Wojna o markę

Produkujemy najwięcej rowerów w Europie. Ponad połowę naszej produkcji eksportujemy za granicę. Rodzime firmy robią wszystko, żeby ich produkt kojarzył się z jakością i dobrą marką. Polscy producenci odchodzą od produkcji tanich rowerów na rzecz solidnych, funkcjonalnych i przystępnych cenowo (dla polskich odbiorców). Trwa obecnie walka o umocnienie marek. Co można zrobić, mając pieniądze i pomysł, pokazał w tym roku Kross, który przeprowadził dużą kampanię w polskich mediach. Jest to kolejna już kampania tej firmy i największa do tej pory.

Krok naprzód Krossa

„Dzięki kampaniom marketingowym Kross stał się rozpoznawalną marką rowerów, cieszącą się dużym zaufaniem klientów. Również dzięki aktywności marketingowej nie odnotowaliśmy zmniejszenia sprzedaży mimo dużych spadków na rynku” – powiedziała Danuta Baprowska, specjalista ds. PR. Przed nadchodzącym sezonem Kross przebudował dział marketingu i zwiększył liczbę pracujących w nim osób. Firma weszła mocno w imprezy sportowe, była obecna m. in. na TdP. Przebojem stał się rower rodzinny, oferowany w dobrej cenie, charakterystyką odpowiadający trekkingom czy crossom. Fabryka z Przasnysza daje dwa lata gwarancji na rowery marki Kross oraz gwarantuje indywidualne podejście do potrzeb klienta, co jest interesującą ofertą na polskim rynku. Zwłaszcza, że chodzi tu o rower dostępny dla przeciętnej polskiej rodziny. Firma otworzyła już swoją fabrykę w Rosji, produkującą na potrzeby ogromnego rynku byłego ZSRR. Otworzyła również swoje biuro handlowe w Kolonii, co ma pozwolić jej na umocnienie pozycji na rynkach zachodnich. „Nasze działania zmierzają wprost do stworzenia międzynarodowej silnej marki rowerów Kross” – dodaje Danuta Baprowska. Firma chciałaby zwiększyć sprzedaż na niemieckim rynku aż pięciokrotnie. Obecnie Kross zaliczany jest do największych producentów rowerów w Europie, a na polskim rynku firma szacuje swój udział na ponad czterdzieści procent. Zamierza w najbliższym czasie osiągnąć sprzedaż na poziomie miliona sztuk.

VIP i aluminium Arkusa

Kolejna, duża polska firma, Arkus, weszła w ubiegłym roku w wyższy segment rowerów MTB, oferując serię VIP. W chwili rynkowej premiery były to najlepiej sprzedające się rowery w Internecie. W tym roku VIP według zapewnień producenta sprzedaje się zgodnie z oczekiwaniami. „Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że sprzedaż w segmencie rowerów droższych zatrzymała się, to seria VIP sprzedaje się dobrze. Wykonaliśmy plan na ten rok i jesteśmy z niego zadowoleni” – powiedziała Agnieszka Grdeń-Szymaszek z Arkusa. Koniem napędowym całej grupy są rowery dziecięce, w produkcji których należący do Arkusa zakład w Jastrowiu jest europejskim potentatem. W maju doszło do zapowiadanej w ubiegłym roku konsolidacji firmy, która połączyła wszystkie zakłady w jedną spółkę. Utrzymano dotychczasowe marki oraz ich pozycję. Potencjał całej grupy sięga miliona sztuk. Według oficjalnych danych firmy czterdzieści procent produkcji jest przeznaczone na eksport. Rowery Arkusa są dostępne w trzech czwartych sklepów w Polsce. Również ta polska firma posiada zakład na Ukrainie produkujący na rynek wschodni. „Na pewno będziemy rozwijali produkcję rowerów dla najmłodszych, w której jesteśmy liderem. Według naszych danych zmienia się rynek rowerów w Polsce, coraz popularniejszy staje się rower miejski, trekkingowy i w tę stronę będziemy szli. Zamierzamy również rozwijać produkcję wyższych modeli, opartych na aluminiowych ramach, bo takie są wymogi rynku” – dodaje Agnieszka Grdeń-Szymaszek.

I inni

O polski i nie tylko polski rynek walczą również mniejsze firmy. Mocno wdarła się na rynek marka Maxim, należąca do firmy Zasada Rowery. Przychody firmy sięgnęły w ubiegłym roku 15 milionów złotych przy zysku 1 mln. Zasada oferuje rowery średniej klasy, ale w ofercie ma sprzęt od szosówek (jeździ na nich jedna z polskich grup) po BMX. Główną część asortymentu stanowią jednak rowery crossowe, trekkingowe i miejskie. Sprzedaż w segmencie MTB stymuluje dobrze oceniany Highlander 501. Ciekawe jest natomiast to, że Zasada dość szybko znalazł sposób na efektywne promowanie swoich produktów. Oprócz grupy szosowej ma również team jeżdżący w maratonach MTB oraz na koncie sponsorowanie polskiej grupy ekstremalnej. Sprzedaż firmy wynosi ponad trzydzieści tysięcy rowerów rocznie. Zasada perfekcyjnie wręcz połączył potencjał produkcyjny Azji z własnym pomysłem na rower oraz znajomością polskiego rynku. Kilkakrotnie na łamach naszej gazety oceniliśmy bardzo dobrze rowery sprzedawane pod marką Unibike. To również firma, która korzysta z istniejących półproduktów i tworzy z nich dopracowane rowery. Widać w nich świeży pomysł i dbałość o funkcjonalność. Łącznie działa w naszym kraju dziesięciu znaczących producentów, którzy wytwarzają ponad dwa miliony sztuk rowerów. Wartość rynku rowerowego w Polsce szacowana jest obecnie na 400 mln złotych. Łącznie sprzedaje się w ciągu roku milion dwieście tysięcy rowerów. Drugie tyle eksportuje. Równocześnie do Polski przyjeżdża w ciągu roku około ośmiuset tysięcy rowerów. Jednym słowem jest się o co bić.

Tendencja spadkowa

Polscy producenci rowerów zostali w tym roku gwiazdami rodzimych mediów. Śmiało można powiedzieć, że do tej pory nie istnieli w świadomości przeciętnego konsumenta jak europejscy giganci. Tymczasem sukcesy produkcyjne czy eksportowe pojawiły się w momencie, kiedy w branży zaczęto szeptać sobie po cichu złowrogie słowo „zastój”. Oczywiście nikt nie wymawia jeszcze gorszego przekleństwa, któremu na imię recesja, jednak obecny rok nie jest tak kolorowy jak strony poczytnych tygodników. Ocenia się, że spadek sprzedaży rowerów sięgnął trzydziestu procent. Przede wszystkim swoje wycierpiały sklepy i nie ma dzisiaj w Polsce handlowca, który mógłby powiedzieć, że jest świetnie. Późna wiosna, zimne lato, ogólny wzrost cen bijący w polskich konsumentów zatrzymały rynek rowerowy. Co więcej, zastój na rynku dotknął tak potężnego kolosa, jakim jest rynek niemiecki, dyktujący warunki całej Europie. Zastój jest o tyle niespodziewany, że dotknął również, a może przede wszystkim, sprzęt markowy, co do jakości którego nie można mieć zastrzeżeń. W Polsce wprawdzie rowery dalej się sprzedają, ale już inaczej. I właśnie to inaczej zaczyna najbardziej boleć. Na naszym rynku nałożyła się na to tendencja odwrotu od „górala”, a raczej czegoś, co nosiło to szumne miano. Rower na grubych oponach, zbudowany z rur kanalizacyjnych, przestał się w naszym kraju sprzedawać. Nie oznacza to jeszcze, że całkowicie zniknął z rynku. Klienci szukający nowych rowerów częściej zwracają uwagę na sprzęt o charakterze „city” czy „trekking” niż na topornego „pseudogórala”. Oznacza to jednocześnie, że w sieciach handlowych pojawiły się rowery właśnie takie, ze średniej, niższej półki cenowej (w granicach 500 – 1000 zł). Przewidywaliśmy to już w ubiegłym roku i teraz tendencja owa wydaje się przeważać. Powoduje to jednak kłopoty sklepów rowerowych, w których taki sprzęt był jednym z podstaw sprzedaży w ostatnich latach. A to przekłada się na fizyczną likwidację sklepów i koncentrację sprzedaży w dużych sieciach sportowych. Co więcej, w dużych miastach sieci te zaczynają wygrywać powoli na rynku rowerów. A zapowiadają mocniejsze wejście do Polski. O ile więc producenci cieszą się umiarkowanie, detaliści narzekają. „Polski klient stał się bardziej wymagający, oczekuje lepszego produktu w dobrej cenie. Jest bardziej świadomy swoich praw i częściej korzysta z możliwości reklamacji. Dlatego tak ważna staje się jakość oferowanych produktów”. Warto zwrócić uwagę na inne podejście konsumentów. „Nie ma sensu kupować nic w sklepach, kiedy za mniejsze pieniądze można kupić w towar w Internecie” – powiedział nam Rafał, jeden z klientów sklepów internetowych. W Polsce mocno rozwija się handel częściami rowerowymi w sieci. Sprowadzanymi nie tylko przez firmy, ale również przez prywatnych importerów. Znacznie ożywił się również handel na rynku wtórnym używanymi częściami i rowerami. Nie piszemy, że kradzionymi, ale dużo tego i ceny nadzwyczaj konkurencyjne… O ile więc w Polsce opłaca się produkować rowery, dużo ciężej je sprzedać. Tu właśnie zaczyna się liczyć marka.

Koncepcja polska

Polskie firmy walczą obecnie o jak najsilniejsze umocowanie własnych marek na rynku. Oznacza to programy lojalnościowe, wsparcie sklepów oraz lepszą jakość. Nie ma mowy o zbudowaniu silnej pozycji marki bez produkowania coraz lepszych, a co za tym idzie droższych rowerów. Polska produkuje i eksportuje więcej rowerów niż sprowadza, ale przyjeżdżają do nas głównie rowery bardziej zaawansowane technologicznie. Segment najwyższy pozostaje na razie poza polskim przemysłem. Co ciekawe, lepiej wchodzą w niego małe firmy tworzone przez zapaleńców niż duże wytwórnie. Szymon Kobyliński prowadzący firmę 7Anna i dystrybuujący własną markę NS już kilka lat temu sprzedał receptę na sukces. Jego zdaniem wystarczy wymyślać innowacyjne produkty, a produkcję powierzać Azjatom. Duncan, firma, która „ubrała” polską scenę ekstremalną w kilka przebojowych rowerów, podążał również tą ścieżką. Co ciekawe, twórcy obu marek wywodzą się z ekstremalnej grupy, obaj byli aktywnymi zjazdowcami. Duzi producenci szturmują również i ten sektor. Kross przedstawił w ubiegłym roku limitowany rower dualowy, który w tym znalazł się w normalnej sprzedaży. Obecnie szykowany jest polski rower FR, który również wejdzie do sprzedaży, na początku w limitowanej serii. Warto jest podkreślić, że polscy producenci nie mieli do tej pory doświadczeń z tego typu rowerami. Sing, który wejdzie do sprzedaży również jako limitowana wersja, będzie swego rodzaju próbką, na ile polski przemysł jest w stanie konkurować w najwyższym segmencie.

Azja w domu

Polskie firmy nie wyczerpały jeszcze swojego potencjału i cały czas się rozwijają. Tymczasem w Polsce już pojawili się Chińczycy, którzy nie mogą biernie czekać, aż Unia Europejska podniesie cła zaporowe jeszcze wyżej. Dzisiaj sięgają one czterdziestu ośmiu procent. Nic więc dziwnego, że firmy chińskie zaczną się instalować u nas. Gospodarka rowerowa to nie tylko obiegowa nazwa chińskiego przemysłu, również zasada, która wymusza jego stały rozwój. Chińczyków do inwestowania w Polsce zachęcają głównie koszty pracy, cały czas relatywnie niskie. Rower wyprodukowany w Polsce posiadać już będzie znaczek UE. Jak na razie pojawienie się pierwszego zakładu produkcyjnego, a ściślej składającego rowery, zostało przyjęte przez rodzimą branżę dość spokojnie. Istniejąca już w Polsce filia tajwańskiej fabryki produkuje dwieście tysięcy rowerów, ale jak na razie większość sprzedaje za granicę. Do ofensywy na polski rynek dopiero się przymierza. Już planuje się, że roczna produkcja chińskich firm-córek może sięgnąć ośmiuset tysięcy sztuk. Wtedy dopiero rozpocznie się walka o europejskiego i polskiego klienta. Zwłaszcza, że Chińczycy podążać będą polską drogą. Najpierw zaczną produkcję najtańszych rowerów, a potem przeniosą się w wyższe sfery. Przed polskimi firmami czasu na zbudowanie własnych, silnych marek coraz mniej…

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach