Srebrna polska jesień

1 listopada huk śmigłowców nadzorujących tłumy ciągnące ku wrocławskim cmentarzom wygonił nas z miasta. Uciekając, instynktownie na południe, musieliśmy w końcu dotrzeć do „złotych wrót hrabstwa kłodzkiego” – przełomu Nysy Kłodzkiej w Bardzie Śląskim. Jak pątnicy pod opiekę cudownej figurki, z ufnością padliśmy w objęcia cichych, pożółkłych, łysiejących szczytów Gór Bardzkich…

Ileż razy, przejeżdżając w stronę Kłodzka, chcieliśmy się tu zatrzymać! Wreszcie się udało. Samochód zostawiamy na dużym parkingu przy głównej trasie, za mostami. Montować błotniki? Nie, dziś niech będzie błoto na rzęsach! W centrum Barda łatwo odnaleźć niebieski szlak. Tak, to ten sam, którym podjeżdżaliśmy na Wielką Sowę kilka miesięcy temu – europejski szlak długodystansowy E-3. Tym razem od wschodu. Bez obaw, nie będzie powtórki Wielkiej Sowy. Za cel obieramy sobie Srebrną Górę. To raczej krótka trasa, z Barda do Srebrnej jest ok. kilkunastu kilometrów. Ale to jednak listopad. Kto wie, o której zrobi się ciemno? Na pewno o godzinę wcześniej niż się spodziewamy… Srebrnogórskie wiadukty chcemy zobaczyć za dnia i twierdzę niespowitą jeszcze mgłą. Jedziemy zatem niebieskim szlakiem. Trasa przebiega według następującego schematu:

  1. odcinek Bardo – Przełęcz Wilcza – typowe leśne odcinki, przewaga podjazdów, liście, ciężka praca;
  2. Przełęcz Wilcza – Kotlina Żdanowa – nagroda, relaks, szybki zjazd asfaltem (Uwaga! Po ok. 1,5 km szlak odbija w lewo, jest znowu trochę pod górę, ale już później w dół do samego Żdanowa), urocza wioska, nie chce się wjeżdżać ponownie między drzewa;
  3. ostatni etap – po wspięciu się na przeciwległe zbocza kotliny dołączamy do trasy dawnej kolejki sowiogórskiej i właściwie po równym dojeżdżamy do mrożącego krew w żyłach wiaduktu. To już Mała Przełęcz Srebrna i finisz.

Dzień pierwszy

Od razu pochwalmy skrupulatność tych, którzy znakowali trasę. Nie trzeba właściwie wyciągać mapy. Można skupić się na listopadowych myślach lub na wykręcaniu dobrych czasów na zjazdach. Jest kilka ciekawych odcinków, nieco niebezpiecznych ze względu na dywan liści przykrywających kamienie, korzenie, koleiny i dziury. W internecie straszyli nas kamieniami „wielkości ludzkiej głowy” i rzeczywiście, kilka z nich wymacaliśmy pod liśćmi przednimi oponami na podjazdach. W trakcie zjazdów też było parę nieoczekiwanych spotkań (okazuje się, że spod kół roweru jest się w stanie poderwać na ponad metr w górę kamień wielkości pięści, lepiej nie jechać zbyt blisko siebie!). Jazda jesienią w tych rejonach przypomina żeglowanie po Śniardwach. W każdej chwili można w coś trafić, nie wiedząc nawet w co… Ciekawe są zakręty na szybkich zjazdach. Żeby było przyjemnie, trzeba zaryzykować, ponieważ wyłożenie się w pełny przechył na pokrywających wszystko liściach ociera się o spore ryzyko. Zjazd w stromej rynnie do Przełęczy Wilczej też niczego sobie, zwłaszcza, jeśli nie jechać jej dnem, w którym dużo przeszkód, lecz prawym garbem, chwytając grunt jednym brzegiem opony. Nie jest zatem zbyt sielsko, raczej atmosfera skupienia. Podjazdy też zamykają usta. Góry Bardzkie są niskie, ale dają w kość. Można jednak znaleźć dużo radości w jeździe po szeleszczącym dukcie. Wszystko jest nieco wytłumione, jak zimą, w śniegu, co uspokaja. Jest pięknie. Taka np. Kotlina Żdanowa, cóż za miejsce! Szczególnie oglądane z góry, po przejechaniu przez Żdanów i wdrapaniu się na wysokość linii lasu, tuż przed spotkaniem z trasą dawnej kolejki sowiogórskiej. Wcześniej, podczas jazdy leśnymi ścieżkami, mieliśmy również wiele okazji by oniemieć. Oczywiście, największe wrażenie robią zaskakująco strome wąwozy i kotliny. To efekt erozji miękkich skał rozłożonych nierównomiernie w masie budulca tych wciąż wypiętrzających się gór. Mimo braku słońca las pełen jest kolorów. Różne odcienie brązów potęgują głębię i wrażenie przestrzenności. Brak liści na gałęziach polepsza widoczność. Czasem zjawia się chęć puszczenia się na przełaj w dół po gładkim, ubogim w poszycie, zboczu. Ale to raczej na skrzydłach. Walka z warstwicami nie pozwala myśleć zbyt wiele o tutejszych osobliwościach przyrodniczych, lecz jest ich ponoć wiele. Salamandrę rzeczywiście spotkaliśmy (powinna się cieszyć, że żyje, nie każdy ma taki refleks jak Hania). A nie spotyka się jej ot tak, w innych częściach kraju. O geologii dość powiedzieć, że jest niezwykle różnorodna. Dominują skały osadowe, jak to przeważnie bywa – efektowne. Niesamowite wrażenie robi karboński flisz w przekopie trasy kolejki (musiano chyba często odgruzowywać torowisko…). Drzewostan stanowią głównie buki (o srebrnej korze), jest też trochę świerków. Atrakcją są rezerwaty starych cisów, nieopodal których wiedzie szlak. Dużo zwierzyny (nie obyło się bez tradycyjnego już spotkania oko w oko ze zdumionymi sarnami). Nie jesteśmy sami. Mijamy trzech bikerów w integralach. Jest też kilku pieszych. Wszyscy chcą zdążyć przed zmrokiem do schroniska w Srebrnej Górze. Jest sucho, mamy bardzo dobrą trakcję. To chyba wyjątkowa sytuacja o tej porze roku w górach. Nietrudno wyobrazić sobie atrakcje jazdy w tych liściach po deszczu! Pierwszy etap trasy jest wolny ze względu na strome podjazdy. Prędkość średnia jest więc dość niska i 20 km ciągnie się aż do zmroku. Na Wiadukt Srebrnogórski wjeżdżamy prawie po ciemku, a właściwie jest dopiero czwarta po południu! Cóż, tak to jest jesienią. Na dzisiaj koniec, choć nie całkiem tak to planowaliśmy.

Świetnym miejscem na nocleg jest Schronisko PTTK. Ciepło, czysto i wysoko (wyżej jest już tylko twierdza). Nie trzeba tracić wysokości, zjeżdżając do miasteczka. W schronisku niewielu gości, ale ciepłe posiłki świeże i gotowe na zawołanie. Warto spróbować pierogów, fastfood trochę gorszy. Cena noclegu przyzwoita. Wielki Misiek przyjacielsko merda ogonem. Jego pan, Grzesiek, pokazuje nam na mapie wyznaczone przez siebie i kolegów biegowe trasy narciarskie i rowerowe. Tworzą one kilka pętli z centrum w Srebrnej Górze. Są krótkie, ale razem mają ponad 30 km. Już wiemy, co będziemy robić następnego dnia! W miasteczku jest więcej osób zaangażowanych w rozwój turystyki rowerowej w regionie. Grzesiek kontaktuje nas z Marcinem, który od razu zaprasza do swojego klubu. Decydujemy się zjechać na sam koniec Srebrnej Góry, by posłuchać o sowiogórskiej Strefie MTB, planowanych na przyszły rok maratonach, których trasa być może będzie wiodła częściowo przez sztolnie (!), o pierścieniu tras rowerowych całej Kotliny Kłodzkiej połączonych z systemem szlaków czeskich, co ma dać 1200 km tras, o planowanym torze downhillowym… itd. Marcin jest pełen energii i zapału, umawiamy się na wspólne objechanie wyznaczonych przez niego tras w najbliższym czasie. Okazuje się, że tereny wokół Srebrnej Góry są doskonale znane warszawiakom, mieszkańcy Dolnego Śląska trafiają tu nieczęsto. Dziwne, łatwo tu dojechać z Wrocławia i okolic, a miejscowość jest urokliwa i tajemnicza. Dawniej nazywana była „Perłą Gór Sowich”. Przepiękne krajobrazy górskie, potężna osiemnastowieczna twierdza pruska, stare sztolnie oraz trasa kolejki zębatej to powody, dla których warto tu przyjechać. Ponadto rzeczywiście jest gdzie jeździć. Latem rowerem, zimą na biegówkach. Pora na nocleg. Ale my nie będziemy nocować. Cóż, dzień przecież świąteczny i trzeba być w domu choć trochę. W powrocie do Barda pomaga nam Marcin, bo noc ciemna już zapadła.

Dzień drugi

Pojawiamy się znów w Srebrnej Górze dwa dni później i kontynuujemy eksplorowanie okolicy. Chcemy objechać srebrnogórskie pętle. Na rower przeznaczone są cztery: niebieska, żółta, czerwona i zielona. Wszystkie zaczynają i kończą się w Srebrnej Górze. Mają długość od 3,5 (czerwona) do 19 km (żółta). Jest też ścieżka dydaktyczna „Zębata”. Od niej właśnie zaczęliśmy. Małą Przełęczą Srebrnogórską ruszamy w stronę Wiaduktu Srebrnogórskiego, stamtąd leciutko w dół trasą kolejki (już tędy jechaliśmy od strony Barda niebieskim szlakiem; to tu właśnie można zobaczyć powyginane we wszystkie strony warstwy czarnego fliszu). Niebieski szlak odbija w prawo w dół, my jedziemy dalej prosto, dojeżdżamy do polanki, na której znów sarny. Można wejść na widokową ambonę lub dalej prosto wjechać na kolejny wiadukt, tym razem Żdanowski. Jest on w dużo gorszym stanie niż Srebrnogórski. Przyroda „zjada” go w widoczny sposób. Naprawdę niebezpieczny jest brak barierek, szczególnie nocą, gdy nie zna się trasy! Upuszczony kamień spada ponad dwie sekundy… Z dołu wiadukt wygląda pięknie, jest ładniejszy niż „kolega”, po którym przejeżdżaliśmy kilkanaście minut temu. Po zjechaniu w dół udajemy się na północ, żółtą trasą rowerową. Przed nami 3 km podjazdu w lesie, aż do końca pętli. Nie jest stromo, ale można się spocić. Koła ślizgają się, na szczęście nie ma tu zbyt wielu liści. Po niecałych 2 km podjazdu w lesie otwiera się panorama na Srebrną Górę. Warto było się męczyć! Drogą ponad miasteczkiem (wciąż pod górę) dojeżdżamy do punktu startu. Żółta trasa rowerowa spodobała nam się na tyle, że postanowiliśmy objechać pozostałe jej fragmenty. Zaczyna się ona nieco niżej, na Przełęczy Srebrnej, do której zjeżdżamy szosą. Szlak odchodzi w lewo przez Wiszący Most. Wiedzie on szeroką leśną drogą, jest płaski przez pierwsze 5 km, a po osiągnięciu punktu widokowego opada sześciokilometrowym zjazdem, aż do spotkania z trasą rowerową Ząbkowice – Srebrna Góra daleko w dole, w okolicach Budzowa. My skróciliśmy ją nieco, skręcając w Mikołajowie w lewo i szosą dojechaliśmy do Srebrnej Góry (podjazd na przełęcz zapamietamy na długo). Trasa jest niezwykle malownicza. Pozostałe szlaki postanowiliśmy zostawić na przyszły sezon. Szkoda nam zdjęć, które można by tu zrobić przy lepszej aurze. Zwłaszcza, że srebrnogórskie pętle, jak zdążyliśmy się zorientować, mają charakter raczej widokowy niż sportowy. Wszystkim chętnym polecamy jednak zapoznanie się z częścią z nich już tej zimy, pokrywają się bowiem w większości z wyznaczonymi, biegowymi trasami narciarskimi.

Dojazd

  1. Do Barda: autobusy i pociągi jeżdżą z Wrocławia mniej więcej raz na godzinę. Samochodem dojedziemy drogą E-67 z Wrocławia do Kudowy (ok. 70 km).
  2. Do Srebrnej Góry: autobusem z Ząbkowic Śląskich, samochodem z E-67 odbijamy w prawo, w Ząbkowicach, i po 15 min jesteśmy na miejscu; rowerem z Ząbkowic trasą rowerową Srebrna Góra – Ząbkowice Śl. (wzdłuż torów kolejowych).

Mapy

Z powodu wyczerpania nakładu map Gór Bardzkich (jako odrębnego pasma) trzeba sobie radzić z pomocą map Kotliny Kłodzkiej i Sudetów Środkowych.

Noclegi

  1. Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej Schronisko PTTK
    ul. Kręta 2, Srebrna Góra
    tel. 074 818 00 88, faks 818 00 89,
    www.srebrnagoractn.com.pl
  2. Schronisko PTSM
    ul. Kolejowa 16, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 03 74
    (30 miejsc, czynne VII-VIII)
  3. Dom Wycieczkowy „Wacuś”
    ul. Letnia 3, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 00 43.
  4. Hotel – Restauracja „Koniuszy”
    ul. Kolejowa 13, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 01 00
  5. Hotel „Sportowy”
    ul. Sportowa 1, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 05 06
  6. Dom Wycieczkowy „Wiesław”
    ul. Ogrodowa 2, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 00 70
    (44 miejsca, wyżywienie na zamówienie, świetlica, kiosk z napojami)
  7. Ośrodek Wypoczynkowy „Bartek”
    ul. Górne Miasto 13, 57-215 Srebrna Góra, tel. 074 818 00 65
    (90 miejsc, czynny całą dobę, całodzienne wyżywienie)

Kwatery prywatne

  1. Jadwiga Pommersbach-Jewczuk
    ul. Wąska 5, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 00 19
  2. Kazimierz Bowcariwski
    ul. Górne Miasto 5d, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 00 98
  3. Waldemar Jasiński
    ul. Górne Miasto 11, 57-215 Srebrna Góra, tel. 074 818 02 21
    (22 miejsca, czynne całą dobę, możliwość wyżywienia)
  4. Karol Zbigniew Koszowski
    ul. Górne Miasto 10, Srebrna Góra 57-215, tel. 074 818 00 17, 603 949 731
    (10 miejsc w 5 pokojach, do dyspozycji kuchnia, sad, ogródek)
    www.gawra.kos-bardo.com
  5. Beata Talarczyk, Pensjonat „Na Skarpie”
    ul. Ogrodowa 1, Srebrna Góra 57-215
    tel. 074 818 00 62
    (30 miejsc)
    www.naskarpie.prv.pl

Gdzie zjeść?

  1. Klub „Stodoła”
    ul. Kolejowa 13, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 05 70
  2. Hotel – Restauracja „Koniuszy”
    ul. Kolejowa 13, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 818 01 00
  3. Karczma Piwna „Górska Perła”
    ul. Kolejowa 6a, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 074 816 01 06
    (60 miejsc, czynna: 9.00-22.00)
  4. Bar Sajgon
    ul. Letnia 8, 57-215 Srebrna Góra
    tel. 607 589 289
    (20 miejsc, czynny 10.00-22.00)

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach