Katowickim targiem decydujące starcie…

Nasz pierwszy tekst poświęcony Targom Rowerowym „Bike” spotkał się z żywą reakcją branży. Szczerze mówiąc, nie spodziewaliśmy się aż takiego odzewu. Dlatego wracamy do sprawy i prezentujemy stanowisko przedstawicieli polskich firm rowerowych. Dyskusji o targach rowerowych w Polsce ciąg dalszy i oczywiście, czekamy na kolejne głosy…

Rozmawiając z nami o targach

rowerowych, przedstawiciele firm najbardziej zainteresowanych tym tematem podkreślali faktyczną przyczynę obecnej sytuacji. Jednak kryzys targów branżowych w tym segmencie jest też związany z innymi problemami i ma niestety wiele płaszczyzn. Cofnijmy się zatem do roku 2001, kiedy to branża rowerowa chciała wraz z organizatorem targów ustalić ich nowy termin. Jak wynika z zebranych przez nas informacji, doszło wtedy do jednej z nielicznych konsolidacji branży w Polsce. Czemu miały służyć zmiany i jak powinny one wyglądać? Otóż środowisko producentów i importerów chciało przenieść targi „Bike” na pierwszą połowę października, z granicznym terminem przypadającym na 14 – 15 października. Efektem takiego przesunięcia miało być szybsze zaprezentowanie nowości na rynku polskim oraz wydłużenie sezonu handlowego dla sklepów, którym pozostawało około miesiąca na jesienny handel. Firmy zamierzały również dostosować swój harmonogram pracy do nowego terminu targów. Działalność znakomitej większości polskich firm opiera się na kooperacji zarówno ze sklepami rowerowymi, jak i z producentami. Oznacza to, że firmy muszą najpierw zebrać zamówienia od sklepów, a następnie tak ustawić produkcję i odbiór zamówień na polski rynek, aby jak najwcześniej znalazły się w sprzedaży. Innymi słowy, im szybciej sklepy i detaliści złożą zamówienia, tym szybciej producent dostarczy im towar. Ale uwaga, terminów tych nie można dowolnie przesuwać, gdyż wprowadza to zamęt na każdym etapie. Dlatego też dla firm, zwłaszcza importerów, ważny był stały, wczesny termin targów, gdyż dawał im możliwość wczesnego zebrania zamówień i szybkiego złożenia ich do realizacji. W tej sytuacji zgoda organizatora targów „Bike” w 2001 r. na przesunięcie terminu targów na październik, a dokładniej na jego pierwszą połowę, była na rękę branży, która dostosowała swoje harmonogramy do tego terminu. Następnym krokiem było zorganizowanie dwóch edycji targów w roku 2002. Wszyscy bowiem byli zgodni, że między styczniem 2002 a październikiem 2003 jest zbyt duża luka. W związku z prowadzonymi z organizatorem rozmowami branża poszła na kompromis i wystawiła się dwukrotnie, aby uzyskać wczesnopaździernikowy termin. Dlatego w październiku 2002 odbyła się druga edycja targów, promująca termin jesienny. Z dzisiejszej perspektywy firmy, które wzięły w niej udział, uważają to za błąd, wystawiły się dwukrotnie, a organizatorzy bez konsultacji zmienili termin kolejnych targów, organizując je w listopadzie. Dodatkowo wystawcy potwierdzili swoje zainteresowanie tylko terminem październikowym, wypełniając ankiety rozesłane przez organizatora targów, czego nie wzięto pod uwagę ustalając termin listopadowy. Rok ten był dla firm niekorzystny pod względem finansowym, a późny termin targów wpłynął na realizację zamówień w roku 2003. Koszt udziału w dwóch edycjach targów w jednym sezonie firmy oceniły na zbyt wysoki. Zaistniałą sytuację organizator targów tłumaczy nieporozumieniem, będącym wynikiem zmian personalnych. Przedstawiciele firm rowerowych mówią o zignorowaniu ich postulatów, lekceważeniu przez nowych, angielskich właścicieli targów oraz błędnym kierowaniu się przez organizatora chęcią oszczędności i dołączenia targów „Bike” do innej imprezy. Oprócz kwestii terminów firmy podkreślają również, że impreza w Katowicach była dla nich coraz mniej opłacalna. Po pierwsze, koszty uczestnictwa w targach „Bike”, zwłaszcza te nie tyle związane z powierzchnią wystawienniczą, co z pobytem, wyżywieniem itp., stawały się zbyt duże. Niekorzystnie oceniono w rozmowach z nami również całą infrastrukturę okołotargową. Ocena ta nie dotyczy hali i samych targów, ale hoteli, dojazdu, gastronomii itp. Kolejnym zarzutem wobec imprezy jest jej reklama, która zdaniem branży była coraz słabsza, co przekładało się na frekwencję na targach, co więcej, wystawcy podkreślają przypadkowość widowni i jej niezainteresowanie tematem targów. A zatem według branży koszty uczestnictwa w katowickich targach przewyższały znacznie ich efekty. W momencie, gdy firmy polskie nie wzięły udziału w targach w 2003 r., stworzyły własny system komunikacji z detalistami, który rozwijają od dwóch lat. Co więcej, wypracowane rozwiązania są w ich ocenie lepsze niż impreza targowa i przynoszą większe efekty oraz pozwalają na skuteczne zarządzanie. Trudno zatem ich zdaniem przewidywać, że kolejne targi w Katowicach będą skupiały największe polskie firmy. Co zatem z targami rowerowymi w Polsce? Rodzimi producenci już w tej chwili śmiało wystawiają się w Niemczech i dyskutują raczej nad miejscem, w które pojadą (Kolonia czy Friedrichshafen), niż nad wystawianiem się w kraju. Polscy importerzy również coraz wnikliwiej przyglądają się imprezom w Niemczech, zwłaszcza że obecnie rynek europejski jest otwarty dla polskich firm. Targi we Freidrichshafen odwiedzają najwięksi polscy detaliści. Coraz częściej też mówi się o zmianie geografii sprzedaży rowerów, których najwięcej sprzedaje się w dużych miastach (zwłaszcza rowerów ze średniego i wyższego przedziału cenowego). Według głosów branży, jakie zebraliśmy, aglomeracja śląska nie jest już najbardziej obiecującym miejscem sprzedaży i chociaż nadal skupia najwięcej potencjalnych klientów, to na pierwszym miejscu pod względem sprzedaży króluje Warszawa i jej chłonny rynek (dodajmy, że jest to również rynek drogi). Tymczasem polskie firmy, które nie odżegnują się wcale od idei targów i uczestnictwa w nich, biorąc pod uwagę aktualne harmonogramy przygotowań do sezonu, widziałyby inną formułę imprezy – czysto konsumencką i organizowaną wczesną wiosną, umiejscowioną również w innym, korzystniejszym miejscu. Pewne propozycje, jak usłyszeliśmy, są zdaniem naszych informatorów bardzo korzystne. Z drugiej strony także targi katowickie starają się wyciągać wnioski i jak wskazują ostatnie ruchy zaczynają prezentować bardziej elastyczne podejście. W tej chwili najpopularniejszym miejscem wystawiania się firm rowerowych wydaje się być rokroczny festiwal rowerowy, gdzie przyjeżdża najwięcej bezpośrednio zainteresowanych klientów. Tyle, że odbywa się on w sierpniu, gdy wiele nowości jest jeszcze zupełnie niedostępnych. Kiedy więc doczekamy się dużej, nowoczesnej w formie imprezy i czy będą to targi, czy też coś nowego, o zbliżonej formule?

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach