Tomasz Marczyński mistrzem Polski!

W niedzielne popołudnie zakończyły się tegoroczne mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym organizowane po raz pierwszy przez Lang Team i KS Ślęża, a sponsorowane przez firmę Tauron. Mistrzostwa bardzo udane zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym, ponieważ emocji na trasie nie brakowało od środy i nie zabrakło ich także ostatniego dnia zmagań, czyli podczas wyścigu męskiej elity, w którym zwyciężył Tomasz Marczyński (Torku Sekerspor).

102

Wcześnie rano rozpoczęły się przygotowania do ostatniego dnia mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym w Sobótce. Ekipy techniczne od rana ciężko pracowały na to, aby punkt dziewiąta na trasę mogli wyruszyć kolarze amatorzy, a kilka minut po 11 na swoją 234-kilometrową rundę zawodowcy. Mimo wielu obaw pogoda okazała się łaskawa dla największych gwiazd naszego peletonu z mistrzem świata Michałem Kwiatkowskim i zwycięzcą Tour de Pologne Rafałem Majką na czele, ponieważ podczas trwania wyścigu nie spadła ani jedna kropla deszczu, a temperatura utrzymywała się w granicach 20stopni Celsjusza. Jedyną przeszkodą na trasie był silny wiatr.

 

86 zawodników wyruszyło o 11:15 na trasę złożonej z 13 interwałowych, selektywnych rund, o długości 18-kilometrów. Zaraz po starcie na pierwszym okrążeniu publiczności, która licznie zgromadziła się przy trasie, aby dopingować najlepszych kolarzy rywalizujących o medale w krajowym czempionacie, mogła oglądać w akcji posiadacza tęczowej koszulki Michała Kwiatkowskiego (Etixx – Quick Step), który wspólnie w Przemkiem Niemcem (Lampre-Merida) zdecydował się na mocniejsze przeciągnięcie stawki. Było to jednak tylko preludium do tego, co wydarzyło się później.

 

Pierwszą istotną dla przebiegu zmagań na trasie zawiązali wspomniany wcześniej Niemiec, a także: Michał Gołaś (Etixx – Quick Step), Mateusz Nowaczek oraz Adam Stachowiak (obaj Kolss-BDC), Tomasz Marczynski (Torku Sekerspor), Przemyslaw Kasperkiewicz (AWT Greenway), Jacek Morajko (Wibatech Fuji Żory), Adrian Honkisz, Marek Rutkiewicz oraz Tomasz Kiendyś (wszyscy CCC Sprandi Polkowice), Pawel Bernas, Łukasz Bodnar oraz Arkadiusz Owsian (wszyscy ActiveJet), Jakub Foltyn i Jarosław Rębiewski (obaj Domin Sport). Czołowa piętnastka szybko zyskała sobie ponad sześć minut przewagi, ponieważ w peletonie brakowało decyzji, kto ma gonić.

 101

Na trzecim okrążeniu kontratak zawiązała dwunastka w składzie: Bartosz Huzarski (Bora-Argon 18) Kamil Gradek i Paweł Franczak (obaj ActiveJet Team), Leszek Pluciński i Łukasz Owsian (obaj CCC Sprandi Polkowice), Artur Detko (Domin Sport), Rafał Majka (Tinkoff-Saxo), Karol Domagalski (Raleigh), Tomasz Olejnik (USSA Pavilly Barentin), Bartosz Pilis (Wibatech Fuji Żory), Błażej Janiaczyk (Kolss-BDC) oraz Wojciech Migdał (Cycling Academy). W połowie wyścigu sytuacja była stabilna. Pierwsza grupa miała 2 minuty 30 przewagi nad goniącymi i 5 minut nad peletonem, który w tym momencie do boju próbowali poderwać jeszcze ”pomarańczowi” z CCC, ale wobec braku chęci współpracy ze strony pozostałych zespołów podopieczni Piotra Wadeckiego w końcu zluzowali i pozostawili sprawę walki o końcowe zwycięstwo swoim kolegom jadącym na czele.

 

W przodzie również nikt nie zasypywał gruszek w popiele. W drugiej grupie bardzo mocno pracował Majka. Starania zwycięzcy klasyfikacji górskiej z Tour de France 2014 przyniosły efekt, ponieważ na dwa okrążenia przed końcem obydwie grupy połączyły się i wszystko rozpoczęło się od początku. Próbę oderwania się podjęła trójka w składzie: Kasperkiewicz Bernas i Honkisz, ale ten atak został szybko zlikwidowany.

 

Po tym, jak sędziowie przy linii startu-mety zadzwonili na ostatnie okrążenie i wjeździe na pierwszą strefę bufetu z przodu znaleźli się: Gołaś, Huzarski, Marczyński, Bernas i Rutkiewicz. Piątka pracowała bardzo zgodnie, co zaowocowało tym, że utrzymali oni przewagę, która gwarantowała im walkę o medale na szosowych mistrzostwach Polski organizowanych po raz pierwszy w historii przez Lang Team i KS Ślęża, a precyzyjniej mówiąc Czesława Langa i Przemysława Bednarka.

 103

Sprawa zwycięstwa rozstrzygnęła się na ulicach Sobótki, a konkretniej mówiąc na podjeździe prowadzącym do mety, gdzie wszystko dał z siebie popularny ” Maniek”, który to właśnie w ten sposób przypomniał o sobie kibicom, a także trenerom naszej kadry, ponieważ w jego głowie kłębi się marzenie, aby w biało-czerwonej koszulce stanąć do walki na trasie 72. edycji Tour de Pologne. – Wiedziałem, że jeśli dojedziemy z ucieczką do końca, to mogę powalczyć o zwycięstwo. Cieszę się, bo polskie kolarstwo zrobiło ostatnio wielki krok do przodu. Poziom ścigania z takimi zawodnikami jak Majka czy Kwiatkowski jest niezwykle wysoki. Ten rok jest dla mnie bardzo ważny. Nowa ekipa, która bardzo we mnie wierzy. Miałem sporo do udowodnienia sobie i innym. To najcenniejszy tytuł spośród tych, które zdobywałem. Nie spodziewałem się, że będę aż tak silny, niedawno zszedłem z wysokich gór. Czułem się dobrze na czasówce, a dziś od początku byłem silny i wiedziałem, że mogę powalczyć o zwycięstwo. Cieszę się niezmiernie, że udało mi się zwyciężyć w takim gronie. Ten rok jest dla mnie ważny, jestem w nowej ekipie, która bardzo we mnie wierzy. Dzięki temu wróciłem do swojej dobrej dyspozycji. W tym sezonie to już siódme zwycięstwo. Miałem sporo do udowodnienia. Teraz zostanę kilka dni w Polsce, a następnie chciałbym wystartować w wyścigu Solidarności i Olimpijczykówmówił zapłakany Marczyński, chwile po tym, jak otrzymał nagrody za swój trzeci tytuł mistrza kraju w wyścigu ze startu wspólnego (poprzednio w 2007 i 2011 roku).

O sekundę drugi złoty krążek w życiu przegrał Gołaś, a brązowy medal na podium odebrał Paweł Bernas.

 

Tekst: Wojciech Mincewicz

Zdjęcia: Magda Tkacz

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach