Rozmowa z Łukaszem Dudałą i Krzysztofem Dąbrowskim

Mało kto zdaje sobie sprawę, ale podstawą sukcesów kolarzy jest zgrana i dobrze ze sobą współpracująca ekipa, dlatego dzisiaj zapraszamy na rozmowę z dwoma naszymi ”agentami” w ekipie Giant-Alpecin, masażystą Łukaszem Dudałą, a także mechanikiem Krzysztofem Dąbrowskim, którzy opowiedzą m.in. o tym, jak wygląda ich zwykły wyścigowy dzień.

TdP_IV etap_0912Jak z waszej perspektywy wygląda Tour de Pologne?

Łukasz: Wyścig nie różni się niczym specjalnym od tych zachodnich. Warunki są naprawdę bardzo dobre. Kiedy przyjeżdżamy do hotelu, nie musimy walczyć o podłączenie się do prądu, czy wody. Do tego dochodzi pyszne jedzenie. Jest to jedyny wyścig, gdy jedna ekipa ma swoją kuchnię, reszta korzysta z hotelowych.

Krzysztof: Bardzo dobrze jest wszystko zorganizowane. To, czego potrzebujemy do ciężarówki, czyli woda, prąd, to wszystko mamy w wystarczających ilościach. Tak naprawdę na Tour de Pologne nikt nie używa nawigacji, bo wszystko jest doskonale oznaczone.

Atmosfera w teamie dobra, Marcel Kittel stracił co najmniej dwie szanse?

Krzysztof: Marcel jest fantastycznym facetem. Udało się wygrać pierwszy etap, nie udało się dalej, ale taki jest sport. Na pewno nie przenosi nerwów na obsługę, czy całą grupę. Nie udało się teraz, to uda się kiedyś.

Łukasz: To jest sprint, decydują sekundy.

Jak wygląda wasz przykładowy dzień pracy?

Łukasz: Jak mechanicy kończą, to masażyści jeszcze pracują. Dzień zaczynamy od śniadania, jakieś dwie godziny przed kolarzami. Później szykujemy się do wyjazdu na etap, szykujemy bidony, lodówki, wszystko, czego zawodnicy potrzebują w trakcie etapu. Na start przyjeżdżamy godzinę przed razem z ekipą. Potem jedziemy na bufet i metę. Po przyjeździe do hotelu zaczynamy masować. W trakcie wyścigu na jednego masażystę przypada dwóch kolarzy, czasami trzech. Dzień kończymy późno, zwłaszcza na takiej imprezie jak Tour de Pologne, gdzie etapy kończą się około 19.

Krzysztof: Mechanicy zaczynają jako pierwsi pracę, bo masażyści jeszcze śpią. Zaczynamy pracę dwie godziny przed wyjazdem ekipy z hotelu. Tak zawsze ustalamy grafik, aby mieć te dwie godziny na pracę. Musimy oporządzić rowery, powypinać i powpinać wszystko, czego potrzebujemy. Również na parking przed starem przyjeżdżamy godzinę wcześniej. Tam ściągamy rowery i dokonujemy ostatnich drobnych korekt, sprawdzamy, czy wszystko działa i ruszamy za peletonem. Po etapie sprawdzamy rowery, kleimy gumy, oporządzamy je, myjemy, zamykamy klapę i idziemy na kolację.

Ile czasu spędzacie poza domem?

Łukasz: 200 dni

Krzysztof: 215 dni.

Trzeba kochać kolarstwo?

Trzeba kochać i żonę też.

Co was skłoniło, aby pracować w zespole kolarskim?

Krzysztof: Mnie osobiście zamiłowanie do kolarstwa. Próbowałem się ścigać, nie miałem talentu. Bez kolarstwa jest ciężko żyć. Po tylu latach ciężko się rozstać.

Łukasz: Doszliśmy do tego poziomu, jak chcieliśmy być kolarzami. Nie udało się w karierze zawodniczej, ale wyszło jako obsługa. Zaczynaliśmy od polskich teamów, potem były mniejsze zagraniczne, a teraz najlepsza ekipa na świecie.

TdP_IV etap_0942

Jak przebiegała wasza dotychczasowa kariera?

Łukasz: Ja zaczynałem w Polsce. W 2004 roku z kadrą, grupa MTB Lotto, potem Mróz, CCC, BGŻ.

Krzysztof: Ja zaczynałem w 2005 roku we włoskiej grupie Miche. Tam byłem trzy lata. Następnie trafiłem do austriackiej grupy Volksbank, tam byłem cztery lata. Potem Ccc Polsat Polkowice, a teraz Giant?

Przez lata pracy zmieniała się technologia, odczuwacie to?

Łukasz: Nie ma takiej cywilizacyjnej zmiany. Robimy praktycznie to samo. W Giant jest więcej ludzi do pracy. Jest więcej pracy i są większe wyścigi. W Polsce często jeździliśmy w dwóch masażystów. To jest niewykonalne, aby Grand Tour przejechać we dwóch, dlatego potrzeba jest pięciu.

Krzysztof: Na pewno logistycznie inne wyścigi. Na tym poziomie jest też inna atmosfera między grupami. Grupy World Tour patrzą inaczej na siebie, są bardziej zjednoczone. W każdej grupie jest coś innego, nie ma dwóch identycznych grup.

Co was wyróżnia?

Krzysztof: Ja może zwrócę uwagę na jedną ważną sprawę. Kultura osobista kolarzy w World Tourze, czy w tej grupie co teraz jesteśmy, czy w każdej inne, znacznie różni się od tego, co jest niżej. Tutaj na poziomie samochodu pojawiają się takie proste słowa, jak dziękuję, proszę. Nie ma tak, że kończy się wyścig i każdy zabiera się w swoją stronę i jedzie. Każdy sobie dziękuje.

Atmosfera w teamie jest dobra?

Łukasz: To właśnie takie zachowania tworzą atmosferę. Nawet jak komuś po etapie puszczą nerwy, co jest jak najbardziej zrozumiałe, to podejdzie, przeprosi.

Czy wasi podopieczni mają jakieś specjalne wymagania?

Krzysztof: Tak jak każdy.

Łukasz: Z mojej strony to są różne wymagania, od picia przez jedzenie generalne staramy się to wszystko usystematyzować. Nikogo nie wyróżniamy, że ten jest liderem, a ten pomocnikiem. Wszystko zostaje tak samo. Na tym polega drużyna.

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach