Superrower

Po prostu KTM

Niekiedy cierpliwość może okazać się bardzo pożyteczną cechą. Dowodzi tego dobitnie przykład KTM-a. Gdy w końcu pojawiły się rowery karbonowe tej marki, świat ujrzały od razu w dopracowanej postaci.

Zaplecze

Już w roku ubiegłym, podczas prezentacji kolekcji 2005, pojawiło się pytanie skierowane do projektantów austriackiej firmy, dlaczego właściwie nie produkuje ona maszyn karbonowych. Odpowiedź była krótka i treściwa – „Musimy najpierw odpowiednio się przygotować.” Prace trwały kolejny rok i oto świat ujrzały gotowe produkty w całym bogactwie swych możliwości. Okazało się przy tym, że firma równolegle pracowała nad dwoma różnymi projektami, bo ramy szosowa i górska różnią się zupełnie. W obu za podstawę służył karbon, ale chcąc dopasować konstrukcyjnie sprzęt do specyficznych wymagań, KTM zdecydował się na użycie dwóch konkurencyjnych metod jego obróbki. Jest to postępowanie o tyle nietypowe, co kosztowne, ale efekty są naprawdę interesujące.

Strada LC

Karbon jako kompozyt pozwala na wyjątkową inwencję. Włókna i powstałe z nich maty mogą być układane w zupełnie dowolny sposób, co pozwala uzyskać pożądane właściwości, takie jak połączenie niskiej wagi i wysokiej sztywności konstrukcji. Sztuka polega na tym, by maksymalnie wykorzystać możliwości tkwiące w materiale. Tu jedna warstwa mniej, tam więcej, ilość żywicy użytej w kompozycie, kształt. Z pozoru nieistotne niuanse decydują o powodzeniu. KTM za swoją naczelną zasadę uznaje trzymanie wysokich standardów jakości. Przy ręcznej robocie, jakiej wymaga karbon, chęć spełnienia ich była wyjątkowo ważna. I odpowiednio długo trwał też proces produkcyjny. Strada LC to przykład dbałości posuniętej niemal do granic możliwości. Nie zostały co prawda pobite przy tym żadne rekordy, ale szosówka ta jest próbą pogodzenia przeciwieństw. Jej rama waży 1000 g, więc tylko o 100 g więcej niż najlżejszy obecnie Scott CR1, ale, jak zapewnia firma, należy jednocześnie do najsztywniejszych na rynku. Szerokie przejścia między rurami w miejscach obciążeń czy karbonowe haki to metody, które mają sprawić, by sprzęt jednocześnie był mocny i komfortowy. Nawiasem mówiąc, wspomniane haki to jedyne tego typu rozwiązanie na świecie. Rower ma dzięki nim lepiej absorbować wstrząsy. Ramę pokryto dekoracyjną warstwą karbonową o splocie włókien przecinających się pod kątem prostym. Nie zapomniano też o tak istotnym szczególe jak wygląd. Ciekawe jest to, że sprzęt wyprodukowano z użyciem tej samej techniki co wspomniany już Scott, zwanej Tube-to-tube. Wstępnie przygotowane karbonowe elementy są w towarzystwie temperatury i ciśnienia zespalane za pomocą kosmicznego kleju, co pozwala uzyskać jednolitą konstrukcję, „jak z jednego kawałka”. Przy okazji unika się ograniczeń typowych ram monolitycznych, takich jak produkcja bardzo drogich form koniecznych dla każdego rozmiaru ramy. Strada LC dostępna jest w czterech rozmiarach i trzech wariantach wyposażenia. Najwyższy model wyposażony w Shimano Dura-Ace i Maviki Ksyrium ES ociera się o magiczną granicę 6,8 kg wyznaczoną przez UCI, a oznaczającą dopuszczenie do zawodów sportowych. Z taką ramą zapewne możliwy byłby jeszcze lepszy wynik. Najprostszy wariant wyposażony jest w nowe Shimano 105, ale ramę i widelec ma identyczną. Ciekawostka w nim to nowa dostępna korba kompaktowa Shimano (34-50 zębów), co pozwala sądzić, że także amatorzy znajdą coś dla siebie.

Team LC

Tak naprawdę trudno jest podać dokładnie powód, dla którego identycznej technologii nie zastosowano w rowerze górskim. Fakt faktem, w modelu stworzonym na potrzeby zawodników KTM rama ma konstrukcję monolityczną. Być może zadecydowało przedkładanie sztywności konstrukcji nad możliwie niską wagę. Świadczyć o tym może nadzwyczajna grubość rur, szczególnie w okolicach główki ramy, środka suportu i sztycy podsiodłowej. Tylny trójkąt to konstrukcja nazwana Muscle Shape i Monostay jednocześnie. Specjalna wzmocniona część dolna przechodzi w część górną, zakończoną ponad kołem pojedynczą rurą. Rama modelu Team LC waży 1300 g i dostępna jest w rozmiarach 18, 19 i 21 cali. Tu także KTM zapowiada kilka modeli różniących się osprzętem. Oczywiście wyposażenie typowe dla rowerów marki – kompletne grupy Shimano, do tego obręcze (bądź koła Mavica) i opony jednej z niemieckich firm oponiarskich, czyli Schwalbe lub Continentala. Nie ma miejsca na eksperymenty – wyłącznie sprawdzony sprzęt. W końcu z tego przecież KTM słynie. Wariacją na temat modelu Team LC jest Chronos LC, czyli karbonowy rower crossowy. Przypomina napompowaną odrobinę wersję „górala”, tyle że na kołach 28 cali. Ciekawostką jest, że udało się tu nawet zintegrować miejsca do zamocowania błotników i bagażników. Choć sprzęt sportowy, to jednak z prawdziwym podróżniczym potencjałem. Tylko uwaga, lepiej nie stawiać go gdzieś na szlaku za blisko ogniska!

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach