Tour w Pro Tour

Czego nie wie zawodnik stający na starcie Tour de Pologne? Na pewno nie wie, ile kosztowało i trwało zorganizowanie tego wyścigu. Uchylamy więc rąbka tajemnicy… Co się dzieje przed największym polskim wyścigiem? „Jako zawodnik nie zdawałem sobie sprawy z ogromu przygotowań do wyścigu. Praca nad każdą edycją zajmuje około roku” – mówi Lech Piasecki, który wcześniej ścigał się w Tour de Pologne, a teraz pracuje przy jego organizacji.

Trasa

Każdy etap wyznaczany jest między miastami, które zdecydowały się gościć wyścig. Jak podkreślają organizatorzy, chętnych do przyjęcia wyścigu jest wielokrotnie więcej niż możliwości zorganizowania. Ale tu mamy haczyk. Każde z miast, przez które podąża TdP, związane jest umową z organizatorem. A co za tym idzie, musi płacić za wyścig. „Opłaty za goszczenie wyścigu to coś normalnego na świecie, my również wprowadziliśmy to w Polsce. Chętni na Tour de France muszą płacić tysiące euro” – mówi Czesław Lang. I chociaż w tym roku budżet TdP zwiększył się prawie o połowę, wciąż daleko mu do francuskiego kolegi. Kwoty, które płacą polskie miasta, są dość znaczne. Jelenia Góra za kilkuletnią umowę płaci ok. 40 000. Do tego dochodzą jeszcze usługi w barterze, jak na przykład zgody czy zabezpieczenie wyścigu. „Ze sportowego punktu widzenia średnia długość każdego etapu nie może przekroczyć 180 km. Naszym zadaniem jest więc tak wyznaczyć trasę, aby każdy z etapów spełniał ten warunek. No i musimy zjechać z Gdańska do Karpacza” – stwierdza Piasecki. Po wyznaczeniu trasy każdy z etapów jest objeżdżany pod kątem jakości nawierzchni. Taka kontrola odbywa się zarówno na początku roku, jak i przed samym wyścigiem. Organizator od razu rezygnuje z tych fragmentów, w których nawierzchni nie da się poprawić do wyścigu. Również gospodarze w poszczególnych miastach są zobowiązywani do naprawienia dziur u siebie. Potem na specjalny rajd wyrusza ekipa telewizyjna. Dokumentowany jest każdy etap, każda miejska runda oraz miejsca, w których staną mety i scena. „Tu nie ma miejsca na żadną improwizację, musimy wyznaczyć dokładne miejsca, w których staną kamery i wozy transmisyjne. Ekipa, która kręci TdP, obsługuje również TdF, to prawdziwi profesjonaliści” – mówi Marcin Siluta, dyrektor marketingu, który w tym roku objeżdżał trasę z telewizją. Kolejny objazd robiony jest na przełomie lipca i sierpnia. Wtedy do pracy wyruszają ekipy znakowaczy. To oni malują czerwone strzałki na drogach. Ostatni objazd dokonywany jest tuż przed wyścigiem. Ta ostatnia kontrola ma na celu ostateczne sprawdzenie trasy.

Konfekcja

Na każdym etapie organizator ustawia ok. 10 km płotków i zawiesza kilkanaście kilometrów płachtami banerów. Dodatkowo oznaczane są poszczególne premie i lotne finisze. „To my wprowadziliśmy do Polski nowoczesną konfekcję na wyścigi kolarskie. Po nas przejęli to inni organizatorzy” – wspomina Czesław Lang. W tegorocznym TdP zmieni się cała wizualizacja. Wszystkie bramy i oznaczenia będą nowe. Ta zmiana to również efekt wejścia do Pro Touru. „Nad rozłożeniem wyposażenia każdego etapu pracuje w sumie dwieście osób z naszych pracowników oraz sześćdziesięciu dodatkowych ludzi, jakich otrzymujemy do pomocy w każdym mieście” – wylicza Siluta. Wyposażenie przewożone jest 20 tirami i 12 busami. Jedna z ekip rozstawia i zwija start, druga metę. Rozstawiający start zaczynają pracę wieczorem, tak, aby rano cały wystrój był już gotowy. Ekipa od mety musi natomiast szybko zwinąć wszystko po zakończeniu wyścigu i przewieźć to na koniec kolejnego etapu. „Organizacyjnie jesteśmy oceniani na czwarty wyścig na świecie. Jeszcze nikt nie narzekał na naszą organizację” – mówi Czesław Lang.

Vipy na etapie

Atrakcją tegorocznego TdP ma być specjalny wóz mety, który przyjedzie do Polski z Holandii. Mają znaleźć w nim miejsce sędziowie oraz Vipy. Na każdym etapie gościć będzie stu specjalnie zaproszonych gości. Wśród nich znajdą się również sławy światowego kolarstwa. Zaproszenia na wyścig otrzymali między innymi: Francesco Moser i Giuseppe Saronni. Pierwszy przybyć ma na start w Gdańsku, drugi na metę w Karpaczu. Największą sensacją może być jednak wizyta w Polsce Lance’a Armstronga. W obozie Langa mówi się o niej, że jest możliwa tak na… 90%. Najprawdopodobniej zjawi się on na którymś z końcowych etapów, w Szklarskiej Porębie lub w Karpaczu. Planowane są już ponoć wydarzenia medialne z jego udziałem.

Media

„Sama telewizja to około stu kolejnych osób zajmujących się obsługą wyścigu, w tym dwie ekipy w helikopterach” – mówi Siluta. Przekaz telewizyjny był zawsze mocną stroną TdP. W tym roku szykowana jest kolejna nowość. Wraz z portalem i TVP będzie można śledzić wyścig w internecie. Szykowane jest kilka niespodzianek. Będzie można oglądać zawody z wybranej kamery, a także przeglądać materiały archiwalne, nakręcone na poszczególnych etapach w poprzednich latach. Wszystko to ma uatrakcyjnić przekaz. Organizatorzy mówią jednak, że na polskiej telewizji w tym roku się nie skończy. Zainteresowanie wyścigiem wyraziło kilkanaście stacji telewizyjnych z całego świata, w tym np. SKY. Po prawa do wyścigu zgłosiły się również telewizje niemieckie. O dziennikarzach prasowych nie wspominając. Kolejnym mocnym partnerem będzie w tym roku wiodąca w Polsce stacja radiowa. Ma ona prowadzić bezpośrednie relacje z wyścigu. Organizatorzy zapowiadają, że wyścig w tym roku poprzedzi potężna kampania medialna. W stacjach radiowych zostanie wyemitowane tysiąc sześćset trzydziestosekundowych spotów radiowych. W największych miastach Polski oraz wzdłuż całej trasy zostaną powieszone bilboardy reklamujące TdP. Będzie to jedna z największych kampanii reklamowych w Polsce, jaka towarzyszyła wydarzeniu sportowemu.

Ściganie

„Nie sądzę, żeby Polacy byli w tym roku bez szans. Paradoksalnie mogą mieć większe szanse zwycięstwa niż w latach ubiegłych. Ubędzie na przykład starej polskiej zasady – ja nie wygram, ale tobie za wszelką cenę nie dam” – mówi Lech Piasecki, komentując okrojony skład polskich zawodników w tym roku. Na razie nikt nie jest w stanie wytypować kandydatów, jednak większość osób jest zgodna, że wyścig rozegra się tradycyjnie w górach. „Może nie są to Alpy, ale sześciokrotny podjazd pod Orlinek na pewno porwie peleton, nawet złożony ze znakomitości. Na a potem jeszcze górski etap i czasówka” – dodaje Piasecki. „Tour de Pologne to był trudny wyścig, który kończyła około połowa startujących zawodników. Wygrać w Karpaczu nigdy nie było łatwo. Teraz będzie jeszcze trudniejszy, jeżeli pogoda włączy się do rywalizacji” – przewiduje Czesław Lang. Dobra pogoda na wyścigu oznacza lepsze zawody. Zarówno dla zawodników, którym bezpieczniej i lepiej się jedzie, jak również dla kibiców oglądających wyścig. Do tej pory przynajmniej jeden etap w TdP był deszczowy. Dotyczy to zwłaszcza etapów w Karkonoszach, które ustawiały wyścig. „W Pro Tourze nikt nie będzie odpuszczał. Zawodnicy, którzy przyjadą do Polski, będą walczyli o punkty, więc teraz mało kto zechce się wycofywać. Raczej większość będzie walczyła do końca” – uważa Piasecki. Obecnie nikt nie ma wątpliwości, że w Polsce pojawi się ścisła czołówka światowego kolarstwa. Swoją obecność zapowiedział Danilo Di Luca, obecny lider w klasyfikacji Pro Touru. Mają stawić się Popowicz, najlepszy mlodzieżowiec TdF, i Savoldelli, zwycięzca Giro. A to dopiero początek wielkich nazwisk. Pełna lista gości znana będzie w drugiej połowie sierpnia.

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach