Pierwszy Maraton Kresowy na Białorusi!

23-24 lipiec 2011r. - Sopoćkinie nad Niemnem, 105 km od Białegostoku, 25km od Grodna. Pierwszy Maraton Kresowy MTB na Białorusi. To było także pierwsze spotkanie większości polskich uczestników Maratonów Kresowych z Grodzieńszczyzną, jej kulturą, smakami, zapachami.

Ekipa z Polski liczyła 44 osoby, jak u Mickiewicza... Tyle osób przebrnęło przez formalności wizowe i miało odwagę pojechać do kraju, z którego w ostatnich miesiącach nadchodziły nienajlepsze wieści. Łącznie około 150 zawodników czekało na start maratonu z nieskrywaną ciekawością. Start i meta w uroczym miejscu nad śluzą Kanału Augustowskiego. Pogoda idealna, słońce i lekki wietrzyk. "Ależ tu pięknie", "od razu z roweru, wskakuję do wody popływać" - takie głosy niekłamanego zachwytu słychać było zewsząd. Bo miejsce było naprawdę magiczne. Cała baza i organizacja imprezy stały na najwyższym poziomie. Ci, którzy przyszli kibicować, w oczekiwaniu na zawodników na pewno nie mogli narzekać na nudę.

Trasa szybka. Bardzo szybka. Średnia prędkość, z jaką jechali zawodnicy na długim dystansie wynosiła 28-30 km/godz. Dystans mini -30km - jedno kółko, głowny- 60km. Na trasie było wszystko, tylko w uproszczonej wersji: piach, gałęzie, korzenie. Podjazdy sprawiały trudność wyłącznie początkującym adeptom kolarstwa MTB. Natomiast końcówka zaskoczyła również wytrawnych maratończyków. Nieoczekiwany, gwałtowny zakręt bezpośrednio z szybkiego zjazdu, w towarzystwie licznych drzew, a potem fragment technicznego singiel tracka w kształcie serpentyn. Kilka mostków, w tym jeden z podjazdem ułożonym z cegieł (niespodzianka), na koniec wisienka na torcie, w postaci błota, które można było zmyć, wskakując do wody. I meta. Oklaski kibiców, którzy tłumnie przybyli, aby zaakcentować swoje poparcie dla tego typu imprez.

Dekoracja zawodników była prawdziwym spektaklem w nadkanałowym amfiteatrze.. Fanfary rozbrzmiewały za każdym razem, kiedy byli nagradzani zawodnicy z poszczególnych kategorii. Różnorodność nagród wywoływała pomruki zadowolenia wśród zwycięzców. W nienajbogatszej Białorusi nagrody były dużo lepsze niż na bogatych komercyjnych cyklach w naszym kraju.

Najszybszym zawodnikiem na dystansie głównym był stały uczestnik Maratonów Kresowych Andrei Muryhin z Grodna. Kolejne miejsca zajęli Nikita Stelmaszczyk z Mińska, Sergiej Nikulin (Grodno) i junior Michał Łopato (UKS Wygoda Białystok). Najszybszą kobietą była Elena Drozdowa (Grodno). Na dystansie Mini najszybsi byli zawodnicy UKS Wygoda Białystok: Patryk Muśko i Aleksandra Leśniewska.

Mieszkańcy Grodzieńszczyzny słynął z długowieczności, wg danych statystycznych kobiety na Białorusi żyją znacznie dłużej niż mężczyźni. Wśród osób, które ukończyły 110 lat, znajdują się wyłącznie kobiety i jest ich 110. Kolarek, które zdecydowały się wziąć udział w tym historycznym maratonie, było łącznie 22 i każdej życzymy co najmniej 100 lat rowerowania.

Gościnność i życzliwość białoruskich Przyjaciół była odczuwalna na każdym kroku. Już na granicy, która nadal ma wiele z "żelaznej kurtyny", dzięki zaangażowaniu tamtejszych Organizatorów, czas oczekiwania na stempelki w paszportach, został ograniczony do niezbędnego minimum (Ivan, dziękujemy!).

Zakwaterowani w klimatycznym hotelu, dzięki któremu mogliśmy się przenieść w czasy pierestrojki, z dużym apetytem wyruszyliśmy na zwiedzanie Grodna, miasta z ponad 800-letnią historią, która pozostawiła po sobie wiele ciekawych zabytków, m.in. Stary i Nowy Zamek. Na głównym placu - Sowieckim, naszą uwagę przykuł czołg usytuowany na wielkim cokole, z lufą skierowaną ... na zachód. Ciekawą, futurystyczną bryłą wyróżniał się również, znajdujący się nieopodal, Rosyjski Teatr Dramatyczy. Jest w Grodnie miejsce, które przeniosło nas w okres średniowiecza, jest to cerkiew pod wezwaniem Świętych Borysa i Gleba, tzw. Kołoża. Ten pomnik przeszłości z XII w, usytuowany jest na skarpie, tuż nad Niemnem. Wieczór wypełniony zwiedzaniem, a noc innymi rozrywkami, upłynęły szybko. Niedziela przyszła zbyt wcześnie.

Maraton Sopoćkinie był czymś więcej niż kolejną, ciekawą rywalizacją sportową, w pięknych okolicznościach przyrody. Był przede wszystkim aktywną formą wspólnoty kresowej. Wcześniej była Litwa z Druskiennikami, wczoraj Białoruś i Sopoćkinie. Kresowy tygiel kulturowy, który w naturalny sposób wzbogacił się o jeszcze jedną formę kontaktów, a nawet przyjaźni. Maratony Kresowe stały się nie tylko unikalną pod wieloma względami imprezą rowerową, ale i znakomitym towarem eksportowym...

Na kolejny maraton do Sokółki wielu uczestników przyjedzie z Grodna na rowerach. Od granicy to tylko kilkanaście kilometrów.
Więcej informacji o Maratonach Kresowych: www.maratonykresowe.pl

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach