Wybrać własną ścieżkę

– często słyszę takie komentarze „ Ja siedzę w pracy, środek tygodnia a ty takie zdjęcia z gór wrzucasz na internet… Jak ty to robisz?”. Przepraszam, ja nikomu nie każe robić tego czego nie chce robić. Mój styl życia kosztuje pewnie więcej wyrzeczeń niż ten uważany za „normalny”, ale taki wybrałem. Chodzi w sumie o wybór pewnej ścieżki. […] Te aktywności są dla mnie jak powietrze, jak jedzenie. Nie mogę bez nich żyć.

Rozmawiał: Miłosz Sajnog, zdjęcia: Hanna Tomasiewicz

Na polskiej scenie „Szwed” pojawił się lata temu. Od tamtej pory stanowi inspirację dla wielu zawodników. Medalista Mistrzostw Polski, reprezentant kadry, jego największym największym kolarskim sukcesem, jak sam o sobie mówi, jest „poznawanie wspaniałych ludzi i jeżdżenie w świetnych miejscach”. Mieszka na wsi pod Wrocławiem, tuż pod Radunią, na której codziennie trenuje. Parę lat temu przeżył ciężki wypadek, po którym na szczęście nie pobiegł w stronę światła. Został i nadal robi to, co wychodzi mu najlepiej. Jeździ na rowerze.


Magazyn Rowerowy: Piotr Szwedowski jest emerytem polskiej sceny grawitacji – taką opinię usłyszeliśmy…

Piotr Szwedowski: Właściwie to nie emerytem, a rencistą. Byłem na rencie przez trzy lata.

MR: Piotr Szwedowski nie startuje w zawodach, a ma najlepszy kontrakt ze wszystkich. To kolejne zdanie o tobie…

PS: Absolutnie przesadzona teza, ale fakt, mam to szczęście i komfort, że sponsorzy nie stawiają mi wymagań w sensie startów w zawodach czy uczestnictwa w imprezach. Liczy się dla nich po prostu to co robię i ich godne reprezentowanie w trakcie tego co robię (dobre media coverage;). Na zawody jeżdżę rzeczywiście rzadko, choć w tym roku wygrałem dual slalom.

MR: To z innej beczki: „my tu się mordujemy i zabijamy, a „Szwed” ma kaskę za nic”?

PS: W Polsce panuje przekonanie, że sponsoring jest nagrodą i jest za darmo, ale to nie jest prawda, bo w rzeczywistości sponsoring to ciężka praca. Chodzi mi o „prawdziwy” sponsoring, czyli finansowe wsparcie, a nie jak się u nas utarło w grawitacji „sponsoring to zniżka 20% plus naklejki”, a zawodnik jest cały obrendowany, do tego rower i auto w barwach sponsora… Sponsor to nie rodzic płacący za 5tkę w szkole, a sponsoring to nie nagroda, lecz wypadkowa korzyści sponsora i zaangażowania samego zawodnika. I dopóki to nie zostanie pojęte, doputy będziemy spotykać się z opiniami frustratów.

Zamykając temat – ja naprawdę dużo ćwiczę. Moje życie, z powodu kontuzji, to jest jeden wielki trening. Trzy godziny dziennie jeżdżę na rowerze i dodatkowo trenuję jeszcze przez dwie godziny poza rowerem. Mam rozpisaną bardzo dokładną rehabilitację, to są różne ćwiczenia, od rozciągania poprzez trening core, bieganie, pilates i pływanie. Masa rzeczy, które robię, żeby normalnie funkcjonować.

MR: Jadąc tutaj myślałem, że spotkam gościa, który nie widzi świata poza rowerową grawitacją. Ale to, co się rzuca w oczy, to właściwie wszystkie możliwe rowery w jednym miejscu.

PS: Dla mnie ważne jest samo jeżdżenie na rowerze i w sumie nie istotne, jaki to jest rower. Miałem rowery, od kiedy pamiętam. Najpierw BMX, następnie MTB, potem wszelkie możliwe wariacje, które można było zrobić. Jeździłem tor, XC, BMX, dual, 4X, zjazd, dirt – nawet trening szosowy nie jest mi obcy. W tym sezonie dostałem rower, który ma przerzutkę z przodu, co dla gości od grawitacji jest czymś niezwykłym. Ale to jest wspaniałe, takie podjeżdżanie i zjeżdżanie. Może dlatego coraz popularniejsze jest enduro…a ja dzięki temu rowerowi na nowo odkryłem MTB.

MR: Grawitacja kojarzy się z podchodzeniem, zawsze się zastanawiałem, czy wam się to nie znudzi, to podchodzenie?

PS: Rzeczywiście wielu ludzi ma takie podejście, jak znajduję jakieś nowe miejsce i dzwonię do ludzi, żeby przyjechali, to oni zaraz pytają, czy jest tam wyciąg, a jak nie ma, to robią smutną minę.

To fakt, z reguły naprawdę fajne zjazdy są tak strome, że nie da się pod nie podjechać. Jeżeli mamy dostęp do pięknych tras z wyciągu to świetnie, ale nie można ograniczać się do jednego miejsca… Sudety są tak rozległe i zróżnicowane, a po naszej stronie praktycznie nie ma wyciągów, więc siłą rzeczy trzeba się jakoś na ten szczyt dostać. Rowery poszły bardzo do przodu… dziś przykładowo mamy do dyspozycji sprzęty klasy 140 mm skoku i na takim rowerze podjedziemy i zjedziemy dosłownie wszędzie… Uniwersalność tych konstrukcji jest ogromna, a finalnie chodzi o to, że spędzamy na rowerze cały dzień w górach z uśmiechem na twarzy.

WIĘCEJ W MR 10/2013

top 3

Czytaj więcej

10 dni do Pucharu Świata w kolarstwie torowym Pruszków 2017

Czytaj więcej
Czytaj więcej

Przełaje – Masłońskie – galeria zdjęć

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach