Sen o Medalu

Igrzyska Olimpijskie przykuwają uwagę kibiców jak żadne inne wydarzenie sportowe. W Polsce medal olimpijski liczy się bardziej niż seryjnie zdobywane Mistrzostwo Świata, a tytuł Mistrza Olimpijskiego jest prawdziwą furtką do kariery, bez względu na dyscyplinę, w której został zdobyty. W tym roku głodni sukcesu czekamy na pierwszy polski medal w MTB, być może nawet pierwsze złoto olimpijskie dla naszych kolarzy.

Priorytetem są Igrzyska Olimpijskie

Z trenerem Andrzejem Piątkiem, w przeddzień wielkiego sprawdzianu zawodników Lotto-PZU, rozmawia Tomasz Piechal. Kadra olimpijska polskich kolarzy górskich przygotowuje się do IO w Atenach. Spotkaliśmy ekipę wraz z Andrzejem Piątkiem we włoskim Livigno. Jak twierdzi trener, igrzyska są priorytetem i żeby móc się jak najlepiej przygotować do występu w Atenach, kolarze poświęcają inne ważne imprezy. Magiczne dwie godziny (tyle trwać będzie wyścig olimpijski) mogą okazać się dla któregoś z kolarzy najważniejsze w życiu…

Minął pierwszy tydzień zgrupowania wysokogórskiego w Livigno. Jak wyglądały w tym czasie treningi? Zgrupowaniem w Livigno rozpoczęliśmy okres bezpośredniego przygotowania startowego do Igrzysk Olimpijskich w Atenach. Mieszkamy i trenujemy na wysokości 1950 m n.p.m. W pierwszym tygodniu pogodę mieliśmy różną. Ale ten mikrocykl nie był dla nas najważniejszy. Pierwszy tydzień na takiej wysokości to oczywiście aklimatyzacja. Właściwe obciążenia treningowe realizujemy dopiero od 13 lipca. Podczas pierwszych treningów mieliśmy okazję spotkać tu ekipy: T-Mobile (z Aleksandrem Vinokurovem – wicemistrzem olimpijskim z Sydney), Saeco, Gerolstainer, Lampre, Fasa Bortolo, Quick Step – Davitamon i Relax Bodysoul. Z grup MTB w pobliskim Sankt Moritz przebywa kadra narodowa Szwajcarów z Thomasem Frisknechtem. Czy coś się teraz zmieni w treningach? Od drugiego mikrocyklu zwiększymy zarówno objętość poszczególnych jednostek treningowych, jak i ich intensywność. Tak będzie aż do zakończenia zgrupowania. Każdy z kolarzy ma indywidualny tok szkolenia, czy trenują wszyscy razem? Każdy z zawodników zrealizuje cztery mikrocykle treningowe. Jak poprzednio, tak i teraz obowiązuje pełna indywidualizacja treningu. Programy treningowe zostały rozpisane pod kątem możliwości zawodników z uwzględnieniem ostatnich badań wydolnościowych, które jak zwykle przeprowadzono na AWF we Wrocławiu, pod bacznym okiem prof. dr. hab. Marka Zatonia. Zbliżają się ME MTB w Książu. Jaki plan startów przewiduje pan dla swoich kolarzy na tej imprezie? Prosto z Livigno przylecimy na Mistrzostwa Europy. Jest nam niezmiernie przykro, że tę imprezę będziemy musieli potraktować „z marszu”. Priorytetem są Igrzyska Olimpijskie. Nie wystartujemy nawet w wyścigu drużynowym, chociaż jesteśmy aktualnymi Mistrzami Świata. Ten wyścig nie pasuje nam do koncepcji przygotowań do Igrzysk. Mimo to zrobimy wszystko, aby wywalczyć choć jeden medal. Czy po mistrzostwach ponownie wyjeżdżacie z kraju? Tuż po ME wylatujemy na tygodniową konsultację do Aten. Odbędziemy tam ostatnie treningi na trasie olimpijskiej przed startem w Igrzyskach. Jak będą wyglądały ostatnie tygodnie, dni przed igrzyskami? Wrócimy do kraju wprost na finał Skoda Auto Grand Prix MTB w Szczawnie Zdroju. W Wałbrzychu zostaniemy do 13 sierpnia, kiedy to rozpocznie się szosowy wyścig kobiet o Puchar Prezesa DZT. W tym samym czasie Marcin Karczyński i Marek Galiński wystartują w trzech wyścigach klasycznych w Polsce. 16 sierpnia ekipa odleci do Włoch, gdzie odbędzie ostatnią konsultację przed Igrzyskami. Kiedy można się was spodziewać w Atenach? 23 sierpnia ekipa zamelduje się w Atenach. 27 sierpnia zaplanowano start kobiet. Dzień później wystartują panowie. Na starcie nie będziemy stać w gronie faworytów do medali. Jest pewnie część kibiców, którzy bardzo na nie liczą, szczególnie w kategorii kobiet. Stuprocentową faworytką do złotego medalu jest jednak Norweżka Gunn Rita Dahle. Poza nią są jeszcze dwie zawodniczki, które na najważniejszych imprezach nie wychodziły z „trójki”. To aktualna Mistrzyni Świata Niemka Sabine Spitz i Rosjanka Irina Kalentiewa. Nasze zawodniczki teoretycznie znajdują się w grupie trzynastu „góralek”, które powinny walczyć o miejsce czwarte. Chcemy jednak zapewnić, że polscy kolarze górscy zrobią wszystko, aby być najprzyjemniejszą niespodzianką Igrzysk Olimpijskich Ateny 2004. Jesteśmy to winni wam, naszym kibicom, i Polsce. Trzymajcie za nas kciuki!

MTB

Tegoroczne Igrzyska Olimpijskie mogą okazać się przełomowe dla polskiego kolarstwa górskiego. Nasza kadra będzie musiała potwierdzić swoją dyspozycję i dotyczy to w pierwszym rzędzie kobiet. Oczekiwania związane z ich startem są obecnie bardzo duże, zwłaszcza że Ania, Majka i Magda potwierdzają swoją wysoką formę i klasę na każdych zawodach, w których startują. Ich sierpniowy, grecki występ będzie miał daleko idące konsekwencje. W razie zajęcia medalowego miejsca droga do sławy stanie otworem. Jeżeli jednak żadna z dziewcząt nie potwierdzi na Igrzyskach swojej klasy, pod znakiem zapytania stanie coś innego, mianowicie dalsza egzystencja grupy Lotto, stworzonej właśnie pod kątem Igrzysk. Olimpijski cross to zatem nie tylko walka o medale dla Polski, ale również sprawdzian polskiego MTB. Jeżeli chodzi jednak o wyścig kobiet, sytuacja wydaje się być niemal komfortowa. W stawce 30 zawodniczek będą aż 3 Polki, które prezentują obecnie wysoką i równą formę. Właściwie każda z nich może zwyciężyć lub zająć medalowe miejsce. Co więcej, Majka i Magda mają już za sobą starty na olimpijskiej trasie XC. Same zawodniczki studzą jednak rozbudzone nadzieje kibiców. Pewnie z obawy, by nie zapeszyć… „W kobiecym MTB trwa obecnie wielkie szachowanie – powiedziała nam Maja Włoszczowska, z którą rozmawialiśmy podczas przygotowań do Igrzysk we Włoszech – cały czas dochodzą nas słuchy i plotki o tym, co robią inne zawodniczki. Podchodzimy do tego spokojnie, chociaż wyczuwamy pewną presję. Wiele z najlepszych zawodniczek nie pokazywało się dotąd na dużych imprezach, szlifując w zaciszu formę, tak więc ich dyspozycja jest wielką tajemnicą. Moim zdaniem w gronie pretendentek do tytułu mistrza będzie Sabine Spitz, która opuściła ostatni Puchar Świata, oraz Paola Pecco, która wróciła do ścigania i pewnie chce powtórzyć sukces. My tymczasem staramy się jak najlepiej wykorzystać okres treningowy, tak, by na samych Igrzyskach być w optymalnej formie. Staramy się również unikać przeziębień i chorób. Można powiedzieć, że żyjemy bardzo ostrożnie. Nie stawiamy się jednak w roli pewnych faworytek, natomiast na pewno będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Same zawody mogą być wyjątkowo dramatyczne. Trasa olimpijska nie wymaga wiele techniki, ale jest ciężka, nie ma na niej prawie w ogóle płaskich odcinków, cała jest pofalowana i składa się z podjazdów i zjazdów, dlatego wymaga wiele skupienia. Tuż przed Igrzyskami będziemy jeszcze na niej ćwiczyć, tak, by dokładnie ją poznać. Dużą przeszkodą stanie się niewątpliwie upał. Biorę pod uwagę, że temperatura w momencie startu może sięgać 40°C. Dlatego podczas wyścigu wiele będzie zależało od naszej aklimatyzacji, odporności na upał i uzupełniania płynów. Wyścig nie będzie łatwy… No i z pewnością trudno się będzie przebijać między najlepszymi, przecież będziemy startowały w gronie wielu doświadczonych zawodniczek. Jeżeli chodzi o przygotowania, miałyśmy tydzień odpoczynku od roweru i zaczynamy trening olimpijski. W Polsce będziemy bardzo krótko podczas Mistrzostw Europy w Wałbrzychu, a potem już tylko Igrzyska”. Równa forma wszystkich naszych dziewcząt uniemożliwia jakieś szczególne typowanie. Naszym zdaniem w zasięgu Polek jest przynajmniej jeden olimpijski medal, jednak jego kolor zależeć będzie od dyspozycji w dniu wyścigu. Jeżeli będzie upał, większe szanse na medal ma Włoszczowska, jeżeli pogoda oszaleje i będzie lało – Szafraniec. Dużo prościej przedstawia się sytuacja w męskim kolarstwie górskim, prościej, co nie znaczy lepiej. Na Igrzyska pojedzie dwóch zawodników, Marcin Karczyński i Marek Galiński. Złośliwi komentatorzy donoszą, że ich udział jest konsekwencją braku innych zawodników, a kogoś trzeba było posłać. Dla Galińskiego będą to już trzecie Igrzyska Olimpijskie. W Atlancie zajął 29. miejsce, w Sydney był 21. W tym roku, jak nam powiedział, nie chce być statystą i zapowiada pierwszą dziesiątkę. Jako możliwy oczekiwany wynik widzi siebie w pierwszej szóstce. Jednak nie wiadomo, czy obecna forma pozwoli mu na zajęcie tak wysokiego miejsca. „Bez formy nie ma czego szukać na takich wyścigach” – powiedział nam Marek przed wylotem do Portugalii na olimpijskie przygotowanie. „Dlatego jadę przygotowywać się do ciepłego kraju, żeby przejść tam wstępną aklimatyzację. W Portugalii wezmę udział w kilku wyścigach, następnie przed samymi Igrzyskami pojadę na trzy dni objechać trasę olimpijską, której jeszcze nie znam. Potem dołączam do reszty drużyny, która ostatnie dni przez startem spędzi we Włoszech, na podobnej szerokości geograficznej co trasa wyścigu, dzięki czemu powinniśmy zachować formę. Trudno mi określać swoje szanse, byłem wprawdzie 10. na ostatnim pucharze, ale to nie oddaje moich możliwości. Starty Pucharowe nie do końca mi w tym roku wychodziły, zawaliłem pierwszy, potem byłem ustawiany na starcie w dalekich rzędach i musiałem przebijać się przez 150 zawodników. Liczę na to, że na Igrzyskach będzie pod tym względem łatwiej, bo startuje tylko 50 kolarzy. Trudno określić, kto może wygrać. Wielu zawodników specjalnie przygotowuje się do tych zawodów i wielu liczy na zwycięstwo”. Drugim z Polaków w MTB będzie Marcin Karczyński, określany jako nieprzewidywalny. W tym roku Marcin nie ma za sobą spektakularnych sukcesów na imprezach międzynarodowych, co może być konsekwencją udanego poprzedniego sezonu albo budowania formy na Igrzyska. Brak znaczących osiągnięć pucharowych nie przekreśla jednak Karczyńskiego, który na ostatnim Grand Prix Skody w Bukowinie Tatrzańskiej wytrzymał zdecydowany atak Galińskiego i wygrał z nim na finiszu. Przed Marcinem jeszcze etap końcowych przygotowań olimpijskich, które być może zaowocują tak jak ubiegłoroczne MŚ. Karczyński jest zawodnikiem, który każdy wyścig może równie dobrze wygrać, jak i przegrać. Kluczowe w jego wypadku wydaje się nastawienie psychiczne w dniu zawodów. Obu naszych reprezentantów trudno uznać za pewnych kandydatów do medali. Pamiętajmy jednak, że wyścig olimpijski to loteria i rządzi się swoimi prawami. Galiński po Atenach zapowiada całkowite przejście na szosę, Karczyński ma szansę na ponowny start na Igrzyskach. Nasze typowania – Galiński przez Karczyńskim, obaj druga dziesiątka.

Na czym polega konkurencja

Rozgrywany jest ze startu wspólnego, na trasie wytyczonej w naturalnym terenie. Pętla o długości 6-8 km pokonywana jest w toku wyścigu kilkakrotnie. Na dystansie czekają liczne przeszkody naturalne, przede wszystkim podjazdy i zjazdy. Zwycięża zawodnik, który pierwszy dotrze do linii mety. Długość trasy waha się w granicach 25 – 40 km i dostosowana jest do czasu przejazdu – dla mężczyzn ok. 2:30, zaś dla kobiet ok. 2:00 godz. Podczas zawodów uczestnicy nie mogą korzystać z żadnej pomocy zewnętrznej. Musza pokonać cały dystans o własnych siłach, bez względu na defekty i warunki pogodowe. Panie Prezesie, dzięki wsparciu Totalizatora Sportowego polska zawodowa grupa MTB znalazła się w komfortowej sytuacji. Stworzone warunki treningowe i ich własna, ciężka praca zaowocowały znalezieniem się w składzie kadry olimpijskiej. Jak się Pan czuje jako współautor tego sukcesu? Totalizator Sportowy jest dumny z sukcesów swoich podopiecznych. Zawodnicy wchodzący w skład grupy to najlepsi kolarze MTB w Polsce i jedni z najlepszych na świecie. Sponsorowana przez nas grupa zajmuje drugie miejsce w rankingu światowym. Dzięki wynikom osiągniętym w roku 2003 Polska reprezentowana będzie na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach aż przez pięciu zawodników, w tym troje z grupy LOTTO. Największe imprezy rowerowe w Polsce organizowane są przy znaczącym wsparciu finansowym Lotto. Skąd to zaangażowanie i przywiązanie do kolarstwa? W ostatnich latach kolarstwo górskie stało się jednym z ulubionych sportów uprawianych amatorsko w naszym kraju. Dzięki sukcesom osiąganym przez polskie zawodowe grupy kolarskie, w tym przede wszystkim grupę LOTTO PZU, do Polski zawitały najbardziej prestiżowe kolarskie imprezy. Totalizator nie tylko wspiera finansowo zawodników, ale również stara się sponsorować organizację różnych imprez sportowych. Nie tylko tych największych, przyciągających widzów i media, jak np. X Międzynarodowy Wyścig Kolarski „Bałtyk Karkonosze Tour”, Mistrzostwa Europy MTB czy Wyścig Pokoju, ale również mniejsze inicjatywy na poziomie lokalnym, m.in. „IV Rajd Rowerowy poświęcony pamięci Janusza Kusocińskiego” oraz „Rowerowy Zlot Gwiaździsty w Puszczy Kampinoskiej”. Skąd w Pańskiej firmie tradycja wspierania sportu? Inicjatorami powstania Totalizatora Sportowego byli działacze sportowi, a przyświecała im idea, by firma pomagała polskiemu sportowi. Podtrzymujemy tę tradycję. Pomagamy przede wszystkim w organizowaniu imprez sportowych. Naszym głównym beneficjentem jest ruch olimpijski, nie zapominamy jednak o mniejszych imprezach, organizowanych przez samorządy, szkoły, samodzielnych działaczy. Finansowo wsparliśmy budowę licznych hal, pawilonów sportowych, lodowisk, krytych pływalni, boisk, stadionów, skoczni narciarskich i budynków zaplecza sportowego. Dzięki Totalizatorowi w setkach gmin pojawiły się nowe sale gimnastyczne, baseny, korty tenisowe, boiska i lodowiska. Stały się one własnością nie tylko miejscowych klubów sportowych, ale i społeczności gmin. Panie Prezesie, czy gra Pan w totka? Czasami ulegam pokusie przy kumulacjach i gram na chybił trafił, jak większość rodaków. Ostatnią rekordową kumulację w dziejach Totalizatora mieliśmy, gdy wygrana przekroczyła 20 mln zł. Sprzedaliśmy wówczas zakłady Dużego Lotka za ponad 65 mln. Nasze kolektury pracowały w tym dniu 13 godzin, a w chwilach największego szczytu zawierano 85 tys. zakładów na minutę. Rekordowe były też w tym wypadku dotacje na sport, budowę i utrzymanie obiektów sportowych oraz na inne cele społeczne, na które przeznaczamy dodatkowe 25 proc. wpływów. Pozwolimy sobie na koniec zapytać, czy będzie Pan kibicował grupie Lotto 27 i 28 sierpnia? Oczywiście! Gorąco ich popieram i będę trzymał kciuki za ich sukces na Olimpiadzie.


Szosa

Polscy kolarze szosowi wystartowali na Igrzyskach Olimpijskich pierwszy raz w 1926 r. w Paryżu. Od tamtych Igrzysk startujemy ze zmiennym szczęściem. Jak na razie najlepsze – drugie miejsce i srebrny medal – wywalczył w wyścigu indywidualnym Czesław Lang w 1980 r. w Moskwie. Częściej osiągaliśmy sukcesy w wyścigu drużynowym na czas, zdobywając trzykrotnie srebrne medale (Monachium’72, Montreal’76 i Seul’88). Od Igrzysk w Atlancie w 1996 konkurencja ta została zastąpiona czasówką indywidualną, a do startu w Igrzyskach dopuszczeni zostali kolarze zawodowi (formuła OPEN). Właśnie wśród czołówki zawodowców należy szukać tegorocznego zwycięzcy. Polskę będzie podczas wyścigu reprezentowało 5 kolarzy – takie prawo przysługuje najlepszym 15 krajom według punktacji UCI. Z naszych zawodników o występ w Atenach mógł być spokojny jedynie Sylwester Szmyd, który ma szansę zająć wysokie miejsce w wyścigu głównym. Również Szmyd będzie reprezentował Polskę w wyścigu indywidualnym na czas (mamy prawo wystawić jednego zawodnika). Szmyd, którego forma określana jest jako równa i najlepsza pośród Polaków, uchodzi za kolarza lubiącego ścigać się w upałach, a tolerancja na wysokie temperatury może być kluczowa podczas tych Igrzysk. Inni nasi kolarze zostali wyłonieni po Mistrzostwach Polski. Ponieważ jednak żaden z szosowców nie uzyskał znaczących rezultatów w tym roku, trudno typować ich na miejsca medalowe. Zwłaszcza że trasa olimpijska nie będzie należała do łatwych. Pętlę trasy olimpijskiej wytyczono w centrum Aten i przebiega ona dookoła Akropolu. Dystans 13,2 km kolarze będą pokonywali 17 razy i łącznie przejadą 224 km. Start wyznaczono w południe, zatem temperatura powietrza, w której przyjdzie się zawodnikom ścigać, może okazać się „fantastyczna” i sięgać ponad 40°C ciepła. Wyścig olimpijski będzie niewątpliwie wyczerpujący, trasy wprawdzie nie określa się jako morderczej, ale jest ona falista i ma w środku dwukilometrowy podjazd. Ewentualnych zwycięzców należy szukać raczej nie wśród sprinterów, ale górali. Marek Leśniewski, trener reprezentacji młodzieżowej, który widział trasę podczas Mistrzostw Europy, stawia na któregoś z dwójki Hiszpanów – Mayo, Belokiego lub na obrońcę tytułu Jana Urllicha.

Na czym polega konkurencja

Wyścig ze startu wspólnego (kobiety/meżczyźni) Zawody rozgrywane na trasie o długości 220 – 250 km (mężczyźni) i 100 – 140 km (kobiety). Zawodnicy – formuła open dopuszcza zarówno zawodowców, jak i amatorów (startują jednocześnie). Zwycięzcą jest zawodnik pierwszy na mecie. Zawodnicy mogą korzystać z jedzenia i picia w strefie żywieniowej lub dostarczonych przez samochody teamowe, jadące za nimi. Dopuszczalna jest również pomoc techniczna udzielana przez ekipę. Wyścig indywidualny na czas Zawodnicy mają do pokonania dystans o długość 40 – 50 km (mężczyźni) i 20 – 30 km (kobiety). Start odbywa się pojedynczo z bramki startowej co 90 sekund. Zwycięża zawodnik, który uzyskał najlepszy czas przejazdu.

Reprezentacja – Szosa

Kobiety / Wyścig ze startu wspólnego: 1. Bogumiła Matusiak (MKS Start Peugeot Lublin) 2. Małgorzata Wysocka (MKS Start Peugeot Lublin) rez. Paulina Brzeźna (MKS Start Peugeot Lublin) Mężczyźni / Wyścig ze startu wspólnego: 1. Tomasz Brozyna (Action ATI) 2. Sławomir Kohut (Hoop CCC Polsat) 3. Dawid Krupa (Legia Bazyliszek Sopro Warszawa) 4. Radosław Romanik (Hoop CCC Polsat) 5. Sylwester Szmyd (SAECO), również wyścig indywidualny na czas rez. Przemyslaw Niemiec (MICHE) Trener kolarstwa szosowego mężczyzn – Zbigniew Spruch Trener kolarstwa szosowego kobiet – Marek Szerszyński Mechanik (szosa/tor) – Mariusz Muleronek

Na torze

Zawody kolarskie na torze trwają aż 5 dni, co powoduje, że dyscyplina ta będzie jedną z rozgrywanych najdłużej. Nowy welodrom może zaś pomieścić ponad 5 tys. widzów. Rozgrywanych będzie aż 8 konkurencji, z tego 4 w dwóch kategoriach: kobiet i mężczyzn. Polacy na torze nie odnosili podczas wcześniejszych Igrzysk znaczących sukcesów. Nigdy nie wystawili też pełnej obsady wszystkich konkurencji torowych. Największy sukces indywidualnie odniósł Janusz Kierzkowski, zajmując 3. miejsce w wyścigu na 1 km ze startu zatrzymanego w 1968 r. w Meksyku oraz para Andrzej Bek, Benedykt Kocot, zdobywając 3. miejsce w tandemach cztery lata później w Monachium. W Atenach nasi torowcy wystartują w 3 konkurencjach: sprincie drużynowym, sprincie, wyścigu na 1 km i keirin. Nieoficjalnie mówi się o możliwej niespodziance. Naszym zdaniem będzie o nią trudno. Redakcyjny typ – możliwa pierwsza dziesiątka, ale raczej bez medalu.

Na czym polegają konkurencje

Sprint na czas Zawodnicy startują dwójkami z jednej linii i mają do pokonania dystans 1000 (mężczyźni) i 500 m (kobiety). Czas mierzony jest na całym dystansie, co zmusza zawodników do jak najszybszego pokonania trasy. Sprint Odbywa się na dystansie 3 okrążeń, jednak liczony jest tylko czas pokonania ostatnich 200 m. Rozgrywkę prowadzi się do 2 zwycięstw. Zawodnicy podczas wyścigów stosują wiele taktycznych sztuczek, np. jadą wolno, wykonują tzw. stójki, aby wymusić wyprzedzenie i następnie niepodziewanie zaatakować przeciwnika z drugiej linii. Wyścigi indywidualne na dochodzenie Dwóch zawodników startuje równicześnie ze środków przeciwległych prostych. Mają do pokonania 4 (mężczyźni) lub 3 km (kobiety). Celem każdego jest zbliżenie się lub doścignięcie przeciwnika. Zwycięża ten, kto pokona trasę szybciej, przy czym czas ma znaczenie drugorzędne, najważniejsze jest zaś pokonanie dystansu szybciej niż rywal. Wyścigi drużynowe na dochodzenie Rozgrywany na takich samych zasadach jak wyścigi indywidualne. Startują drużyny czteroosobowe, o czasie uzyskanym przez zespól decyduje moment przekroczenia linii mety przez trzeciego zawodnika. Charakterystyczne jest dla tej konkurencji mocne pociągnięcie tempa całej drużyny przez jednego z zawodników, który następnie odjeżdża w górę toru, przepuszczając partnerów, sam zaś przyjeżdża na metę znacznie później. Wyścigi punktowe Należy pokonać dystans 40 (mężczyźni) lub 24 km (kobiety). Punkty przyznawane są na finiszach co 10 okrążeń (na okrążeniu końcowym punktacja podwaja się). O kolejności końcowej decyduje liczba zdobytych punktów. Charakterystyczne dla tych wyścigów są próby odrywania się zawodników od czoła grupy, nadrabianie okrążenia i dołączanie się ponownie do końca grupy. Zawodnik, któremu powiedzie się taki manewr, zwycięża w zawodach, nawet mając mniejszą liczbę punktów. Nadrzędna jest bowiem liczba nadrobionych rund. Wyścigi parami (wyścigi Madison, amerykańskie) Stosowana powszechnie nazwa wyścigów pochodzi od hali Madison Square Garden w Nowym Jorku, gdzie rozegrane one zostały po raz pierwszy. Udział biorą dwuosobowe zespoły, ścigając się na dystansie 20-60 km. W jednym wyścigu startować ich może maksymalnie 18. Gdy jeden z zawodników duetu ściga się, drugi odpoczywa i zbiera siły na rozpędzenie, jadąc wolniej górną częścią toru. Drużyny zdobywają punkty na finiszu wyznaczonych okrążeń, przy czym decydujące o kolejności końcowej są okrążenia nadrobione, podobnie jak w indywidualnym wyścigu punktowym. Keirin Grupa 9 zawodników startujących z jednej linii ma do pokonania dystans 2 km. Po starcie stawka prowadzona jest przez nadającego tempo motocyklistę, którego nie wolno wyprzedzić. Motocyklista zjeżdża z trasy przed rozpoczęciem przedostatniego okrążenia i w tym momencie zawodnicy rozpoczynają końcowy sprint. Wersja olimpijska wyklucza kontakt fizyczny i zajeżdżanie. Sprint olimpijski Rozgrywany przez 2 zespoły trzyosobowe na dystansie 3 okrążeń. Zespoły startują równocześnie ze środków przeciwległych prostych. Każdy z zawodników ma obowiązek prowadzenia swej drużyny przez jedno okrążenie. Czas końcowy ustalany jest w momencie przekroczenia mety przez trzeciego zawodnika drużyny, dlatego ważne jest dojechanie do końca dystansu w komplecie.

Reprezentacja

– Tor 1. Rafał Furman (ASK Start Grudziądz) – sprint drużynowy 2. Grzegorz Krejner (MKS Gryf Szczecin) – sprint drużynowy, 1 km 3. Łukasz Kwiatkowski (ASK Start Grudziądz) – sprint drużynowy, keirin, sprint 4. Damian Zieliński (MKS Gryf Szczecin) – sprint drużynowy, sprint rez. Kamil Kuczyński (Cyklista Żyrardów) Trener kolarstwa torowego – Tolomanow Aleksander

Terminarz dyscyplin

Szosa

14 sierpnia (sobota) Wyścig ze startu wspólnego (17 rund po 13,2 km, razem 224,2 km): start 12:45, trasa olimpijska, centrum Aten, wokół Akropolu, startujący – 145 zawodników, w tym 5 Polaków 15 sierpnia (niedziela) Wyścig ze startu wspólnego kobiet (9 rund po 13,2 km razem 118,8 km): start 15:00, trasa olimpijska, centrum Aten, wokół Akropolu, startujący – 67 zawodniczek, w tym 2 Polki 18 sierpnia (środa) Czasówki odbędą się w Centrum Olimpijskim Vouliagmeni, tam rozgrywany będzie również triatlon kobiet i mężczyzn. Długość trasy – 24 km, liczba widzów – 13 tys.

MTB – Cross country

27 sierpnia (piątek) – Start kobiet 28 sierpnia (sobota) – Start mężczyzn

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach