Piąte koło u wozu

Dla przeciętnego użytkownika dwóch kółek nazwy takie, jak Wheeler czy Leader Fox, znaczą dokładnie to samo – czyli niewiele. Jeśli spytamy o markę rowerową, jest szansa, że usłyszymy w odpowiedzi niepewne… „Romet”?. A kto z nas nie zna popularnych marek, Renault, Audi czy BMW? Do tych samych wniosków doszli specjaliści od marketingu wielkich koncernów samochodowych i w ten sposób na rynku pojawiły się rowery takie, jak testowany przez nas… Mercedes. Postanowiono wykorzystać image znanej marki i na jego barkach wynieść nowy produkt. Tymczasem my, być może nie do końca świadomie, od roweru z samochodowej stajni oczekujemy podobnej jakości, jaką oferują czterokołowe maszyny. Postanowiliśmy przyjrzeć się Mercedesowi, by sprawdzić, jak wielki koncern poradził sobie z zadaniem skonstruowania sprzętu do jeżdżenia, w którym systemy ABS i ASR to pojęcia obce, a klimatyzacja dostępna jest gratis.

Pomysł Przeniesienie image`u udaje się tylko wtedy, gdy jakościowo rower sprosta oczekiwaniom klientów. Najprostszy pomysł to naklejenie własnego logo na udany produkt wytwarzany przez kogoś innego, bo przecież znać się można na samochodach, a na rowerach niekoniecznie. Trudno jednak wówczas mówić o wyrafinowaniu produktu, skoro pokrewieństwa z „masówką” są aż nadto wyraźne. Dlatego musi być spełniony także drugi warunek, obok wymagań jakościowych – taki rower musi się wyróżniać. Powinien to być produkt dla indywidualistów, którzy szukają czegoś wyjątkowego, oczywiście najlepiej, żeby kojarzyło im się z ich ulubioną, luksusową marką. Każdy już z daleka powinien widzieć, że ma do czynienia np. z Mercedesem. Sam fakt ekskluzywności ma też jeszcze inny skutek – zdecydowanie nie może to być rower tani. Ciąg dalszy w numerze 9(10)/2003

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach