Sztywne MTB i szosa do 8000 zł

Rowery MTB do 8 tysięcy złotych to jeszcze nie najwyższa półka, ale już też i poziom, którego nie powstydzą się zawodnicy, zwłaszcza ci, którzy za sprzęt płacą sami. A kto najlepiej przetestuje sprzęt dla zawodnika? Oczywiście zawodnik. Dlatego test rowerów MTB do maratonu przeprowadziła z nami ekipa Votum MTB Team Wrocław, na co dzień trenująca i startująca pod okiem Darka Porosia

Tekst: Borys Aleksy, zdjęcia: Michał Kuczyński

Czego zawodnik startujący w wyścigach XC i maratonach oczekuje od roweru? Mówiąc najkrócej: żeby mu nie przeszkadzał w ściganiu. Pod tym hasłem kryje się oczywiście wiele szczegółów. Po pierwsze, waga musi mieścić się w odpowiednim przedziale. Po drugie, rama musi mieć odpowiednią geometrię, pozwalającą wykorzystać maksymalnie możliwości zawodnika. Chodzi nie tylko o pozycję zapewniającą efektywne pedałowanie, ale też zwrotność, szybkość reakcji, stabilność na zjazdach. Hamulce to kolejna rzecz, jeśli nie działają perfekcyjnie, nie pozwolą rozpędzić się tak, jakby się chciało. I amortyzator. I napęd…

Mówiąc wprost, rower dla ambitnego zawodnika powinien po prostu działać bezbłędnie. W praktyce jest to osiągalne bardzo rzadko, nawet przy nieograniczonym budżecie. Założyliśmy jednak, że dysponując kwotą do 8000 złotych, można już myśleć o rowerze, który do ideału zbliży się w stopniu wystarczającym, by być traktowanym jako sprzęt do ścigania z prawdziwego zdarzenia. Angażując zawodników Votum do pracy nad testem, w prosty sposób mogliśmy to założenie zweryfikować.

Team miał do dyspozycji rowery przez około miesiąc. W tym czasie zawodnicy trenowali na nich i, w kilku przypadkach, startowali w zawodach. Co jakiś czas wymieniali sprzęt między sobą, żeby móc go porównać. Rowery jeździły w maratonach w Głuszycy i Wrocławiu oraz po codziennych trasach treningowych zawodników, m.in. na Raduni i Ślęży. Pogoda dostarczyła doskonałych warunków testowych, nie brakowało błota i śliskich korzeni, rowery miały więc możliwość się wykazać.

Na koniec poprosiliśmy testerów o opisanie wrażeń i wybór najlepszego, ich zdaniem, roweru. Oceny i uwagi zebraliśmy w formularzu zawierającym pytania o ocenę podstawowych własności jezdnych rowerów. Uzyskane odpowiedzi złożyliśmy i opracowaliśmy na ich podstawie opisy i oceny, które znajdziecie dalej.

W teście zebraliśmy rowery o dość odmiennych charakterystykach i możliwościach. Karbonowe i aluminiowe ramy, amortyzatory z szerokiego zakresu cenowego, geometrie od wyczynowych po turystyczne. W większości przypadków testerzy bezbłędnie te różnice wychwycili. Przykładami niech będą Rose, Fuji czy Orbea – zgodność pozytywnych opinii nie pozostawiała wątpliwości co do ocen, jakie rowery te powinny otrzymać. Dobra geometria, poczucie pewności na zjazdach, brak jakichkolwiek problemów ze sprzętem – zawodnicy potrafią to docenić. Nieco inaczej było np. w przypadku Wheelera czy Meridy, które oceny zebrały skrajnie różne. To ważna wskazówka przypominająca, że o ocenie roweru decydują w dużym stopniu indywidualne preferencje, budowa ciała, styl jazdy. A czasami detale wyposażenia, które łatwo wymienić, np. opony i chwyty (warto o tym pamiętać, czytając opinie np. o Cube). Nie było natomiast żadnych wątpliwości w kwestii przyznania wyróżnień POWER i ECONO. Rose, nowa marka na naszym rynku, przedstawiła rower nie do pobicia w tej kategorii cenowej. Stary, dobry GT Zaskar to z kolei najlepsza oferta w kategorii relacji jakości do ceny.

Darek

Rose Mr. Ride to mój typ w tym teście. Choć rama cięższa od innych, rower jest bardziej dynamiczny od pozostałych. Po zmianie sztycy na taką z offsetem wsiadam i jadę na wyścig, bo ta maszyna, choć tania, jest do tego stworzona.

Ewa

Najbardziej podpasowała mi Orbea Alma. Szybko udało mi się dopasować pozycję, co dało duży komfort jazdy. Na zjazdach czułam się pewnie. Rower łatwo się kontroluje, nie jest nerwowy, szybko się rozpędza. Poza tym ładnie wygląda.

Ola

Jeżeli miałabym wybierać spośród tych 3 rowerów, na których jeździłam (Orbea, Merida i Wheeler), wybrałabym Meridę Big Nine Lite.

Przemek

Mój faworyt to Fuji Tahoe 29. Nie rzuca się w oczy, ale ma dobre kąty ramy, solidny amortyzator z grubą osią, osprzęt XT/SLX – to robi swoje.

Michał

Najwyżej oceniam Rose Mr. Ride. Jest znacznie bardziej dynamiczny od pozostałych rowerów. Moim zdaniem zawdzięcza to lekkim kołom DT Swiss, w tym modelu dodanym jako płatny upgrade.

Zebraliśmy do testu dziesięć szosówek, na które trzeba wydać do 8 tysięcy złotych. Co można dostać za tę kwotę?


Tekst: Borys Aleksy, zdjęcia: Michał Kuczyński

Oglądając testowe rowery, utwierdziliśmy się w przekonaniu, że za 6-8 tys. można kupić naprawdę wysokiej klasy sprzęt. Wybór jest duży, kilka marek oferuje w tej klasie cenowej bardzo dobre, nowoczesne ramy i pełnowartościowy, godny zaufania osprzęt. Równie ciekawie wygląda to w niższym segmencie cenowym (w teście jest kilka rowerów za mniej niż 6 tys. zł). Tańsze rowery są wprawdzie cięższe i mniej dynamiczne, ale nadal jest to porządny, godny zaufania sprzęt. Wśród testowanej dziesiątki wszystkie modele spełniają podstawowe wymagania, a jeśli któreś się wyróżniały, to tylko na plus.

Jakimi kierowaliśmy się kryteriami? Jak zawsze podczas testów staraliśmy się koncentrować na tym, czego nie można wyczytać w katalogowych specyfikacjach, czyli na zachowaniu roweru podczas jazdy, sposobie, w jaki wchodzi on w interakcję z rowerzystą. A ocenialiśmy to zachowanie przez pryzmat zastosowań ocierających się o wyczyn. Bo ambitna jazda na rowerze szosowym, nawet jeśli nie wiąże się bezpośrednio ze startami w wyścigach, ma z wyczynem wiele wspólnego. Chodzi głównie o jazdę na granicy swoich możliwości. Nawet jeśli ścigasz się wyłącznie z sobą samym, chcesz mieć możliwość pójścia pełnym gazem, jeśli przyjdzie ci ochota. Założyliśmy, że rowery za 8 tysięcy kupują ludzie, którzy lubią i potrafią „dołożyć do pieca”: wejść dynamicznie w zakręt, zafiniszować „do tablicy”, przejechać pełnym gazem po bruku i wygenerować trochę watów na stromym podjeździe. A to oznacza konieczność przyjęcia odpowiedniej pozycji, zachowania pełnej kontroli nad rowerem, pełne zaufanie do hamulców, sztywność itd. I żadnego stukania, ocierania i skrzypienia tylko dlatego, że mocniej nacisnąłeś w korby.

W praktyce wygląda to następująco. Jeśli rower ma napęd i hamulce na poziomie Shimano 105, dobrą ramę pozwalającą na swobodne ustalenie właściwej pozycji ciała, a do tego dopasowane siodło i kokpit, ma wszelkie predyspozycje, by sprostać oczekiwaniom ambitnego kolarza. Jeśli tak jest, można zacząć porównywać rowery na bardziej subtelnym poziomie – który jest najwygodniejszy, najszybszy, dający najwięcej radości z jazdy? To „coś” najczęściej trudno jest w prosty sposób opisać, nie dla każdego też te same właściwości sprzętu mają równie duże znaczenie. Mimo to zrobiliśmy, co w naszej mocy, żeby wnioski z jazdy na testowych dziesięciu szosówkach przekazać jak najpełniej.

Wśród testowanych rowerów kilka oceniliśmy bardzo wysoko. Są one żywym dowodem, że producenci dokładają wszelkich starań, by stworzyć kompletny, jak najlepszy produkt, mieszcząc się przy tym w założonym budżecie. To, co proponują Cube, Fuji, Merida czy Lapierre naprawdę zasługuje na uwagę potencjalnych klientów. Choć wciąż nie są to jeszcze rowery, na których wygrywa się ważne wyścigi (trzeba by przynajmniej zainwestować w lepsze koła), swoją jakością powinny ująć większość miłośników szybkiej, dynamicznej jazdy. Lapierre, najlżejszy i najbardziej sportowy, otrzymał wyróżnienie Power. W poszukiwaniu najlepszego stosunku jakości do ceny uwagę skupiliśmy na modelu z aluminiową ramą i wysokiej klasy osprzętem Shimano Ultegra. Prosty, relatywnie tani, ale dobrze wyposażony model Ghosta wyróżniliśmy znaczkiem Econo.

top 3

Filmy

Wybór redakcji

comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach