Róg rowerowej obfitości

Nie zazdroszczę tym, którzy przyjechali na Eurobike z zamiarem wybrania tam swojego przyszłego roweru... Przyszło im bowiem najpierw przyjąć falę uderzeniową eksplozji hi- techu, PR-u, marketingu, pieniędzy, supermateriałów, optymalnych konstrukcji, mody i muzyki. Potem zastanowić się nad samym znaczeniem słowa rower... Wreszcie nabrać brzuchatych katalogów do reklamówek i wrócić do domu, żeby na spokojnie przejrzeć to jeszcze raz... Jedno jest pewne, cyklomania nie słabnie. Co więcej, organizatorzy biją kolejne rekordy frekwencji! „Ludzi z branży” pojawiło się przez pierwsze trzy dni prawie 30 tys., o jedną szóstą więcej niż w zeszłym roku. Klienci indywidualni mieli dla siebie tylko jeden, ostatni dzień... i zjawili się w liczbie... prawie 20 tys. osób. To, co powstaje w laboratoriach i fabrykach światowych, przyciąga klientów jak magnes. Marketingowcy umiejętnie zwiększają siłę tego oddziaływania. W innych branżach znaczenie targów jako narzędzia promocji słabnie z roku na rok. Eurobike sprawiają natomiast wrażenie istnej wylęgarni trendów. Inspirują nie tylko do zmian w rowerze, czy zmiany samego roweru, inspirują do zmiany stylu życia. Po Eurobike niemożliwe wydaje się nie jeździć na rowerze albo przynajmniej tego nie pragnąć. Do Friedrichshafen zjechali bowiem ludzie całkowicie owładnięci rowerową pasją, która promieniowała na wszystkich obecnych. Czy wizjonerzy zarządzania przedsiębiorstwem nie mieli racji? Rowerowy rynek europejski wydaje się być coraz bardziej zbliżony do ideału z proroctw o postindustrialnej równowadze, symbiozie i powszechnej szczęśliwości. Producenci zarabiają, klienci są zachwyceni, a Matka Ziemia oddycha coraz pełniej. „Pro Bike”... Wielkie kontrakty podpisują młodzi ludzie w rowerowych t-shirtach. Wszyscy są uśmiechnięci i uprzejmi. Może to wszystko i sztuczne, ale nikt nie zaprzeczy pozytywnemu przesłaniu, które idei jazdy rowerem towarzyszyć będzie zawsze. Na targach dominowali wystawcy z Niemiec i Dalekiego Wschodu. Nic dziwnego, Tajwan zajmuje pierwsze miejsce na liście eksporterów rowerów do UE. Polska jest na tej liście na drugim miejscu (dane za 2003 r.), ale nie pod tym kątem wszyscy się naszym krajem interesują. Jesteśmy postrzegani raczej jako potencjalny, chłonny rynek. Możemy zatem w niedalekiej przyszłości spodziewać się wielu nowych ofert. Najważniejsze trendy? Wszyscy oszaleli na punkcie cruiserów (beach-bików). Nostalgiczne, stylowe, ponadczasowe, a zarazem mocno współczesne. Poza tym oczywiście materiały. Te, które już znamy, ale coraz piękniej wykorzystywane i coraz tańsze. Ciekawe pomysły w dziedzinie przeniesienia napędu, lecz to raczej na drugim planie. Do świata prawdziwego przemysłu rowerowego weszły, do tej pory zepchnięte na margines, pojazdy nietypowe (to pojęcie straci chyba niebawem swój sens). Coraz więcej „poziomów”, składaków, tandemów, scooterbike'ów, scootertrike'ów, monocykli, bicykli, trycykli... pentacykli? A wszystkiego można dotknąć, przetestować (czasem aż strach wsiadać na niektóre pojazdy!). Ponadto świetne pomysły dla dzieci – od przyczepek, przez miniaturki pojazdów wyczynowych, aż do rowerowych chodzików nawiązujących do „maszyny biegowej” Karla F. Dreisa. Nie ustaje szum wokół freeride'u. Na głównym ringu, pełnym pokaźnych hop (który, nota bene, powinien stać się wzorem dla wszystkich architektów przestrzeni miejskiej), najmłodszy biker miał nie więcej niż cztery lata. Eurobike to także mocarstwo mody. Na świetnie wyreżyserowanym pokazie różowa Electra występowała niemalże w roli modelki. Wtoczyła się na scenę, wioząc na sobie rowerzystkę ubraną w sposób korespondujący z wykończeniem roweru. Koszulka, chusta na głowie. Barwy zgaszone, przydymione, kroje mające jak najbardziej przypominać zwykłe ubrania, jakie nosimy na co dzień, podkreślanie indywidualności przez bogactwo wzorów (także na akcesoriach rowerowych) – wszystko to składa się na tendencje w rowerowej modzie. Tych kilka dni dobrych wieści na przyszły sezon oraz możliwość dogłębnego zaznajomienia się z nowymi propozycjami mogły zmienić niejedną rowerową perspektywę. Targi to bowiem przede wszystkim wielkie pieniądze, ale i ogromna inspiracja. Najbardziej zaś inspirujące wydają się majaczące na drugim brzegu Jeziora Bodeńskiego szczyty Alp, jakby zapraszające na wyprawę, zaraz po targach, nawet na starym rowerze...

top 3

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej

Filmy

Wybór redakcji

Czytaj więcej

Jeździj jak zawodowcy i zabezpiecz swój telefon na rowerze – uchwyt do telefonu na rower marki RokForm

Czytaj więcej
comments powered by Disqus

Informuj mnie o nowych artykułach