Ślady opon na skale…

Niepozorne i niewysokie, łagodnie wyłaniające się zza linii horyzontu, ale jednocześnie bardzo urozmaicone i często zaskakujące w najmniej oczekiwanych momentach. Tak krótko można scharakteryzować miejsce, gdzie warto wybrać się na jedną z pierwszych w sezonie weekendowych wycieczek.

Góry Świętokrzyskie obejmują całkiem rozległy obszar Wyżyny Kieleckiej. Mocno pofalowane, wyśmienicie nadają się na rowerowe eskapady, co najmniej weekendowe. Tworzą je liczne mniejsze pasma rozciągające się z północnego zachodu na południowy wschód. Trzon stanowią: Pasmo Jeleniowskie, Łysogóry i Pasmo Masłowskie. Największą i jednocześnie najbardziej znaną częścią są Łysogóry z najwyższym szczytem w okolicy – Łysicą, mierzącą 612 m n.p.m. Pasmo Jeleniowskie jest wśród wspomnianych najbardziej tajemniczym terenem. Mocno zalesione, pozbawione punktów widokowych, najrzadziej odwiedzane przez turystów. My również zostawimy je sobie na następny raz. Pasmo Masłowickie jest odcinkiem urozmaiconym technicznie, z kilkoma szczytami i interesującymi widokami po drodze. Poruszając się czerwonym szlakiem, biegnącym wzdłuż pasma, dotrzemy z Kielc do Św. Katarzyny. Strona południowa jest niższa, ale nie mniej ciekawa. Od Nowej Słupi rozciąga się kilka mniejszych pasm, począwszy od Bielińskiego przez Brzechowskie. Dalej zaczyna się Chęcińsko – Kielecki Park Krajobrazowy z pasmami Dymińskim i Posłowickim… itd., aż do Chęcin. Po tej stronie Kielc najwyższą górą jest Telegraf (398,3 m n.p.m.) mogący wiele zaoferować rowerzystom latem, a narciarzom w zimie. Teren, po którym przyjdzie nam się poruszać, jest bardzo urozmaicony i ciekawie pofałdowany. Trasy o różym stopniu trudności, więc okolica nadaje się dla każdego, również dla początkujących rowerzystów, którzy stawiają pierwsze kroki na góralu lub chcieliby sprawdzić się przed wycieczką w wyższe i trudniejsze góry. Ale, ale, oczywiście nie należy zapominać o miejscach trudnych technicznie, stromych i wyczerpujących podjazdach, jak również miejscach, gdzie tnie się po kamieniach, aż wióry lecą. Te są jednak w mniejszości. Każdy znajdzie coś dla siebie. Miejscowi bikerzy tu i ówdzie dają znać o swoim istnieniu. Powstają tory zjazdowe, hopy, a na ścieżkach widać świeże ślady opon, Michelin, Panaracer lub bardzo modny ostatnio Schwalbe Big Jim. Sami swoi. Trasy w większości prowadzą leśnymi ścieżkami, które wijąc się między drzewami uatrakcyjniają jazdę, czasem polnymi drogami po otwartym terenie. Wtedy można sięgać wzrokiem daleko i poczuć głębię przestrzeni.

Gastronomia i spanie

Znajdzie się tu kilka wygodnych kwater i hoteli. Można mieszkać w samych Kielcach, jednak przyjemniej zaczepić się gdzieś w terenie, gospodarstwach agroturystycznych, zajazdach. Halina i Jan Domańscy Zamkowa Wola 17, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074398, 0-691 197423 „Jastrzębiec” Agnieszka Kozłowska Rynek 18, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074037, 0-609 770280 Aleksandra i Kazimierz Węglarscy Piotrów-Porębiska 6, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074327, 0-607 594318 Maria i Stanisław Berowie Wiśniowa 11, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074313 Danuta i Jan Pustułowie Wola Łagowska 12, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074427 Restauracja i camping „Pod Skałką” ul. Świętokrzyska 57 i 59, 26-006 Nowa Słupia tel. (0-41) 3177085, fax 3147906 Zajazd „Dla Ciebie” Teresa Bąk Piotrów-Zagościniec 26 a, 26-025 Łagów tel. (0-41) 3074208

Kiedy się tam wybrać?

W Świętokrzyskie warto wybrać się pod koniec kwietnia. Jeżeli wiosna była danego roku deszczowa, Łysogóry można sobie podarować. Przy takiej pogodzie czekają nas liczne strumienie i rozmoknięte, gliniaste podłoże. Pozostaje jednak większa część spośród licznych pasm wyżyny kieleckiej. W maju całe Świętokrzyskie stoi otworem. Końcówka sezonu przypada tuż przed jesiennymi opadami deszczu i pierwszym śniegiem. W szczególnym przypadku, gdy jesień okaże się sucha, a zima uboga w opady śniegu, można jeździć cały rok. I to jest bardzo optymistyczna wiadomość! Dojazd do Kielc jest dobry z każdej strony świata. Połączenia drogowe z Łodzią, Warszawą i Krakowem sprawiają, że okolice Łysej warte są uwagi jedno- i dwudniowych wycieczkowiczów.

Mapy

Góry Świętokrzyskie 1:75 000 Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych Okolice Kielc 1:50 000 Wojskowe Zakłady Kartograficzne WZKart. Tekst: Piotr Rembowski Zdjęcia: A. Olej, K. Kobus/TRAVELPHOTO

Na Łysą

Kielce – Masłów – Krajno – Św. Katarzyna – Huta Szklana – Nowa Słupia Część I Kielce – Św. Katarzyna Trasa z Kielc do Św. Katarzyny jest wizytówką Gór Świętokrzyskich. Prowadzi przez Łysą Górę czerwonym szlakiem im. Edmunda Masalskiego. Nie jest to trudna wycieczka, choć może okazać się wyczerpująca z powodu odległości do pokonania. Z Kielc mamy dotrzeć do Nowej Słupi i z powrotem. Trasę można w każdym momencie skrócić i nie zamawiając taksówki, o własnych siłach wrócić do miasta. Technicznie wycieczka należy do średnio trudnych. Napotkamy kilka wymagających podjazdów i szybkich zjazdów, miejsc pociętych strumieniami i rozpiętymi nad nimi wąskimi kładkami. Każdy powinien dać sobie radę. Różnica wysokości nie jest duża. Widoki zrekompensują chwilowe niezadowolenie.

Startujemy z centrum Kielc w stronę Warszawy. Na początek asfaltem. Mijamy po lewej centrum handlowe ECHO, po prawej dawną chlubę Kielc – Exbud. Kręcimy dalej, aż pojawi się zjazd do wsi Dąbrowa. Tam też podążamy, na spotkanie z czerwonym szlakiem, który będzie nam towarzyszył do końca wycieczki. Po chwili wjeżdżamy w las. Teraz pod górę, stromo. Po chwili zdobywamy pierwszy szczyt – Górę Domaniówkę (414 m n.p.m.). Dalej leśną ścieżką mkniemy lekko w dół, docierając na zbocze. Przed nami ciekawe widoki i wioska Masłów. Tam właśnie zmierzamy. Znów pojawia się asfalt, ale nie na długo. Mijamy miejscowość i kierujemy się na Pasmo Masłowskie. Teraz musimy wdrapać się na Górę Klonówkę (472 m n.p.m.). Podjazd okazuje się niezbyt trudny, dalej, cały czas trzymając się czerwonego szlaku, kierujemy się w stronę Diabelskiego Kamienia. Trudno go nie zauważyć, ale przystawać nie ma powodu. Kręcimy dalej, wreszcie z górki i to całkiem żwawo. Trzeba uważać, by nie zgubić właściwej drogi. Tu i ówdzie będą pojawiać się boczne ścieżki i mylące rozwidlenia. Zakładam jednak, że w niedługim czasie docieramy do drogi biegnącej w kierunku Ciekot. Odbijamy w lewo i zaraz potem w prawo. Trzymamy się w dalszym ciągu czerwonego szlaku, niebieski pozostawiamy innym. Za chwilę czeka nas kolejny podjazd, na Radostową (451,3 m n.p.m.). Tutaj naprawdę poczujemy, że jesteśmy w górach. Odcinek ten wymaga co najmniej kilkunastominutowej wspinaczki. Dalej czeka nas całkiem miły zjazd aż do wsi Krajno. Asfaltową drogą docieramy do Św. Katarzyny. Tam można trochę odsapnąć. Przed nami Łysogóry. Część II Św. Katarzyna – Nowa Słupia – Kielce Zaczynamy podjazd pod Św. Katarzynę, najpierw łagodnie, potem coraz trudniej. Podłoże również jest coraz trudniejsze. Dosyć duże kamienie będą towarzyszyły nam na sam szczyt. Odcinek wymaga dobrego opanowania sztuki jazdy na rowerze. Po kilkunastu trudnych minutach docieramy wreszcie na wysokość 611 m n.p.m., to właśnie Św. Katarzyna. Najgorsze za nami. Teraz poruszamy się grzbietem, przez Górę Agaty i Przełęcz Kakonińską do przełęczy Św. Mikołaja. Teren na przemian wznosi się i opada. Jedzie się przyjemnie i szybko, choć trasa nie rozpieszcza. Cały czas trzeba dobrze trzymać kierownicę… Na przełęczy skręcamy w prawo i suniemy w dół do Kakonina. Teren miejscami opada dosyć stromo jak na Łysogóry, dodatkowo pocięty jest głębokimi bruzdami, w których szumią małe strumienie. Odważnym i pewnym własnych umiejętności polecam tzw. mostki rozpięte nad nimi w postaci pojedynczych belek. Nie każdy odważy się przez nie przejechać. Zjazd kończy się, wyjeżdżamy z lasu na bitą, następnie asfaltową drogę, która zakręca, my zaś razem z nią. Po chwili znów wpadamy w las, tym razem płytko. Szlak E. Massalskiego biegnie u podnóża Łysogór, wzdłuż grzbietu. Na tym odcinku również natkniemy się na liczne strumyki i mostki. W porze deszczowej na pewno utrudnią nam płynne pokonanie dojazdu do Szklanej Huty. Wyjezdżamy na asfalt, przed nami Łysa Góra (594 m n.p.m.) i klasztor benedyktynów Św. Krzyż. Ze wschodniego zbocza Łysej Góry roztacza się wspaniały widok na całą okolicę. Warto przystanąć i odsapnąć przed zjazdem do Nowej Słupi. Powoli musimy myśleć o powrocie. Istnieje kilka możliwości powrotu do Kielc. Każdy jednak będzie dłuższy od przejechanego przez nas odcinka. Dlatego proponuję skorzystać ze znanej już drogi powrotnej. Na liczniku sporo kilometrów. Przed nami jeszcze pasma gór po drugiej stronie miasta. Ale to już następnym razem.

Kielecki Patrol

Kielce – Chęciny – Kielce Startujemy z punktu widokowego na Karczówce. Ruszamy wzdłuż czerwonego szlaku. Mijamy klasztor i stromym zjazdem, pełnym śliskich kamieni, między drzewami, kierujemy się na zachód. Wyjeżdżamy z lasu i polną drogą, czerwonym szlakiem, pedałujemy obok nieczynnego już kamieniołomu. Skręcamy w lewo i jadąc zgodnie z oznaczeniami docieramy do lasu. Wśród zarośli, między wystającymi kamieniami wspinamy się na górę Brusznia (309,3 m n.p.m.). Ścieżka jest kręta, ale przyjemna, zwykle brak na niej błota. Podjazd trwa chwilę, ale po kilkunastu minutach czeka nas przyjemny zjazd. Po przejechaniu 700 m, gdy prędkość jest dość duża, trzeba niestety hamować. Ostro skręcamy w lewo i szutrówką pomykamy w dół, by niebawem znaleźć się na łące, a po 200 m w dzielnicy „Białogon”. Odbijamy w prawo i pedałujemy po płaskim terenie.

Docieramy do drewnianego kościółka, który został zbudowany z inicjatywy S. Staszica przez cieśli sprowadzonych z Podhala. Kręcimy dalej, mijając Kielecką Fabrykę Pomp, ulicą podążamy w kierunku Jaworzni. Mijamy most na Bobrzy, po ok. 1,5 km docieramy do lasu i odbijamy w lewo. Tu droga kończy się, a zaczyna bardzo stromy podjazd. Leśną ścieżką próbujemy dostać się na grzbiet Pasma Zgórskiego. Zgodnie z niebiesko oznaczonym szlakiem turystycznym poruszamy sie grzbietem pasma. Jedziemy przez piękny bukowy las. Jego uwieńczeniem jest szczyt Patrol (388,3 m n.p.m.). Tu krzyżują się szlaki czerwony i niebieski. Pozostajemy przy czerwonym. Skręcamy w prawo i zjeżdżamy bardzo przyjemną, szeroką ścieżką, która po kilkuset metrach wygodnej jazdy zmienia się w kamienisty i wymyty przez deszczówkę trakt. Następnie przecinamy szosę ze Zgórska do Szewc i szlakiem przez las docieramy do zajazdu „Raj”. Nieopodal zajazdu znajduje się jedna z najpiękniejszych polskich jaskiń. Została odkryta w 1963 r. przez dwóch rolników, którzy wydobywali kamień budowlany. W następnym roku zwiedzili ją uczniowie technikum geologicznego z Krakowa, przyczyniając się do nadania odkryciu właściwego rozgłosu. Jaskinia swą nazwę zawdzięcza przepięknej szacie naciekowej. Jest rezerwatem geologicznym, ale udostępnionym zwiedzającym. Warto zajrzeć tam na chwilę. Stąd wyruszamy w dalszą trasę. Obok zajazdu wjeżdżamy do lasu i wąską ścieżką wkręcamy się lekko pod górę.W lewo, już nieco bardziej stromo i w prawo. Mijamy kamieniołom „Zygmuntówka”, miejsce wydobycia czerwonego piaskowca, z którego swego czasu wykonano cokół Kolumny Zygmunta w Warszawie. Niedługo potem krętą, leśną dróżką docieramy do asfaltówki i nią, po ok. 50 m, do szpitala, by znów skręcić w lewo do lasu. Jesteśmy w Czerwonej Górze. Wjeżdżamy do wsi i jadąc przez nią, po około 200 m, opuszczamy drogę, wypadając na olbrzymią łąkę. Następnie wzdłuż trasy Warszawa-Kraków docieramy do zakładu obróbki kamienia, w dalszym ciągu poruszając się oznakowanym na czerwono szlakiem turystycznym im. Sylwestra Kowalczewskiego. Znajdujemy się nad sadzawką we wsi Zelejowa. Możemy pojechać drogą przez wieś pod górę, skręcając w prawo przy zakładzie kamieniarskim i wzdłuż wsi w kierunku zachodnim lub też zgodnie ze szlakiem turystycznym dostać się na grzbiet góry Zelejowa i przemaszerować po niej z rowerem na plecach. Góra jest rezerwatem geologicznym. To bardzo interesujące miejsce ze względu na szczególne walory widokowe i przyrodnicze. Trzeba się co prawda przedzierać przez zarośla, często kolczaste, raniąc nogi o ostrężyny, ale warto. Po północno-zachodniej stronie tego wzniesienia musimy w kilku miejscach wspinać się po skałach, co z rowerem na plecach wcale nie jest najłatwiejsze. Na zboczach góry, od północy i południa, znajdują się dwa nieczynne kamieniołomy. To najpiękniejszy etap wyprawy. Po zejściu do południowego kamieniołomu znów wsiadamy na nasze pojazdy i kierujemy się na północny zachód. Przejeżdżamy przez pole i ponownie jesteśmy na szlaku, tym razem niebieskim. Przejeżdżamy przez niewielki lasek i pedałujemy w kierunku zachodnim przez około 800 m. Znów las. Prowadzeni niebieskim szlakiem zmierzamy pod górę wąską, ale przyjemną ścieżką. W pewnym momencie, po około 500 m, ścieżka skręca w prawo i pnie się pod górę. Po kilkudziesięciu metrach stoimy przed wejściem do niewielkiej jaskini „Piekło”.

Stamtąd ruszamy na szlak, w tym celu musimy jednak wnieść rowery ponad strop jaskini. Kręcimy pod górę przez ok. 1000 m, później już po prostej jeszcze ok. 500 m. Skręcamy w lewo i rozpoczynamy ćwierćkilometrowy stromy zjazd. Na dole skręcamy w prawo i dość wygodną, szeroką, leśną drogą podążamy w kierunku północno-wschodnim. Zbliżamy się do skraju lasu. Tu jednak należy pamiętać, aby w dalszym ciągu trzymać się oznaczeń szlaku niebieskiego. Mimo iż teren nie jest szczególnie trudny w nawigacji, można się zgubić. Po kolejnych kilkuset metrach docieramy do szosy Warszawa-Kraków. Niestety, przenosimy pojazdy przez barierki oddzielające pobocze od drogi i znajdujemy się już po drugiej stronie szosy. Przez ok. 200-300 m przemieszczamy się wzdłuż drogi, by razem ze szlakiem turystycznym skręcić w prawo i znów skrajem lasu jechać błotnistą, leśną drogą. Po ok. 1000 m odbijamy w lewo, przecinamy łąkę i dojeżdżamy do wsi Szewce. Dalej w prawo piaszczystą drogą zmierzamy do pobliskiego lasu. Przejżdżamy drogę Szewce-Zgórsko i rozpoczynamy mozolny podjazd. Po ok. 2 km znów znajdujemy się na grzbiecie Pasma Zgórskiego i kręcimy drogą, którą kilka godzin wcześniej jechaliśmy w stronę jaskini „Raj”. Na skrzyżowaniu szlaków czerwonego z niebieskim odbijamy w lewo i bardzo stromym, niebezpiecznym zjazdem kierujemy się na północ. Jeżeli jeszcze nie przeszła nam ochota na jazdę rowerem, podążamy w kierunku kieleckiej dzielnicy „Słowik”. Docieramy do pierwszych zabudowań, skręcamy w prawo i jadąc w dół, zmierzamy do skrzyżowania dróg. Skręcamy w prawo, mkniemy w dół do mostu kolejowego (stromo). Nie wjeżdżamy na most, lecz na kładkę nad rzeką Bobrzą, która znajduje się po jego lewej stronie. Znajdujemy się teraz przy ul. Krakowskiej. Ruszamy poboczem w kierunku centrum. Po kilkuset metrach przejeżdżamy na drugą stronę jezdni przez tory kolejowe. Tu pedałujemy łąką w stronę niewielkiej daczy ze zbiornikiem wodnym. Lasem kręcimy pod górę, mając po prawej stronie strumyczek. Po ok. 1,3 km skręcamy w prawo, przekraczamy strumyk, poczym jadąc ostro pod górę odbijamy w prawo. Kilkadziesiąt metrów dalej ostry zwrot w lewo i po przebyciu około 350-400 m odbijamy w prawo. Jedziemy teraz leśną, wąską i bardzo zarośniętą ścieżką, po obu jej stronach znajdują się głębokie koleiny, wypełnione śmierdzącą, błotnistą mazią. Przyspieszamy, bo nie jest zbyt przyjemnie! Teraz znów poruszamy się niebieskim szlakiem. Po ok. 2,5 km łagodnym podjazdem dotrzemy do szczytu góry Pierścienicy, na której znajduje się stara skocznia i trasa narciarska oraz wyciąg orczykowy. Na szczycie Pierścienicy proponuję zakończyć naszą rowerową eskapadę. Odwiedziliśmy po drodze kilka rezerwatów i pomników przyrody, przejechaliśmy ok. 45 km zróżnicowanym, niezbyt trudnym technicznie szlakiem. Czas wracać. W artykule wykorzystano materiały ze strony: www.mtb.miasto.kielce.pl

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach