Stres dnia niecodziennego

Sięgają granic swoich możliwości tylko po to, aby je przekroczyć. Ich wyczyny zapierają dech w piersiach, nazywa się ich szaleńcami, wariatami albo po prostu nienormalnymi. Swoją odmienność podkreślają ubiorem, fryzurą, zachowaniem, czasem skromnym, wbitym w język kolczykiem. Dziś w MR przewodnik po sportach ekstremalnych.

Downhill (DH, zjazd)

Zapał do szybkiej jazdy rowerem w dół zapoczątkował to, co dziś nazywamy kolarstwem górskim. Jednak romantyczny czas „klankerów” minał już dawno. Dzisiaj na zjazdowych trasach królują zaawansowane technologicznie, w pełni amortyzowane maszyny, które mogły przyśnić się pierwszym straceńcom. Zjazd można uznać za koronną dyscyplinę MTB, bo jako sport stawia swoim fanom wyjątkowo trudne wyzwania. Zjazd jest połączeniem prędkości i zwinności. Szybkie, strome odcinki poprzecinane wymuszającymi dalekie skoki garbami zdają się być dzisiaj wyznacznikiem tej dyscypliny. Pokonywanie kamiennych uskoków, jak i wąskich, wręcz trialowych ścieżek leśnych, a wszystko przy prędkościach daleko przekraczających zdrowy rozsądek, to właśnie istota zjazdu i podstawowa zachęta dla jego zwolenników. Zjazd to gra, w której często jedyną nagrodą jest wyjście bez większych strat, to dyscyplina elitarna. Wyzwaniem jest tu nie tylko trasa, ale również sprzęt, który musi znosić ogromne obciążenia, aby dowieźć swojego użytkownika na dół. Dla firm rowerowych downhill jest poligonem doświadczalnym, na którym testują nowe rozwiązania i technologie. Idea zjazdu jest natomiast prosta i czysta — jak najszybciej zjechać z góry w dół po trasie, którą często wyznacza własna fantazja i odwaga. Jako dyscyplina sportowa zjazd istnieje w Polsce dopiero od 1999 r., choć wcześniej uprawiany był przez pasjonatów. Dziś rozgrywanych jest w Polsce szereg zawodów zjazdowych o różnym stopniu trudności. I chociaż liczba zawodników w nich startujących stale się zwiększa, sport ten napotyka w naszym kraju na podstawowy problem — brakuje dobrze przygotowanych i utrzymywanych tras zjazdowych, istniejące zaś przygotowywane są najczęściej przez samych zawodników i funkcjonują często nie do końca legalnie. Do uprawiania zjazdu potrzebny jest specjalnie przygotowany rower z pełną amortyzacją, o dużym skoku, oparty na solidnej ramie. Większość firm produkuje zarówno części, jak i komponenty specjalnie do DH. Cechuje je duża wytrzymałość i solidność, a także „ekstremalny” wygląd. Kupno gotowego roweru do zjazdu to wydatek rzędu 15 — 20 tys. zł. Zjazd wymaga od zawodnika takich cech, jak wytrzymałość, siła, odwaga, gibkość i poczucie równowagi. Wiele elementów trzeba tu wyćwiczyć do 16. roku życia, a wielu światowej klasy zawodników przed downhillem uprawiało wyścigi BMX, będące dobrym poligonem. Do uzyskiwania odpowiedniego stopnia satysfakcji ze zjazdu potrzebne są trasy, których w Polsce niestety brakuje. W tej chwili dobrze przygotowanych tras jest zaledwie kilka. Jak zacząć uprawiać zjazd? Większość polskich zawodników przeszło do DH z cross country, czyli najpierw dużo jeździli na „zwykłym” rowerze górskim. „Siara” (Szymon Syrzistie, Mistrz Polski w Dualu z 2000 r.) udzielił następującej rady: „Najpierw dobrze jest zbudować sobie rower zjazdowy, hardtail, z dużym amortyzatorem przednim, bo technikę tak potrzebną w zjeździe wyrabia się na sztywnym rowerze. Potem można zacząć zjeżdżać, ale nie od razu po trudnych trasach, tylko stopniując trudności. Dobrze też pamiętać, że w treningu zjazdowca liczy się wytrzymałość i ogólnie wiele godzin wyjechanych na rowerze, w tym na szosieŇ. Od zawodników startujących w zawodach wymaga się zabezpieczenia w postaci pełnej zbroi: żółw lub napierśnik, ochraniacze na golenie i łokcie, kask integralny, rękawiczki z długimi palcami i gogle.

Dual

Dual jest jedyną rowerową dyscypliną ekstremalną, która wymaga specjalnego toru do jej uprawiania. Łączy w sobie wiele dyscyplin, do których nawiązuje. Można uznać go za rowerowy odpowiednik boardercrossu lub BMX racing, zwłaszcza, że od kilku lat rozgrywany jest oficjalnie jako 4X (four ex) lub 4-cross. Zmiany te dotyczą liczby startujących podczas każdego biegu zawodników, w dualu bowiem jeździ się parami, a w 4X czwórkami. Zmiana ta została spowodowana względami widowiskowymi, poczwórne wyścigi są ciekawsze dla publiczności. Swoje prawdziwe oblicze dyscyplina ta pokazuje dopiero podczas zawodów, które są niesamowicie ekscytujące, adrenalina aż wylewa się z toru. Trzeba jednak dodać, że przejazd toru na sucho może dla wielu być wyzwaniem nie do pokonania. Specyfiką dualu jest specjalna konstrukcja toru, po którym się jeździ. Tory tworzone są według różnych filozofii, niektóre z nich są szybkie, z daleko wybijającymi skoczniami, inne najeżone, tak skoczniami, jak i uskokami, wymagają wyjątkowych umiejętności technicznych. W dualu liczy się szybkość, zwinność, odwaga, opanowanie techniki skoków i jazdy po bandach, jak również umiejętność walki na łokcie i blokowania przeciwników. Stąd też dual wymaga specyficznego treningu: interwałowego wytrzymałościowego, techniki skakania oraz rywalizowania z innymi zawodnikami. Ta dyscyplina sportu wymaga odpowiedniego roweru, którego konstrukcja jest odpowiedzią na specyfikę dualu. Dualówki są zwinne i wytrzymałe, ich ramy mają charakterystyczny, ostry wygląd, który zawdzięczają stromo opadającej górnej rurze. Z przodu pokaźnych rozmiarów amortyzator ustawiony pod kątem umożliwiającym dużą zwrotność. Ramy do dualu robione są najczęściej w jednej wielkości, gdyż na tym rowerze jeździ się stojąc. Ostatnio są to jedne z najlepiej sprzedających się rowerów. W Polsce co roku powstaje kilka torów dualowych, co świadczy o rosnącej popularności tej dyscypliny. Najlepszy z nich (zdaniem wielu riderów) znajduje się w Szczawnie Zdroju, gdzie w tym roku odbędą się Mistrzostwa Europy w 4X.

Trial

Trial jest dyscypliną wyjątkowo techniczną, co nie znaczy, że wykonywanie skomplikowanych ewolucji możliwe jest bez odpowiedniej siły. Jako sport narodził się w Hiszpanii w latach 70., gdy zawodnicy z trialu motocyklowego wprowadzili trening na rowerach, które były cichsze i nie dymiły z rur wydechowych. Z czasem wytworzyła się z niego odrębna dyscyplina sportowa. W UCI trial ma już własną komisję. Zawody rozgrywane są albo na specjalnych torach, albo w terenie naturalnym, odpowiednio przygotowanym. W trakcie rywalizacji każdy z zawodników musi pokonać z jak najmniejszą liczbą podpórek trasę złożoną z odcinków obserwowanych w ograniczonym z góry czasie. Na każdym z nich zawodnik może mieć maksymalnie pięć punktów karnych (czyli pięć podpórek). Trial jako sport jest niezwykle widowiskowy, a zawody i pokazy, zwłaszcza te rozgrywane w halach, gromadzą wielu widzów. Zawodnicy startują na rowerach z 12- lub 24-calowymi kołami, o specjalnych, sztywnych i wytrzymałych ramach. Cechuje je minimalnych rozmiarów siodełko, gdyż w trialu rzadko kiedy jest ono wykorzystywane. Newralgicznym elementem w rowerach są hamulce, które muszą być mocne i precyzyjne. Trial wymaga od zawodników takich cech, jak poczucie równowagi, skoczność, zwinność i opanowanie. Nie ma granicy wieku, od której można uprawiać trial. Przygodę z tym sportem zaczynają na przykład mali chłopcy, którzy później stają się mistrzami trialu motorowego. Trial ostatnio opuścił tory i przeniósł się do miast, uzupełniając współczesną urbanistyczną kulturę. Wielu zawodników zamiast ćwiczyć na torach woli tzw. miejscówki, czyli miejsca z nagromadzeniem przeszkód architektonicznych. Właściwie wszystkie miejskie murki, fontanny, skwery czy schody mogą być i są wykorzystywane przez trialowców. Częstą oznaką tego stylu jazdy jest brak siodełka przy rowerze, gdyż przeszkadza ono w skokach.

Dirt

Dirt jest najczęściej kojarzony z BMX, ale ma też swoją odmianę 26”. Jako konkurencję rozgrywa się go nie na ziemi, lecz w powietrzu. Dirt to skoki, czyli ewolucje wykonywane na rowerze w powietrzu po wybiciu się ze specjalnie przygotowanych skoczni. Przeszedł do MTB z BMX. Zawody rozgrywane w dircie są dość rzadkie. Czasami pokazy lub konkursy skoków organizowane są przy okazji innych imprez, np. zjazdu czy dualu, są również stałym elementem odbywającego się w Szklarskiej Porębie Festiwalu Rowerowego. Dirt nie jest oficjalnie uznawany za sport, co nie oznacza, że brakuje amatorów uprawiających tę dyscyplinę. Skocznie dirtowe, jak i ekipy, można znaleźć już w większości polskich miast. Najczęściej do dirtu używane są rowery dualowe, gdyż mają one odpowiednią wytrzymałość. Dirt wymaga odwagi i zdecydowania, a także precyzji i umiejętności wyobrażenia sobie ruchu. Ze względu na barierę strachu dirt należy zacząć uprawiać dość wcześnie. Kontuzje są tutaj na porządku dziennym i traktowane są jako powód do dumy. Tajemnicą dirtu jest zbudowanie dobrze wyprofilowanej skoczni, wybijającej w górę i mającej bezpieczny zeskok. Ponieważ większość tego typu konstrukcji w Polsce jest budowana amatorsko, konstruktorzy sami muszą sprawdzać swoje dzieła… Do dirtu oprócz mocnego roweru i żelaznej psychiki przydadzą się ochraniacze na golenie i mocny kask. Najczęstsze tricki to „trzy-sześć” (360), czyli obrót dookoła własnej osi; „no hander”, czyli skok z puszczeniem kierownicy; a także „no footer” — skok ze zdjęciem nóg z pedałów. Wyższa szkoła jazdy to „superman”, czyli skoczek lecący nad rowerem, i „can-can” — czyli przełożenie i skrzyżowanie nóg nad rowerem. W dircie ocenia się zarówno skomplikowanie tricku, jak i technikę jego wykonania, czystość, wysokość lotu i styl.

Street

Jest połączeniem wielu odmian MTB. Służy jednemu — ekstremalnej eksploracji przestrzeni miejskiej. Street ma więc cechy dirtu, trialu i dualu; jest uprawiany przez naprawdę mocno zakręconych rowerowych maniaków. Do standardowych elementów należą akrobacje na murkach, poręczach i tym podobnych formach miejskiej przestrzeni; skoki ze schodów czy szaleńcza jazda między samochodami. Street jest częścią szeroko rozumianej kultury hip hopu. Rower do streetu może być zarówno BMX-em, jak i dualówką czy trialówką. Ostatnio pojawiły się specjalne ramy do tej „dyscypliny”, chociaż lepiej byłoby nazywać ją po prostu „stylem jazdy”. Charakterystyczną cechą ram streetowych jest występowanie pegów przy rurze zbliżonej wyglądem do dualówki. Dzięki temu na rowerach tych można wykonywać ewolucje wcześniej zarezerwowane dla BMX. Ekipy zafascynowane streetem okupują zarówno centra, jak i miejskie peryferia. Rzadkość występowania w naszym kraju „skate parków”, tudzież torów dualowych, powoduje, że ekipy preferujące ten styl katują wszystkie możliwe miejsca, wchodząc często w konflikt z prawem. Street oznacza również konkurencję BMX, która rozgrywana jest w skate parkach i polega na przejechaniu w określonym czasie własnego układu, który punktuje się jak w dircie.

BMX

BMX został wymyślony do szaleństw i oferuje swoim miłośnikom kilka możliwości kompletnego „wyżycia się”.W Polsce dopiero wchodzi na scenę i zaczyna się na niej bardzo mocno rozpychać. Te rowery oferują każdemu coś miłego, wnoszą też sporo do innych dyscyplin. Wprawdzie sprzęt do poszczególnych rodzajów aktywności wygląda podobnie jak BMX, jednak każda z dyscyplin różni się zarówno zasadami, miejscem uprawiania, jak i sprzętem. Racing — torowa odmiana BMX, bardzo popularna u naszych południowych sąsiadów oraz w USA. Zaczynają trenować ją dzieci, chociaż wyścigi rozgrywane są w kilku kategoriach wiekowych. Wiele z nich trafia później do 4X lub DH, z którym BMX racing ma pewne cechy wspólne. Zawodnicy ścigają się po specjalnym torze, wyposażonym w skocznie i uskoki. Walka odbywa się w grupie, a wygrywa najszybszy. Flatland — akrobacje na płaskiej powierzchni, w których to BMX jest rekwizytem ridera i służy do wykręcania przeróżnych figur. Jazda tyłem naprzód, w pozycji stojącej na jednym kole, wydaje się być tu najłatwiejszym trickiem. BMX-y do flatlandu wyposażone są w pegi — przedłużenia osi, na których można stawać. Podczas zawodów oceniane jest skomplikowanie figur, styl ridera oraz ułożenie układu. Prezentacja odbywa się na czas z towarzyszeniem muzyki. Vert — jazda BMX-em po rampie i wykonywanie różnych ewolucji zarówno w powietrzu, jak i na jej krawędzi. Vert potrzebuje rampy i można go uprawiać w skate parkach. Podczas zawodów każdy z uczestników prezentuje swój układ w określonym z góry czasie. Dirt — ewolucje w powietrzu (patrz: dirt). Street — patrz: street.

Co na to organizm?

Sporty ekstremalne oddziałują na wszystkie sfery organizmu. Natężenie bodźców zależy oczywiście od rodzaju sportu i występujących w związku z tym obciążeń. Większość riderów uprawia również ekstremalne sporty zimowe, a w związku z tym obciążenia występujące w ich organizmie trwają okrągły rok… Największe zmiany zachodzą we wnętrzu. Stres oraz obciążenia psychiczne, jakie pojawiają się podczas uprawiania sportów ekstremalnych, są większe niż te, jakie mogą wywołać czynniki spotykane na co dzień. Jest to wynikiem działania wbrew „zdrowemu rozsądkowi”. Uprawiający sporty ekstremalne człowiek to jedyny w przyrodzie organizm, który na własne życzenie potęguje zagrożenie. Dlatego właśnie organizm ludzki w trakcie uprawiania ekstremalnych dyscyplin jest opanowany przez hormony nadnerczy, które „normalnie” produkowane są przy bezpośrednim zagrożeniu życia. Adrenalina i noradrenalina oddziałują bardzo mocno na cały organizm. Adrenalinę nazywa się często hormonem 3F (z ang. fright, fight and flight), czyli hormonem strachu, walki i ucieczki. Adrenalinę określa się również mianem hormonu stresu, a za hormon walki uznaje się noradrenalinę (nie wpływa ona na układ trawienny). Trzecia substancja to kortyzol — środek do zadań specjalnych naszego organizmu, który działa jak dopalacz w silniku. Substancje te wywołują zwiększoną przemianę tłuszczu i podnoszą zawartość cukru w organizmie. Zwężają przekrój naczyń krwionośnych z jednoczesnym pobudzeniem mięśnia sercowego, co objawia się podwyższonym ciśnieniem skurczowym krwi. Oddziałują również na mięśnie gładkie i wyłączają na czas zagrożenia „niepotrzebne organyŇ. Wpływają na układ trawienny, oddechowy i moczowy. Dlatego w sytuacji stresowej spada ilość wydzielanych kwasów żołądkowych oraz zmniejszają się ruchy robaczkowe jelit. Zwiększa się natomiast (i to niemal dwukrotnie) częstotliwość oddychania, co powoduje zwiększenie dotlenienia mięśni oraz oczyszczenie organizmu z dwutlenku węgla. Krew doładowuje nie tylko mięśnie, ale również mózg, który zaczyna działać szybciej. Podwyższa się koncentracja, wzrasta szybkość reakcji, jak również chwilowa wydolność organizmu. Wszystko to skutkuje stanem, w którym człowiek czuje się niejako wyłączony w trakcie zagrożenia, a po jego ustaniu odczuwa efekt euforii. To ostatnie odczucie jest właśnie efektem adrenalinowego „kopa”. Efekty chemiczne towarzyszące sportom adrenalinowym mają działanie zbliżone do efektów uzależnienia narkotykowego i… podobnie wpływają na organizm. Systematyczne uprawianie sportów ekstremalnych podnosi barierę odporności na strach. Dlatego im dłużej je uprawiamy, tym większej dawki emocji potrzebujemy do zaspokojenia adrenalinowego „głodu”. To właśnie sprawia, że ludzie uprawiający tego typu sporty cały czas szukają nowych wyzwań. Paradoksalnie, ze względu na swoje stresujące oddziaływanie dyscypliny ekstremalne spełniają funkcje jako doskonałe odstresowywacze. Poddany nadzwyczajnemu stresowi, połączonemu nierzadko z ekstremalnym wysiłkiem, organizm reaguje znacznie spokojniej. Dlatego ekstremaliści są na co dzień ludźmi żyjącymi na luzie i nie ulegają łatwo stresowi. Sprostanie wyzwaniom związanym ze sportem pozwala im również zachować większą pewność siebie i wzmocnić poczucie własnej wartości. Dzięki sportom ekstremalnym można również zwiększyć koncentrację i opanowanie. Właśnie dlatego sporty te cieszą się popularnością wśród młodych biznesmenów, gdyż pozwalają rozwijać potrzebne im w życiu codziennym cechy. Presja i potrzeba adrenaliny jest również wynikiem działań marketingowych. Wizerunek bohaterów dokonujących niestworzonych wyczynów staje się powoli kolejną ikoną kultury, a sporty ekstremalne częściej niż inne goszczą w reklamach. Ten pomysł marketingowy oparto nie tylko na ich atrakcyjności wizualnej, ale wykorzystano również konstrukcję ludzkiej psychiki. Mózg w okresie młodzieńczym poszukuje bowiem nowych bodźców i często kieruje sojego właściciela w kierunku sportów ekstremalnych. Stąd proste przełożenie — uczucie adrenalinowej euforii ma się kojarzyć z konkretną marką. Należy również pamiętać, że sporty adrenalinowe, oprócz faktycznego zagrożenia, charakteryzują się również nieprzewidywalnością, wzmagającą efekt niebezpieczeństwa. Oprócz niewątpliwych zalet sporty ekstremalne niosą ze sobą groźbę trwałego uszkodzenia zdrowia. Większość riderów, i to bez względu na stopień zaawansowania, doznała w swojej karierze niebezpiecznych urazów i kontuzji, które często kończą się interwencjami chirurgicznymi. Do najczęstszych urazów należą: złamania rąk (przedramiona) i obojczyków, kontuzje stawów (zwłaszcza kolanowych) oraz wstrząsy mózgu. O drobnych urazach, takich jak otarcia czy obicia, nie ma sensu wspominać, bo są zbyt powszechne. Dlatego podczas uprawiania ekstremalnych dyscyplin należy pamiętać o zachowaniu minimum bezpieczeństwa, zwłaszcza przy dyscyplinach szybkościowych: downhillu i dualu. Jazda w ochraniaczach i kasku przy dualu i w pełnej zbroi podczas zjazdu jest dobrym nawykiem.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach