Czy skąpstwo się opłaca?

Między najtańszymi butami szosowymi danego producenta a modelem topowym różnica cen wynosić może niemal 1000 zł. Da się ją usprawiedliwić, czy też jest to wyłącznie zabieg marketingowy? Cztery niepodobne do siebie pary powinny nam pokazać, gdzie leży prawda. Na bilboardach pędzą najdroższe kolarskie buty z ponaddźwiękowym napędem, ciągnąc za sobą tego, kto je nosi. Również wymowa tekstów reklamowych nie odznacza się nadmierną oszczędnością sformułowań… Podeszwy Cycle-Torsion „prowadzą” stopy, Windstream „chłodzi” je, jakby były przegrzanymi silnikami, a Instep-Closure-System obiecuje, że buty otulą stopy z dokładnością do milimetra. Język High-Tech pasuje do wyglądu najwyższych modeli butów w rowerowej branży: kolorowe skóry, zapięcia na zatrzaski i linki, wzmocnienia i podeszwy z karbonu. To tylko show? Czy też za wyrafinowanym wyglądem kryje się adekwatna do obietnic metoda wykonania butów, z której świadomie zrezygnowano w tanich modelach? Postanowiliśmy to sprawdzić i do testów wzięliśmy buty czterech producentów. Każdorazowo był to model wyczynowy, najwyższy oraz najtańszy, dla początkujących. Już sama różnica cen obiecuje znaczące rozróżnienie. Buty zostały zmierzone, przetestowane w praktyce, a w końcu przecięte za pomocą nożyc i piły, by zajrzeć także do ich wnętrza. Cena butów kolarskich jest istotna, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak funkcjonują. A ich najważniejszym zadaniem jest takie przekazywanie energii nóg na pedały, by jednocześnie nie dochodziło do deformacji. Cenna siła nie powinna zginać butów, a naciągać łańcucha. W związku z tym, że chodzi przy tym o wiele energii, but także nie może ślizgać się na stopie, bo tam, gdzie but się porusza, pojawiają się obtarcia. A kiedy coś trze, traci się energię (efekt zaś to po prostu bąble). Dlatego też buty muszą być dobrze dopasowane, a ruszanie się w nich stopy jest niedopuszczalne, podobnie zresztą jak odwrotność. Zbyt ciasne obuwie prowadzi do zbliżonych wyników. Zapewnienie stopom pewnego trzymania, szczególnie gdy ciągnie się je do góry, bez jednoczesnego ściskania, nie jest łatwym zadaniem. Tylko buty narciarskie muszą spełnić podobne wymagania, mogą jednak ważyć o wiele więcej, bo jeśli ktoś pod górę wjeżdża wyciągiem, nie musi przejmować się bagażem. Kolarze jednak nie tylko powinni o wlasnych siłach wdrapać się na górę, buty muszą także wprawiać w ruch obrotowy, a dzięki mniejszej masie jest to łatwiejsze. Przynajmniej jeden detal niektórzy producenci butów kolarskich przejęli jednak od narciarzy, są to paski z ząbkami bądź linki, które mają gwarantować dopasowanie stopy bez uciskania i tamowania przepływu krwi. Gdy wszystko pasuje, byłoby naturalnie wspaniale, gdyby jeszcze podeszwa na długo zachowała swój kształt, a sam but był trwały. Pierwsza niespodzianka spotkała nas podczas ważenia. Najtańsze buty okazały się jednocześnie najlżejsze. Model Shimano dla początkujących SH R060 waży 316 g w rozmiarze 44 i wyprzedza przy tym także tanie Sidi Dynamic, które wylądowało na miejscu drugim. Najcięższy but w teście, Adidas „Girano”, waży 400 g w rozmiarze 44. Najtańsze Shimano zaskoczyło nie tylko w kategorii wagi, ponieważ oszczędności w masie nie wpłynęły na podeszwę, gdzie specjalne żebrowanie usztywniło jeszcze zadziwiajająco sztywne nylonowe podłoże. Także w dziedzinie dopasowania do stopy tanie Shimano nie ma się czego wstydzić – bardzo lekko funkcjonujące sznurowanie pozwala precyzyjnie je ściągnąć, a dodatkowy pasek na rzep wzmacnia jeszcze to połączenie. Czy dla najdroższego modelu tej samej firmy, srebrnego SH R215, pozostała jeszcze jakaś możliwośc manewru, by okazać się lepszym, a nie tylko lepiej wyglądać? Shimano swojemu najwyższemu modelowi zarezerwowało inny kształt, który zostawia trochę więcej miejsca na palce. Może być to kwestia gustu, ale jednak do stóp naszych testerów buty pasowały lepiej. Jak wyjaśnia Shimano, buty zostały dopasowane do ogólnego trendu, bowiem stopy statystycznie rosną (ma to być efekt ćwiczeń fizycznych). Shimano zafundowało swojemu najwyższemu modelowi karbonową podeszwę, pracochłonnie skonstruowaną jako tzw. sandwich, z wypełnieniem z tworzywa o strukturze gąbki. Zaletą materiału w stosunku do tańszych tworzyw jest cecha identycznej sztywności podeszwy, która jednocześnie może być zdecydowanie cieńsza, co jest korzystne z punktu widzenia biomechaniki. Im bliżej osi pedałów znajduje się stopa, tym lżej podczas kręcenia pokonuje się obydwa tzw. martwe punkty korby. Najwyższy model Shimano przybliża stopę o 3,4 mm bardziej, niż tani model z tej samej stajni. Ponadto drogi but ma zapięcie z paskiem zębatym, pozwalające mocniej je naciągnąć i przypuszczalnie bardziej wytrzymały materiał wierzchni. Dzięki temu model ten jeszcze lepiej układa się, a w czasie jazdy łatwiej jest go dopasować. Zważywszy jednak różnicę cen między obydwoma butami, różnica na stopie jest raczej niewielka. Inne pary w teście, w przeciwieństwie do Shimano, mają lepiej dające się porównać kształty. Największą różnicą w cenie może pochwalić się Sidi. Sytuuje się między modelem dla początkujących Dynamic a najwyższym Ergo 1 Carbon, czuje się to także na stopie. Tanie Sidi jest wykonane odrobinę zbyt spartańsko. Prosty krój i trochę sztywniejszy materiał góry wystarczają, by zdecydowanie gorzej leżały na stopie niż topowa wersja. Te dla odmiany dopasowane są, nawet bez wyściełania, idealnie – prawdziwe błogosławieństwo dla stóp. W Adidasie i Perl Izumi odczuwalne różnice w noszeniu są mniejsze, jednak topowe modele za każdym razem noszą się lepiej. To, jak dobrze leżą buty, zależy przede wszystkim od kroju, mniej od materiału. Adidas to najlepszy przykład – niedrogi „Girano” ma wprawdzie brutalnie grubą i twardą plastikową podeszwę, która jest równie sztywna co podeszwy z karbonu, a jednak słabo trzyma piętę. Także grube wyściełanie nie jest w stanie sprawić, że noga będzie trzymana równie skutecznie co w najdroższym modelu „Adistar Comp”. Aby zapewnić wspomniane jak najlepsze trzymanie, większość producentów wyposaża buty w dwa zapięcia na rzep i dodatkowo trzecie na pasek z ząbkami najbliżej kostki, choć także od tej reguły są wyjątki (u nas dokładnie dwa). Pasek z ząbkami da się w przeciwieństwie do rzepa precyzyjniej ustawić, ale nie jest konieczny, jeśli weźmiemy pod uwagę samą siłę zapięcia. Jeśli jednak but z powodu kroju z przodu da się tylko w ograniczonym stopniu „ściągnąć”, jak w Pearl Izumi, przedni rzep jest całkowicie bezsilny. W teście okazuje się raz jeszcze, że stare dobre sznurowanie, podobnie jak kiedyś, ciągle stanowi doskonałe rozwiązanie i jest bardzo lekkie. Także w przypadku podeszew da się wyróżnić jeden wspólny trend – karbon, czysty lub kombinowany z innymi materiałami. Na ile jednak sztywna powinna być podeszwa, tu producenci różnią się zdaniami. Sidi na przykład nie chce budować żadnych supersztywnych podeszew, raczej szuka kompromisu między tą cechą i elastycznością. Jest więc droższy but jednocześnie lepszy? W przypadku czterech testowanych par – tak. Choć różnice, w porównaniu z gigantyczną rozpiętością cenową, są raczej niewielkie. Drogie buty przeważnie lepiej leżą na stopach, nie zależy to jednak od grubości wyściełania. Sidi wraz ze swym skąpo w dodatki tego typu wyposażonym modelem jest najlepszym dowodem na to, że wygoda zależy przede wszystkim od dobrze dobranego kroju i materiałów wysokiej jakości. Drogie buty nie uwierają, lepiej leżą na stopach i są bardziej przewiewne niż tanie modele dla początkujących. Jednocześnie najtańszy but w teście jest też najlżejszy i stanowi godny polecenia model dla tych wszystkich, którzy mają odpowiedni kształt stopy. W końcu dopasowanie to kwestia nie pieniędzy, lecz znalezienia właściwej pary.

Sidi

Mistrz zapięć i skąpiec W tej parze rzeczywiście nie widać różnicy. Ergo 1 Carbon to najdroższy model w teście, demonstruje jednocześnie wszystkie możliwe typy zapięć: rzepy, pasek zębaty i żyłka z pokrętłem dopasowują but do stopy. Funkcjonują wspaniale, wydają się jednak nie do końca potrzebne, szczególnie obsługa pokrętła jest trochę kłopotliwa. Pasek zębaty działa dla odmiany bardzo prezycyjnie i pozwala np. w czasie jazdy stopniowo luzować uścisk. Oba buty mają niemal identyczny kształt, także podeszwy różnią się minimalnie. Przykręcona w drogim modelu karbonowa płytka między piętą a śródstopiem usztywnia wprawdzie podeszwę, ale w czasie jazdy się tego nie czuje. Z przodu obie podeszwy odznaczają się giętkością. Minimalnie bardziej precyzyjne szycie, miększa skóra i jedno zapięcie więcej sprawiają, że topowy model zdecydowanie lepiej leży na stopie niż model najtańszy włoskich szewców. Mała, a istotna, różnica drogo opłacona.


Adidas

Astronauta i komfortowy sportowiec Tani i grubo wyściełany model „Girano” zapinany jest na trzy rzepy, jak model klasy wyższej, i ma nieprawdopodobnie sztywną podeszwę, niestety także ciężką. But wygodny niczym pantofel, niestety podobnie trzymający piętę. Inaczej jest w przypadku drogiego „Adistara” – ten dokładnie dopasowauje się do stopy, a wysoki język i anatomicznie uformowane pokrycie pięty powodują razem, że stopa trzyma się o wiele lepiej. Stabilny but jest bardzo dobrze wentylowany, a praktyczne sznurowanie pod osłoną na zamek błyskawiczny pozwala go dobrze zawiązać i dopasować do kształtu stopy. Ta osłona, stosowana wcześniej w butach do narciarstwa biegowego, w celu ochrony przed śniegiem, ma ograniczoną rozciągliwość, dlatego też but nie nadaje się dla osób z wysokim podbiciem. Podeszwa z naklejonym karbonem zgrabnego Adistara obiecuje więcej, jak potrafi. Zbudowana jest z tworzywa sztucznego o krótkich włóknach i nie jest szczególnie sztywna.Oba buty mają duży otwór między podeszwą i wkładką, by móc od środka włożyć adaptery do montażu bloków systemów SPD i SPD-R. Nierówność w tym miejscu może wywołać powstanie miejsc ucisku. Ewentualnie warto zatroszczyć się o dodatkowe wyściełanie.

Shimano

Fan High-Tech i biedak Optycznie buty należą do dwóch różnych światów, także kroje są zdecydowanie różne – podczas gdy srebrna strzała SH R215 pozostawia na palce sporo miejsca, tani SH R060 kończy się szpicem i lekko uciska palce z zewnątrz (niestety, stara szewska kolarska szkoła). Mimo tego jednak pasuje, ponieważ wykonany jest z prawdziwej skóry. Podebną cechą może wykazać się w naszym teście tylko jeszcze Vagabond Pearl Izumi. Mimo użycia naturalnego materiału but Shimano jest najtańszy i jednocześnie najlżejszy w teście. Inteligentnie uformowana nylonowa podeszwa jest do tego bardzo sztywna. Komu pasować będzie jego kształt, ten w SH R060 znajdzie prawdziwy przebój o wyśmienitym stosunku jakości do ceny i stonowanym wyglądzie. Topowy model Shimano rozgrywa kartę wyrafinowanej techniki: skomplikowana podeszwa karbonowa jest bardzo sztywna, a w miejscu kontaktu zdecydowanie cieńsza niż tani model. Sztywny materiał wierzchni i pasek zębaty na życzenie mogą trzymać stopę bardzo mocno. Trochę nieszczęśliwie dobrano tylko miejsce środkowego zapięcia, na podbiciu, lekko więc ciśnie. Nie licząc tego wąskie buty są bardzo wygodne. Przy szerszych zakres możliwości dopasowania zostaje szybko wyczerpany. Jednocześnie but ten oferowany jest też w szerokiej wersji (typ E).

Pearl Izumi

Artysta i robotnik Obydwa buty mają identyczny kształt, wyposażone są w tę samą technikę, wyglądają jednak zupełnie inaczej: wizualnie model klasy wyższej Pearl Izumi Vapor wyróżnia się na tle konkurencji. Jednocześnie jest spartańsko wyposażony, szczególnie pięta wygląda na niemal „gołą”. Dzięki lekkiemu materiałowi góry i udanemu krojowi buty jednak nie uciskają. Karbonowa podeszwa nie jest zaś równie ekstremalnie sztywna jak podobna w bucie Shimano. Vapor z przodu jest szeroki i nie da się go także w tym miejscu regulować, dlatego pasuje tylko kolarzom z bardzo szerokimi stopami. Przystępny cenowo Vagabond wizualnie zdecydowanie odstaje. Wierzch ma wykonany z naturalnej skóry, a konstrukcję bardzo podobną do Vapora. Obydwa modele dysponują zapięciem na trzy rzepy, ale podeszwa z tworzywa Vagabonda gnie się odrobinę bardziej. Materiał, z jakiego wykonano część górną buta, jest sztywniejszy, ale też grubiej wyściełany. Twardy brzeg uciska wewnętrzną kostkę. Mimo tego ze swoim solidnym wyposażeniem Vagabond oferuje bardzo dużo za relatywnie niewielkie pieniądze i stanowi ciekawą propozycję dla osób z szerokimi stopami. Anatomicznie lepiej dopasowany Vapor może być zaś interesujący dla osób zwracających uwagę na trendy w modzie.

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach