Wielka klasa Rafała Majki

Rafał Majka. I wszystko jasne. Polak wykonał plan w stu procentach. Mówił, że spróbuje wygrać któryś z górskich etapów Tour de Pologne. Triumfował na tym pierwszym, który akurat kończył się na Słowacji.

Podjazd pod Strebske Pleso zadebiutował w programie naszego narodowego wrażenia i zrobił na nas ogólnie bardzo dobre wrażenie. Długi, może nie nazbyt stromy, lecz jak to się mówi trzymający. Z maksymalnym nachyleniem dochodzącym do 16%.

„Znałem ten podjazd, robiłem tutaj mały rekonesans. Czuję się bardzo dobrze, dlatego też jechałem w decydujących chwilach z przodu, próbowałem coś wskórać. Pogoda nieco splatała nam figla” – powiedział na mecie po przejechaniu 190 km w deszczu Przemek Niemiec (Lampre-Merida), który był dziesiąty, a w generalce do lidera Petra Vakoca (Omega Pharma-Quick Step) traci jedenaście sekund.

Młody Czech utrzymał prowadzenie, chociaż początkowo powiadomiono, że liderem jest Majka. Z przewagą sekundy.

„Nie było dzisiaj łatwo, wiedziałem, że Rafał będzie próbował wygrać dzisiaj etap. Wzdłuż trasy pojawiło się jednak sporo czeskich kibiców, co dodało mi skrzydeł” – mówił Vakoc, który w końcówce etapu stracił kontakt z najlepszymi.

W czwartek po niespełna 20 km od startu pod Wielką Krokwią w Zakopanem minęliśmy polsko-słowacką granicę i udaliśmy się w kierunku pierwszego podjazdu w Huty, potem razem z ośmioosobowym odjazdem wspinaliśmy się na premię w miejscowości Vychodna. Jechali w niej Paweł Bernas (Polska), Maciej Paterski (CCC Polsat), Matteo Bono (Lampre), Sebastian Lander (BMC), Yaroslav Popovych (Trek), Marco Haller (Katusha), Gediminas Bagdonas (Ag2r) i Jimmy Engoulvent (Europcar).

„Pater” zdobywał punkty na obu premiach, „fulla” dołożył również na pierwszym okrążeniu w Strebske Pleso. Rund było dwie, jedna pętla liczyła sobie nieco ponad 25 kilometrów. Kiedy przed wjazdem na pierwszą z nich peleton zbliżał się do uciekinierów, odskoczyli Paterski z Landerem, z grupy zasadniczej odjechali Fabio Felline, Bob Jungels (Trek), Adriano Malori (Movistar) oraz Johan Le Bon (FDJ). Z przodu uformowała się 14-osobowa grupka, a niej m.in. Christian Meier (Orica). Australijczyk uciekł, został złapany. Kanstantin Siutsou (Sky) uciekł, został złapany.

Aż w końcu na 1,3 km do mety przyspieszył Pieter Weening (Orica). Miał niezłą przewagę, jednak w finale do roboty wzięli się chłopacy z Movistaru. Ci też rozpoczęli sprint. Zamieszał się w nim Gianluca Brambilla (Omega Pharma-Quick Step), z lewej strony pędził jednak Majka, który pokazał moc. Wyprzedził Benata Intxaustiego i Iona Izagirre. Majka przerwał pechową passę Polaków w Tour de Pologne. Ostatnim biało-czerwonym, który zwyciężył na etapie wyścigu, był Marek Rutkiewicz – w 2004 roku w Karpaczu.

„Cieszę się, z tego zwycięstwa, moja dobra passa trwa. Etap był ciężki, jednak świetnie pracowaliśmy jako drużyna. W końcówce musiałem jedynie doskakiwać do koła kolejnych odskakujących zawodników. W finale zredukowałem o ząbek i ruszyłem do przodu. Jestem już zmęczony tym udanym dla mnie sezonem. Dobrze, że nie zdobyłem jednak koszulki lidera, bo wtedy znaleźlibyśmy się pod presją” – tłumaczył Rafa.

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach