II Edycja Mio Fujifilm Bike Maraton 2007 – fotorelacja!

Boguszów-Gorce, 26.05.2007 Bike Maraton jedzie w góry! Po udanej edycji wrocławskiej tym razem uczestnikom Bike Maratonu przyszło zmierzyć się z prawdziwymi górami, a cykl trafił do podwałbrzyskiego Boguszowa-Gorców. Zmienna pogoda ani wymagająca trasa nie wystraszyły śmiałków, wystartowało prawie 900 osób! Pomysł, by trasy bikemaratonowe projektować w ten sposób, że dopiero w trakcie jazdy można decydować o wybranym dystansie, i tym razem okazał się strzałem w dziesiątce. Uczestnicy maratonu skonfrontowani z prawdziwymi górami błogosławieństwem witali rozjazd, na którym mogli skręcić ku mecie, by ukończyć dystans mini (29 km). Za sobą mieli już podjazd na Chełmiec i drugi na Trójgarb, nie dziwi więc, że wielu w tym momencie zweryfikowało swoje pierwotne plany wybrania dystansów mega (50 km) lub giga (77 km). Tam czekał ich jedno- lub dwukrotny podjazd na Trójgarb, tyle że z innej strony góry. Summa summarum, bez względu na to, jaki kto wybrał dystans, nie miał powodów do narzekań. Trasa była po prostu piękna. Start i meta usytuowane na niewielkim szczycie tuż obok Boguszowa-Gorców przyprawiały o mocniejsze bicie serca, bo najpierw trzeba było się na miejsce wdrapać. Aura się zlitowała, zamiast 30-stopniowego upału zawodników witało lekko zachmurzone niebo i kropiący lekko deszczyk, które skutecznie pomagały w jeździe. Na szczęście trasa po starcie nie prowadziła już tak mocno pod górę, lecz zakosami przez łąkę w kierunku Chełmca. Tam też podziwiać można było prawdziwie peletonowe sceny, z wężem kolarzy wśród zieleni. Stawka rozciągnęła się w drodze na szczyt, który tym razem nie został jednak zdobyty. Ścieżkami i drogami przebiegającymi wzdłuż poziomic, czasami w górę, czasami w dół, ominęliśmy to wyzwanie. Czystą przyjemnością był późniejszy zjazd w kierunku łąk i wzgórz przed Trójgarbem. Fragmenty asfaltu przemieszane z szutrami pozwoliły trochę odpocząć i zebrać siły przed finalnym dla mini podjazdem. Tu dodatkowo motywowała świadomość, że tuż przez jego końcem znajduje się bufet, gdzie w końcu z czystym sumieniem będzie można odpocząć kilka minut. Ci, którzy dotarli, nie zawiedli się. Potem zaś wystarczyło tylko zjechać z góry, by obrać azymut na metę. Niespodzianka w postaci podjazdu na ostatnich kilkuset metrach wymagała odrobiny samozaparcia, ale była też źródłem satysfakcji, że jednak się podołało. Przy okazji można było podziwiać prawdziwie szosowe finisze na brukowanej "ścianie". Kto wygrał w poszczególnych kategoriach, przeczytacie na stronie www.bikemaraton.com PS. Jazda wśród kilkuset osób oznacza to, że część się ściga, a część traktuje imprezę jak wycieczkę. Obie grupy robią podobne błędy - nie zwracają uwagi na pozostałych uczestników. Ściganci, widząc nawet najmniejszy zjazd, starają się osiągnąć jak największe prędkości, by efektownie wypadać z trasy. Służby medyczne i tym razem miały co robić. Ci, którzy za ścigantów chcą się uważać, są jeszcze bardziej niebezpieczni, bowiem startując z ostatnich rzędów, wyprzedzają dziesiątki osób, przy okazji rozpychając się łokciami. Jeśli doliczymy do tego prawdziwych amatorów, którzy robią sobie przystanki na środku drogi, blokując ją w ten sposób, mamy obraz całkowitego braku wyobraźni. Pamiętajmy, że nie jedziemy sami! Krótkie hasło "lewa wolna" czy po prostu "uwaga" potrafi zdziałać cuda. Zapraszam wszystkich na kolejną edycję w Ustroniu! Już 16 czerwca! Zapraszamy także do obejrzenia relacji z maratonu w naszej fotogalerii! Słowa: G. Radziwonowski Zdjęcia: P. Urbaniak

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach