Magda Sadłecka

Sama nie wiem…

Magda Sadłecka jest ostatnią z trójki czołowych polskich zawodniczek MTB, którą zaprosiliśmy do rozmowy. Jako juniorka zdobyła dla Polski kilka medali na arenie międzynarodowej, w MTB i na szosie. Spotkaliśmy się z Magdą we Wrocławiu, w trakcie badań wydolnościowych grupy Lotto w Akademii Wychowania Fizycznego. Łódź to chyba nie najlepsze miasto do uprawiania MTB? Może i nie najlepsze, ale dzięki Lotto mogę trenować w różnych krajach, nie tylko w Łodzi. Jeden sezon spędziłaś w CCC, dlaczego zdecydowałaś się przejść do tej grupy? Na ten temat wiele już zostalo powiedziane, nie chcę do tego wracać. Uważam, że niczego w życiu nie należy żałować. Dzięki sezonowi spędzonemu w CCC zrozumiałam kilka spraw, wyciągnęłam wnioski, a efektem jest to, że ponownie jeżdżę w barwach Lotto. W takim razie czym różnilo się CCC od Lotto? W Lotto muszę myśleć tylko o tym, jak najlepiej wykonać zaplanowany trening, reszta, czyli zaplanowanie zgrupowań, wyścigów, zapewnienie transportu, opieki fachowców, jest w gestii trenera i ludzi z nim współpracujących. W CCC nie miałaś na swoim koncie sukcesów. Kto wyciągnął rękę, ty czy trener? Zacznijmy od tego, że sezon w barwach CCC zaczął się bardzo niefortunnie. W trakcie pierwszego startu w sezonie doznalam poważnej kontuzji, która oprócz tego, że uniemożliwiła mi jakikolwiek ruch przez 1,5 miesiąca, to jeszcze wpłynęła na utratę masy mięśniowej, na którą pracowałam całą zimę. W połowie sezonu zaczęłam dopiero odbudowywać mięśnie, czulam się tak, jakbym wszystko zaczynała od zera. Po tym sezonie spotkałam się z trenerem Piątkiem, przeprowadziliśmy szczerą rozmowę, wyjaśniliśmy nieporozumienia i znów reprezentowałam grupę Lotto. No właśnie, jeździsz teraz w Lotto, ale sukcesy odnoszą Twoje koleżanki. Kiedy Magda Sadłecka będzie wygrywać? Chyba nie jest tak, że nie mam sukcesów, może brakuje mi tego spektakularnego, z MŚ czy ME w elicie, które mają na koncie moje koleżanki. Po wynikach osiąganych w juniorkach widać, że mam potencjal. Może mój czas ma dopiero przyjść…? A może przyczyna tkwi w treningu? Trener twierdzi, że lubisz mocno trenować. Czy nie brak Ci potem tzw. świeżości? Każdy trening jest monitorowany za pomocą zegarka, a w tym roku dodatkowo urządzeniem do pomiaru zakwaszenia, także o przesadzie nie ma mowy. Zdarzyło mi się w poprzednim okresie przygotowawczym nieznacznie wydłużyć kilka treningów, ale nie sądzę, aby spowodowalo to brak „świeżości”. Szukajmy dalej, stawialibyśmy na Twoją psychikę. Uchodzisz za osobę bardzo niezdecydowaną. Może nie do końca chcesz wygrywać? Nie znam sportowca, który nie chciałby wygrywać. W życiu prywatnym podejmowanie decyzji nie zawsze jest tak szybkie, jak podczas zawodów. Zdaję sobie sprawę, że liczy się każda sekunda i na rozmyślania brak czasu. Nigdy nie miałam większych problemów z psychiką i uważam, że obecnie też nie mam. Myślałaś, żeby zwrócić się o pomoc do psychologa? Teraz modne stało się wśród zawodników takie nastawienie, że bez pomocy psychologa nic się nie da zrobić… Gdybym czuła, że brak wyniku jest kwestią słabej psychiki, na pewno zwróciłabym się o pomoc do psychologa. Nie zmienia to faktu, że np. w Atenach byłyście bardzo zestresowane i, co to dużo mówić, spięte. Ateny to było całkiem coś innego. Potężna presja na całą naszą trójkę. Igrzyska Olimpijskie rządzą się swoimi prawami. Myślę, że nie było sportowca, który chodziłby wyluzowany. To impreza, do której wszyscy szykują się przez 4 lata i nie da się ukryć, że o dobrym występie marzą wszyscy. Jak tu się nie stresować?! Co się zdarzyło na trasie? Wycofałaś się w trakcie wyścigu… Na początku drugiej rundy dość mocno uderzyłam ramieniem w drzewo. Poczułam ból, ale myślałam, że mi przejdzie. Przecież często się wywracamy. Postanowiłam jechać dalej, ale po trzecim okrążeniu ból był na tyle silny i cały czas narastał, że nie widziałam możliwości kontynuowania jazdy. Potem okazało się, że zerwałam wiązadła ramienia. Kontuzja była na tyle poważna, że musiałam zakończyć sezon. Tymczasem zaraz po Igrzyskach Twoje koleżanki pojechały na Mistrzostwa Świata wróciły z medalami. Ciebie wyeliminowała kontuzja. Czy nie za często się łamiesz? Na pewno żałowałam, że nie mogłam pojechać na MŚ, ale mimo wszystko i tak najbardziej szkoda było nieudanego startu na olimpiadzie.Nie zgodzę się z tym, że kontuzje są moją domeną, chociaż faktycznie, nawiedzają mnie dosyć często. Liczymy i liczymy… Wychodzi nam, że trzy razy Magda miała przerwy w karierze spowodowane kontuzjami, głównie złamaniami. „To dlatego, że Madzia ma słabe kości” – mówi Majka Włoszczowska, która siedzi razem z nami. Obie zajadają się lodami… To chyba jakaś nowa dieta? 😉 Jak wyglądają Twoje przygotowania do sezonu i czy ten rok będzie należał do Magdy Sadłeckiej? Byliśmy na zgrupowaniu w Zakopanem, gdzie pracowicie spędziliśmy czas. Lecimy na Majorkę. Będzie ciężko, już to czuję. O tej porze roku nie jest tam wcale tak ciepło, temperatura sięga piętnastu stopni, a nas czekają ciężkie treningi. Jak co roku najważniejsze są MŚ i ME, a także dobre występy na PŚ. Na pytanie, czy ten rok będzie moim rokiem, odpowiem po sezonie. No właśnie, a Magda Sadłecka będzie w składzie na Igrzyska? Pewnie, że będę! A tak poważnie, to trenuję z myślą o starcie w Pekinie. Mam cały czas nadzieję, że kolejny rok będzie dobry, lepszy niż dotychczasowe. A jak nie będzie? No właśnie, nad tym trzeba się zastanowić. Traktuję kolarstwo jak zawód, nie hobby. Wprawdzie lubię jeździć na rowerze, ale bycie zawodniczką jest dość ciężkie. W dodatku zawodniczką, która nie odnosi spektakularnych sukcesów. Przecież właściwie cały czas spędzam albo na rowerze, albo myśląc o rowerze, albo odpoczywając po rowerze. Faktycznie, coraz częściej myślę, co będzie, jeśli kolejny rok nie przyniesie jakiegoś pozytywnego zwrotu w karierze. Dlatego rozpoczęłam studia, by mieć ewentualnie inne perspektywy na przyszłość. Myślałaś o ściganiu się poza Polską? Masz jakieś propozycje z zagranicy? Na razie warunki do przygotowań są bardzo dobre i nie mam potrzeby szukania grupy na zachodzie. Ile zarabiają najlepsze polskie zawodniczki MTB? Wysokość kontraktu jest zastrzeżona, mogę jedynie zdradzić, że pieniądze, które zarabiam, wystarczają mi na moje potrzeby. Czy najszybsze polskie „góralki” ścigają się między sobą? Chodzi mi o to, od którego momentu zawodów Magda, Majka i Ania przestają być przyjaciółkami, a stają się rywalkami? To całkiem nie tak. Nie ścigamy się między sobą na wyścigach rangi światowej, wtedy sobie pomagamy. Inaczej jest w Polsce, gdzie ostro rywalizujemy, od startu do mety.

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach