym dobraniem menu. I tak zakup tytanowej kuchenki wysokogórskiej jest całkowicie pozbawiony sensu, jeżeli będziemy korzystali z bezpłatnych kuchni na kempingach, a próba ugotowania czegoś na wysokogórskim szlaku za pomocą kuchenki na stałe paliwo może skończyć się popadnięciem w obłęd.

Jak by nie kombinować, najlepiej jest przyjąć zasadę, że gotujemy maksymalnie 0,5 l płynów na osobę za jednym razem. Oznacza to korzystanie z menażki maksymalnie 1,5-litrowej na jednym palniku. Z jednej kuchenki mogą więc korzystać trzy osoby i jest to raczej wartość graniczna. Dzięki temu szybko przygotujemy posiłek, a gotowanie będzie ekonomiczne. Ponieważ najlepiej podróżuje się parami lub ich wielokrotnością, dobrze gdy na parę przypada jedna kuchenka i menażka. Oczywiście wszyscy bierzemy kuchenki na takie samo paliwo! Dobrze też przyjąć, że zawsze mamy przy sobie jeden litr (kilogram) paliwa. Dzięki takim założeniom zmieścimy się w normie zakładającej, że kuchnia waży kilogram na osobę. Jeden wiezie paliwo, drugi palnik i menażkę. Wagę tę można ograniczać, jednak często koszt lżejszego sprzętu nie przekłada się na jego funkcjonalność i nasze potrzeby.

Co oferuje rynek?

Bardzo dużo. Wiele firm produkuje różnego rodzaju kuchenki, choć nie wszystkie są funkcjonalne. Najlepiej w pierwszej kolejności wybrać rodzaj paliwa, a następnie, biorąc pod uwagę sprawność palnika, przeznaczenie i wagę; zdecydować się na wybór odpowiedniego zestawu. Kuchenki na suche paliwo (esbitowe) Są tanie, lekkie, proste w obsłudze (paliwo zapala się zapałką). I to już koniec zalet. Kostki paliwowe są mało wydajne, mają najmniejszą kaloryczność, są czułe na wszelkie podmuchy i trudno dostępne. Właściwie kuchenki te sprawdzają się przy gotowaniu do 0,5 l cieczy jednorazowo. Niegodne polecenia na dłuższe wyprawy. Kuchenki spirytusowe Składają się z palnika, do którego wlewamy paliwo (spirytus, denaturat itp.) oraz obudowy, w której umieszczamy palnik. Menażka jest elementem zestawu i idealnie pasuje do obudowy. Zalety? Lekkość i prostota kompletu (składa się w jeden pakunek), łatwa obsługa, niska waga. Palą się bez przeszkód na wietrze, nie wymagają dodatkowych naczyń. Wady? Paliwo trudno dostępne poza Europą (można próbować ze spirytusem lekarskim lub mocnymi alkoholami). Kuchenki też kopcą (chyba że dolejemy ok 8-10% wody, ale wtedy spadnie kaloryczność), są mniej wydajne od gazowych, nie ma możliwości regulowania płomienia. Kuchenki gazowe Nowoczesne kuchenki gazowe to zestaw palnik plus kartusz (pojemnik z gazem). Są dostępne w trzech wariantach: palnik nabijany na kartusz, palnik nakręcany bezpośrednio na kartusz i palnik ze stojakiem połączony z kartuszem wężykiem. Pierwszy rodzaj jest najlżejszy, ale nie można odłączyć kartusza po gotowaniu, więc transport takiego zestawu jest utrudniony. Kartusze nakręcane są wyposażone w specjalny zawór, dzięki czemu można je odłączyć i używać ich wielokrotnie. Są one jednak odrobinę droższe. Palnik nakręcany na kartusz tworzy niezbyt stabilny zestaw, idealne jest więc trzecie rozwiązanie. W kartuszach znajduje się najczęściej mieszanka propan-butan. Standardowy skład to 80% butanu i 20% propanu. Należy pamiętać, że im niższa przewidywana temperatura, w której będziemy używali kuchenki, tym zawartość propanu powinna być większa. Przy użytkowaniu tych kuchenek należy pamiętać, że palnik nakręcamy lub nabijamy zawsze na dworze. Do zalet kuchenek gazowych należy zaliczyć: mnogość rodzajów palników o różnej wadze i przeznaczeniu, kartusze różnej wielkości, znormalizowane gwinty (możliwość stosowania kartuszy różnych producentów, ale uwaga, zdarzają się wyjątki), duża wydajność, duża kaloryczność, łatwa obsługa i regulacja spalania, lekkość, czyste spalanie, możliwe używanie w absydzie namiotu. Wady? Zestawy są niestabilne, kartusze trudno dostępne w różnych zakątkach świata i z dala od cywilizacji, droższe niż benzyna, podczas silnego wiatru potrzeba dodatkowej osłony palnika, mała efektywność przy gotowaniu ponad 1,5 l; konieczność zneutralizowania pustego kartusza. Kuchenki na paliwa płynne (benzyna, olej napędowy, w tym kuchenki multipaliwowe) Wszystkie te kuchenki mają podobą konstrukcję. Składają się z palnika i połączonego z nim specjalnym kolektorem zbiornika na paliwo. Ich główną zaletą jest duża uniwersalność, benzyna i olej napędowy dostępne są na całym świecie. Do kuchenek multipaliwowych można wlewać praktycznie każde paliwo (specjalna regulowana głowica), a także podłączać kartusz gazowy. Prawie każdą kuchenkę benzynową trzeba wcześniej rozpalić, niektóre wymagają użycia paliwa stałego (esbitu). Wiele modeli wyposażonych jest w pompkę przyspieszającą ten proces. Należy pamiętać, że typowe modele benzynowe wymagają specjalnej, oczyszczonej benzyny. Modele na olej napędowy i multipaliwowe pozwalają stosować paliwa dostępne na stacjach paliwowych. Na to rozróżnienie trzeba zwracać uwagę przy zakupie. Dobrze jest również sprawdzić (zwłaszcza gdy wybieramy się na „koniec świata”), jak bardzo zanieczyszczonego paliwa pozwala użyć producent. Zalety kuchenek na paliwa płynne są nie do przecenienia: duża wydajność, wysoka kaloryczność, wiele rodzajów palników (w tym palniki kryte, wielopalnikowe itp.), różne wielkości butli, tanie i dostępne niemal wszędzie paliwo, możliwość gotowania na mrozie i na dużych wysokościach, praktyczne przy większych ekspedycjach, trwałe i wytrzymałe. Są też i wady: użytkowanie wymaga praktyki i obycia, a także znajomości konserwacji (w modelach multipaliwowych i na olej napędowy konieczne jest regularne czyszczenie palnika i głowicy), skomplikowane rozpalanie (w modelach benzynowych zalecana szczególna ostrożność, gdyż zbyt duże ciśnienie w zbiorniku może spowodować wybuchanie płomienia) i użytkowanie, niektóre modele są głośne lub bardzo głośne, kuchenki kopcą i nie nadają się do używania ani w absydzie namiotu ani pomieszczeniach zamkniętych (spaliny, zwłaszcza w modelach benzynowych, są niebezpieczne dla człowieka), butla z paliwem wymaga ostrożnego traktowania (w modelach benzynowych możliwość wybuchu), wylanie się w sakwie czy plecaku powoduje duże straty, nie ma też możliwości kompletowania sprzętu różnych producentów. Wreszcie zachodzi konieczność zabierania narzędzi do konserwacji.

Jak gotować?

Zawsze zapoznaj się z instrukcją obsługi kuchenki i staraj nie łamać podanych przez producenta zasad. Gotuj, stawiając kuchenkę na twardym podłożu (śpiwór czy karimata nie są najlepszym pomysłem). Nic tak bardzo nie przyczynia się do poniesionych strat, jak wylany wrzątek. Dobierz menażkę tak, by pasowała do palnika. Pamiętaj, że gotując w naczyniu pod przykrywką, zyskujesz na czasie. Każda kuchenka działa lepiej, jeśli osłonisz ją od wiatru. Pomocny parawanik możesz wykonać sam lub kupić w sklepie. Pamiętaj, że kartusze sporo wytrzymują, ale nie należy ich traktować niczym ostrym, rzucać itp. Szczególną ostrożność zachowaj przy gotowaniu w namiocie, zadbaj o wentylację. Nigdy nie porzucaj pustych kartuszy w lesie, górach, na drodze!

Mój typ

Zawsze mam przy sobie palnik gazowy, nakręcany, lekki model typowo wysokogórski i jeden kartusz 250 g. Palnik ten towarzyszył mi w wielu podróżach. Zawsze stosuję zasadę jeden palnik na dwóch, jeden kartusz 250 g na pięć dni. Używam aluminiowej menażki 1,2 l z rączką, dzięki której można ją spokojnie zawiesić nad ogniskiem. Pokrywka jest talerzem lub patelnią. Zabieram również ze sobą plastikową miseczkę i metalowy kubek z przykrywką. Zestaw uzupełnia składany parawanik (kupiony w Holandii). Mimo oficjalnego zakazu wpuszczano mnie z kartuszami do samolotu, zarówno na liniach europejskich, jak i azjatyckich. Podczas klasycznych wypraw trekkingowych (Bajkał, KunLun, Tienszan) używałem również kuchenki multipaliwowej, ze stojącym palnikiem i zapasowym zbiornikiem na paliwo.

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach