Pociąg ku sławie

W polskim peletonie nie działoby się tak wiele, gdyby… Gdyby nie Zbigniew Szczepkowski. Popularny w światku kolarskim „Szczepek” od wielu lat mozolnie buduje i rozwija zawodową grupę kolarską znaną obecnie jako DHL Author. Trzeba przyznać, że jego zaangażowanie i uparte dążenie do celu skutkuje progresem zarówno wyników, jak i budżetu.

Zbigniew Szczepkowski, Dyrektor Sportowy zawodowej grupy kolarskiej DHL Author, o przyszłości swoich zawodników:

MR: Jak się układa współpraca z firmą DHL, która, jak wiemy, wchłonęła Waszego poprzedniego sponsora, firmę Servisco? Zbigniew Szczepkowki: Cóż powiedzieć… Współpraca układa się nadzwyczaj dobrze. Znamy się jak łyse konie, choć teraz nasi partnerzy występują już pod światowym logiem DHL. Wcześniej jednak, pod nazwą Servisco, podchodzili do wszystkiego na równie światowym poziomie. Każdemu życzyłbym tak znakomitej współpracy jak u nas. Tego się nie da opisać, chyba że w samych superlatywach. MR: Czego w takim razie sponsorzy oczekują od was? ZSz: Przede wszystkim tworzymy otoczkę marketingową dla naszych sponsorów. Oczywiście tak się złożyło, że logo DHL i Authora doskonale pasuje do naszych strojów, więc przeciętny kibic bardzo szybko je rozpoznaje. Dodatkowo mamy zapisane w umowie wygranie kilkunastu wyścigów, co przez cały czas realizujemy. Jako trener wymagam jednak więcej od swoich kolarzy. Wiem też, że mój upór i dążenie do celu zostały zauważone nie tylko przez sponsorów. MR: Proszę powiedzieć, czy przy tak wspaniałej współpracy i jak pan to powiedział, promowaniu marki, nie kusi Was np. awans do II dywizji? ZSz: Oczywiście, że kusi i to bardzo. Do tego potrzebny jest jednak większy budżet. Dodatkowo podkreślam tutaj, że nie jestem minimalistą i chciałbym iść nawet wyżej, niż tylko do II dywizji. Mam swoje marzenia i wiem, że kiedyś je zrealizuję. Jest duże prawdopodobieństwo, że zrobię to właśnie z DHL-em i Authorem. MR: Czy możemy się dowiedzieć, co to są za marzenia, uchyli Pan naszym czytelnikom rąbka tajemnicy? ZSz: Prawdopodobnie nie ma tu czego uchylać (śmiech), bo dla kogoś, kto pracuje w kolarstwie tak jak ja wiele lat, marzenie może być tylko jedno, mianowicie Tour de France. Osiągnąłem w kraju wszystko, bo moi kolarze wygrywali wszystkie liczące się wyścigi, od Bałtyk-Karkonosze, przez Wyścig Pokoju, po Tour de Pologne. Chciałbym jako trener, żeby moja ekipa stanęła na starcie Wielkiej Pętli. Oczywiście myślę tutaj co najmniej o wygraniu etapu, czy też zdobyciu „jakiejś” koszulki. Chyba, że miałbym nieograniczony budżet jak US Postal, wtedy wygranej w „generalce” nie oddałbym nikomu (śmiech). MR: Oczywiście w TdF Pańscy kolarze startowaliby na rowerach Authora? ZSz: Pewnie że tak, po co zmieniać to co dobre. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że możemy korzystać z takiego sprzętu. Nasze rowery są znakomite. Powiem tak po kolarsku, że jak się patrzy na nasz sprzęt, człowiek bardzo chciałby na niego wsiąść i odjechać. Mogę powiedzieć, że znakomicie sprawują się w wyścigach, nie ma z nimi najmniejszych problemów, a do tego są niezwykle dobrze dopasowane do kolarzy.

Tomasz Radzki, właściciel firmy Velo, dystrybutora marki Author, o marzeniach i biznesie:

MR: Sponsoring w Pana przypadku to biznes czy ideologia? A może biznes poparty głębszą ideologią? TR: Zarówno prowadzenie firmy rowerowej, jak i sponsoring, nie kojarzą mi się z jakimś ekstraktem chłodnej kalkulacji. Ja lubię rowery, lubię jeździć, kiedyś ścigałem się na szosie, a dystrybucja rowerów i wspieranie sportu przynosi mi zadowolenie, ekonomiczne i to niekomercyjne. Cieszy mnie, że kolarze chwalą sobie konkretne rowery, opony, buty, że ekscytują się działaniem hamulców. Cieszy mnie też, że nasz sprzęt jest używany na zawodach bardzo wysokiej rangi. Wolałbym jednak nie przesadzać z patosem. Sponsoring jest po prostu użyteczną instytucją, przedsiębiorcom daje efektywną reklamę, a zawodnikom umożliwia uprawianie sportu. Mam nadzieję, że ta forma reklamy jeszcze bardziej upewni klientów co do słuszności wyboru naszych produktów. MR: Sponsoring obejmuje tylko grupę kolarską DHL, czy również inne, szersze działania? TR:Współpraca z grupą DHL jest naszym największym przedsięwzięciem sponsoringowym. Mamy w ofercie handlowej produkty, którymi kolarze są po prostu zainteresowani. Inicjatywa sponsoringu należy zwykle do sportowców. Nasi obecni beneficjenci to poza DHL Grupa RMF FM Mountain Dew, Bike Maraton, Rajd Szlakiem Orła Bielika, Grzegorz Zieliński z Łukaszem Smolakiem i osiągająca świetne wyniki na szosie grupa pań – MKS START PEUGEOT ANDRZEJ KITA LUBLIN. MR: Skąd wziął się pomysł na sponsorowanie Grupy DHL? TR: Nasze produkty od wielu lat dowożone są do sklepów w całej Polsce przez Servisco – obecnie DHL. Poza relacjami biznesowymi zarówno Servisco, jak i Velo łączą te same pasje związane ze sportem i kolarstwem. Myślę, że te okoliczności nie mogły przynieść innego rezultatu, niż wspólne wspieranie kolarstwa. Cieszymy się, że grupa DHL, będąca sukcesem reklamowym DHL i sukcesem rowerów Author, jest też sukcesem sportowym. DHL Author jest w światku kolarskim dobrze znaną firmą i jak na swoje możliwości budżetowe spisuje się nadzwyczaj dobrze. Obok Action ATI i Hoop CCC Polsat stanowi trzecią siłę, z którą konkurencja musi się liczyć. Tegoroczny trzon ekipy tworzą doświadczeni zawodnicy: Marcin Gębka, Artur Krasiński, Grzegorz Rosoliński i Grzegorz Wajs. Dyrektor Szczepkowski zainwestował też w młodzież, co przy dobrym zapleczu i właściwym podejściu do zagadnień treningowych tworzy udaną mieszankę rutyny i świeżości. Cała grupa jest polska, co, zważywszy ogólną mizerię kolarską i problemy z finansowaniem sportu, cieszy, bo nasi zdolni początkujący mają gdzie kontynuować kariery. Przejście z etapu amatorstwa do profesjonalizmu bywa trudne, widać to choćby po ilości ścigającej się młodzieży. Najważniejsze jednak, że grupa jako całość doskonale zdaje egzamin na trasach wyścigów. Widać to było między innymi podczas klasycznej polskiej etapówki Bałtyk-Karkonosze, gdy Gębka z pomocą kolegów wygrał aż dwa etapy, a w drużynowej klasyfikacji generalnej cała grupa zajęła bardzo dobre, 3. miejsce. Przedtem z pozytywnej strony pokazali się w wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich Gębka i Szafrański. Dla odmiany w Memoriale Andrzeja Trochanowskiego zwyciężył Mariusz Witecki. Oczywiście apetyt kolarzy i szefów zespołu rośnie… Celem numer jeden grupy DHL Author jest jesienny wyścig Tour de Pologne, gdzie podopieczni Zbigniewa Szczepkowskiego jechali dotąd bardzo aktywnie. Na innych trasach kolarze w żółto-czerwonych trykotach też są widoczni, co bardzo podoba się sponsorom – DHL i firmie Author. Marki te dzięki żywej reklamie stają się coraz bardziej rozpoznawalne, a o to przecież chodzi. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, być może grupę będzie niedługo wspierać Lang Team! Firma Czesława Langa, byłego kolarza a obecnie dyrektora i organizatora Tour de Pologne, ma wesprzeć DHL Author już w najbliższym sezonie. Oczywiście dyrektor Szczepkowski nie próżnuje i wierzy, że uda mu się w przyszłym sezonie zamknąć budżet, który pozwoli na spokojne ściganie i awans do II Dywizji. Czego sponsorom i Dyrektorowi życzymy z całego serca!

Skład grupy

  • Krzysztof Ciesielski, POL, 2001, Servisco-DHL-Koop
  • Marcin Gębala, POL, 2004, zawodowiec nowicjusz
  • Marcin Gębka, POL, 1998, Ambra Weltour Radio Katowice
  • Maciej Hibowski, POL, 2003, Servisco-DHL-Koop
  • Nikodem Kotowski, POL, 2004, zawodowiec nowicjusz
  • Artur Krasiński, POL, 2000, Servisco-DHL-Koop
  • Daniel Kucewicz, POL, 2003, Servisco-DHL-Koop
  • Grzegorz Rosoliński, POL, 1997, Servisco-DHL-Koop
  • Krzysztof Rzepecki, POL, 2004, zawodowiec nowicjusz
  • Mikołaj Skowroński, POL, 2004, zawodowiec nowicjusz
  • Krzysztof Szafrański, POL, 2000, CCC-Polsat
  • Grzegorz Wajs, POL, 1998, Servisco-DHL-Koop
  • Mariusz Witecki, POL, 2003, Servisco-DHL-Koop

DHL Author, grupa III dywizji

  • Team Manager: Zbigniew Szczepkowski (POL)
  • Team Manager: Szymon Krotosz (POL)
  • Team Manager (asystent): Marian Wieckowski (POL)

Adres: Klub Kolarski Panorama, ul. Nowogrodzka 7/9 m 36, 00-513 Warszawa, e-mail: >

Prezes DHL Express, Aleksander Morozowski, specjalnie
dla Magazynu Rowerowego o swoim spotkaniu z kolarstwem

MR: Panie Prezesie, znany jest Pan w różnych kręgach jako miłośnik kolarstwa. Proszę powiedzieć, dlaczego właśnie kolarstwo, jak pan trafił do tego sportu? AM: Każdy ma jakieś hobby. Ja zawsze lubiłem sporty wytrzymałościowe. Kiedyś biegałem amatorsko. Mogę nawet powiedzieć, że dwukrotnie ukończyłem Maraton Warszawski. Bieganie ma jednak to do siebie, że trzeba być bardzo rygorystycznym, zarówno w diecie, jak i w treningu. Nie można np. pół godziny po posiłku wyruszyć w trasę. Natomiast rower akceptuje odstępstwa, a to już dużo. Przygotowanie treningu, czy też zawodów, trwa zdecydowanie krócej. Co w tym przypadku jest niezwykle ważne, ponieważ zazwyczaj cierpię na chroniczny brak czasu. Dodatkowym bodźcem, który mnie pchnął w kierunku kolarstwa, był po prostu rower! Któregoś pięknego dnia przez przypadek znalazłem się w sklepie, gdzie na wystawie zobaczyłem wspaniały karbonowy rower górski Biria na LX-sie. Oczywiście kupiłem go, choć nie wiedziałem do końca, co to jest LX i co znaczą inne kolarskie „grypsy”. MR: Właśnie wtedy rozpoczął Pan swoją przygodę z kolarstwem? AM: Tak, choć muszę przyznać, że początki były bardzo ciężkie. Wiadomo, trzeba było zapłacić frycowe. Pamiętam jak dziś swój pierwszy wyścig MTB. To było na poznańskiej Cytadeli. Na start namówili mnie znajomi, oczywiście nie wiedziałem, jak mam się do tego przygotować. Wystartowałem więc bez przygotowania, z marszu. Co prawda ukończyłem te zawody, ale dobrze pamiętam, że zdublowano mnie z 7 razy (śmiech). Zapłaciłem frycowe i później już było coraz lepiej. MR: Wiem, że później doszło do tego kolarstwo szosowe. Czy miało to coś wspólnego z zaangażowaniem pańskiej Firmy w grupę zawodową? AM: Miało i to wiele. Do szosy namawiał mnie strasznie Zbigniew Szczepkowski, dyrektor sportowy grupy, którą sponsorujemy. Mogę powiedzieć, że szosa wciągnęła mnie jeszcze bardziej. Kolarstwo szosowe to coś zupełnie innego niż MTB, jednak równie piękne. Mogę powiedzieć, że szosa wiele uczy i pomaga. Obie te dyscypliny znakomicie się uzupełniają. Szosa jest wspaniałym narzędziem treningowym dla MTB. Dodatkowo to przede wszystkim praca w zespole i tego możemy się tam nauczyć. Łatwo stwierdzić, że bez dobrego zespołu w wyścigach szosowych mało kto się liczy. Proszę spojrzeć, ile osób pracuje na sukces Lance’a Armstronga. MR: Jest Pan zatem zadowolony z wejścia firmy jako sponsora do kolarstwa? AM: Decyzja, jaką podjęliśmy sześć lat temu (jeszcze pod szyldem Servisco), aby wejść w kolarstwo, była bardzo słuszna. Nasza firma stara się aktywnie uczestniczyć w wielu imprezach, przyjęliśmy jednak strategię, by udzielać się w dwóch płaszczyznach – sportowej i charytatywnej. W pierwszej wspieramy grupę zawodową, natomiast druga to nasza współpraca od wielu lat z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy i Polską Akcją Humanitarną. Bardzo ważne dla naszej firmy jest wspieranie tych dziedzin, w których liczą się zespoły ludzkie. Właśnie zespół, tak jak w przypadku naszych kolarzy, oraz wolontariusze Jerzego Owsiaka mogą liczyć na sukces. Podobnie jest w naszej firmie, w której na sukces pracują tysiące ludzi. MR: Jakie cele stawia Pan kolarzom z DHL Author? AM: Trzeba zaznaczyć, że sponsorujemy ten zespół lokalnie, a co za tym idzie, interesują nas wyścigi w kraju. Przede wszystkim Tour de Pologne. To niezwykle istotne dla naszych klientów. Dlatego też patrząc, jakim grupa dysponuje budżetem, jestem bardzo zadowolony z postawy i wyników drużyny. Globalnie nasza firma jest sponsorem logistycznym Formuły 1. Dodatkowo mogę powiedzieć, że grupa T-Mobile finansowana jest przez nasz koncern, czyli Deutsche Post. MR: Jakim rowerem Pan podróżuje? AM: Oczywiście mam kilka, natomiast preferuję dwie marki Authora oraz rower-legendę MTB Specializeda. Oba są mi bardzo bliskie. MR: Proszę powiedzieć kilka słów o swoich marzeniach? AM: Co roku ze znajomymi zakładamy sobie jakiś cel. Tak było również w poprzednim, gdy wjechaliśmy na słynną Mount Venture. W tym roku bardzo chciałbym spróbować swoich sił w Pirenejach, a także pojeździć po północnej Hiszpanii, którą tak dobrze opisaliście w poprzednim numerze MR. Bardzo chciałbym wystartować w jednym z „otwartych etapów” TdF. Największym marzeniem jest jednak możliwość posiadania większej ilości wolnego czasu, który mógłbym spędzać na rowerze.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach