Powtórna młodość

Kto nie smaruje, ten nie jedzie. Ta prawda ze zdawałoby się zamierzchłych czasów obowiązuje dalej, w dodatku w kolarskim światku w sposób szczególny. Zdaje się mieć rangę co najmniej jedenastego przykazania. Kolejne powinno przy tym brzmieć – dbaj o rower swój nie mniej jak o siebie samego.

Kto jeździ dużo, ten za rzecz oczywistą powinien uznać regularne przeglądy roweru. Przypominamy sobie o nich za każdym razem, gdy mija nas kolejny „osobnik” z piszczącym niemiłosiernie łańcuchem. A przecież rowerowe komponenty w konfrontacji z wodą, błotem i w szczególności solą zimową porą są bez szans, o ile odpowiednio o nie nie zadbamy. Co ciekawe, nawet pozostawienie roweru w spokoju na chłodniejszą połowę sezonu, wcale nie oznacza, że możemy zapomnieć o konserwacji, a zaniedbania jeszcze dotkliwsze staną się podczas takiego lata jak tegoroczne. To, co dobre jest dla roślin i żab, niekoniecznie taki sam wpływ musi mieć na szybko rdzewiejące metalowe części. Chcemy czy nie, gąbkę i szczotkę czas wziąć w dłoń. Do dzieła!

1. Myjemy

Częste mycie skraca życie, ale nie roweru. Tylko czyszcząc go gruntownie jesteśmy w stanie w porę wykryć ewentualne uszkodzenia. Jest kilka metod mycia rowerów, ale zasadniczo rządzi jedna zasada – czyścimy z góry na dół. Najłatwiej sprzęt jest umyć od razu po wyprawie, bo gdy błoto zaschnie, usunięcie zeskorupiałej warstwy jest zdecydowanie trudniejsze, a dodatkowo niszczy lakier. Najprościej potraktować rower ciepłą wodą z którymś ze środków kuchennych, pomóc sobie dość twardą szczotką i gąbką, a potem spłukać czystą wodą. Sprzęt wycieramy do sucha. Czyszczenie myjką ciśnieniową jest dopuszczalne tylko pod warunkiem, że najpierw osłonimy łożyska i nie będziemy ich polewać wodą bezpośrednio. Do czyszczenia można też użyć specjalnych środków, które potem tylko spłukujemy. Metoda skuteczna szczególnie w przypadku bardzo brudnego sprzętu.

2. Sprawdzamy

Być może zabrzmi to zabawnie, ale sprawdzamy… lakier. To na nim bowiem widać wszelkie ewentualne ślady, często też pod nim. Ogniska korozji albo miejsca utlenienia aluminium widać w postaci bąbli lakieru. Podobnie mikropęknięcia ramy daje się rozpoznać w postaci cieniutkich rys. Szczególnie newralgiczne miejsca, które każdorazowo powinniśmy zbadać, to okolice spawów (materiał w takich miejscach jest osłabiony pod wpływem zmian temperatury). Ramy pękają najczęściej tuż za środkiem suportu albo w okolicach główki sterowej. Po sprawdzeniu ramy badamy od razu obręcze, czy nie pojawiły się rysy wzdłuż ścianek albo też wokół otworów na szprychy (częściej), przy okazji sprawdzamy też boczne ścianki opon. Opony, nawet niejeżdżone, mają swoją żywotność. Po kilku latach nadają się tylko do wyrzucenia. Ogólnie zbadać należy wszystkie te części, które ulegają naturalnemu zużyciu. Obok wspomnianych są to też: łańcuch i zębatki, klocki hamulcowe i linki. Najczęstsze uszkodzenia na szczęście łatwo jest odkryć.

3. Dokręcamy

Sprawdzamy wszystkie połączenia śrubowe, począwszy od wsporników (połączenie z kierownicą i siodłem), poprzez środek suportu i korby. Pozwalamy kołom swobodnie obracać się w powietrzu – powinny toczyć się bez „bicia” na boki, w górę i w dół. Potem śrubokrętem przeciągamy po szprychach – pusty dźwięk sygnalizuje niedokręconą szprychę. Kiedy zaś z boku poruszać będziemy kołem względem osi, nie powinien pojawić się żaden luz. Także środek suportu jest ostro eksploatowany. Naciskamy na korby w kierunku ramy, ich ruchomość oznacza, że źle zamontowane są same ramiona, albo też pojawiły się luzy na środku suportu (na osi lub nastąpiło obluzowanie w ramie). By sprawdzić właściwe wyregulowanie sterów, zaciskamy przedni hamulec, potem poruszamy rowerem do przodu i do tyłu, także tutaj nie może być wyczuwany żaden ruch. Źle nasmarowane linki albo zużyte pancerze odpowiedzialne są za ciężko działające przerzutki lub hamulce. Regulacja przerzutek i hamulców nie jest trudna, przyda się jednak trochę wprawy. Najlepiej po wskazówki udać się do fachowca, znajdziemy je także w każdej rowerowej instrukcji. Jeśli przerzutka mimo precyzyjnej regulacji dalej nie chce dobrze działać, może to wskazywać na jej wygięcie. Jeśli zaś prawidłowo ustawione hamulce nie funkcjonują, prawdopodobnie klocki nadają się do wymiany.

4. Smarujemy

Po umyciu i sprawdzeniu przyszedł czas na smarowanie, ale najpierw usunąć trzeba starą warstwę! Dotyczy to przede wszystkim łańcucha, gdzie sprawdzają się specjalne maszynki do czyszczenia i odtłuszczacze (nie trzeba przy tym brudzić rąk). Zębatki czyścimy za pomocą specjalnych wąskich szczotek. Łańcuch smarujemy odpowiednim smarem do tego przeznaczonym, sprawdzają się te z dodatkiem teflonu. Smary stałe do łożysk powinny przede wszystkim być odporne na wymywanie przez wodę. Smarujemy też pancerze. Jeśli kropla oleju nie pomoże (odsuwamy najpierw pancerze), oznacza to, że konieczna jest wymiana!

5. Zabezpieczamy

Specjalne środki do polerowania lakieru zabezpieczają przed promieniowaniem ultrafioletowym, powodują też, że rower ponownie wolniej się brudzi. Mają i dodatkowe własności – nasz bike naprawdę lepiej wygląda. Nie zaszkodzi też spryskanie różnych zakamarków uniwersalnym smarem, takim jak WD-40, wypierającym wodę, bowiem właśnie ona powoduje największe szkody!

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach