Wielkie wejście – Shimano Deore LX 2005

Już od września (podobno) w naszych sklepach będzie można znaleźć kompletną nową grupę klasy średniej Deore LX! Grupa LX w ostatnich latach zdecydowanie straciła na znaczeniu. Producenci zamiast niej coraz częściej wybierali komponenty z zestawów XT albo Deore i trudno im się dziwić, bo niegdyś flagowy okręt Shimano sporo stracił na świeżości. I tak np. dźwignie hamulcowe nadal wprawdzie mogą imponować oryginalnością mocowania linki, ale ani wyglądem, ani też funkcjonalnością nie dorównują produktom konkurencyjnym, nawet z tej samej firmy. Ostatnie zabiegi polegające na odświeżeniu designu miały za zadanie głównie „dowiezienie” zestawu do końca, aż możliwa będzie wymiana na całkiem nową grupę. Osoby z lepszą pamięcią zapewne wiedzą jednak, że na początku lat 90. to LX najszybciej dziedziczył po grupach wyższych najnowocześniejsze rozwiązania. Coś podobnego wydarzy się w sezonie 2005. Zanim jednak przejdziemy do techniki... Nowy LX stawia na efektowny wygląd i może spowodować duże zamieszanie w branży rowerowej. Nadaje się idealnie do tego, by sprawiać, żeby rower wyglądał na droższy, niż jest w istocie. Srebrzysto-czarna kolorystyka nasuwa nieodparte skojarzenia z XT, poszczególne komponenty wprost trudno momentami odróżnić, a przecież LX ma być tańszy, a technologia niemal ta sama! Nowy LX to przede wszystkim manetki, oczywiście szeroko dyskutowane Dual Control, o konstrukcji i zasadzie działania tej samej co w XT i XTR – dźwignie hamulcowe i do przerzutek są zintegrowane. Jedyna modyfikacja to dołączenie na stałe manetki pod kciuk, stanowiącej  wystający fragment dźwigni hamulcowej. Dziwnie przypomina nam to krok wstecz, w końcu system DC miał wyeliminować dodatkowe dźwigienki... No cóż, na pewno ułatwia to przerzucanie na lżejsze przełożenia, zamiast mało naturalnego ruchu „klamką” hamulcową do góry. O ile Dual Controle już same w sobie podzieliły środowisko kolarskie, to ich połączenie z przerzutką tylną o odwrotnym kierunku działania jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Nowe przerzutki LX-a (znów wzorem XT i XTR-a) mają takie właśnie sprężyny, tym razem zwane Low Normal. Dla kogoś, kto używał dotąd typowych modeli, jest to ciężka próba i przynajmniej na początku pomyłki w przerzucaniu są pewne. Przestawienie się na odwrotny kierunek działania jest trudne. Nadal wprawdzie dostępne będą modele tradycyjne, ale zapewne tylko w starym designie (patrz tegoroczne XT). Podobnych problemów nie ma z korbami LX. Już dziś stwierdzić możemy, że będzie to przebój, na 100%. Identycznie jak w grupach droższych znajdziemy tu technologię Hollowtech 2, z prawą korbą wraz z zębatkami, zintegrowaną z pustą osią i łożyskami suportu na zewnątrz ramy – całość ma być lekka i sztywna. W zestawie znajdziemy koronki o wielkości 44/32/22, do rowerów trekkingowych przewidziano wariant 48/36/26. Jeśli już się rozpędzimy, trzeba będzie się też zatrzymać. Umożliwią to nowe hamulce typu V i tarczowe. O pierwszych w zasadzie można by nie pisać. Ich zwykłe aluminiowe ramiona przypominają zestaw Altusa. Co innego tarczówki, wydaje się to być wręcz zamach na XT. Podobnie  zgrabna konstrukcja, 2 tłoczki i sposób mocowania tarcz na wielowpuście Center Lock. Tarcze mają 160 mm średnicy, a piasty będą też dostępne w wersji do hamulców typu V. Interesujące jest, że nowe piasty do tarczówek LX-a bez problemu pasują też do droższych hamulców Shimano. Przyszłość stoi więc pod znakiem LX-a i to w różowych barwach. Więcej informacji: R&P Pawlak, tel. 061 87 87 335, www.rp-pawlak.pl

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach