Cud pustyni

Od najniżej położonego punktu na ziemi, przez pełne tajemnic malowidła nagrobne w skalnym mieście Petra, aż po Zatokę Akaba, podążyliśmy śladami Lawrence’a z Arabii. Lawrence z Arabii był pierwszym filmem, który oglądałem w kinie. Podskakiwałem wówczas na palcach przed kasą. W końcu na plakatach napisane było „od 12 lat”, a miałem wtedy ledwo osiem. Nerwowo machałem nogami na składanym krzesełku pierwszego rzędu. Z szeroko otwartą buzią przeżywałem Sir Petera O’Toole’a w jego kultowej roli brytyjskiego oficera Thomasa Edwarda Lawrence’a. Opalony na brązowo, z przenikliwie niebieskimi oczami prowadził oddziały arabskie do zwycięstwa. Po jego stronie wyśmienicie wyglądający Omar Sharif i Anthony Quinn z monstrualnie powiększonym, haczykowatym nosem jako Auda, książę plemienia. Szybka akcja i monumentalne ujęcia całkowicie mi nieznanego świata piasku, palącego słońca i potężnych gór. Moje żądne przygód serce drżało. Niemal trzy dekady później sam znalazłem się w wymarzonej krainie…

Z Philadelphii do Ammanu

Do Jordanii docierali najczęściej „klasyczni” turyści, z czego wielu motywowanych chęcią poznania miejsc biblijnych. Jezus został ochrzczony w Jordanii przez Jana, Mojżesz dokonał tu cudu wydobycia wody ze skały, żona Lota zamieniła się u brzegów Morza Martwego w słup soli. Ja natomiast postanowiłem zbadać ów bajkowy kraj na Bliskim Wschodzie na rowerze. Góry, wąwozy, pustynia, Morze Martwe i kultura stworzyły ku temu na pozór najlepsze warunki. Aby przyzwyczaić się do obcego kraju i obyczajów, błąkaliśmy się kilka dni po centrum Ammanu, stolicy Jordanii. Wszędzie natykaliśmy się na kawiarnie, w których starsi mężczyźni grali w backgammon lub palili shisha. Dym papierosowy unosił się w półmroku. Między nimi kręcili się młodzi kelnerzy z tacami pełnymi szklanek kawy i herbaty. Inni z kunsztem manipulowali dostawą rozżarzonych węgli do fajek wodnych. Dzwoniły telefony komórkowe. W ciągu zaledwie 15 minut wspięliśmy się na rowerach na zachodnie zbocze wzgórza cytadeli. Z należytym szacunkiem krążyliśmy po ruinach świątyni, która została zbudowana w II w. przez cesarza Marka Aureliusza. Wołanie muezinów niosło się przez miasto. Daleko też sięgało spojrzenie na pozostałe sześć wzgórz metropolii. Niezwykły, rzucający się w oczy antyczny teatr Ammanu. Za czasów okupacji rzymskiej, gdy Amman zwał się Philadelphią, teatr mieścił 6 000 widzów. Kolosalna arena jest jeszcze niemal całkowicie zachowana, wokół szaleje ruch uliczny, tysiące plakatów reklamowych wisi na fasadach domów. Gdy spojrzy się w kierunku nowej części miasta, widać łopoczącą na wietrze chyba największą na świecie flagę państwową. Kolos z materiału o wymiarach 30 na 60 m wydaje się chcieć krzyczeć ponad dachami domów: „Thing big”.

Pustynne pałace rozkoszy

Po około 100 km jazdy przez pustynię, na wschód od Ammanu, dojeżdżamy do zamków Omayyaden – pałaców rodu rządzącego w VII i VIII stuleciu. Do dzisiaj nie zostało w pełni wyjaśnione, jaką rolę pełniły leżące na uboczu, ustronne zamki. Jedna z teorii powiada, że gdy wybuchała epidemia, co w tamtych czasach zdarzało się często, rodzina rządząca mogła zostać przeniesiona w bezpieczne miejsce. Wielu naukowców uważa jednak, że mogły to być jednak wczesnoislamskie pałace rozkoszy. W każdym razie frywolne freski z winem, kobietami, śpiewem świadczą o tym, że Omayyaden nie przestrzegali wówczas islamskich zakazów zbyt rygorystycznie. 1200 m zjazdu do najniżej położonego punktu na ziemi, Morza Martwego, między blokami granitowymi i czarnymi pasmami bazaltu, pokonywaliśmy, jadąc piaszczystą serpentyną aż do doliny. Kurz kleił się do ciała. W myślach wskakiwałem już do chłodnych potoków, gdy odkryłem pierwsze palmy i leżaki. W rzeczywistości woda o trzydziestoprocentowej zawartości soli nie daje jakiegokolwiek odświeżenia. Pali w oczy i język. Na skórze czuć w dotyku maziowatą warstwę olejową. W połowie drogi między Morzem Martwym i zatoką Akaby dotarliśmy do Petry. Dopiero w 1812 r. Szwajcar, Ludwig Burckhardt odkrył to różowo-czerwone miasto skalne Nabatejczyków, które do tego czasu było dobrze schowane za masywnymi skałami. Labirynt Petry, składający się z kanionów i grzbietów górskich, został niegdyś uformowany z pomocą kilofów, młotków i dłut w duże miasto z systemami wodnymi, świątyniami, teatrami i cmentarzami w grotach. Właściwy blask zaginionej cywilizacji, skarbiec Pharao, jest od niedawna znów oblegany przez Hollywood. Harrisonowi Fordowi pozwolono przed jego fasadą nakręcić końcową scenę kasowego przeboju „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”. W Wadi Rum, gdzie nakręcono większość scen filmowego eposu „Lawrence z Arabii”, do dziś jeszcze nie ma tłumów turystów. Kraj ten, podobnie jak za czasów Lawrence’a, należy wciąż do Howeitat. To dumne plemię beduińskie wypożycza dziś wielbłądy, konie i jeepy. Duże różnice temperatur i stale działająca erozja uformowały tę górską pustynię, która powstała przed 30 milionami lat, w fantastyczny cyrk skalny. W skałach, które sterczą kilkaset metrów pionowo w górę, są łuki, wieże i pasma, które kolarze mogą wykorzystywać jak szosy. Badamy Wadi z beduińskim przewodnikiem. Mamy dzięki temu przyjemność spędzenia nocy na pustyni pod gołym niebem. Z powodu deszczu spadających gwiazd nie możemy niemal zmrużyć oka. U celu, w Akabie, upał niemal nas wykańcza. Jeszcze o 22.30 termometr wskazuje 32° C. Być może to też było przyczyną największego fiaska Lawrence’a. W swojej książce – „Siedem filarów mądrości” – opisał on heroiczny szturm na Akabę i wygnanie Osmańczyków. Oczywiście, bohater przemilczał rycersko, że już na początku bitwy spadł z wielbłąda. Gdy zbudził się z omdlenia w kurzu pustyni, rzeź była już zakończona, a walka wygrana.

Dane ogólne

Królestwo Jordanii graniczy między innymi z Izraelem i Irakiem. Obecnie nie ma żadnych specjalnych ostrzeżeń przed podróżami, warto jednak brać pod uwagę podwyższone ryzyko ataków terrorystycznych.

Charakterystyka

Jordania, kraj o powierzchni 89 500 km2. Atrakcje turystyczne położone są wzdłuż osi północ-południe, o długości ok. 380 km. Rowerzyści mogą objechać cały kraj szosami i trasami szutrowymi. Trasy techniczne znajdują się wokół Petry i Wadi Rum. Transport rowerów w autobusach i zbiorowych taksówkach nie jest problemem.

Przyjazd

Royal Jordanian Airlines (www.rja.com.jo) lata cztery razy tygodniowo z Frankfurtu do Ammanu i dwa razy w tygodniu z Monachium. Czas lotu: 4,5 h; cena: ok. 400 euro. Rowery należy zgłosić z wyprzedzeniem! Lot krajowy Aquaba – Amman (45 min) najlepiej zarezerwować od razu! Waluta 1 dinar jordański (JOD) = ok. 1,25 euro Wiza Należy dysponować ważnym przez 6 miesięcy paszportem, wiza jest wydawana na lotnisku (10 JOD). Najlepszy okres na podróż Od października do maja. Najlepiej unikać okresu Ramadanu (4 tygodnie na przełomie października i listopada). Noclegi Do wyboru pięciogwiazdkowe hotele, ale też proste schroniska (od 10 JOD). Wycieczki Desert Guides, P. O. Box 9177 Ammanm 11191 Jordan, www.desertguides.com.jo oferuje kolarzom wycieczki 4 – 12-dniowe. Możliwa jest indywidualna organizacja. Jedzenie Jeśli zamówi się mieszane przystawki, dostaje się często ponad 10 talerzy z najsmaczniejszymi daniami, po których nie ma się już prawie ochoty na danie główne. Korzystnie jest jeść posiłki w małych restauracyjkach lub garkuchniach na skraju jezdni. Literatura Andrzej Bosowski, Jordania. Kraina Starego i Nowego Testamentu, Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna 2001, cena: 15,50 zł Polska placówka Ambasada RP No 3 Mahmoud Seif Al-Din Al-Irani St. P. O. Box 942050, Amman 11194 tel. (009626) 5512593/4, 5512891 faks: 5512895 e-mail: > Ogólne informacje www.travelplanet.pl www.see-jordan.com www.jordan-times.com www.swiatpodrozy.pl

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach