Test mieszczuchów

W rowerowej nomenklaturze i ofercie każdego dużego wytwórcy na dobre ukonstytuowało się pojęcie „rower miejski”. Szkoda tylko, że w związku z określonymi technicznymi parametrami roweru miejskiego należałoby teraz na nowo zdefiniować pojęcie „miasto”.

ROWER MIEJSKI

Wyglądam za okno, a tam Wrocław – miasto-aglomeracja. Poorany kołami ciężarówek i ciężkiego sprzętu krater Placu Grunwaldzkiego. Wielka, pozbawiona nawierzchni piaskowa dziura, w której krzyżują się niezliczone szlaki piesze i rowerowe. Ludzie zamiast iść, brną, a jak mają rowery, prowadzą je, byle ku twardemu. A tam? Kilkadziesiąt kilometrów „wyrwanych z kontekstu” dróg rowerowych zaczynających się i kończących tak podobnie, czyli nagle i gdzieś. Krawężniki średnio mierzące 10 cm. Najbliższa nam, oznaczona znakiem pionowym i poziomym „droga tylko dla rowerów” prowadzi z Placu Grunwaldzkiego ulicami M. Skłodowskiej-Curie, Olszewskiego i dalej, w stronę Bartoszowic. Ale co to obchodzi bikerów z innych miast? Otóż droga ta to jeden z najdłuższych nielegalnych parkingów w Europie, choć jego szerokość liczy sobie ledwie 56 cm! Dokładnie tyle samo mierzy prosta kierownica roweru górskiego. Asfaltowa nawierzchnia drogi podczas gorącego lata zamienia się w żywy katalog bieżników samochodowych. Do wyboru, do koloru, odciśnięte na głębokość 3-4 cm lamelki wszystkich znanych firm oponiarskich. Z tak kiepską nawierzchnią wygrywają również korzenie drzew, wysadzając ją, gdzie tylko się da. Jakby tego było mało, ruch tą drogą odbywa się w obu kierunkach. Dwa rowery (dwaj rowerzyści) mijają się, mając pod sobą setki nierówności, po jednej stronie szpalery drzew, po drugiej intensywny ruch samochodowy. A wrocławscy kierowcy, którzy już dawno przyjęli stołeczne wzorce, śmigają niebezpiecznie blisko minimum 70-80 km/h. Po co ja o tym piszę? A piszę o tym, bo wiem, że rok temu w teście rowerów miejskich wyidealizowałem obraz City (wzięty z hasła City Bike), a głowę miałem w chmurach i wyobrażałem sobie od razu Kopenhagę i Amsterdam, gdzie nawet osoby w podeszłym wieku nie obawiają się jazdy na cienkich, szosowych oponkach, a z pomocą roweru załatwiają wszystkie codzienne sprawy. Rok temu, pisząc test, skupiłem się na tym, jak fajnie by było „gdyby”, zamiast na tym, jak jest w rzeczywistości. A rzeczywistość, niestety, nie akceptuje szerokich kierownic, bo te nie pozwalają lawirować wśród spacerujących. Nie pozwalają się wymijać na drodze szerokości 56 cm. Nie ułatwiają wstawiania roweru w nieliczne stojaki pod urzędami i firmami. Duże koła i wąskie oponki będą dobre za 20 lat, gdy skończy się przebudowa infrastruktury komunikacyjnej. Dopóki to nie nastąpi, Wrocław codziennie będzie oglądał rowery MTB. Rower miejski – dokąd? Doszliśmy do miejsca, w którym oczywista jest nieprzystawalność roweru miejskiego i miasta. Ponieważ jednak nie zabierzemy aglomeracjom praw do posługiwania się mianem miast, należałoby dokładniej określić, do czego służy tak naprawdę rower miejski. Jak się za chwilę przekonacie, jest to rower najlepiej sprawdzający się na nowoczesnych przedmieściach dużych miast, w małych miejscowościach o niewielkim natężeniu ruchu oraz na szeroko rozumianej prowincji. A wszystko dlatego, że żaden z pokazywanych rowerów nie został zaprojektowany do pokonywania wysokich krawężników, dołów, głębokich kałuż i błota, żaden nie służy do szybkiej jazdy po bezdrożach. Żaden nie został wymyślony do noszenia go po ciasnych klatkach schodowych ani do jazdy windą. Te relatywnie ciężkie rowery służące do jazdy po płaskim nie chcą być noszone po schodach, one nie chcą być noszone wcale. Test praktyczny Przedstawionych rowerów nie testowaliśmy w centrum, jeździliśmy nimi spokojnymi uliczkami po spokojnej dzielnicy domków jednorodzinnych. Wsłuchiwaliśmy się w pracę napędu, sprawdzaliśmy łatwość prowadzenia i stabilność. Oceniliśmy w praktyce możliwość przewożenia bagażu i jakość oświetlenia. Oczywiście nie umknęła nam solidność wykonania bądź jej braki. Na dalszym planie znalazły się amortyzatory, ponieważ wszystkie systemy amortyzacji, dostępne w tych rowerach, mają za zadanie niwelować tylko bardzo symboliczne nierówności, podnosząc nieznacznie komfort spokojnej i statecznej jazdy. Oceny Jak zwykle wybraliśmy najlepszą naszym zdaniem propozycję w relacji do ceny (Econo) oraz najlepszy rower już bez względu na cenę (Power). Dystrybutorom dziękujemy za nadesłanie rowerów do testu. Ciąg dalszy w numerze 9/2006

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach