Trenerzy z castingu

Po występie naszych kolarzy w Atenach PZKol rozpoczął przygotowania do Igrzysk w Pekinie… Na razie związek szuka nowych trenerów. Oprócz Andrzeja Piątka, trenera kadry MTB, planuje się wymianę wszystkich pozostałych szkoleniowców. Po piłkarzach i siatkarzach związek kolarski jest kolejną instytucją, która poszukuje szkoleniowców na drodze konkursu. Nie dotyczy to szkoleniowca męskiej elity, który zostanie wybrany przez związek. Procedura rekrutacji zakończyła się 27 stycznia.

Brać, wybierać, decydować

„Konkurs jest oczywiście potrzebny” – stwierdza Marek Szerszyński, były szkoleniowiec kobiet, który złożył po Atenach rezygnację z funkcji trenerskiej. „Należy jednak pamiętać, że praca z kobietami wymaga specjalnych predyspozycji i przedstawienie najlepszego nawet programu szkoleniowego nie załatwi sprawy”. Zdaniem Szerszyńskiego po wyborze najlepszej oferty związek powinien jeszcze odbyć rozmowy z potencjalnym trenerem i na tym oprzeć swoją decyzję. Pytany o ewentualnych następców Marek Szereszyński twierdzi, że nie tak łatwo będzie znaleźć fachowca od kobiecego kolarstwa w Polsce. „Wiem, że do złożenia ofert szykuje się trzech trenerów: z Lublina, Darłowa i Nowej Rudy. Ale trudno mi powiedzieć, kto byłby najlepszy na moje miejsce”. Były selekcjoner zwraca uwagę na jeszcze jeden fakt. Nowy trener będzie przez około rok wdrażał się na stanowisku selekcjonera. Jak sam przyznaje, w jego wypadku zajęło to dwa lata z siedmioletniego okresu pracy z kadrą. „Wybór selekcjonera to nie taka prosta sprawa” – uważa Piotr Kosmala, również były trener kadry, obecnie dyrektor sportowy Intel–Action. „Moim zdaniem powinien to być człowiek blisko związany z kolarstwem zawodowym, najlepiej – aktywny dyrektor sportowy w jakiejś grupie”. Zdaniem Kosmali w przypadku elity szosowej, czyli zawodników na co dzień związanych kontraktami z grupami, nie ma mowy o trenerach, ale raczej o selekcjonerach. „Tak naprawdę trener kadry elity może wybrać zawodników będących w najlepszej formie w danej chwili z tak zwanego szerokiego składu – uważa Kosmala – Mamy osiem miejsc na Mistrzostwach Świata, kadra może liczyć do 20 zawodników”. Według Kosmali nowy trener powinien skupić się na zawodnikach jeżdżących za granicą. „Może zabrzmi to trochę brutalnie, ale żeby móc rywalizować na dużych imprezach z czołówką światową, trzeba się z nią ścigać cały czas”.

Pokłóceni, ale przeprosili

Tymczasem w działalności kadry, zwłaszcza elity mężczyzn, doszukano się wielu nieprawidłowości. Ostatni rok zakończył się małą pyskówką między kolarzami a prezesem PZKol. Prezes Walkiewicz zwraca uwagę, że nad szkoleniem zawodowców związek stracił kontrolę i że sami kolarze niezbyt poważnie podchodzili do kwestii reprezentowania kraju. „Wysłaliśmy do wszystkich czołowych zawodników prośbę o zadeklarowanie się w sprawie startów w kadrze – powiedział na spotkaniu z MR prezes Walkiewicz – dostaliśmy jedną odpowiedź”. Nic więc dziwnego, że prezes zaprezentował dość sztywne stanowisko i kilku zawodników na Igrzyska i MŚ nie pojechało. Zamana i Baranowski nie szczędzili ostrych słów pod adresem PZKol. Ten pierwszy stwierdził, że rezygnuje ze współpracy z tą instytucją, a drugi określił jej działania jako amatorszczyznę i prywatę. „Cezary ogłosił swoje żale na stronie internetowej, ale później wszystko wróciło do normy i był w kadrze na MŚ” – mówi Marek Leśniewski, który kompletował skład na występ w Weronie. „Z Darkiem Baranowskim sytuacja jest bardziej skomplikowana. Sądziłem, że jego brak w kadrze w 2004 roku jest wynikiem wspólnej decyzji – kolarza i selekcjonera Sprucha. Potem okazało się, że takiej rozmowy nie było. Gdyby Darek nawiązał ze mną kontakt, na pewno startowałby w Weronie. Przed nowym trenerem będzie więc stało wyzwanie w postaci załagodzenia sporów i przekonania kolarzy do swoich koncepcji. Chyba że związek postawi w całości na młodych”.

Eliminować? Ale kogo?

Od jednego z trenerów usłyszeliśmy – „Koncepcja eliminowania zawodników z większej grupy miałaby sens, gdybyśmy dysponowali wieloma dobrymi zawodnikami. My będziemy mieli zaś tylko kilku dobrych zawodników, których raczej trzeba dopieścić, niż z nimi walczyć”. „W tej chwili dalej pełnię funkcję selekcjonera elity – mówi Leśniewski – i nie dyskwalifikuję żadnych zawodników. W mojej koncepcji mieszczą się zarówno młodzi, tacy jak Mazur i Bodnar, którzy mają startować na każdych MŚ, jak i starsi: Szmyd, Baranowski, Zamana, Kohut czy Romanik”. Trener Leśniewski podkreśla, że są to przykłady, a nie stały skład. „Nowy trener musi ściśle współpracować z grupami zawodowymi, chociaż czasami nie jest to łatwe – przyznaje Kosmala – W mojej karierze trenerskiej zdarzali się tacy kierownicy ekip, którzy nie chcieli współpracować. Ale byli też tacy, którzy na siłę promowali swoich zawodników”. W najgorszym położeniu są tymczasem polscy zawodnicy, którzy jeżdżą w rodzimych grupach. Nie dość, że seria Pro Tour odsunie ich od konfrontacji z najlepszymi na świecie, to również kalendarz startów tych grup raczej przeszkadza im w startach reprezentacyjnych. Do tej pory MŚ odbywały się w październiku, podczas gdy dla polskich grup sezon kończył wrześniowy Tour de Pologne. „W tym roku będzie lepiej, bo MŚ są zaraz po TdP – uważa Kosmala – Ale wcześniej zawodnicy polskich grup byli praktycznie już na wakacjach”.

Trenerzy ustępują, kolarze zostają

Grupy nie układały startów pod kątem MŚ. W ubiegłym roku w kadrze na MŚ znalazło się tylko sześciu zawodników. Nieporozumienia co do występu Rutkiewicza spowodowały ustąpienie trenera Sprucha. Nic więc dziwnego, że sytuacja w polskich kadrach wymagała interwencji. Marek Szerszyński nie chce komentować swojej rezygnacji, podkreśla jednak, że była dobrowolna. Współpracę z PZKol określa jako bardzo dobrą. Według niego związek zapewniał wszystkie określone w programach potrzeby. Obecnie zasiada w radzie trenerskiej i chce służyć pomocą nowemu szkoleniowcowi. Trenera elity szosowców nie było już przed Mistrzostwami Świata, kadrę prowadził Marek Leśniewski, trener młodzieżowców. Jedynie Andrzej Piątek po sukcesach swoich zawodników mógł czuć się pewnie. „Selekcjoner elity w przyszłym roku powinien skupić się na obserwowaniu zawodników, będzie musiał ewentualnie dograć małe zgrupowanie przed MŚ i nawiązać współpracę z kierownikami sportowymi ekip – uważa Marek Leśniewski – Celem powinno być powiększenie dorobku punktowego Polski, tak, abyśmy weszli do 15 w klasyfikacji narodowej. Nie ukrywam, że może być trudno, bo tylko jedna nasza grupa będzie jeździła w byłej II dywizji”. Marek Leśniewski podkreśla, że złożył swoją ofertę, jeżeli chodzi o pracę z młodzieżowcami i na tym chce się skoncentrować. Zwraca jednak uwagę na duże wymagania związku, zarówno wobec trenera, jak i stawianych celów sportowych.

Zawodowcy tylko z inicjatywą

„Jeżeli mówimy o kadrze, trzeba podkreślić jedną rzecz – dodaje Leśniewski – Kolarze zawodowi powinni dbać sami lub przez agentów o swoje interesy. Muszą kontaktować się ze związkiem i zgłaszać zainteresowanie kadrą. To w końcu jest również w ich interesie pokazywać się na Igrzyskach czy Mistrzostwach Świata. Zapraszając nowych trenerów do składania ofert, PZKol wysoko ustawił poprzeczkę. Kandydaci muszą mieć wyższe wykształcenie kierunkowe, uprawnienia trenera kolarstwa oraz minimum pięcioletni czas pracy z drużyną kolarską. Dodatkowo każdy z nich powinien przedstawić program szkolenia, proponowany skład osobowy zawodników oraz współpracowników. Również zadania dla nowych trenerów są ambitne. Trener elity kobiet ma w bieżącym roku wyselekcjonować grupę zawodniczek. W przyszłym roku jedna z nich powinna zająć miejsce w dziesiątce Mistrzostw Europy, w kolejnym miejsce w pierwszej dziesiątce Mistrzostw Świata. W roku olimpijskim na Igrzyska powinna zakwalifikować się maksymalna liczba Polek, a w Pekinie powinniśmy zdobyć medal. W przypadku trenera orlików również selekcja powinna się odbyć w 2005 roku. W następnym zawodnicy kadry powinni wywalczyć miejsca w dziesiątce ME i MŚ. W kolejnym roku w szóstce na obu imprezach. W roku olimpijskim powinni zdobyć medal zarówno na MŚ, jak i ME. Dwóch zawodników kadry młodzieżowej powinno zakwalifikować się do reprezentacji olimpijskiej.

Kto startuje…

Według zebranych przez nas nieoficjalnych danych PZKol nałożył embargo na informacje do czasu ogłoszenia wyników konkursu. Dokumenty konkursowe składali głównie młodzi ludzie. Spełniali warunki formalne, mieli wyższe wykształcenie i znali minimum dwa języki obce. Już sam ten fakt cieszy. Analizując jednak cele sportowe, trudno nie zauważyć, że poprzeczkę ustawiono wysoko. Trener Piątek stworzył grupę zawodową, której celem było przygotowanie do Aten. Trzy lata wytężonej pracy zajęło trenerowi budowanie zespołu, który wystartował, choć medalu nie zdobył. Faktycznie jednak zawodniczki MTB „spełniły” kryteria konkursu trenerskiego PZKolu. Czy to samo zdarzy się w kobiecej szosie? Nieznane są natomiast warunki stawiane trenerowi elity, chociaż można przypuszczać, że będą podobne. Jeśli założony plan wykonany zostanie w 100%, będziemy w Pekinie kolarskim mocarstwem. Trudno w to jednak uwierzyć…

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach