Ze szczytu w przepaść

14 lutego Marco Pantani zakończył życie, choć miał tylko 34 lata. Jako charyzmatyczny kolarz fascynował tłumy, jako człowiek rozbił się o system profesjonalnego kolarstwa i zmarł opuszczony przez przyjaciół i rodzinę. Jak mogło do tego dojść? Oto nasza próba krytycznej oceny. „Pantani stał się ofiarą przemysłu rozrywkowego, szukającego w kolarstwie, jednej z najbardziej morderczych i najtwardszych dyscyplin sportu, tylko spektaklu.” [Corriere della Sera] Przypuśćmy, że bohaterowie rodzą się bohaterami, wówczas Marco Pantani być może przeżyłby swój upadek. Prawdopodobnie urodzonych bohaterów nie da się pokonać. Ale Pantani stał się herosem dopiero dzięki mediom. Zwyciężał i był noszony na rękach, tak to jest w sporcie. Gdy padło na niego podejrzenie, że chcąc osiągnąć sukces wspomagał się dopingiem, gdy w swoich własnych oczach nie sprostał oczekiwaniom, potknął się i upadł. Bohaterowie z urodzenia podnoszą się i wyprostowani idą dalej. Droga Pantaniego prowadziła jednak wprost do piekła lekarstw, alkoholu, narkotyków. A stamtąd nie ma powrotu. Marco Pantani zmarł 14 lutego br., w miesiąc po swoich 34. urodzinach. I nie odgrywa już żadnej roli, czy dokładnie tego sobotniego popołudnia odebrał sobie życie w niepozornym hoteliku zwanym Adria, czy też przez lata sukcesywnie zatruwał swój organizm, lub też nie wytrzymało jego maltretowane i przemęczone serce sportowca. Poza wszystkimi spekulacjami – Pantani załamał się, ponieważ jego bohaterski epos zmienił się w tragedię, opowieść o samotnym, długim błądzeniu ku tragicznemu końcowi. Ciąg dalszy w numerze 5(15)/2004.

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach