Instrumenty dęte – test pompek warsztatowych

Tylko za pomocą pompek stacjonarnych da się uzyskać właściwe ciśnienie w oponach, a ono z kolei gwarantuje komfort i bezpieczeństwo jazdy. Był to wystarczający powód, byśmy krytycznym okiem spojrzeli na te instrumenty. Ze stacjonarną pompką jest dokładnie tak, jak ze skórzanym siodełkiem. Na początku przygody z rowerem każdy myśli, że można się bez niej obyć, ale wcześniej czy później okazuje się, że urządzenie to potrafi uczynić życie zdecydowanie prostszym. Kto próbował kiedyś napompować dwie opony, uzyskując typowe dla roweru szosowego ciśnienie 7-8 barów, za pomocą klasycznej pompki montowanej w ramie, a tym bardziej pompki typu mini, wie, o czym mowa. Wymagania stawiane dobrej stacjonarnej pompce łatwo jest sformułować. Musi pompować oponę błyskawicznie, bez strat powietrza, a siła potrzebna do osiągnięcia ciśnienia powinna być jak najmniejsza. By możliwe było osiągnięcie takich celów, należałoby skonstruować pompkę z tłokiem o dużej, ale nie przesadnie dużej średnicy (im większa średnica, tym większe opory przy pompowaniu), stabilną podstawą, miłą w dotyku, z wygodnym chwytem, precyzyjnym i czytelnym manometrem oraz końcówką, która pozwoli pewnie zblokować wentyl, zabezpieczając przed uciekaniem mozolnie gromadzone wcześniej powietrze. Do tych „twardych” kryteriów dochodzą jeszcze kolejne wymagania, zależne od potrzeb. Kto często zabiera ze sobą pompkę na wyjazdy, przy zakupach będzie zwracał uwagę na jej wielkość, niską wagę i możliwość składania chwytu. Dla posiadaczy rowerów z różnymi rodzajami wentyli ważne będzie wyposażenie pompki w uniwersalną końcówkę, pasującą zarówno do typowych wentyli szosowych, typu Presta, jak i rozpowszechnionych w rowerach górskich wentyli samochodowych. Jeśli zapomni się o tym detalu, konieczne będą niewygodne kombinacje z przekładaniem gumek. Dla jeżdżących na torze maksymalne ciśnienie to decydujący argument. Podczas gdy opony szosowe rzadko używane są z ciśnieniem większym niż 8 barów, na torze standard to 14 barów. W większości manometrów skala sięga jedynie 9 barów, co określony model pompki dyskwalifikuje do użytku na torze. Przetestowano 7 pompek – BBB, Park Toola, Pedrosa, Scotta, SKS-a, Specializeda, Topeaka i Zefala. Jedyna firma z dwoma modelami w teście to niemiecki SKS. Konkurują tu – najnowsza stylowa Airbase z niezmienionym i produkowanym od 1966 r. klasycznym Rennkompressorem.

Która najszybsza?

Najpierw sprawdzono, ile razy trzeba poruszyć tłokiem, by napompować szosową oponę o szerokości 23 mm do 6, a potem 8 i 10 barów. Użyto przy tym specjalnie spreparowanej dętki, do której dowulkanizowano drugi wentyl. Na nim, za pomocą precyzyjnego manometru firmy Flaig, mierzono dokładnie ciśnienie w oponie i jednocześnie sprawdzano, jak pracuje zamontowany w pompce oryginalny manometr. Najszybciej swoją pracę wykonał model Air Tool Comp Specializeda. Już po 16 ruchach osiągnięto 6, po 22 – 8, a po 28 – 10 barów. Dwa razy częściej trzeba było naciskać na „najwolniejszą” pompkę w teście – PFP-2 Park Toola. W tym wypadku, aby otrzymać 6 barów, konieczne było wykonanie 28 ruchów, do 8 barów – 39 i do 10 – 51 ruchów. Jednocześnie w praktyce ważniejsza od liczby ruchów jest siła potrzebna do ściśnięcia tłoka. Zmierzono ostatnie naciśnięcie przy dobijaniu do granicy 8 barów. Najlżej pompowało się Topeakiem Joe Blow DX, którego tłok dał się docisnąć przy sile wynoszącej 191 N (nacisk ok. 50 kg). W przypadku szybszej Air Tool Comp potrzebna była siła 540 N (różnica mała, ale zauważalna). Jednak nawet 598 N w Park Toolu i Zefalu nie sprawią przeciętnie silnym użytkownikom większych problemów.

Co z ciśnieniem?

Z egzaminem miało problemy tylko dwóch kandydatów. Gdybyśmy użyli pompki Floor Pump 200 Scotta, przyjemność skończyłaby się najpóźniej przy 7 barach. Przy 8 barach potrzebna była już siła 638 N. Przy 9 barach testujący skapitulował, skonfrontowany z rosnącym oporem. Która pompka jest najlepsza? Trudno wskazać zwycięzcę, ale 5 modeli wyróżnia się wyższym poziomem. Testującym podobał się bardzo Joe Blow DX Topeaka, który nie tylko lekko pompuje, ale sprawia też wrażenie porządnie wykonanego i ma funkcję, której próżno szukać w innych modelach – specjalny, bardzo praktyczny wentyl, za pomocą którego można redukować ciśnienie w oponie bez zdejmowania końcówki pompującej z wentyla. Bardzo pozytywne wrażenie (nie bez racji jest to także najdroższa pompka w teście) sprawia Park Tool PFP-2. Specialized Air Tool Comp może się podobać dzięki stabilnej podstawie i rozsądnej cenie. Także obydwu modelom SKS-a niczego nie można zarzucić. Będą godne zainteresowania szczególnie, gdy pożądane jest wysokie ciśnienie w oponach. Warto zauważyć przy tym, że stary dobry Rennkompressor (z nowoczesną końcówką) to po 37 latach ciągle jedna z najlepszych pompek, jakie można kupić.

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach