Skaza

Postanowiliśmy delikatnie „oswoić” temat największego zagrożenia dla współczesnego sportu. Doping… Zawsze był tabu. Wokół tabu zwykle krążą zaś mity i niesamowite opowieści. Te konfidencjonalne szepty – „Co Armstrong bierze, że 6. raz wygrał TdF?” albo „Lance ma najlepszą aptekę”. „To niemożliwe bez wspomagaczy”. Tymczasem, co wiemy o dopingu na pewno?

Chcąc się zorientować, jaki jest społeczny odbiór problemu, również jako laik, zadałem pytanie kilkunastu niezwiązanym ze sportem znajomym. Co wiesz na temat dopingu?

Odpowiedzieli…

Jest nielegalny, etycznie wątpliwy, jest czymś w rodzaju drogi na skróty do celu. Może (ale nie musi) być szkodliwy dla zdrowia, nie bardziej jednak niż inne medykamenty. Daje wymierne efekty podniesienia wydolności i wytrzymałości. Pomaga, budując masę mięśniową, stosują go więc kulturyści. Częściej kolarze niż piłkarze! Co ciekawe, nikt z indagowanych nie zdawał sobie sprawy, że w niektórych krajach (np. w Szwajcarii) korzystanie z „pewnych” środków jest przestępstwem kryminalnym (!), zaś metody zdobywania dowodów przez komisarzy MKOl przypominają, bez przesady, obławy policyjne z czasów amerykańskiej prohibicji.

Nadzór

Największą w historii kolarstwa rewizję zleciła prokuratura we Florencji, a przeprowadziły ją policja finansowa, karabinierzy i brygada antynarkotykowa. Po jednym z etapów wyścigu Giro d’Italia, w 2001 roku w San Remo, policja włoska przeprowadziła nalot na hotele uczestników Giro, rekwirując spore ilości tzw. „banned substances”. Znalezione zostały m.in. EPO, hormon wzrostu, kofeina, kortykoidy, insulina, testosteron i środki pobudzające. Kilkunastu zawodnikom postawiono zarzuty grożące karą 2 lat więzienia! Niepokojące (bo niestety zasadne) jest utożsamianie dopingowych afer przede wszystkim z kolarstwem. Tylko ten rok przyniósł ich kilka… Dave Millar musiał oddać medal mistrza świata, Tyler Hammilton wprawdzie zachował medal olimpijski, ale… Lipiec 2004. David Millar, aktualny mistrz świata w jeździe na czas, zeznał w sądzie, że stosował EPO przez trzy jednotygodniowe cykle w roku 2001 i 2003. Po przesłuchaniu został zwolniony. Pierwszy sierpnia 2004. „Scottish Herald” odsłania kolejne fakty. Adwokat Millara twierdzi, że strzykawki z EPO znalezione w domu kolarza oskarżony trzymał „jako pamiątki”. Millar zostaje zawieszony przez Brytyjską Federację, pod znakiem zapytania stoją również Ateny. Drugi sierpnia 2004. David Millar „sypie” lekarza. Jest nim Jesus Losa (nota bene lekarz Ibana Mayo). Czwarty sierpnia 2004. Team Euskaltel-Euskadi oficjalnie zawiesza lekarza grupy Jesusa Losę, wymienionego podczas postępowania przeciwko Davidovi Millarowi jako dostawcę EPO, znalezionego w domu Millara. Losa potwierdził swą winę, nie stawiając się w Belgii na prologu Tour of Belgium. Ósmy sierpnia 2004. Millar wezwany na spotkanie z szefostwem Cofidisu nie pojawia się. Według Eurosportu „jest świadom, że celem spotkania miało być wszczęcie procedury zwalniania zawodnika z teamu”. Dwudziesty sierpnia 2004. W trakcie rozprawy sądowej David Millar zeznał, że brał EPO. Team Cofidis, wyznający zasadę „zero tolerance for doping”, informuje Millara listownie o usunięciu go z grupy. UCI rozpatruje kwestię odebrania mu tęczowej koszulki. Wtedy mistrzostwo przypadłoby Australijczykowi Michaelowi Rogersowi. „W normalnych warunkach nie opieralibyśmy się tylko na wynikach policyjnego śledztwa” – mówi komisarz UCI agencji AFP. „Ale, jeśli Millar potwierdzi, co zeznał w sądzie, lub tylko powtórzy to publicznie, nie będziemy czekali na oficjalny werdykt…” UCI nie musiało czekać z decyzją, mistrzem świata za rok 2003 zostaje Michael Rogers, który w 2004 potwierdza, że jest najlepszy… David Millar w wywiadzie dla „Guardian’a” – „Popełniłem wiele błędów, ale dostałem nauczkę. Teraz chciałbym wyjaśnić młodym kolarzom, jakie niebezpieczeństwa niesie stosowanie dopingu. Jestem przykładem potwierdzającym, dlaczego kolarze nie powinni brać”.

Znaki szczególne

Definicje dopingu różnią się tak, jak różnią się między sobą zabronione substancje i metody. Raz dopingiem będzie podniesienie „bitu” serca przez podanie „koksu”, kiedy indziej sprowokowanie zwiększenia transportu tlenu do komórek przez wprowadzenie erytropoetyny (EPO). Listę zabronionych substancji i metod ogłasza corocznie Światowa Agencja Antydopingowa (WADA). Spis ten ewoluuje, staje się z roku na rok coraz obszerniejszy, główne grupy środków dopingowych pozostają jednak bez zmian.

  1. Jako najczęściej stosowane w sporcie listę otwierają sterydy anaboliczne – stymulujące przyrost masy mięśniowej i przyspieszające regenerację po treningu. Zakazane jest stosowanie zarówno sterydów anabolicznych egzogenicznych (nie produkowanych przez organizm), jak i endogenicznych (naturalnie występujących w organizmie, np. testosteron).
  2. Hormony peptydowe – substancje naturalnie występujące w organizmie, ich podawanie powoduje podobne efekty jak w przypadku sterydów anabolicznych. Przedstawicielami tej grupy są wspomniana już erytropoetyna, hormon wzrostu (hGH) i insulina.
  3. Narkotyki – oddziałują na centralny system nerwowy, obniżają odczuwanie bólu (morfina, heroina).
  4. Kanabinoidy – haszysz, marihuana, dzięki zawartości THC działają rozluźniająco.
  5. Stymulanty – podnoszą częstotliwość uderzeń serca (bpm) i incydentalnie poprawiają wydolność (amfetamina i jej pochodne, kokaina, efedryna, strychnina).
  6. Diuretyki – dzięki nim organizm pozbywa się płynów. Są stosowane do maskowania obecności innych środków.

Poza ww. grupami ścisłym reżimom dozowania podlegają: – środki znieczulające miejscowo, – kortykoidy stosowane w leczeniu astmy, – betablokery regulujące pracę serca. Kontakt ze wspomnianymi środkami zawodnik powinien zgłosić podczas każdej kontroli antydopingowej przeprowadzanej standardowo podczas zawodów. Wpisywane są one wtedy do specjalnego protokołu, który razem z próbkami trafia do laboratorium. Oprócz zakazanych substancji WADA zabrania stosowania jakichkolwiek fizycznych, chemicznych i farmakologicznych metod mogących zmienić skład jakościowy pobranych od zawodnika próbek. Zakazany jest doping krwi, czyli transfuzja lub wzbogacanie dodatkowymi czerwonymi krwinkami, niezależnie od ich pochodzenia, oraz doping genetyczny, określony jako nieterapeutyczne użycie genów, ich elementów i/lub komórek mogących poprawić/zmienić możliwości organizmu. Przeraża was wizja wymiany krwi? Ludzie! Do tego „trzeba być twardym, a nie miękkim”. Spójrzcie na Amerykanina, któremu się „upiekło”.

Oskarżeni

Seria błędów i nieporozumień podczas testów antydopingowych sprawiła, że amerykański kolarz Tyler Hamilton zachował swój złoty medal olimpijski, zdobyty w Atenach w wyścigu indywidualnym na czas. Przeprowadzone w Atenach badania antydopingowe wskazywały, że mistrz olimpijski miał transfuzje krwi. Hamiltonowi pozwolono jednak zachować złoty medal, gdyż druga próbka „B” krwi została pomyłkowo zamrożona, co spowodowało, że pozostało w niej zbyt mało czerwonych ciałek krwi niezbędnych do przeprowadzenia analizy. Amerykanin zaprzeczył, jakoby stosował transfuzje krwi, ale nadal grozi mu dwuletnia dyskwalifikacja, ponieważ miał pozytywny wynik testu antydopingowego podczas wyścigu dookoła Hiszpanii. „W przypadku Hamiltona popełniono oczywiście błędy i jeśli nie zostaną naprawione, dojdzie do tego, że sportowiec zachowa swój medal, co według nas nie powinno się zdarzyć. Wszyscy wiedzą, co się wydarzyło. Reszta zależy od Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu” – powiedział dyrektor generalny WADA, Dave Bowman. (żródło: www.szosa.rowery.org) Hammilton nie może mówić o szczęściu. Jego medal olimpijski nie przedstawia dla kolarskiego świata żadnej wartości – twierdzą kibice kolarstwa. Jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby nieupieranie się przy niewinności i publiczna samokrytyka. Najmniejsze podejrzenia o stosowanie dopingu mogą spowodować opłakane efekty. Począwszy od usunięcia zawodnika z grupy, kar finansowych nakładanych na ekipę, aż po wycofanie się sponsorów, którzy, co zrozumiałe, nie chcą być kojarzeni z żadnymi aferami. W Polsce również zawieszono w tym roku kilku zawodników (i zawodniczkę). Bez wyroku sądowego zezwalającego na publikację nazwisk wolimy raczej nie podawać ich do publicznej wiadomości, ale nie są to tajemnice tak pilnie strzeżone, by nie można ich było odnaleźć w internecie…

Kontrola antydopingowa

Podczas ostatniego Tour de Pologne przyjrzeliśmy się pracy polskiego zespołu pobierającego materiał do badań przeprowadzanych w czeskim laboratorium. Obecna na każdej mecie etapu przyczepa campingowa z napisem „Antidopage” nie była zbyt licznie odwiedzanym przez publiczność miejscem. Za to codziennie można było w pobliżu spotkać zwycięzcę etapu, lidera wyścigu oraz zawodników wylosowanych przez komisję (wynik losowania podaje radio wyścigu około godziny przed zakończeniem etapu). Zgodnie z przepisami losowaniu podlegają również zawodnicy wycofani. Wyznaczony do kontroli zawodnik ma 30 min na zgłoszenie się do „antydopingu”, a w wyjątkowych sytuacjach, jak uczestnictwo w konferencji prasowej, czas ten wydłuża się do 50 min. Laboranci asystują przy pobieraniu dwóch próbek moczu. Próbka „A” zawiera materiał do zasadniczej analizy, próbka „B” będzie służyła do kontranalizy. W razie pozytywnego wyniku badania pierwszej próbki, „B” może zostać otwarta tylko w obecności zawodnika i jego lekarza, który może też uczestniczyć w procesie powtórnej analizy. Jak twierdzi przewodniczący Komisji Antydopingowej – Cz. Wajrak – „Nie ma żadnej możliwości podmieniania próbek w trakcie ich pobierania od zawodnika, jak i później, w czasie ich przechowywania”. Wajrak twierdzi też, że wszyscy stosujący doping prędzej czy później zostaną ujęci. Zawodnicy, wobec których istnieje realne podejrzenie, mogą być badani nawet poza zawodami, np. w czasie treningu. Listę nazwisk ze znakiem zapytania komisja antydopingowa otrzymuje bezpośrednio z UCI i traktuje jako upoważnienie do przeprowadzenia „nalotu”. Nie jest naszą intencją moralizowanie ani krytyka zawodników i lekarzy opętanych wizją osiągnięcia sportowych celów przez niesportową rywalizację. Aspektem moralnym niech zajmują się specjaliści od etyki, fizycznym zaś lekarze medycyny sportowej. Dla nas doping jest takim samym nadużyciem jak jazda samochodem w stanie nietrzeźwym. Można pokonać setki tysięcy kilometrów na „gazie”, ale pewne jest, że prędzej czy później „wpadniemy” i zabawa się skończy, a my poniesiemy bardzo przykre konsekwencje, czego redakcja absolutnie nikomu nie życzy. PS. Do tematu dopingu będziemy wracać w kolejnych numerach.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach