Wszystkie wpisy, których autorem jest Magazyn Rowerowy

Z buta!

Buty rowerowe mają do wykonania dwa nawzajem się wykluczające zadania. Powinny bez strat przekazywać siłę pedałującego, a więc mieć sztywną podeszwę, a jednocześnie umożliwiać przejście więcej jak tylko kilku kroków (w czym brak możliwości zgięcia stopy zdecydowanie przeszkadza). Z tej swoistej kwadratury koła jest wyjście – istnieją różne, wyspecjalizowane rodzaje butów. Jeden model będzie najlepszy dla zawodnika, inny dla turysty, a jeszcze inny dla zjazdowca.

Jak kupować buty?

Jeśli chcemy być zadowoleni z zakupu i na szlaku nie cierpieć katuszy, buty trzeba umieć wybrać i wiedzieć, na co zwrócić uwagę. Przyda się więc parę istotnych uwag.

  1. Buty zawsze przymierzamy przed zakupem. Wskazana jest możliwość przejechania choćby niewielkiego odcinka na rowerze. Stopa zupełnie inaczej układa się, gdy w bucie chodzimy, a inaczej gdy pedałujemy. Tylko w ten sposób można sprawdzić, czy but uwiera lub obciera stopę.
  2. Kupowanie butów na odległość, także za pośrednictwem np. sklepu internetowego, nie ma większego sensu również z innego powodu. Producenci w diametralnie różny sposób oznaczają rozmiary. Nawet jeśli liczby będą się zgadzać, w rzeczywistości buty mogą różnić się wielkością.
  3. Butów nigdy nie kupuje się rano, ponieważ stopy w ciągu dnia puchną. Potrafią zwiększyć swój rozmiar nawet o jeden pełny numer.
  4. Poza przymierzaniem uciec można się jeszcze do sztuczki. Wyciągamy z buta wkładkę i stawiamy na niej stopę. Między palcami a brzegiem powinno być zostać trochę miejsca, akurat na palec.
  5. Buty powinno się dobierać zgodnie z ich przeznaczeniem. Nie ma sensu używać lekkiego wyczynowego modelu do turystyki, zbyt szybko się zużyje, a wygodny również nie będzie.
  6. Kupując buty rowerowe, od razu powinno się zwrócić uwagę na przygotowanie ich do montażu bloków do pedałów zatrzaskowych. Przesunięcie fragmentu podeszwy przeznaczonego do wycięcia zbyt daleko w którąkolwiek ze stron może oznaczać, że niemożliwe będzie prawidłowe zamontowanie bloków.

W lekkości siła

Od butów do jazdy wyczynowej zawodnicy oczekują przede wszystkim tego, że umożliwią im bezstratne przekazywanie siły. Powinny być też lekkie (bo w sporcie liczy się każdy zbędny gram) i pewnie trzymać stopę. Podstawa kolarskiego buta dla profesjonalisty to sztywna podeszwa. By ani jeden koń niemechaniczny nie umknął w pole, stosuje się wyrafinowane materiały. Podeszwy wykonuje się z karbonu lub wzmacnia tak egzotycznymi (w przypadku butów) materiałami jak aluminium. Jednocześnie konstrukcja taka gwarantuje efektywną jazdę, ale utrudnia chodzenie. Jeszcze kilka lat temu typowy but wyczynowy poza możliwością montażu kolców z przodu nie pozostawiał żadnej szansy odnalezienia przyczepności na podbiegu. Podeszwy były nie tylko sztywne, ale też bardzo twarde. Dziś na fragmenty protektora składają się różnego rodzaju gumy, które nie ślizgają się również na litej skale. Firma Sidi idzie krok dalej. Dla wszystkich, którzy używają butów dużo i często, w modelach wyczynowych przewidziano możliwość wymiany fragmentów podeszwy (jej protektora) w miarę zużycia. A że buty wyczynowe kosztują dużo, pomysł jest tym cenniejszy.

Wykonuje się je z bardzo dobrych materiałów. Są nie tylko lekkie, również „oddychają” i optymalnie dopasowują się do stopy. Jeśli siła kolarza ma być przekazywana bez strat, but nie może spadać. Najpopularniejszym w tej chwili sposobem zagwarantowania siły i pewności zapięcia jest użycie rzepów typu Velcro, bądź kombinacja kilku systemów. Buty są również dodatkowo usztywniane i wzmacniane na palcach oraz piętach, co jeszcze podnosi jakość ich dopasowania i chroni wrażliwe miejsca. Wybierając buty wyczynowe, trzeba jednocześnie uważać, czy projektanci nie przesadzili z ochroną. Zbyt duża ilość użytego materiału przyczyni się do ich nadmiernej wagi, a ta sportowcowi jedynie utrudni życie. Niemal wszystkie buty wyczynowe przewidują możliwość montażu kolców, ale w zasadzie można się bez nich obyć. Przydadzą się tylko wtedy, gdy przyjdzie nam pokonać podbiegi w błocie. W każdym innym przypadku mogą tylko powodować problemy z przyczepnością. Zetknięcie ich stali ze skałą przypomina jazdę na łyżwach.

Uniwersalność górą

Przed butami turystycznymi stoją zupełnie inne zadania niż przed wyczynowymi. Tutaj istotny jest komfort, jak też możliwość chodzenia, czyli ogólnie rzecz ujmując funkcjonalność. W butach MTB, czy szosowych, jedzie się maksymalnie kilka godzin, ale nie nosi ich cały dzień, a tak jest w przypadku modeli turystycznych. Skonstruowanie dobrego buta tego typu jest tym trudniejsze, że każdy ukłon w kierunku poprawy jakości chodzenia odbić się musi w postaci obniżenia sztywności podeszwy, a to z kolei powoduje dyskomfort przy pedałowaniu. Słowo kluczowe więc to elastyczność, ale nie miękkość. Okazuje się, że wbrew pozorom zbyt miękkie podeszwy pękają szybciej niż sztywne, pozornie niezdatne do chodzenia. Oczywiście podeszwa musi mieć solidny protektor. Podobne uwagi co do podeszwy odnieść należy do części górnej, która musi być trwała i komfortowa. W butach turystycznych stosuje się zdecydowanie grubsze i bardziej miękkie wyściełanie niż w sportowych. Miejsce szczególne to język, pod najczęściej tradycyjnymi sznurówkami. Dlaczego archaiczne sznurówki? Bo pozwalają dobrze dopasować but, a w sytuacji awaryjnej wystarczy kawałek sznurka by je zastąpić. Pewność trzymania stopy podnosi się przez dodanie rzepa w części górnej. Podobnie jak w przypadku butów wyczynowych także turystyczne są specjalnie wzmacniane. Dotyczy to szczególnie palców, w końcu chodzi się tu znacznie więcej. Podwyższona cholewka chroni kostki w czasie jazdy, a podczas chodzenia usztywnia stopę, zapobiegając skręceniom. Przydatnymi dodatkami są wstawki z siatki, poprawiające wentylację (np. w butach Shimano) lub też specjalne przykrycia sznurówek, chroniące stopy przed przemoczeniem (Adidas).

Rower pod lupą

Instrukcja obsługi

Wiosna to czas rowerowych zakupów. Gdy tylko robi się odrobinę cieplej, nagle, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, budzi się w nas chęć, by pedałować przed siebie, gdzieś w siną dal. I tylko rumaka brak… Marsz więc do sklepu!

Kim jestem

Zanim jednak wybierzemy się na zakupy, czeka nas pytanie wstępne, o naturze, można by rzec, podstawowej – kim jestem i czego potrzebuję? Oczywiście nie mamy tu na myśli roztkliwiania się nad sobą, sensem istnienia, ale proponujemy zapytać samego siebie o preferencje i oczekiwania w stosunku do nowego roweru. Przede wszystkim gdzie i jak często będę jeździć? Pomagając wam udzielić odpowiedzi, koncentrujemy się dziś na typach rowerów górskich z racji ich największej uniwersalności.

Jeszcze jedno narzędzie

Jeśli jesteś kimś, kto preferuje aktywny styl życia, rower może stać się jedną z kilku ulubionych form wypoczynku. Musi być sprawny i wygodny, ale nie oczekujesz od niego, że będzie cudem techniki. Pełna amortyzacja – po co? Nieistotne są też informacje dotyczące tętna i prędkości maksymalnej, ważniejsza za to przyjemność czerpana z jazdy. Na rowerze nie jeździsz codziennie, dlatego też wydawanie pieniędzy na najnowszy i najlżejszy sprzęt nie ma sensu. Wycieczka ze znajomymi w czasie weekendu, czasami szybki środek transportu z kortu na basen – do tego tak naprawdę rower jest ci potrzebny. Do rzeczy, które chciałbyś w nim mieć, zaliczysz amortyzator, bezpieczeństwo jest przecież szalenie istotne, ale już pedały zatrzaskowe niekoniecznie. Nie przepadasz za typowymi ciuchami kolarskimi, bo ubierasz się na sportowo, ale luźno i praktycznie. Jednym słowem sztywny rower, tzw. hardtail (“sztywnoogonowiec”), na osprzęcie klasy średniej, takim jak Shimano Deore czy SRAM X.7, będzie tym, o czym marzysz.

Maszyna do wygrywania

Twój cel to zwycięstwo, bez względu na to, czy chodzi o osiedlowy wyścig na sztucznym pagórku, czy też start w maratonie, najważniejsza jest rywalizacja. Twoje mięśnie są wytrenowane, nie masz grama zbędnego tłuszczu, a dzień zaczynasz od pomiaru tętna spoczynkowego. Wiesz wszystko o właściwym odżywianiu, strefach wysiłku podczas ćwiczeń, rozciąganiu i rozgrzewce – jesteś profesjonalistą w każdym calu. Podobne wymagania jak sobie stawiasz również swojemu rowerowi. Nie ma mowy o taryfie ulgowej. Bez względu na to, czy będzie to rower sztywny, czy w pełni amortyzowany, musi być przede wszystkim lekki. Nie interesuje cię też przesadny komfort. Wiadomo, że prawdziwy „góral” musi zginać plecy, takie są prawa przyrody. Na podjazdach trzeba mocno dociskać koło przednie, na zjazdach opływowa sylwetka to konieczność. Amortyzacja powinna zapewniać kontrolę nad rowerem w trudnym terenie, ale na każdym płaskim odcinku musi dać się zblokować. Medium amortyzujące? Obowiązkowo powietrze – jego użycie pozwala skonstruować lekki sprzęt. Obrazu dopełniają ogolone nogi (kolarska tradycja, którą szanujesz) i obcisły komplet z lycry, na głowie zaś kask z niemal samych otworów. Hi-tech w każdym calu.

Ja czy on?

Przeszkody nie istnieją dla ciebie, a wyobraźnię masz tak nieograniczoną jak umiejętności jazdy na rowerze. Powstrzymać cię może najwyżej bunt żywej materii, czyli twojego własnego organizmu lub ewentualnie sprzętu. Z tego też powodu na rowerze nie masz zamiaru oszczędzać. Duże skoki amortyzacji pozwalają ci wygładzić największe przeszkody, na skalne progi reagujesz szerokim uśmiechem. Masz odpowiednio dopasowany ubiór – ochraniacze na kolana i łokcie, rękawiczki z długimi palcami, kask z osłoną szczęki. To wszystko nie oznacza oczywiście, że nie lubisz podjeżdżać – rower jest przecież twoim nieodłącznym towarzyszem. Przyda się więc możliwość blokady amortyzacji, bądź też wyposażenie roweru w najnowsze systemy eliminujące bujanie się zawieszenia na podjazdach. Mimo tego najlepiej czujesz się na zjazdach, bo szybkość jest tym, co lubisz najbardziej.

Pełny zestaw

Przestrzeń cię woła, a ty nie potrafisz oprzeć się jej zewowi. Gdy wychodzisz, rzadko wracasz przed zachodem słońca, a wycieczki krótsze niż cztery godziny zupełnie cię nie interesują. W trakcie wyprawy nigdzie ci się nie śpieszy, bo ważniejszy jest cel i sama jazda niż szybkość. Nie zrażają cię też takie drobne przeciwności, jak padający deszcz czy błoto, zarówno twój rower, jak i tym sam, jesteście odpowiednio przygotowani. Co do roweru, najważniejsza jest niezawodność i wszechstronność, waga to sprawa drugorzędna. Pełna amortyzacja jest dla ciebie sprawą oczywistą. Przejeżdżając setki kilometrów, trzeba dbać o komfort. Jeśli amortyzatory, to ze sprężynami stalowymi. Wprawdzie są cięższe, ale w razie awarii z dala od cywilizacji pozwalają mimo wszystko na dalsze poruszanie się. To samo dotyczy hamulców tarczowych. Tylko one są w stanie zapewnić zatrzymanie się roweru w każdych okolicznościach, również na niekończącym się, stromym zjeździe podczas ulewy. Do zestawu brakuje tylko osprzętu turystycznego – rogów, oświetlenia diodowego, błotników (które łatwo zdjąć), wygodnych butów, w których da się chodzić, spodenek i koszulki wysokiej jakości. A przy sobie obowiązkowy plecak ze zbiornikiem na wodę, w środku mapa.

Ważne pytania na które należy sobie odpowiedzieć.

Ile chcę wydać? Wszystko zależy od tego, ile będziemy jeździć. Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim tempo zużywania się części, a ono jest związane z jakością zastosowanych materiałów. Im więcej jeździmy, tym rower powinien być droższy. Kupowanie zbyt taniego nie opłaca się. Poza przyspieszonym zużyciem prostych komponentów rowerowi może też zaszkodzić nadmierna waga. Wraz z każdym dodatkowym kilogramem dramatycznie spada przyjemność czerpana z jazdy. Jeśli naprawdę zamierzasz jeździć w terenie, za minimum powinieneś uznać sumę 2000 zł dla roweru z amortyzatorem przednim, zaś ok. 3000 dla roweru w pełni zawieszonego (jeśli chcesz być zadowolony). W przypadku jazdy w mieście i krótkich wycieczek można sobie pozwolić na rowery tańsze. Sztywny czy amortyzowany? Teoretycznie rower w pełni zawieszony ma same zalety i w każdej sytuacji będzie miał przewagę nad sztywnym (tak się w praktyce nazywa modele wyposażone w amortyzator przedni). Full (z ang. full suspension) wygładzi nierówności, a amortyzacja zagwarantuje stały kontakt kół z podłożem. Z drugiej jednak strony nie wszyscy jeżdżą w terenie, górskie rowery równie chętnie używane są w mieście. Wożenie ze sobą elementów tłumiących oznacza wówczas tylko dźwiganie zbędnych kilogramów. Rowery amortyzowane są też bardziej skomplikowane konstrukcyjnie, a tym samym droższe i bardziej kosztowne w serwisie. Przyznać jednak trzeba, że jeżeli stać nas na lekki rower zawieszony, zawsze będzie to lepszy wybór, nawet na długich podjazdach, właśnie ze względu na lepszą przyczepność. Co oznaczają te nazwy? Przy opisie rowerów górskich, bez względu na liczbę amortyzatorów czy biegów, najczęściej używa się określeń takich jak XC (cross country), enduro i FR (freeride). Określają one przeznaczenie dwukołowych rumaków. W przypadku cross country najmocniejszą stroną maszyny będzie podjeżdżanie, choć oczywiście w pozostałych dyscyplinach rower również będzie sobie radził całkiem sprawnie. Enduro sprawdzą się doskonale w każdej sytuacji, a ich domeną pozostanie turystyka, także górska. Sprzęt freeride’owy przeznaczony jest głównie do zjeżdżania, choć nie oznacza to, że do pokonania wzniesienia za każdym razem będzie nam potrzebny wyciąg.

Wyższa matematyka

Geometria decyduje o własnościach jezdnych roweru i pozycji na nim zajmowanej. Na co warto zwrócić uwagę? 1. Długość rury górnej ramy: wbrew pozorom to ona, a nie wysokość ramy, decyduje o pozycji na rowerze. Im rura dłuższa, tym bardziej zgięte plecy i pochylona sylwetka. 2. Długość rury podsiodłowej: tę wielkość, a tym samym rozmiar ramy, dobiera się do wzrostu, a precyzyjniej rzecz biorąc do długości nóg. 3. Kąt przy rurze podsiodłowej: wartość, która decyduje o tym, gdzie będzie znajdował się środek ciężkości teamu kolarz i jego rower. W rowerach do zjeżdżania będzie on przesunięty w tył, a podjeżdżania do przodu. Inaczej rzecz ujmując, w maszynach FR kąt ten będzie zdecydowanie bardziej płaski niż w XC. 4. Kąt przy główce sterowej: jest to kąt, pod jakim widelec sytuuje się względem ziemi. Im kąt bardziej płaski, tym pewniej rower prowadzi się na wprost, ale trudniej skręca. 5. Rozstaw kół: mierzony jest od osi przedniego do osi tylnego koła i wpływa na stabilność prowadzenia roweru. Im rozstaw większy, tym rower prowadzi się pewniej. 6. Długość widełek dolnych tylnego trójkąta ramy: od ich długości zależy przyczepność na podjazdach i zwrotność roweru. Im widełki dłuższe, tym rower lepiej podjeżdża, ale jednocześnie traci na zwrotności. Czytanie geometrii to zadanie dla ekspertów, nawet jeśli wszystkie dane zawarte są w katalogach producentów. Pamiętać trzeba, że w ten sposób można przewidzieć charakter roweru, porównywać też różne modele. Renomowani producenci czas eksperymentów z geometrią mają już jednak za sobą. W przypadku ich rowerów na pewno nie spotka nas niemiła niespodzianka. A z rowerem o złej geometrii niewiele da się zrobić.

Jak dobrać rozmiar?

Źle dobrany rozmiar roweru potrafi odebrać całą przyjemność czerpaną z jazdy. Podstawową czynnością przed dokonaniem zakupu powinno być zatem poznanie własnych wymiarów. Najprostszą metodą dobrania właściwego rozmiaru ramy jest zmierzenie samego siebie w domu. Stajemy wyprostowani tyłem do ściany (oczywiście boso!) i sprawdzamy odległość od kroku do ziemi. Wynik uzyskany w centymetrach mnożymy przez współczynnik 0,57 i już mamy wysokość ramy. Jeśli interesuje nas głównie jazda rekreacyjna, wypróbować możemy rozmiar o jeden większy od wyliczonego, sportowcy przeciwnie, zainteresować się mogą mniejszym. O ostatecznym wyborze decydować powinna zawsze jazda próbna. Obok mierzenia siebie i żmudnego porównywania danych (co jest najpewniejsze) istnieją i inne metody. W dobrym sklepie rowerowym specjalista doradzi nam, który rozmiar będzie najwłaściwszy, bo każdy rower standardowo produkowany jest w kilku wielkościach. Nie obejdzie się jednak bez jazdy próbnej. Ustawiamy siodło, wsiadamy na rower i korygujemy pozycję siodełka, a jazdy próbne powtarzamy tak długo, aż osiągniemy cel, pedałowanie równe i bezproblemowe, bez zbytniego wyciągania nóg. Drugą metodą będzie wzięcie ramy między nogi i sprawdzenie, czy między rurą górną i krokiem zmieści się dłoń. Mniejsza odległość może sugerować bolesne problemy w przyszłości, takie jak zetknięcie wrażliwych części ciała z twardą stalą. Jeśli wybraliśmy zły rozmiar roweru, nie należy się załamywać, bo w pewnym zakresie da się dokonać korekty. Zmiana wspornika kierownicy bądź samej kierownicy (z modelu prostego na wygięty), czy też sztycy podsiodłowej (różne kształty jarzemka) pozwala często uratować sytuację.

Komfort

Rower górski to środek transportu przeznaczony do poruszania się przede wszystkim w terenie, ale nie oznacza to, że konieczne jest rezygnowanie z komfortu jazdy. Zmiana kilku komponentów potrafi sprawić też, że znienawidzone narzędzie tortur przekształci się w oddanego przyjaciela.

Kolana

Problemy z kolami mogą wynikać wprost z niewłaściwej pozycji na rowerze, szczególnie zbyt niskiego ustawienia siodła, ale też z użytkowania niewłaściwie wyregulowanych pedałów zatrzaskowych (skontrolować należy ustawienie bloków w butach). Ogólnie rzecz biorąc, użytkownicy pedałów zatrzaskowych kręcą jednak ekonomiczniej dzięki możliwości ciągnięcia korby również do góry.

Dłonie

Drętwienie i ból dłoni może się pojawić, gdy kierownica zostanie niewłaściwie dobrana. Trzymając ją nadgarstki powinniśmy mieć proste. Jeśli tak nie jest, należy wybrać model z większym wygięciem. Kierownica nie może być też zbyt wąska, odległość między dłońmi powinna odpowiadać szerokości ramion. Miękkie, żelowe rączki (inne nazwy to gripy bądź chwyty) także podnoszą komfort jazdy i izolują przed wstrząsami. Produkowane są też modele ergonomiczne, powstałe we współpracy z lekarzami.

Szyja

Zbyt nisko opuszczona w rowerze kierownica (w połączeniu z brakiem amortyzacji) może spowodować, że ból karku stanie się poważną przeszkodą. Jako środek zaradczy poleca się skorygowanie pozycji (wyższy i krótszy wspornik kierownicy) oraz wzmacniające ćwiczenia siłowe.

Plecy

Źródłem dyskomfortu podczas jazdy najczęściej bywa siodło. Wypróbowanie kilku modeli pomoże wybrać najbardziej odpowiedni, co wcale nie oznacza najbardziej miękki. Zanim jednak zabierzemy się za przeróbki „okołosiodłowe”, w poszukiwaniu przyczyn dolegliwości zwróćmy się ku sprawdzeniu geometrii roweru. Tylko pod warunkiem, że rama nie będzie zbyt długa, a sylwetka zbyt wygięta, zająć będziemy mogli wygodną pozycję. Boleć może nie tylko obszar poniżej pleców, ale i one same. Ból kręgosłupa spowodowany jest przeciążeniami i wibracjami, jakie musi on znosić w trakcie jazdy. Jeśli mimo dobrania pozycji i dopasowania siodła plecy nadal bolą, najtańszą metodą zmiany sytuacji na lepszą będzie zakup amortyzowanej sztycy podsiodłowej. Zmniejszy ona ilość impulsów docierających do jadącego aż o 25% (jak dowodzą badania). Spróbować też można grubych opon. Ich ugięcie sięga 3 cm i swobodnie może zastąpić, szczególnie w jeździe miejskiej, amortyzator.

Biblia rowerzysty

Pełen wybór rowerów, części i akcesoriów znajdziecie w Katalogu Rowerowym 2004. Na 372 stronach zmieściliśmy wszystko co nowe, ciekawe i praktyczne, a dotyczące jazdy na rowerze. Oczywiście nie mogło zabraknąć części poradnikowej, w której znajdziecie odpowiedzi na wszystkie dręczące was pytania.

Rower to dopiero początek

Aby w pełni móc korzystać ze wszystkich zalet roweru górskiego i poruszać się na nim bezpiecznie, poza zakupem własnych dwóch kółek warto od razu nabyć odpowiednie wyposażenie. Dotyczy to przede wszystkim zestawu narzędzi, ale też odpowiedniego ubioru. Kupując wspomniane rzeczy wraz z rowerem, można liczyć na spory upust. 1. Ubiór: zdecydowanie najważniejszy jest kask, bez względu na jego kształt, kolor czy cenę. Sprawdzić należy tylko, czy ma atest. Spodenki, czy będą miały obcisły czy luźny krój, zawsze łączyć będzie obecność specjalnej wkładki (zwanej też „pampersem”), która znacząco podnosi wygodę jazdy na rowerze. Do spodenek praktycznym dodatkiem będzie koszulka z oddychającego materiału, z kieszeniami na plecach, w których przetransportować można kilka potrzebnych rzeczy. Rękawiczki również są niezbędne, nawet w gorące dni. Powodują, że dłonie nie będą ślizgać się na kierownicy, a w razie upadku ochronią wrażliwą skórę dłoni. I w końcu buty… Sztywna podeszwa i możliwość zamocowania bloków do pedałów zatrzaskowych to naprawdę istotna rzecz. Wprawdzie jeździć da się też w zwykłych sportowych butach, ale kto choć raz spróbował specjalistycznych, wie, że pozwalają bez porównania lepiej kontrolować rower 2. Do kieszeni: jeśli nie chcemy w razie awarii wracać do domu piechotą, w kieszeni bądź plecaku muszą znaleźć się: dętka, pompka i przybornik z zestawem podstawowych narzędzi oraz łyżki do opon. Tak wyposażeni możemy wybrać się… nie tylko do sklepu.

Sezon przez okrągły rok

Niech się przyzna ten, kto powiedział, że jazda zimą nie może sprawiać przyjemności. Dzięki odpowiedniemu przygotowaniu, siebie i roweru, sprawimy, że sezon będzie trwał cały rok! Możliwość warta przemyślenia, zważywszy na to, że śnieg, przynajmniej w naszej szerokości geograficznej, potrafi leżeć kilka długich miesięcy… W czasie upałów wielu z nas z utęsknieniem wypatruje pierwszych oznak zbliżającej się zimy, szuka ochłody we wspomnieniach ośnieżonych pagórków. Czy może być coś piękniejszego niż białe, czyste szczyty w pełnym słońcu? Myśl o kreśleniu nartami lub deską świeżych śladów wyzwala jęk zachwytu. A gdy zima w końcu nadchodzi, czas urlopu lub ferii zdaje się być za krótki, a góry odległe. Po co czekać, by nacieszyć się zimą? Wystarczy wyjść tuż za drzwi, by zapuścić się w zupełnie inny świat. Okazuje się przy tym, że rower górski do tego celu nadaje się wprost idealnie. A może przy okazji zwalczycie w sobie lenia, który powoduje, że od września nie chciało się wam ruszyć roweru? Co stoi na przeszkodzie, by pewnego chłodnego wieczoru, przy świetle księżyca nanieść świeże tropy opon pośród jednolitej bieli? Czas odkryć nowe przyjemności!

Będzie wam naprawdę trudno znaleźć jakieś argumenty przeciw, szczególnie, gdy zastosujecie się do naszych wskazówek. Okrzyki zaprzyjaźnionych ekspertów twierdzących, że poniżej zera się nie jeździ, najlepiej zbyć milczeniem. Nie wiedzą, o czym mówią! W końcu poniżej zera biega się także na nartach, jeździ na łyżwach i nikt od tego nie umiera. Przeciwnie, jak każdy ruch na świeżym powietrzu, także zimowe jeżdżenie wzmacnia układ immunologiczny naszego organizmu. Oczywiście spełnić trzeba przy tym kilka warunków, które jednak, o czym się za chwilę przekonacie, nie są wcale skomplikowane. Podstawa to odpowiedni ubiór, który zabezpieczy was przed zimnem, co wcale nie oznacza, że macie jeździć ubrani „na cebulę”. Druga sprawa to przygotowanie roweru – zaopatrzenie go w odpowiednie opony (najlepiej z kolcami) oraz wyposażenie w silne oświetlenie. Pierwsze wrażenie po wyjściu z domu może być lekko szokujące, przypomina bowiem wskoczenie do basenu. Wystarczy jednak zacząć się ruszać, by niemiłe odczucia błyskawicznie ustąpiły, a organizm zaczął sobie przypominać, o co w tym wszystkim chodzi. Zacząć należy od lekkiej rozgrzewki. Zaraz poczujemy, jak ciepło zaczynie krążyć w żyłach. Tętno podniesie się, a mięśnie zaczną pracować w dobrze znanym rytmie. Sceneria zaś wokół niesamowita – śnieg skrzy się w światłach reflektorów, cała reszta kryje w mroku. Jeśli księżyc jest w pełni, a niebo bezchmurne, bywa jasno niemal jak w dzień. Jazda wówczas to dopiero przeżycie. Stopniowo można odrobinę zwiększyć tempo, ale to nie czas ani pora na ostry trening. Lepiej cieszyć się chwilą, niż ciężko dyszeć. Tym bardziej, że spocenie się to najprostsza droga do wychłodzenia. Pamiętajcie, przyjemność tak, trening nie! Wychłodzeniu nie damy szans dzięki odpowiedniemu ubiorowi. Wiatr i wilgoć będą stanowiły najpoważniejsze zagrożenie. Kurtka z materiału z mambraną, podobne spodnie, i czapka pod kaskiem to podstawowe środki zaradcze. Pod spodem warstwa grzewcza, czyli bluza z długim rękawem z „oddychającego” materiału, tuż przy skórze bielizna o odpowiednich właściwościach. Pamiętać trzeba o tym, że zimą nie sama temperatura powietrza decyduje o odczuwaniu zimna, ale wiatr, bez względu na to, czy wynika z prędkości jazdy, czy z warunków atmosferycznych. Cienka warstwa powietrza, którą utrzymuje się tuż przy ciele, przez wiatr jest unicestwiana. Stąd temperatura odczuwalna przy skórze może być o wiele niższa. Zimą w materiały odporne na przewiewanie powinniśmy być więc ubrani od stóp do głów. To najlepsza metoda (nasze propozycje konfekcyjne przedstawiamy w odpowiednich ramkach). Dlaczego materiały oddychające? Ponieważ tylko wówczas nadmiar ciepła, a z nim niepożądana wilgoć w postaci potu, będą odprowadzane z dala od skóry. Przed wilgocią z zewnątrz najlepiej zaś ochronią stare dobre błotniki, przydatne tak jesienią, jak i wiosną. Żeby jeździć, trzeba mieć odpowiednio dużo sił… Ciąg dalszy w numerze 1-2(12)/2004