Mazovia 24h Marathon, Jakuszyce 7-8.07.2008

Team spirit (vel spirt)
Wyścig 24-godzinny, jaki odbył się na początku lipca w Jakuszycach, udowodnił, że w nowo zaistniałej w Polsce dyscyplinie tkwi wielki potencjał. Zmagania z trasą i czasem miały przepiękną oprawę w postaci Gór Izerskich, pozwoliły na nowo odkryć uroki kolarstwa górskiego. Jako czteroosobowy team Magazynu Rowerowego pojawiliśmy się na starcie i przekazując kolejno pałeczkę sztafety w komplecie ukończyliśmy rywalizację. W klasyfikacji Quattro zajmując drugie miejsce!

Proste zasady
Wyścigi 24-godzinne są bardzo popularne w wielu krajach. W Polsce po raz pierwszy podobna impreza została zorganizowana przez Cezarego Zamanę w roku ubiegłym. Zasady są proste, wygrywa ten, kto pokona w ciągu doby jak najwięcej okrążeń. Jechać można solo, w parach lub we czwórkę. Każdy sam planuje taktykę i decyduje, kiedy pedałuje, a kiedy śpi, czego – przynajmniej teoretycznie – nie da się uniknąć w przypadku solistów. Zmiany w zespołach, jak też liczba przejechanych rund przez poszczególnych zawodników, zależą od obranej taktyki. Można sobie wyobrazić sobie sytuację, gdy bardzo mocny zawodnik pokonuje np. 12 rund, a pozostali w miarę możliwości po kilka. Podobnie było w naszym przypadku, choć plany były zgoła odmienne.

Trasa
Runda usytuowana w Górach Izerskich miała ponad 18 km długości, na których trzeba było pokonać ok. 200 m przewyższeń. Nie była zbyt trudna technicznie, przeważały nawierzchnie szutrowe z fragmentami asfaltu, jedyny kamienisty zjazd usytuowany był niedaleko mety. Przebieg trasy został dobrze dobrany do charakteru imprezy, bowiem te same łatwe za dnia fragmenty przyjmowały fantastyczne kształty ujawniane w ciemnościach. Wrażenia zmieniały też upływające godziny, które spowodowały między innymi to, że najważniejszy, stosunkowo długi i płaski podjazd w połowie rundy zmienił się w drogę na księżyc. Drugi, krótki i kamienisty, nocą uległ cudownemu przekształceniu w podejście urozmaicane odwiedzinami dzików. Start i meta usytuowane były na Polanie Jakuszyckiej, z zapleczem technicznym w postaci bufetu, baru czynnego na okrągło i ciepłych pryszniców. Hitem były ognisko i kominek pod dachem.

Team spirit
Ulewne deszcze w tygodniu poprzedzającym imprezę spowodowały, że na starcie pojawiła się niewielka liczba uczestników, ale tych aura potraktowała litościwie. Nie padało przez cały weekend i choć w nocy temperatura miejscami spadła do zaledwie 5°C, niedziela wynagrodziła zmęczenie słońcem. O 12 w południe w sobotę pierwsi uczestnicy dobiegli do swoich rowerów, by rozpocząć rywalizację. Kolejne rundy upływały pod znakiem zmian jadących, ale o dziwo tempo spadało tylko nieznacznie. Noc, a szczególnie godzinny poranne, były najtrudniejsze, głównie ze względu na temperaturę, bo samotna jazda z użyciem mocnych halogenów była czystą przyjemnością. Przetasowania w klasyfikacjach miały miejsce niemal bez przerwy. O zwycięstwie decydowała obrana taktyka. Ci, którzy chcieli wygrać, spali właściwie symbolicznie. Dość powiedzieć, że triumfator kategorii solo w ciągu doby pokonał 24 rundy! Podczas gdy średni czas pokonywania jednej rundy dla większości uczestników wynosił około godziny! Łatwiej miały duety i kwartety, w przypadku których przynajmniej można było zregenerować siły, gdy partnerzy jechali.

Szybko przekonaliśmy się, że w podobnym wyścigu trudno jest trzymać się z góry założonego planu. Kontuzja kolana niżej podpisanego spowodowała, że po czterech rundach musiał zakończyć rywalizację, jednocześnie oznaczała, że pozostali członkowie teamu musieli pokonać więcej kilometrów. Dziewięć rund zaliczył Łukasz, 6 przejechał Bolek, Paweł 5, tym samym zdołaliśmy razem pokonać 24. Pierwsza ekipa z naszej kategorii w tym samym czasie trasę objechała 27 razy. Uczciwie rzecz ujmując i sądząc na podstawie czasów okrążeń, stwierdzić można, że mieliśmy szanse dołożyć maksymalnie dwa kółka. Cóż, trzeba jeszcze popracować nad kondycją. Zapowiadamy rewanż!

Lista zwycięzców
Podziw należy się wszystkim, którzy zdecydowali się na start w wyścigu w Jakuszycach, zdecydowanie trudniejszym niż większość maratonów. Nawet jadąc we czwórkę, co wynika z prostej arytmetyki, musieliśmy spędzić po około 6 godzin na trasie, w tym sporą część w nocy. O tym, co przeżywali dualiści i soliści, nie chcę nawet myśleć! Galerię bohaterów otwiera Rafał Byczkowski, który sam przejechał 24 rundy, miejsca 2. i 3. zajęli Andrzej Kurzmistrz i Tomasz Ignasiak, którzy pokonali po 23 rundy. Wśród kobiet zwyciężyła Marzanna Durlik z 13 okrążeniami, Iwona Kołodziej przejechała 7, a Patrycja Lejk 5. W duetach wygrali Łukasz Hubka i Dominik Hebda, którzy połknęli rekordowe 28 kółek. Druga ekipa, czyli Dariusz Skowroński i Bartosz Wacławski, zaliczyła 26, a trzecia, Sebastian Sochaczewski i Marcin Majweski 24. W mikstach 22 kółka przejechali Agata i Tomasz Bondarewiczowie, którzy o 8 rund wyprzedzili Małgorzatę Ejchart i Andrzeja Paczkowskiego i o 12 Marlenę Matusiak i Marcina Kładeckiego. Najefektywniejszym kwartetem okazał się zespół w składzie Andrzej Nowiński, Leszek Płudowski, Adam Grodzki i Bartosz Chrześcijański z 27 kółkami. Ekipa MR, czyli Łukasz Szrubkowski, Bolesław Traczewski, Paweł Urbaniak i Grzegorz Radziwonowski, pokonała 24 okrążenia. Trzeci zespół, Magdalena Baranowska, Anna Szczap, Wojciech Bujak i Leszek Kuśmirek, przejechał rund 15, ale został „zdziesiątkowany” przez wypadek na trasie (jeden z zawodników złamał nadgarstek). Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!
Pełną listę wyników znajdziecie na stronie organizatora, a kolejna podobna impreza już na początku sierpnia w Nowym Mieście. Wiele wskazuje na to, że na starcie wyścigu 24-godzinnego w Jakuszycach zobaczymy się w przyszłym roku. Zapraszamy!

Podziękowania
Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierali ciałem i duchem. Maciejowi Grabkowi za namiot i dodatki, które pozwoliły przetrwać nam noc, firmie F.H. Matuszewski za drugi namiot, który umożliwił nam na suszenie ubrań. Schwalbe dziękujemy za opony, na których jechaliśmy, a dystrybutorom oświetlenia rozjaśniającego mroki za lampki Cat Eye, Kelly'sa, Trelocka, Sigmy, APG i Mactronica. Magdzie zaś za ciasto, Marlenie i Klaudii za czujną obecność. Do końca zaś dotrwaliśmy dzięki rodzinie Pawła i ryżowi z owocami. Bez Was na pewno nie udałoby się nam dojechać.
Info: mazoviamtb.pl
Słowa: Grzegorz Radziwonowski

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach