Recepta na wyprawę


Wyprawa rowerowa…

To brzmi dumnie. Czasami jednak aż zbyt dumnie. Właśnie z tego powodu wielu rowerzystów boi się podjąć wyzwania jej organizacji. Gdy jednak spojrzymy chłodnym okiem, okaże się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. W artykule przedstawiamy krok po kroku proces przygotowania małej i dużej wyprawy rowerowej, zarówno do Mongolii, jak i po bezdrożach Wielkich Jezior Mazurskich. Startujemy Kiedy rozpocząć przygotowania? Zależy w głównej mierze od tego, czy będziemy korzystać z samolotu. Zasada jest prosta – im wcześniej zarezerwujemy bilet, tym będzie tańszy. Niektóre kierunki mogą być wyprzedane trzy miesiące przed odlotem. Dlatego warto już pół roku wcześniej przed planowanym wylotem zadzwonić do kilku biur podróży i agentów sprzedających bilety, aby sprawdzić możliwości zakupu. Jeśli natomiast nie będziemy korzystać z samolotu, przygotowania wystarczy rozpocząć 3 miesiące przed wyjazdem. Wtedy powinniśmy już wiedzieć: dokąd jedziemy, jaką trasą, z kim, jak nocujemy (na dziko, camping, hotel, pensjonaty), jak przyrządzamy posiłki (własnym sumptem, restauracje i bary). Inaczej to wygląda, jeśli przygotowujemy spektakularną wyprawę, np. dookoła świata lub przez wiele krajów. Szczególnie jeśli chcemy korzystać z pomocy sponsorów. W takim wypadku organizację musimy rozpocząć minimum rok lub nawet półtora roku przed wyruszeniem. Dlaczego? Firmy układają swoje plany marketingowe rok naprzód. Jeżeli zabierzemy się do sprawy za późno, najczęstszą odpowiedzią potencjalnego darczyńcy będzie – „nasz plan sponsoringów na ten rok jest już ułożony i nie mamy możliwości jego zmiany”. Tego byśmy oczywiście nie chcieli usłyszeć. Zanim jednak udamy się na poszukiwanie źródeł finansowania, w pierwszej kolejności musimy zadbać o media. Bez nich nie zdobędziemy sponsorów. Najpierw podpisujemy umowy z prasą, radiem i telewizją, następnie przygotowujemy ofertę sponsorską i ruszamy na poszukiwania firm. Kolejna sprawa do załatwienia to formalności wizowe. Musimy sprawdzić, czy nie ma obowiązku posiadania wiz do krajów, do których się udajemy. Jeśli tak, podobnie jak w przypadku biletów, najlepiej już pół roku wcześniej dowiedzieć się, jakie są warunki przyznania takiego dokumentu. Do niektórych krajów, aby otrzymać wizę, trzeba mieć zaproszenie (niektóre republiki byłego ZSRR, np. Uzbekistan). Załatwianie tego dokumentu również może trochę potrwać. Osoby pracujące na etatach muszą ustalić plan urlopów… W wielu firmach długi, 3 – 5-tygodniowy urlop może być problemem. Teoretycznie maksymalny wymiar urlopu to 26 dni roboczych, co równa się 5 tygodniom i jednemu dniowi. Pracodawca musi nam dać minimum 10 dni ciągłego urlopu (czyli z trzema weekendami daje to 16 dni), tak wynika z Kodeksu Pracy. Zazwyczaj plan urlopów jest układany pod koniec roku. Jeżeli lecimy samolotem, uprzedźmy pracodawcę, że nasz urlop może się przesunąć plus minus 5 dni. Na tak wczesnym etapie często nie jesteśmy jeszcze w stanie przewidzieć, którego dnia tygodnia będziemy mieli odlot i przylot. Dużo osób bardziej niż przygotowaniami martwi się swoją kondycją. Często niepotrzebnie. Wbrew pozorom przejechanie 60-100 km w terenie płaskim lub 40-70 km w terenie górzystym nie jest problemem nawet dla niedzielnych rowerzystów, po warunkiem, że w ciągu roku nie przesiadują oni jedynie za biurkiem lub przed telewizorem. Jeśli 1-2 razy w tygodniu w miarę regularnie jeździmy na rowerze, nie powinniśmy mieć problemów. Jeżeli chcielibyśmy popracować nad kondcyją, warto trenować wytrzymałość, nie siłę. Tak więc podczas treningów postawmy nacisk raczej na biegi i forsowną jazdę na rowerze, niż na ćwiczenia w siłowni. Dobry będzie bieg interwałowy, tzn. spokojny trucht, mocny sprint, potem znowu spokojnie i znów szybko. W miarę możliwości najlepiej wybrać sobie jakieś urozmaicone terenowo miejsce do treningów, las, park, tak, abyśmy mieli do pokonania wzniesienia. Jeśli planujemy dużą i forsowną wyprawę, warto już 2 do 4 miesięcy wcześniej myśleć o poprawie kondycji, np. biegając raz, dwa w tygodniu po 5 km. Warto też potrenować mięśnie nóg i rąk. Bardzo dobry jest bieg po schodach w górę i w dół. Jeśli mieszkamy w 10-piętrowym bloku, mamy sprawę z głowy. Wystarczy 3 – 4 razy pokonać całą wysokość, żeby poczuć ból mięśni. Mieszkającym na niższych kondygnacjach zostaje siłownia, przysiady z obciążeniem (plecak z czymś ciężkim) lub skakanka. Nie zapomnijmy również o rękach (hantle) i dłoniach (kółeczka gumowe do ściskania) oraz mięśniach pleców (brzuszki). Zwracamy uwagę szczególnie na dłonie i nadgarstki. Zdarza się, że po wyruszeniu na obciążonym mocno rowerze (również z przodu) zaczynają boleć właśnie te części ciała. Został miesiąc To najgorętszy okres przygotowań. W tym czasie załatwiamy największą ilość spraw i zakupów. Jeśli jeszcze nie opracowaliśmy dokładnie trasy, najlepiej zrobić to teraz oraz kupić przewodniki i mapy. Należy sprawdzić ważność dokumentów – paszportu (termin ważności nie powinien się kończyć jeszcze 3 tygodnie po powrocie z wyprawy), legitymacji zniżkowych (ISIC, Euro<26, legitymacja kolejowa, studencka), kart bankowych - kredytowych (Visa, MasterCard) oraz debetowych (Visa Electron, Maestro). Już teraz możemy spisać numery telefonów, które powinniśmy zabrać ze sobą (do zastrzegania kart bankowych i czeków, na wypadek kradzieży, oraz numery do polskich ambasad w krajach, do których się udajemy). Miesiąc przed wyjazdem to dobry czas, aby udać do dentysty i naprawić wszystkie ubytki. Z dala od domu każdy nieuleczony ząb może dać o sobie znać w najmniej oczekiwanej chwili. Jeśli mamy problemy ze zdrowiem, warto się udać do naszego lekarza, poinformować go o wyprawie i poprosić ewentualnie o przepisanie odpowiednich leków (np. przeciwalergicznych). Przy okazji weźmy receptę na jeden ogólny antybiotyk (np. amoksycylinę). Dokładnie przeglądnijmy cały sprzęt. Sprawdźmy rower - czy nie trzeba wymienić kasety, łańcucha, linek hamulcowych, klocków hamulcowych (okładzin w tarczowych) oraz opon i dętek. Zawsze jeśli mamy wątpliwości co do stanu zużycia tych elementów, lepiej od razu kupić nowe. Nie będziemy się przejmować podczas wyprawy. Sprawdźmy, czy bagażniki (przedni i tylny) są w dobrym stanie, a lampki (przednia i tylna) działają prawidłowo. Dokładnie przejrzyjmy sakwy, szczególnie szwy, zamki i mocowanie (haki). Warto zastanowić się nad zakupem dodatkowego wyposażenia - kierownicy triathlonowej, lusterka, czy też dodatkowych koszyków i bidonów. Ostatnia sprawa to sprzęt biwakowy - namiot (do sprawdzenia: tropik, maszty, śledzie lub szpilki), śpiwór (szwy i konieczność jego wyprania) oraz maszynka do gotowania (przeczyszczenie palnika). Jeśli jeszcze nie zapłaciliśmy za bilety lotnicze, teraz pewnie będziemy musieli to zrobić i je odebrać. Do wyjazdu 2 tygodnie Ostatnie dwa tygodnie to najwyższy czas, aby kupić walutę i/lub czeki podróżne, wykupić ubezpieczenie turystyczne, zrobić zapas filmów fotograficznych (lub dodatkowych kart pamięci) oraz baterii do aparatu, lampek rowerowych i latarek. Jeśli tego wcześniej nie zrobiliśmy, zróbmy spis adresów znajomych i rodziny, do których wyślemy kartki z pozdrowieniami z podróży oraz do ambasady kraju, w którym spędzimy jakiś czas. Przejrzyjmy apteczkę, sprawdźmy terminy ważności leków i uzupełnijmy ją. Sprawdźmy podobnie kosmetyczkę. Jeśli potrzeba, kupmy świeży szampon, mydło, gąbkę, nową szczoteczkę do zębów i pastę. Kolejna sprawa to wybór książki do czytania (o ile zamierzamy czytać wieczorami podczas wyprawy). Wbrew pozorom to nie taka banalna rzecz. Ważne, żeby była ciekawa, w miarę gruba (w zależności od tego, na jak długo jedziemy) i lekka. Zabierzmy raczej książkę z miękkimi okładkami niż twardymi. Na daleką wyprawę, jeśli będziemy wracać samolotem i będzie się liczył każdy gram bagażu, możemy zabrać nawet taką książkę, którą po przeczytaniu po prostu wyrzucimy. Sprawdźmy paliwo do maszynki, czy nie musimy kupić zapasu gazu lub benzyny do kuchenki. Tuż przed wyjazdem użytkownicy Internetu mogą ustawić na swoich skrzynkach mailowych powiadomienie (automatyczna odpowiedź) o wyjeździe (nie wszystkie konta poczty elektronicznej mają taką opcję). Wreszcie warto zapisać sobie znanym szyfrem hasła do kont poczty elektronicznej (często w domu mamy ustawione zapamiętywanie haseł i możemy ich po prostu nie pamiętać) i, co ważniejsze, PIN-y do kart płatniczych (debetowych i kredytowych). W żadnym wypadku nie należy jednak PIN-ów (nawet w postaci zaszyfrowanej) trzymać razem z kartami! Jeżeli naszym środkiem transportu będzie autobus, pociąg lub prom; teraz jest ostatni moment na kupienie biletów. Na koniec możemy zostawić zakup jedzenia i słodyczy na wyjazd. Wychodzimy z domu Do wyjazdu zostały minuty. Tuż przed zamknięciem drzwi domu sprawdźmy najważniejsze rzeczy – paszport i wizy, bilet lotniczy (na prom, kolejowy), ubezpieczenie, walutę (czeki), karty płatnicze i ewentualnie klucze do domu. Zostaje tylko zamknąć drzwi i w drogę!

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach