Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kolarstwie, ale nie było okazji zapytać

Wszystkich, którzy chcieli wiedzieć więcej o treningu na szosie, doborze sprzętu, unikaniu kontuzji itp. zaprosiliśmy do przepytania online trenera, autora książki „Kolarstwo. Podstawy treningu” Dominika Lau
Nadesłane pytania zostały przekazane, odpowiedzi udzielone, a spośród nadesłanych fundator głównej nagrody – Wydawnictwo Buk Rower – wybrało autorów (a właściwie autorki) najciekawszych. Odpowiedzi, w formie miniwywiadu, znajdziecie poniżej. A my gratulujemy zwyciężczyniom – Katarzynie Pernal – nagrodzonej bonem na książki Wydawnictwa Buk Rower o wartości 100 zł oraz Paulinie Pacydze – którą uhonorowaliśmy roczną prenumeratą „Magazynu Rowerowego”.



Pytanie 1.


Tętno maksymalne można podobno wytrenować w niewielkim tylko stopniu. W jaki sposób można wytłumaczyć fakt, że zawodnicy z różnymi tętnami maksymalnymi są w stanie osiągać porównywalne wyniki?


W szczególności ciekawym przypadkiem jest Marit Bjoergen, która przyznaje, że jej tętno maksymalne to tylko 172 uderzeń na minutę, jest więc średnio o 20 uderzeń niższe niż rywalek, a mimo to jej układ krwionośny jest w stanie zaopatrzyć komórki w tlen przy maksymalnym wysiłku.



Pytanie 2. Dlaczego na trenażerze nie można poprzez dobranie wysokiego oporu i podniesienie przedniego kola zasymulować wysiłku takiego, jaki odczuwany jest przy stromych podjazdach? Tętno wprawdzie idzie w górę, ale to i tak dużo mniejsze obciążenie i zupełnie inne doznania niż przy prawdziwym podjeździe.



Odpowiedź na pytanie 1.
Ponieważ jest to sprawa dokładnego poznania organizmu danego zawodnika, odpowiedzieć na to pytanie nie można zbyt szczegółowo. Nie każdy człowiek posiada predyspozycje do tego, aby być zawodowym sportowcem, jest to pewna grupa ludzi, którzy poddani pewnemu rygorowi treningowemu osiągają takie a nie inne wyniki – czasami bardzo podobne. Jest to indywidualna sprawa właściwości pracy organów wewnętrznych, w szczególności układów krążeniowego i oddechowego. Do tego dochodzi szczegółowy plan treningowy (wysiłek i odpoczynek), dieta, wiek, warunki środowiskowe (wpływ ciśnienia atmosferycznego, mogącego zmienić niektóre parametry organizmu nawet na kilka tygodni po ich zmianie – polecam rozdział w mojej książce dot. Treningu na wysokości) itd. To, że Marit Bjoergen osiąga taki, a nie inny rezultat, jest cechą jej organizmu, tak samo jak cechą organizmu Marka Cavendisha jest wywołanie eksplozji energii w mięśniach tuż przed metą.

Odpowiedź na pytanie 2.
Trenażer pozbawiony jest pewnych elementów, które występują tylko w naturze. Mówimy o warunkach niemal laboratoryjnych, idealnych vs. siłach występujących w przyrodzie. Zmienia się po pierwsze wpływ powietrza (wiatr, ciśnienie, a co za tym idzie - opór) na ciało osoby trenującej. Inaczej pracuje ciało dostosowując się i utrzymując rower w pionie w zależności od warunków – nie ma wiatru wiejącego z różnych, często zmieniających się nagle kierunków. Przykładem może być zmiana środowiska treningu z szosy na tor w hali, który pozbawiony jest wpływów czynników zewnętrznych, a kolarz musi, w uproszczeniu, zmagać się wyłącznie z oporem powietrza w niemal doskonałej jego postaci (zawodnik jest chroniony przed wiatrem dzięki zabudowie toru), kątem nachylenia toru i przyciąganiem ziemskim.
Trenażer jest wyłączne elementem wspomagającycm trening w ujęciu ogólnym, rocznym, ale nie zastepuącym go, np. tegoroczna zima na pewno sprawia, że wiele osób korzysta z trenażerów, ale wątpliwe jest, czy osoby te podjęłyby się startu w poważnych zawodach bez przygotowania na prawdziwej szosie. Trenażer pozwala utrzymać ogólną sprawność, ale jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach.
Organizm łatwiej przyzwyczaja się do jednostajnych warunków na trenażerze i odpowiednio dostosuje do nich swoją pracę, niż do ciągle zmianiających się warunków na prawdziwej szosie – podjazd nigdy nie jest idealny, droga podnosi się i opada. Jeszcze innym elementem jest praca górnych mięśni ciała, dostosowujących się do tych zmian na drodze; przednie koło musi utrzymać obrany kierunek jazdy, dochodzą wibracje z nierówności, itd. – wszystkie te elementy mają wpływ na ogólny komfort treningu, jego obciążenie i końcowy rezultat.


Pytanie 3.


Aby podnosić swój poziom, dobrze jest jeździć w grupie, gdzie kolarze wzajemnie się dopingują i pomagają w jeździe. Zawsze jeżdżę sama. Jakich środków mam używać do ciągłego podnoszenia formy i jednocześnie nie popaść w przetrenowanie, o które dla amatora niezwykle łatwo? Jakie metody są polecane, aby mieć entuzjazm do treningu w pojedynkę? W zeszłym sezonie wielokrotnie sobie odpuszczałam trening, bo byłam zmęczona samotnością i przez to nie osiągnęłam wielkiej poprawy formy. W tym roku wyznaczyłam sobie kilka startów (mtb i szosa), które odbywają się niedaleko mojego miejsca zamieszkania i chcę dać radę możliwie nie na ostatniej pozycji :-).



Odpowiedź na pytanie 3.
W tym przypadku w grę wchodzi psychika osoby trenującej, a w szczególności utrzymanie wysokiego poziomu motywacji do treningu. Jest na to kilka sposobów, jednak żaden z nich nie jest oczywisty dla wszystkich, każdy musi dobrać technikę pracy ze sobą i nad sobą w sposób indywidualny.
Jednej osobie może pomóc słuchanie muzyki. Niektórzy zawodowi kolarze słuchają takich utworów, które pozwalają im na łatwe utrzymanie tempa pedałowania, a więc czegoś w stylu disco, techno itp. Innym osobom pomaga z kolei muzyka klasyczna. Znam osoby, które uczą się języków obcych lub słuchają wykładów z uczelni, kursów. Mnie osobiście każdy wysiłek fizyczny, nie tylko rower ale i siłownia resetuje pozwalając nie tylko na pozbycie się na tych kilka godzin kłopotów dnia codziennego, ale zajęcia mózgu czymś innym, na co być może nie mam czasu w ciągu dnia lub tygodnia. Jest to także doskonały moment do refleksji, przemyślenia takich czy innych spraw, które dzięki dokrwieniu przez wysiłek fizyczny mózgu i polepszeniu jego aktywności można zobaczyć w zupełnie nowym świetle.
Innym sposobem może być komentowanie trasy i nagrywanie tego komentarza. Po co? Choćby po to, aby taki komentarz można było opublikować w internecie dla innych rowerzystów, lub nawet wydać książkę z opisami tych tras. Każdy z nas ma inne doświadczenie i nigdy takich przewodników nie będzie za mało.
Od czasu do czasu warto skoncentrować się w sposób szczególny na pracy własnego organizmu, co musi być połączone z prowadzeniem dziennika treningowego. Taka obserwacja pozwoli na wykrycie błędów, problemów w planie treningowym, ale także postępów jakich dokonaliśmy.
Kolejną metodą może być odkrywanie nowych tras, a więc takich ich wybór, aby zawsze w planie treningowym pojawił się jakiś nowy element, co powinno podnieść atrakcyjność i zająć umysł czymś innym niż koncentrowaniem się na samotności.
Sukces w dużym stopniu leży w samoobserwacji: co sprawiło, że osoba trenująca zrezygnowała z wyjazdu? Jakie były motywacje? Czego brakuje trenującej osobie podczas treningu w pojedynkę?
Jeśli jest to rozmowa, to po przekroczeniu pewnej prędkości (wejścia w wyższe strefy pracy serca) i tak nie da się już swobodnie rozmawiać. Można też pobawić się w symulowanie wyścigu. Jeżeli osoba trenująca ma możliwość jeżdżenia po trasie, na której będzie brać udział w zawodach, trening w pojedynke pozwoli na dokładne jej poznanie: każdego zakrętu, krzaczka, nierówności, kałuży, a co za tym idzie, pozwoli na szczegółowe zaplanowanie taktyki.
Jeśli jest to ktoś do towarzystwa podczas postoju, może warto tak je zaplanować, aby zatrzymywać się w jakichś ciekawych miejscach, kawiarniach, gdzie zawsze są jacyś ludzie i coraz częściej można spotkać też innych rowerzystów.
Innym elementem, który często swego czasu stosowałem, jest takie planowanie dnia, aby dojazd do pracy lub z pracy do domu zamieniał się w trening. To jest jednak możliwe tylko wtedy, gdy dysponujemy odpowiednim zapleczem technicznym do pozbycia się zbędnej odzieży i nie obładowujemy roweru lub naszych pleców zbędnym ciężarem.
Trening w pojedynkę ma swoje zalety i wady. Na pewno warto ćwiczyć w grupie, zwłaszcza przed zawodami, ponieważ zmienia się wiele parametrów treningu. Tym niemniej, trening solo jest ważnym elementem ogólnego programu treningowego i może być równie ekscytujący, jak ciągłe jeżdżenie w grupie, z tymi samymi osobami, po tych samych trasach, prowadząc te same nudne rozmowy, na te same tematy. Po prostu trzeba się cieszyć tym, co się ma, bo często zapominamy, jak dużo mamy.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach